Jeśli kiedyś wasze partnerki będą narzekać na to, jak długo robicie kupę, to powiedzcie im, że Ludwik XIV siedział nawet półtorej godziny i przez ten czas dworzanie musieli go zabawiać, co było ogromnym przywilejem i możliwością luźnej rozmowy z królem.
Dobra, było o żużlu na smutno, to teraz na słodko-kwaśno wspominki, zwłaszcza, że temat na czasie.
Dużo się teraz mówi po meczu w Lesznie o rzucaniu rzeczami w zawodników. Jedni rzucają butelkami, inni balonami z wodą. Ale najbardziej kreatywni byli tu kibice toruńscy w 2003 roku, bo rzucali jogurtami.
Do niedawna myślałem, że to jest moje fałszywe wspomnienie, bo nikt tego nie pamięta, ale w ubiegłym roku ktoś wrzucił na youtube ten mecz i całe szczęście wyszło, że nie wymyśliłem sobie tego :D
Toruń w 2003 roku to była ekipa na złoto i to z dominacją, jaką niedawno miał Lublin. Rickardsson, Crump, Protasiewicz, Bajerski, Jaguś, Sawina, Miedziński. Tu każdy liczył na 100% wygranych meczów. Ale każdy balonik pęka, a ten pękł z hukiem takim, że tylko ryk kibiców z Częstochowy po meczu finałowym go przytłumił.
Ale do rzeczy. Toruń miał lać wszystkich i przez pierwsze trzy kolejki na to się zapowiadało. Plany na blitzkrieg pokrzyżował Wrocław, który toruńskiemu dream teamowi pozwolił zdobyć ledwie 40 oczek. I drużyna i kibice liczyli na rehabilitację na stadionie przy Broniewskiego. Do Torunia przyjeżdżała ekipa spod Jasnej Góry - Sullivan, Ułamek, Walasek, Jonsson, Holta. Każdy wiedział, że będzie ciężko, ale przegranej nie spodziewał się nikt. Pamiętam, że siedziałem wtedy jak zwykle na pierwszym łuku. Komplet kibiców na stadionie. W pewnym momencie na trybunach zaczęło się pojawiać coraz więcej kibiców z jogurtami. I to nie jednym czy dwoma, a z całymi kartonami. Wieść o stojącej przy bramie ciężarówce szybko się rozniosła. Jakieś łebki wydawały całkowicie za darmo jogurty - ile kto chciał. Ludzie się rzucili jak muchy. Po chwili każdy miał już przy sobie przynajmniej kilka sztuk. Do czasu jak wynik nie zaczął wymykać się spod kontroli, w jednym z biegów Jonsson nie podciął Protasiewicza, a ludzie zorientowali się że data ważności jest srogo przebita. Od tego momentu po każdym przegranym biegu te jogurty z trybun zaczęły lecieć w zawodników. Zaczęło się od rzucania w leżącego na torze Jonssona, a później już rzucano po każdym przegranym biegu. Najbardziej obrywało się Crumpowi. Pamiętam nawet jakiegoś dziadka w kaszkiecie Apatora, który zamachnął się otwartym kubeczkiem i krzycząc "ty k⁎⁎wo ruda" próbował rzucić, ale jedynie siebie oblał Doskonale pamiętam apele spikera o to żeby nie rzucać jogurtów na tor, bo może to spowodować przerwanie meczu i wirażowych próbujących je jakoś zebrać.
Nie wiem czemu ten mecz nie zapisał się jakoś w szerszej pamięci, bo dla mnie to abstrakcja równa wniesieniu świni na stadion, czy rozciągnięcie wrogiej sektorówki incognito. Nie pamiętam, żeby to było jakoś szerzej dyskutowane, nawet tygodnik żużlowy o tym nie wspominał, lokalna gazeta tak samo. Nikt nie dociekał kto wpuścił tę ciężarówkę na tor, skąd były te jogurty, nie było jakichś kar itp. Ot, zdarzyło się i tyle. Dziś byłaby z tego inba na cały sezon (i słusznie).
@Maciek mniej więcej rok później na Polonii latała srajtaśma xD jedyny mecz w życiu (z Włókniarzem z tego co pamiętam) na którym byłem i zapamiętałem głównie to xD
I to jest właśnie to.
W chwilach gdy jest mi ciężej na treningach, uświadamiam sobie że to jest PRZYWILEJ. Przywilej, że mnie tylko „boli” przez kilka minut podczas mocniejszego treningu.
Mam dwie nogi, dwie ręce, jestem zdrowa. Mogę uprawiać sport. Wdzięczność.
@Trypsyna na mojej sali wspinaczkowej jej klub paraclimbers. Mi jest czasami ciężko bo dupa ciągnie w dół, ale Ci ludzie wspinają się bez rąk (dłoni lub całych przedramion) oraz nóg (jednej lub dwóch). Jest koleś na wózku, sparaliżowany, wspina się samą siłą rąk (a nogi nadal mu ciążą). To są "nadludzie".
Picrel: moja mina, kiedy przeczytałem, że muchomory były kiedyś używane do zabijania (trucia) much w domach i dopiero wtedy skojarzyłem, że stąd wzięła się nazwa mucho-mor.
Mało tego, całkiem długo wierzono, że zabija i stąd nazwa, ale okazało się, że tylko je nokautuje, a one po czasie zbierają się z podłogi i dalej wkurwiają.
No chyba, że zamieciesz/odkurzysz zanim im się uda.
To akurat mnie nie zaskoczyło. Moja babcia miała w domu kuchnię na drewno (taką z fajerkami) i na niej suszyła grzyby. Z boczku w okresie letnim leżał też sobie muchomorek - dla much właśnie. Bardzo ekologiczne i skuteczne rozwiązanie
dziwna ta entomologia @Trypsyna Nie widze zadnych owadow.
A przeciez:
Entomologiato gałąźzoologiizajmująca się naukowym badaniemowadów. Termin wywodzi się z greki: éntomon (owad) i lógos (nauka). - jakby Cie interesowala etymologia
@Trypsyna nim wynaleziono żaglówki to też musieli jakoś nazywać takich ludzi, dlatego dawno, dawno temu w odległej galaktyce była rodzina Skywalker - chodzących po niebie ^^
Kłodzko jest miastem znanym przede wszystkim z potężnej twierdzy, która przyciąga rzesze turystów. Ale Kłodzko to również piękne stare miasto, gdzie zobaczyć można ciekawy rynek z ratuszem, a także niezwykłą architekturę sakralną i wiele innych miejsc, o których przeczytacie w tym artykule. W Kłodzku zachowały się wspaniałe pozostałości murów obronnych, dlatego miasto z dumą bierze udział w projekcie „Miasta stojące murem”.
Mury obronne: powstały najprawdopodobniej przed końcem XIII wieku, aczkolwiek wiadomo na pewno, że w XV wieku zostały solidnie rozbudowane. Dzięki obwarowaniom miasto pomyślnie przetrwało nieudane próby zdobycia go przez husytów w 1428 roku. Pierwotnie obwarowania mogły mieć nieco ponad kilometr długości, z czego do dzisiaj przetrwało zaledwie około 200 metrów.
Twierdza Kłodzko: największa i najciekawsza atrakcja w mieście, która w przeszłości pełniła nie tylko funkcje militarne, ale również rolę ciężkiego więzienia. Podczas zwiedzania polecam przejść trasę górną oraz niesamowite chodniki kontrminowe. Duże wrażenie robi wystrzał z prawdziwej armaty, który odbywa się w ramach zwiedzania wyższych partii obiektu.
Podziemna Trasa Turystyczna: Podziemne tunele powstały już w XIII wieku i służyły mieszkańcom jako bezpieczne piwnice do leżakowania lokalnego piwa oraz przechowywania żywności. Po latach zaniedbań i groźbie zawalenia się starówki, udało się je zabezpieczyć dzięki ogromnemu wysiłkowi naukowców z krakowskiej AGH. Obecnie turyści mają do dyspozycji w pełni bezpieczny odcinek o długości sześciuset metrów.
Kościoły na starym mieście: W centrum Kłodzka znajdziecie zachwycającą architekturę sakralną, w tym gotycki kościół Wniebowzięcia NMP zapoczątkowany przez joannitów w 1344 roku. Warto odwiedzić także kościół Matki Bożej Różańcowej na wyspie Piasek, który na przestrzeni lat wielokrotnie opierał się niszczycielskim powodziom. Na uwagę zasługuje również kościół świętego Jerzego i świętego Wojciecha, którego żmudna odbudowa po pożarze trwała blisko 150 lat.
Rynek: Plac Bolesława Chrobrego charakteryzuje się sporym spadkiem, co bezpośrednio wynika z górzystego ukształtowania terenu. Został on wytyczony w drugiej połowie XIII wieku, a z czasem otoczyła go piękna renesansowa oraz barokowa zabudowa. Spacerując po nim, można podziwiać wspaniałe zabytkowe kamienice, takie jak ta zwana Pod Murzynem czy słynna Kamienica Pod Jeleniem.
Ratusz: Obecny neorenesansowy budynek ratusza powstał pod koniec XIX wieku, niedługo po tym, jak jego poprzednik doszczętnie spłonął. Z tamtych ogromnych zniszczeń zdołano uratować jedynie średniowieczną wieżę. Stanowi ona obecnie najstarszy oraz najcenniejszy historycznie element tego majestatycznego gmachu.
Muzeum Ziemi Kłodzkiej: Placówka mieści się w dawnym konwikcie jezuickim z XVII wieku zlokalizowanym w samym centrum miasta. Na tamtejszych wystawach stałych można podziwiać między innymi bogate zbiory numizmatyczne, zabytkowe zegary śląskie oraz piękne szkło artystyczne.
@antekwpodrozy Mój ulubiony region urlopowy - atrakcje można mnożyć - objeździć kopalnie, miasta i miasteczka, rafting zaliczyć, doskonałe szlaki wędrówek dla początkujących, rzut beretem w każdą stronę do Czech. Nic tylko zwiedzać.
W samym Kłodzku (tuż pod) warto też odwiedzić minieuroland, gdzie odbywa się festiwal kwiatów i ostatnio bardziej w minizoo się przekształcają - można wejść do wiewiórek i pod potężną wolierę dla egzotycznych ptaków.
#ciekawostki #lidl #biedronka #kaufland #sklepy Może się komuś przyda do śledzenia #promocje . Tak wykopek, stworzył, zorganizował i podzielił się tą stronką i się sprawdza. (póki co bez reklam)
Tiffani Buteau, Aphelion, 2020, żywica na podkładzie drewnianym.
#sztuka #art oraz trochę #astronomia i #ciekawostki , bo akurat dzisiaj Ziemia przeszła przez aphelium - punkt wyznaczający największe oddalenie naszej planety od Słońca (ok. 152,1 mln km) w ciągu roku.
Ha! Oddziaływanie Słońca to około 44% oddziaływanie Księżyca. Można to zauważyć podczas przypływy syzygijnych (maksymalnych), które występują podczas nowiu i pełni, kiedy Ziemia, Księżyc i Słońce ustawiają się w jednej linii. Siły grawitacyjne obu ciał sumują się, co powoduje, że przypływy są wyjątkowo wysokie, a odpływy wyjątkowo niskie.