Dolina Wangxian znajduje się w prowincji Yunnan w południowo-zachodnich Chinach. Miejsce to znane jest z malowniczych krajobrazów, skalistych gór i zielonych pól herbacianych. Dolina Wangxian to miejsce, gdzie produkuje się jedną z najlepszych chińskich herbat – pu erh – uprawianą na wysokości ponad 1000 metrów.
Za 3 tygodnie wybieram się do Chin na wycieczkę objazdową.
Ktoś pomoże jak najlepiej ogarnąć kwestie gotówki? Przeczytałem że praktycznie używają tam tylko dwie aplikacje Alipay oraz Wechat. W sumie nie mam pojęcia jak się do tej wycieczki przygotować
@Romanzholandii moj znajomy byl parę miesięcy y temu. Miał problem aby byc wypuszczonym z lotniska, bo musiał w tym celu podać adres hotelu w którym będzie. Nie miał tego nigdzie wydrukowanego, nie tylko nie miał internetu. Nie mógł wejść na booking bo miał tam konto z google a google jest zbanowane w 100 procentach w Chinach. Więc zabezpiecz sie pod względem dostępu do usług cyfrowych. Sprawdź z czego normalnie korzystasz a tam jest niedostępne. Korzystanie z vpn tez jest tam trudne.
Wechat do wszystkiego w zasadzie ci sie przyda.
Wydrukuj sobie tez adres hotelu wraz z mapka dojazdowa. Kumpel mi mówił ze jak wsiadł do taksówki i próbował dogadać sie zeby kierowca zawiózł go do tego hotelu, to ten najpierw go wysmial, a potem zawiózł go do innego hotelu. I kumpel musiał mu tłumaczyć ze nic innego go nie interesuje.
@Zarieln Jadę objazdówkę grupową także adresu hotelu nie mam bo pewnie transport będzie czekał. Ale dzięki za info.
Mam jeszcze jeden zgrzyt. Moje imiona to Roman Tadeusz, więc inicjały R.T. A w biurze wycieczkowym jakiś czas temu zapomniałem podać drugie imię bo go nie używa się na co dzień. Byłem tam dzisiaj by poprawili i usłyszałem że nie potrzeba bo wszędzie będzie moje pierwsze imię i nazwisko. żebym się nie przejechał!
No co ja poradzę, ja lubię "książki dżapan". Żeby nie było, to jest bardziej "książka czajna", ale wiadomo, o co chodzi.
Chińska prowincja, XIX wiek. Lilia rodzi się w nieco biednej rodzinie rolniczej. Jest córką, co automatycznie sprawia, że w oczach swoich rodziców jest tylko obciążeniem. Aby dobrze wydać ją za mąż, matka zaczyna krępować jej stopy i liczy na to, że uda się znaleźć dla niej w miarę godną partię małżeńską. Ale Lilii jest przeznaczone coś więcej. Okazuje się, że jest idealną kandydatką na laotong: duchową siostrą, połączoną z inną dziewczynką, Kwiatem Śniegu, wyjątkowym związkiem na całe życie.
Książka ta opowiedziana jest z perspektywy Lilii i ukazuje całe jej życie: od dni mleka, przez dni upinania włosów, dni ryżu i soli, po dni spokojnego siedzenia. Opowiada nie tylko o jej losach, ale też o losach jej przyjaźni z Kwiatem Śniegu — ich wzlotach i upadkach.
Ogółem książka ta jest bardzo podobna do "Kręgu kobiet pani Tan", który wrzucałam tu już wcześniej. Dużo czasu poświęcone jest krępowaniu stóp i wszystkiemu, co z nim związane; także przedstawieniu materialnej sytuacji kobiet szykujących się do zamążpójścia i tego, jak toczy się ich los po trafieniu do nowej rodziny. Tu jednak bardzo duże znaczenie ma wątek w zasadzie nie poruszany przez autorkę "Kręgu kobiet..." — nu shu, czyli sekretne pismo kobiet, którego używały do komunikowania się między sobą, spisywania swoich przemyśleń i dzielenia się tajemnicami.
Jest to przyjemny letniaczek — dobrze i szybko wchodzi. Jednak w przeciwieństwie do "Kręgu kobiet...", tu nie udało mi się przywiązać ani do głównej bohaterki, ani do Kwiatu Śniegu, ani do pozostałych postaci. Są one raczej płytkie, nie mają bogatych światów wewnętrznych. Fabuła trochę przyhamowała w połowie książki, dopiero w trzech czwartych autorka odzyskała pomysł na jej pociągnięcie. Nie mam jej do zarzucenia niczego złego, po prostu czuję tu trochę niewykorzystany potencjał. Ale jako niezbyt skomplikowana letnia kobieca literatura bez potrzeby głębszego myślenia spełniła swoje zadanie.