Wczoraj zerwałam kilka gałązek kwitnącej kocimiętki i wstawiłam do wazonu. Wazon stoi na stole. I tak dzisiaj patrzę na te kwiatki, wzroku oderwać nie mogę i myślę o prababci, która od wiosny do jesieni zawsze miała na stole wazon pełen kwitnących kwiatów - takich z ogródka albo polnych, które dla niej zbieraliśmy jak byliśmy mali.
K⁎⁎wa... Dzisiaj, pierwszy raz od czterech lat od śmierci ojca, zatęskniłem za nim...
Kochał swoją rodzinę w bardzo specyficzny sposób, np. robiąc długi, kupując głupoty mówiąc "że przecież on to wszystko dla nas". Pił, ale nie bił, miał swoje demony z którymi próbował walczyć. Nie raz stanęliśmy sobie do gardeł, zdarzyło nam się kiedyś nawet "skrzyżować" ręce, ale nic wielkiego nigdy z tego nie wynikało...
Kiedy już wyprowadziłem się z domu, a on sam przeszedł na emeryturę i zwolnił, polubiliśmy się, można by nawet powiedzieć, ze zaprzyjaźniliśmy się.
Będąc w domu rodzinnym, wpadałem z piwkiem i mieliśmy taki zwyczaj, że siadaliśmy (zwykle latem) na balkonie i słuchaliśmy bluesa i jazzu. To on zaraził mnie muzyką.
Katował mnie B.B. Kingiem i innymi starociami, ale kiedy puściłem mu poniższy kawałek zwariował i do końca swoich dni często słuchał Johna Mayera.
Do tego stopnia, że na pogrzebowej ceremonii puściliśmy mu w ostatniej drodze kawałek "Gravity", ale wrzucę tu ten który mocno nas połączył. B.B. Kingd też poleciał przy trumnie - "Thrill Is Gone".
Kurde faja, byłem tym kolesiem z memów który na początku narzekał na wlekącą się fabułę, potem odkrył że ta gra to diament i na koniec ryczał jak dziecko xD
Tak sobie myślę o życiu, że jest ono takie marne i ciężkie. Człowiek się rodzi. Na początku bywa różnie. Czasami ma dobrą rodzinę i wtedy wygranko, bo przynajmniej pierwsza część życia jest miła i beztroska. Ale jak nie, to już od początku ma kiepsko. Potem trzeba zacząć pracować. Rano wstawać, może na autobus, pociąg, albo dymać na pieszo do szkoły czy pracy. Wysilać się i walczyć o byt. A jak polegnie albo siądzie mu zdrowie, to jak to się mówi, biednemu wiatr w oczy i c**j w d**e – ląduje na ulicy. Jak wyląduje na ulicy, to pewnie już będzie miał jakiś problem z alkoholem, a z tego miejsca to już tylko kierunek cmentarz, po jakimś okresie tułaczki.
A jak sobie radzi w życiu i ma zdrowie, to coś się zwali. Albo mu ktoś umrze, albo będzie miał jakiegoś innego pecha. Tak czy inaczej będzie cierpiał. W międzyczasie może go złapać jakaś choroba i też go szlag trafi. A jak dożyje starości? Wcale nie będzie lepiej. W pewnym momencie stanie się niedołężny i będzie musiał na kimś polegać. A na końcu i tak szlak go trafi.
Tak to teraz widzę. Nie wiem, jak ktoś ma jakieś bardziej optymistyczne spojrzenie na życie człowieka, to się podzielcie.
ostatnio w ramach rozkmin z zakresu psychologii gdzies zaslyszalem, ze takie pozytywne pojecia jak spokoj, szczescie czy ambicja sa unikatowe dla rozumnych istot, ze zwierzeta sa motywowane przez strach lub prymitywne popedy, wiec cieszmy sie z tego, ze nie egzystujemy jako nawet nieco prymitywniejsze istoty, bo jak na ludzkie standardy taki zywot wolnyby byl od zalet
Trzeba pamiętać, że zawsze coś się może spierdolić, starać się realizować marzenia. Reszta jest wtórna imo.
To pomaga na upływ czasu. Nie myślę co będzie za (nie planuję na w c⁎⁎j daleko)…żyję chwilą. Życie jest takim ułomnym procesem - z jednej strony trzeba reagować na zmiany jakie się pojawiają, dostosowywać do środowiska, z drugiej I tak to gówno da finalnie.
Ale może dzięki temu uda się odejść z klasą w otoczeniu ludzi, którzy Cię kochają.
Coraz bardziej mam wyjebane na śmierć choć kocham życie ponad życie.
Nie zgadzam się z Twoimi rozkminami. ¯\_(ツ)_/¯
To są „przemyślidy” osób, które nie zagospodarowują swojego czasu pod siebie…ja nie potrafię dobrze tym czasem wachlować, ale szczęśliwym czkowiekiem się czuję.
Soundtrack do kodowania + nostalgia. Aż się wyłączyłem chwilowo i sobie przypomniałem rok 2004 i jeżdżenie w NFS na zmianę z bratem bo jeden komp... I nic innego dzieciaka obchodziło
Dzięki temu soundtrackowi zaczął się kształtować mój gust muzyczny - rock, muzyka elektroniczna. Cięższe brzmienia - później podbiła to ścieżka dźwiękowa z Most Wanted.
Buu, szkoda chłopa. Nawet bez słowa... Ciekawe czemu.
@bojowonastawionaowca - czy to jest usunięcie konta bezpowrotnie, czy jest też jakiś "delay" jak na rogalowym portalu na literę "w", gdzie można usunąć procedurę usuwania konta?
@Opornik miałem kiedyś duży gliniany kubek, z którego piłem kawę i herbatę przez całe liceum i studia i początek małżeństwa, dopóki żonie nie wyśliznął się z rąk i rozbił, na moich oczach.
Kiedyś, jeszcze jako nastolatek miałem z Comy bekę. Sam nie wiem czemu, chyba taka była moda w gimnazjum wyszydzać Polską muzykę. Mając 30+ na karku trafiłem na ten kawałek i po prostu nie mogę się pozbierać. Co za wokal, co za gitary i klimat, jejku jaki ja miałem kiedyś zakuty łeb. Pewnie nadal mam.
@emdet czyli miałeś więcej niż mniej tych lepszych chwil Ja kiedyś po ponad 5 latach odchodziłem i wraz z ostatnim dniem odczuwałem racze ulgę. Nie wspominałem tego okresu dobrze