Wzięło mnie wczoraj na feelsy i rozkiminy o życiu i muszę się gdzieś wypłakać.

Oto fragment mojego warsztatu w przydomowym garażu. Ogarniałem nim wykończenie domu i wszystkich przyległości, teraz już mało co w nim robię, jakieś bieżące naprawy i drobne duperele.

Po kątach zgruzowane są resztki różnych materiałów które "mogą się przydać". Ogólnie mam problem z wyrzucaniem bo zawsze mi się wydaje, że coś z tego jeszcze będzie (tutaj filmik o dziesięciocalowej kantówce do podstawienia łóżka).

W międzyczasie zdążyłem zlikwidować mieszkanie po mamie a kupa gratów wylądowała w naszym domu, potem garaż blaszak po teściu i wszystkie słoje ze śrubkami stoją gdzieś w tym wszystkim. Muszę opróżnić moja furgonetkę w której prowadziłem działalność typu "złota rączka" więc jest w niej absolutnie wszystko i za chwilę wyląduje to właśnie w warsztacie. Gdzieś w prespektywie jest mieszkanie po teściu, które też kiedyś będzie trzeba zlikwidować a są w nim skarby gromadzone od 70 lat.

Nie potrafię tego posprzątać, czasem mam ochotę polać benzyną i podpalić.

Stoi za tym również historia garażu zmarłego wujka, w którym jest tak napchane, że trudno się w ogóle poruszyć. Wszystko cenne, zbierane latami i w ostatecznym rozrachunku wyląduje na złomie. Powoli wyobrażam sobie co będzie z moimi gratami gdyby teraz przejechał mnie tramwaj i zaczyna mnie prześladować idea, żeby pozbyć się wszystkiego tak, żeby nie zostawiać po sobie śmieci stanowiących problem dla spadkobierców. W pewnej grupie wiekowej każdy ma odziedziczoną puszkę z gwoździami ale chyba chciałbym zatrzymać tą karuzelę.

Zastanawiam się czy na allegro sprzedawałby się pakiety typu "słoik śrubek i kawałek blachy w spadku po dziadku" dla tych, którzy wychowali się w blokach i nie mają takiej spuścizny na karku?

Jak wyglądają wasze zbiory? Potraficie beznamiętnie wywalać do śmieci wszystkie rupiecie?

#feels #przemysleniazdupy

a304ad7b-9ec5-4884-a4c0-499059c942e6

Komentarze (8)

Ja dostaje furii jak widze gdzies kolejny skitrany przyda sie karton, zabawke ktorej corka uzywala jak miala 4 czy 5 latek itd wiec wypieprzam w trybie natychmisatowym

@pigoku okno widać, to nie jest tak źle. Wiadomo, że przydasie są ważne. Pytanie w jakiej ilości? Bo posiadanie 30 słoików z nieposortowanymi śrubkami jest bez sensu. Siad na d⁎⁎ie, przebranie ilościowe a reszta na rozdajo w hejto. Może komuś się przyda.

ja też miałem kupę szpargałów po ojcu. Część narzędzi i szpeju sprzedałem od razu jego znajomym, którzy zrobiliby z tego lepszy użytek niż ja. Uznałem, że nie ma co się przywiązywać do rzeczy bo przeleżą kolejne pokolenie w szufladzie i nigdy nie zostaną wykorzystane. Zostawiłem tylko to czego się używa. trzeba myśleć o dzisiaj i jutro a nie o wczoraj.


miałem taką ukośnicę. Strasznie pyliła. Zmieniłem na makitę

@pigoku tez tak miałem i tak syf latał po całym garażu. Tarcza tej ukośnicy kręci się jak szalona. Z makitą nie zbiera wszystkie ale jest gigantyczna różnica

@pigoku Piękny warśtat! Serio, mucha nie siada.


Mojego nie da się pokazać, bo spod pryzmy gratów nie widać. Ale na śrubki/wkręty/małe rzeczy mam sposób - daję dzieciom do segregowania. Przy okazji nauczyły się odróżniać wkręt od śruby (dziś to już wiedza uznawana za nieprzydatną).

W lidlach czy innych ciastoramach bywają fajne plastikowe regały z szufladkami - wszystko mozna tam ładnie umieścić. Wiem bo 6 miesięcy temu je powiesiłem i czekają puste. Przecież nie trzeba mi przypominać.

Ja zauważyłem, że jak czegoś nagle potrzebuję, to i tak jadę to kupić, bo po pierwsze nie pamiętam dokładnie czy mam coś dokładnie takiego, a po drugie i tak tego nie znajdę wśród gratów.


Polecam wykosztować się na kontener bez segregacji. I po prostu wszystko wywalić. Nawet jak przypadkiem wyrzucisz coś, co jednak by się przydało, to prawdopodobnie wartość tej rzeczy będzie niższa niż święty spokój i porządek.


Teraz w ogóle ciężko inaczej pozbyć się góry gratów, bo wszystko trzeba segregować. Słoik osobno, śrubki osobno.


Oczywiście złom odłóż osobno i sprzedaj na skupie


Możesz też próbować jakichś systemów, typu co pół roku nowy karton na "przydasie", a jak karton kończy dwa lata to leci na śmietnik. Jak czegoś nie potrzebowałeś przez ponad 1,5 roku to pewnie i tak się już nie przyda, albo zapomnisz że to w ogóle miałeś.


I trzymam kciuki! Ja mam za sobą sprzątanie spuścizny po trzech pokoleniach zbieraczy w domu rodzinnym, a i tak już na nowo wszystko zawaliłem swoimi śmieciami....

Zaloguj się aby komentować