#feels

3
544

Zaraz zobaczymy, jakim gniotem jest ten oscarowy gniot. Skoro już ściągnąłem, to nie wypada nie. Na takie wieczory przydałyby się jeszcze jakieś rzeczy.


#piatekpiateczekpiatunio #feels

4ccd8936-c698-45f4-9dee-82e6a3c09f33

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Cóż mogę rzec, prosiak w piątej wersji w końcu dotarł do mnie z jednodniowym opóźnieniem, jaram się jak dziecko którym byłem podczas odpalania po raz pierwszy Gran Turismo 4 na PS2. Powracam do rodziny #konsole #playstation po wielu latach absencji, jednak z #pcmasterrace też nie rezygnuję - nie prowadzę śmiesznych wojenek i myślę, że na hejto mało kto prowadzi batalie na tym tle. Czas na splatynowanie Astro Bota na pierwszy ogień.


#ps5 #gry #chwalesie #feels

448c4624-44ab-4281-bbe5-5cb7d410b2b0

@Desmod GT4 było super. Pamiętam jak zostawiałem włączoną konsolę, żeby bot wygrał wyścig 24h XD od PS2 też (jeszcze) nowszej konsoli nie miałem. Enioy

To miłej zabawy. Ja mam ps5 od premiery i się nie kurzy. Narzekają niektórzy że nie ma w co grać, a przecież jest tyle trgo, że czasu nie starcza.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj jest piątek 13-go ale dla mnie ten tydzień był pechowy już we wtorek. Pierwszy raz, w mojej trzynastoletniej karierze jako sejfciak na mojej budowie doszło do poważnego wypadku.


Sam wiem, że prawie pewny jestem, że podczas normalnego obchodu nie zauważyłbym tego błędu. Z resztą nie zauważyłem, bo sprawdzałem wcześniej dwukrotnie, czy chłopaki przestrzegają podstawowych zasad jak ŚOI, permity, inspekcje przed użyciem sprzętu.


Nie podaje szczegółów, bo wcześniejsze wpisy trochę moją tożsamość ujawniły.


Do czego zmierzam? Dwa dni mi siedziało w głowie na ile jest w tym mojej winy. W sumie dopiero dzisiaj odpuściłem sobie - nie jestem ekspertem od każdego tematu na projekcie, pracuję w ramach informacji jakie mam podane i przepisów, które obowiązują. Nie znam każdej maszyny w detalach.


Mimo to siedziało mi to w głowie i chyba musiałem się tu trochę pożalić.


#pracbaza #bhpfailure #feels


PS. Chłopak żyje.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Spylam swoje biżu na Vinted, a w zamian kupuję na Vinted książki. Fair deal. Pierwsza wpadła mi w oko i właśnie przyszła jedna, którą kupiłam ze względu na tematykę wikingów oraz autora, którego już jedną książkę mam - "Ruś Wikingów".


Zaczęłam czytać od razu po wyciągnięciu z paczki i powiem wam, ze przeszły mnie ciary po plecach. Książka jest o biżuterii i ozdobach, chociaż ani tytuł, ani okładka tego nie sugerują. Jedni powiedzą, że to zaawansowane podpowiedzi kontekstowe sztucznej inteligencji, inni nazwą to przeznaczeniem.


Mam to specyficzne uczucie, które odczuwa się, oglądając ozdoby w muzealnych gablotach. Poczucie ponadwiekowego piękna i estetyki, więź z ludźmi, którzy je tworzyli i nosili.


Patrzę na swoje gliniane koraliki, które już chyba wystarczajaco wyschły i jutro będę próbować wypalać w prymitywnym palenisku na dworze, wpatrując się w zamyśleniu w płomienie.


#ksiazki #feels

3556c21e-3fe0-46fd-9475-2636ce1fe862
03e6dfda-8a53-494a-ada5-9f36a8627b91

Nie lubię tych wszystkich immersyjnych, multisensorycznych, multimedialnych muzeów. Dla mnie to są disneylandy, a nie muzea. Ale kiedy widzę jakiś artefakt, nawet pospolity, który ma ileśset tam lat, to mam to dziwne uczucie "łączności" czy "bliskości". A jeśli jeszcze widać na nim jakieś drobne niedoskonałości, to już wogle.

@GazelkaFarelka 

Mam to specyficzne uczucie, które odczuwa się, oglądając ozdoby w muzealnych gablotach.

Znam to ale dawno nie czułem, no zrobiłaś mi ciary

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio fajną rozmowę słyszałem takich młodych dziewczynek jakieś na oko późna podstawówka.

Ubrane tak na luzacko, jedna miała deskorolkę wystającą z plecaka były 3.

Ja z młodym akurat na spacerze byłem no i stanęliśmy na pasach.


Dziewczynki coś tam miały rozkmine i jedna się żali, że ktoś jej powiedział, że nie zna się na hip hopie.

Nie podsłuchiwałem ale coś tam mimowolnie doszło do mnie o Ryśku Peja, chodziło o znajomość tekstów czy coś i właśnie dotarło do mnie że już jestem stary, a z Ryśkiem w 2006 miałem okazję się wódeczki napić na jednej imprezce kiedyś to były czasy, teraz to nie ma czasów.

#feels #hejto #muzyka

@Odwrocuawiacz bylo zagadac, ze znasz Rycha, wtedy bys byl tym co to na niego dziewczyny patrza tak jak na innego nigdy nie spojrza xD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Widzę tu coraz więcej wpisów o szukaniu pracy, o frustracji, o 300 osobach na jedno ogłoszenie. I chcę wam powiedzieć jedno: to nie jest wasza wina. Rynek jest obiektywnie zepsuty.

Ofert pracy w Polsce jest najniżej od 15 lat — 26 tysięcy miesięcznie wobec 88 tysięcy rok wcześniej. Europejski przemysł się sypie sektor po sektorze: automotive, stal, chemia, budownictwo. Nasi główni klienci — Niemcy — są w trzecim roku recesji. Do tego wojny handlowe, koniec taniej energii i cały region związany wojną na Ukrainie.

A za co "rośnie" PKB? Za pożyczki i sektor wojskowy. Polska ma najwyższy deficyt w UE — ponad 6% PKB. Wydajemy 5% PKB na obronność. To jest ekonomia zbitej szyby — szklarz zarabia, ale nikt nie pyta co można by kupić gdyby szyba była cała.

Pierwszy prognostyk poprawy? Koniec wojny na Ukrainie. Od tego momentu region zacznie odzyskiwać siłę. Jeśli wojna się skończy w tym roku, to do stanu z 2019 wracamy mniej więcej w 2032. A jeśli wszystko pójdzie dobrze — automatyzacja, AI, 4-dniowy tydzień pracy, realna poprawa jakości życia — to perspektywa 15 lat, nie 5.

Co z tym zrobić? Nie powiem wam co robić. Ale powiem co ja robię: będę się przekwalifikowywał jeśli trzeba, pracował za mniejszą stawkę jeśli trzeba, ale nie będę się przejmował ponad miarę. Trzeba mieć co włożyć do gara i za co opłacić rachunki. Resztę ogarniemy. Życie jest za krótkie żeby je poświęcać na panikę.

Trzymajcie się tam. Nie jesteście sami i nie jesteście leniwi. Czasy są po prostu ciężkie.

#rozkminy #feels #rynekpracy

Jako Janusz psiedsiembiorca powiem tak, zapierdziel taki, że niewiadomo w co ręcę włożyć. Nie musiałem zatrudniać ludzi, więc "sufit" się znacznie oddalił dzięki AI. Z mojego 15 osobowego zespołu udało się wykręcić tyle ile normalnie przy 25 osobach, dopiero teraz biorę się za zatrudnianie kolejnych osób, bo już nie wydalamy. Dodam tylko, że moja branża nie jest aż tak "ejajowa" jak IT czy marketing, więc tam to w ogóle musi być AI Vibe...

Zaloguj się aby komentować

Moja rodzina jest z repatriantów z Galicji. Prababcia nie umiała czytać po polsku jak przyjechała do Polski. Pradziadek to był gość co budował i tracił majątki na dwóch kontynentach – Stany, Serbia, Polska. Nie mógł usiedzieć na miejscu. Ciekawa osobowość, ponoć miotało nim po świecie.

I była taka kobieta. Nauczycielka w szkole podstawowej. Mąż oficer, zginął w obronie przed Niemcami. Mogła się załamać. Zamiast tego przyszła do mojej rodziny i zaczęła uczyć. Za darmo. Bo widziała potrzebę.

Nauczyła prababcię czytać. Potem widziała że babcia ma problem z nauką – usiadła z babcią. Potem z wujkiem. Potem z moim ojcem. Przychodziła do domu, żelazna dyscyplina, godziny nad książkami. Cztery pokolenia jednej rodziny przeszły przez jej ręce. Stawaliśmy przed nią ze spuszczoną głową. Babcia mówiła „tak trzeba". I miała rację.

Ojciec maturę zdał dopiero jak ja byłem w szkole. W wojsku wymusili. Siedział całe wieczory i próbował zapamiętywać rzeczy które nie chciały wejść do głowy. Angielski szedł mu ciężko. Przeżywał że nie umie się uczyć jak koledzy. A potem ode mnie wymagał dużo. Bo znał tylko jedną drogę – siłą woli, więcej wysiłku, nie odpuszczaj. Tę drogę dostał od niej.

Mnie też próbowała uczyć. Zanim zacząłem szkołę. Pamiętam że to było dość traumatyczne przeżycie. Kazała siedzieć nad książką i uczyła literek. Mama się przestraszyła i mnie zabrała. Ale ta kobieta wiedziała co robi. Znała nas lepiej niż my sami.

Ja miałem dwójki z dyktand. Całe dzieciństwo. Nieważne ile godzin siedziałem nad zeszytami. Imion nie zapamiętywałem, dat nie zapamiętywałem, miesięcy po kolei nauczyłem się jak miałem dwadzieścia lat. Z historii co najwyżej trójka – rozumiałem wszystko ale nie mogłem zapamiętać kto kiedy i gdzie. Szkoła miała mnie za lenia. A ja po prostu miałem inaczej działający mózg. Nikt tego wtedy nie wiedział.

Teraz wiem że to ADHD. Pamięć robocza na minusie, ale jak mnie coś wciągnie to w jeden dzień robię to co inni w tydzień. Buduję systemy automatyzacji w pracy, ogarniam rzeczy które wymagają głębokiego myślenia. Ale zapamiętać numer telefonu albo imię nowo poznanej osoby? Tragedia. Musiałem mieć imię żony zapisane na kartce i przypominać sobie przed spotkaniem bo nie znałem nikogo z takim imieniem i nie miałem z czym skojarzyć.

Ojciec miał to samo. Pradziadek pewnie też – to się dziedzczy. Babka Śmietankowa nie znała słowa ADHD ale widziała ten wzorzec wracający z pokolenia na pokolenie. Robiła jedyne co umiała – wbijała dyscyplinę siłą, bo innej metody wtedy nie było.

Teraz patrzę na swoje dziecko i widzę to samo. Tylko że moja córka nie będzie musiała przez to przechodzić w ciemno jak ja, ojciec, babcia i wszyscy przed nami. Bo ja jestem pierwszy w tej linii który rozumie co to jest.

Nie znam imienia tej nauczycielki. Mówiliśmy na nią Babka Śmietankowa. Każde pokolenie mojej rodziny dodało coś od siebie. Pradziadek miał ten gen i wolność. Babka Śmietankowa dodała dyscyplinę. Ojciec przekazał siłę woli. Ja dodaję zrozumienie.

Dobra robota, Babko Śmietankowa.


#feels

Lubię takie opowieści. Na przyszłość daj więcej tagów żeby dotarło do zainteresowanych. Co do Twoich dzieci to diagnoza a potem edukacja abyś wiedział jak prowadzić bąbelka. No i imo dyscyplina jest ważna, choć już bez traumy Babki ale się przyda.

Ja miałem dwójki z dyktand. Całe dzieciństwo. Nieważne ile godzin siedziałem nad zeszytami. Imion nie zapamiętywałem, dat nie zapamiętywałem, miesięcy po kolei nauczyłem się jak miałem dwadzieścia lat. Z historii co najwyżej trójka – rozumiałem wszystko ale nie mogłem zapamiętać kto kiedy i gdzie.

Mam wrażenie jakbyś opisywał całą moją edukację. Jedyna różnica to, że ja jeszcze nie zapamiętuje również ludzkich twarzy, co mocno utrudnia poznawanie nowych ludzi.

Lubię historie rodzinne.bjak masz jakieś fajne to wrzucaj więcej. Moi przodkowie pochodzili z Kresów, ponoć i Tatarzy gdzieś się zaplatali. Chciałbym poznać historię swojego rodu, bo patrząc na to co dostałam to tak słabo bym powiedziała. Chyba, że są obszary, których jeszcze nie miałam okazji odkryć.

Zaloguj się aby komentować

Miałem w pracy kiedyś takiego kolegę.

Zatrudnili go sporo po mnie, a że nie mam spierdolonego łba jak co niektórzy to chętnie zawsze pomagam nowej osobie.


Od razu mu zaproponowałem by jak coś to śmiało walił do mnie czy dzwonił to mu pomogę.


Niektóre osoby mają na przekazywanie wiedzy alergię - same przychodziły zielone coś tam im ktoś pokazał potem sobie opanowali po swojemu i już jest tekst

MNIE NIKT NIE UCZYŁ (A K⁎⁎WA UCZYŁ I TO WIELOKROTNIE).

albo drugie

JA NIE MAM ZA TO PŁACONE - to się dogadaj z szefem i ci zapłaci loooool


No ale wracając do tematu, kolega od początku był mega wystraszony.

Każdą uwagę zamiast na chłodno analizować i wypracować sobie system omijając te wskazane pomyłki to on brał to mega do siebie.

Bral to do siebie ma tyle, że nie spał po nocach i ciągle żył w przeświadczeniu że jak ktoś mu te uwagi pisze to znaczy że szuka na niego haków o pewnie firma chce go wyrzucić.


Nie wiem jakie on miał wcześniej doświadczenia ale nawet jego bezpośredni przełożony zaczął rozkładać ręce bo żaden motywator nie działał, a wręcz wszystko szło w złą stronę.


Zgłosiłem się na ochotnika, że spróbuję go trochę naprostować.

Mam doświadczenie w zarządzaniu zespołem choć w tamtej pracy to się nie przydaje aczkokwiek wiele obszarów wypracowanych na szkoleniach ma zastosowanie czy to przy pracy z klientem czy nawet w życiuprywatnym.


Zacząłem chłopaka pierw wspierać na zasadzie rozmowy i wytłumaczeniu by postawił się na chwilę na miejscu swojego szefa.

Jego kierownikowi zależy by w jak najkrótszym czasie osiągnąć w pełni samodzielnego pracownika by popełniał jak najmniej błędów.

Stąd szereg uwag.

Teraz on te uwagi musi przeanalizować i wyciagnąć wnioski zamiast się nimi stresować.

Chłopak zaczął krok po kroku to sobie układać w głowie.


Kolejnym etapem było pozbawienie go myśli, że firma chce się go pozbyć.

Wytłumaczyłem mu że każda firma liczy się z kosztami, dużym kosztem jest inwestycja w jego szkolenie, sprzęt itp. Firmie się nie opłaca go wyrzucić bo poniesionych kosztów nikt nie zwróci a dojdą kolejne jak szkolenie nowego i ryzyko że ktoś może przyjść i np. Odejść bo mu się nie spodoba czy dostanie lepszą ofertę etc.


Chłopak został mentalnie na tyle podbudowany że kolejne kilka miesięcy zaczął robić co prawda mniej ale dokładniej, dzięki temu wypracował sobie system dzięki któremu potem wystarczyło dorzucić delikatnie większe ilości by spokojnie wejść na oczekiwaną średnią i w razie potrzeby nawet więcej.


To taki mój jeden z osobistych sukcesów zawodowych, bo w zasadzie na chłopaku już była stawiana kreska i to największa przez niego samego.


Przyznam uczciwie nie robiłem tego z dobroci serca, po prostu jego robota spadłaby na mnie i kolegów co nie jest jakimś złem bo ja w czyjejś absencji widzę szansę dla siebie i jak kogoś nie ma to ja mam szansę na większy zarobek.


Zrobiłem to bo chciałem zobaczyć jak mi to pójdzie no i finalnie okazało się, że się do tego nadaję, bo pomogłem i sobie i kolegom i przede wszystkim temu chłopakowi.


Nie chciałem poklasku, starałem się nie wychylać przed szereg bo wszystko co przepracowaliśmy było między nami, jedynie jego kierownik o tym wiedział no i mój też.


Taki trochę #feels Mnie złapał przy okazji dnia depresji, że człowiek radochę ma z tego że komuś pomógł, a różnie to by mogło być gdyby się całkiem chłop zalamał.


#pracbaza #praca

@Odwrocuawiacz dobra robota. W nagrodę bedziesz wdrazal wszystkich nowych pracownikow

A tak serio to nie powiedziales mu nic ponadto, co powinien uslyszec od swojego przelozonego.

Kurcze, zrobiłeś kawał dobrej roboty. Naprawdę gratuluję, bo tak jak wspomniałeś, nie każdy jest chętny by wiedzę przekazywać, a sami już zapomnieli jak to było gdy oni zaczynali.
Każdy by chciał pracować z kimś takim jak ty.

A ja jestem ta łajza co broni się przed uczeniem nowych. I już piszę dlaczego.


Miałem kiedyś takie podejście jak ty, zawsze z jakąś formą entuzjazmu, uczyłem nowe osoby. Ale jako, że pracuję w jednym miejscu z 10 lat to w pewnym momencie mi się to znudziło, straciłem cierpliwość.

Już mi się nie chce tracić swojego czasu, denerwować się, ponosić odpowiedzialność itd. Zużyłem się na tym polu i teraz mam wyjebane na nowych.

Jak nowy podejdzie i coś zapyta to oczywiście odpowiem ale czy się nauczy to już nie moja misja.

Zaloguj się aby komentować

#chwalesie Stukła mi okrągła data najdziwen djecezji żyćku czyli ślubu. ¯\_(ツ)_/¯ Knajpa zamówiona, siedzimy z najblizsze moje ludzią, wbija młody z lalką - dostajemy turbo bukiet XXL z racji nie zagryzienia się przez ten czas.

“No k⁎⁎wa!” myślę, postarane!

Gunwiarz jeden a ogarnięty w te sprawy. Nostalgłem i malo brakło a łezkę uroniłbym. Dobra kuchnia, dobre rozmowy…

#feels #rodzina #stareludzia #zyciejestdobre

8aca5844-f4fb-48ad-b9c7-22f35cee49d9

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Po pierwsze powiesz im jutro to

Po drugie jakby się spodziewali powiedz im tak

Po trzecie gdyby wypomnieli tamto wcześniejsze powiesz że

Po czwarte jakby się nie udało to wtedy tak

Po piąte może w ogóle nic nie będzie

Po szóste może być w ogóle inaczej

Po siódme to nikt nic nie wie

Po ósme najgorzej jak wszyscy wszystko wiedzą ale wtedy to..

Po dziewiąte może by się zabić

Po dziesiąte ale najpierw wypadałoby posprzątać

Po jedenaste

@bojowonastawionaowca A pamiętasz jak zapomniałeś dać @parabole odznakę za obecność na hejtopiwo w Gdańsku? ( ͡° ʖ̯ ͡°)

FYI TIL ze w liczeniu owiec nie chodzi o doslowne liczenie owiec tylko to jest technika myslenia o konkretnych ezeczach zeby sie wyciszyc i zasnac, polecam sobie pogooglac

Zaloguj się aby komentować