Nowy hamak rozłożyłem, sprawdziłem jak się leży i wiater mnie wygonił.
Zabieram go na najbliższy biwak- jest super.
Ticket to The Moon Lightest Pro
#hamak #biwakowanie


Nowy hamak rozłożyłem, sprawdziłem jak się leży i wiater mnie wygonił.
Zabieram go na najbliższy biwak- jest super.
Ticket to The Moon Lightest Pro
#hamak #biwakowanie


Zaloguj się aby komentować
Ale trafiłem bagno
#polityka @maximilianan





Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Nie musisz mieć wszystkiego, żeby dobrze się bawić...
No, ale nasze KOSTKI by wypadało, co nie?
https://rgfk.pl/k/210/kamienne-i-szklane
#rgfk #memniedzielny #meme #towermeme #heheszki

Zaloguj się aby komentować
972 + 1 = 973
Tytuł: Król
Autor: Szczepan Twardoch
Kategoria: literatura piękna
Ocena: 10/10
#bookmeter
***
Nazywam się Mojżesz Bernsztajn, mam siedemnaście lat i nie istnieję.
Wspaniale znów było
z Jakubem Szapirą
przemierzać Warszawę…
… a, nie. To znaczy nie ta społeczność, nie ma co silić się na rymowanie, ale tak, czymś wspaniałym było znaleźć się ponownie w Warszawie roku 1937, tak kapitalnie opowiedzianej mi przez pana Twardocha.
Czytałem tę książkę po raz trzeci, i tym razem sięgnąłem po nią ze względu na własną głupotę albo wyrywność czy też może ze względu na mój zbyt prędki język, szybszy czasami od myśli, a już na pewno od rozsądku, co w zasadzie na jedno wychodzi. Czytałem tę książkę, bo zaproponowałem ją do przeczytania na kolejne kieleckie spotkanie ludzi, którzy lubią czasami pogadać o książkach, a zaproponowałem ją trochę w kontrze do tego, może nie tyle co, ale w jaki sposób opowiedział mi historię tego mniej więcej okresu (i również Żydów w tym okresie) w Dziadach i dybukach pan Jarosław Kurski. Zaproponowałem ją myśląc, jak zwykle zresztą, „że przecież się nie wylosuje”. No i się wylosowała.
Kiedy czyta się książkę po raz kolejny, odbiera się ją inaczej niż kiedy czyta się ją po raz pierwszy, zakładając, że się coś z niej pamięta (czyli książka jest albo co najmniej dość dobra albo bardzo, bardzo zła). Król zdecydowanie należy do tej pierwszej kategorii, a jeśli by tę kategorię umieścić na jakiejś poziomej osi układu współrzędnych, to Król znajdowałby się w niej daleko po prawej stronie. Z Króla pamiętam niemal wszystko, nie wyłączając kilku albo może nawet kilkunastu cytatów, które z różnych względów utkwiły mi w pamięci, a mimo to te kilka godzin spędzonych na ponownej lekturze było świetnym sposobem spędzenia czasu.
Tak jak za pierwszym razem zachwyciła mnie sama historia, postaci, przedstawienie świata i język, czyli to, co stanowi kwintesencję powieści jako takiej, jak za drugim podejściem ponownie zachwyciło mnie wszystko to co wcześniej, to jeszcze zachwycił mnie kunszt narracyjny autora, bo za drugim razem wiedziałem już przecież jak ta historia jest opowiedziana, tak za trzecim razem znów zachwyciły mnie te wszystkie wymienione wyżej elementy, ale za trzecim razem zachwyciło mnie w Królu coś jeszcze, tylko nie do końca potrafię to nazwać. Chodzi mi tutaj o jakiś metapoziom tej powieści, o główne pytanie, które ona zadaje (a przynajmniej główne, jakie ja w niej znalazłem), a pytanie to, wyrażone zresztą w Królu wprost, choć może niedokładnie takimi słowami, mogłoby brzmieć : „czym jest człowiek?”.
„Zadaniem literatury nie jest dawanie odpowiedzi, ale stawianie pytań” – stwierdził w czasie któregoś ze spotkań pan Twardoch i, zgodnie z tym co powiedział, Król to pytanie stawia, ale odpowiedzi nie daje. Bo owszem, można powiedzieć że człowiek jest pamięcią, ale pamięć jest przecież zawodna (to przypuszczenie zresztą pan Twardoch również gdzieś kiedyś wyraził, tak przynajmniej podpowiada mi moja pamięć, co nie znaczy, że to prawda; tak na marginesie, takie samo pytanie stawia równie wspaniałe Ucho Igielne pana Myśliwskiego), co wprost wynika z osoby narratora Króla.
No świetna jest ta książka, jest wspaniała na kilku poziomach, w zasadzie na wszystkich, jakie potrafię w niej znaleźć i przy każdym kolejnym czytaniu nie tylko w żadnym momencie ani przez chwilę mnie nie nudzi, ale wręcz czytam ją z coraz większą przyjemnością i zaciekawieniem. I na tym stwierdzeniu chyba pora ten wpis kończyć, no bo trzeba się przecież zabierać za Królestwo, choć jego przeczytanie w kontekście spotkania jest opcjonalne. Ja jednak lubię być do rozmowy przygotowany szerzej, zwłaszcza jeśli ma ona dotyczyć czegoś, co mnie pasjonuje. I właśnie dlatego, oprócz czasu na lekturę Królestwa trzeba będzie jeszcze wygospodarować czas na obejrzenie serialu Król, a będę oglądał go po raz drugi.

@George_Stark
Kiedy czyta się książkę po raz kolejny, odbiera się ją inaczej niż kiedy czyta się ją po raz pierwszy, zakładając, że się coś z niej pamięta (czyli książka jest albo co najmniej dość dobra albo bardzo, bardzo zła). Król zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii, a jeśli by tę kategorię umieścić na jakiejś poziomej osi układu współrzędnych, to Król znajdowałby się w niej daleko po prawej stronie.
Należy do tej drugiej kategorii, w sensie że jest bardzo, bardzo zła?
EDIT: Jeśli nie czytałeś Wiedźmina, to olej ten komentarz!
@WujekAlien Wiesz, ja jestem człowiekiem z tego gatunku ludzi, do których rzeczy docierają powoli. Czasami tak się skupiam na jednej rzeczy, że umykają inne, choćby nawet oczywiste. Najlepszym tego przykładem jest chyba saga o wiedźminie, kiedy dopiero za drugim podejściem zatrybiłem, że Emhyr to Duny. Ale już się zdążyłem do tego przyzwyczaić.
Zaloguj się aby komentować
20 894,07 + 10,6 + 10,9 = 20 915,57
#bieganie #sztafeta
Zaloguj się aby komentować
Scrim- country boy freestyle (official music video)
#rap
#sound_from_the_pond <-- tag do obserwowania/czarnolistowania
Zaloguj się aby komentować
971 + 1 = 972
Tytuł: Ciekawe historie vol. 5
Autor: Tomasz Czukiewski
Kategoria: historia
Wydawnictwo: Selfpublishing
Format: audiobook
Czas trwania: ponad 4 godziny
Ocena: 8/10
Pewnie moje zachwyty nad kolejnymi audiobookami z serii Ciekawe Historie są już nudne, jednakże nie mogę się powstrzymać przed podzieleniem się pozytywnymi wrażeniami. I głos autora, i wybór tematów są rewelacyjne.
Chociażby historia Haiti podzielona na dwa rozdziały, która uświadamia, że chyba od zawsze silniejsze państwa wyzyskiwały słabsze, bogacąc się ich kosztem. Bo jak zadłużone po uszy małe państwo miałoby mieć równe szanse rozwoju co Francja wykorzystująca niewolniczą pracę w swoich koloniach? Najgorsze, że nic się nie zmieniło, o czym uświadomił mnie reportaż „Głód” Caparrósa. Przykre to bardzo, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że szary człowiek raczej nie może niczego zmienić.
Żeby jednak nie było aż tak przygnębiająco (mimo że autor nie stara się o tym przekonać, ponieważ nie przedstawia prywatnych poglądów), to w kontrze stoją dwie opowieści o bardzo barwnych osobistościach z czasów II RP - Bolesława Wieniawy Długoszewskiego i Franciszka Fiszera. W szczególności ten drugi zdobył moją sympatię jako jegomość, który w życiu nie przepracował swojego dnia. Najpierw utrzymywał się z odziedziczonego majątku, który oczywiście przehulał, a potem żył na koszt przyjaciół. Wystarczyło, że mogli cieszyć się jego towarzystwem i rozmaitymi pomysłami na rozrywkę, jak wycieczka do Wiednia. Szkopuł w tym, że tamtejsi dorożkarze mieli złą sławę, więc... do pociągu wzięli własnego z Warszawy, razem z jego dorożką. xD
Autor przybliżył też postać Jana Szczepanika, polskiego wynalazcy, którego kręciło właśnie wymyślanie wynalazków, a nie komercyjne ich wykorzystanie. Pewnie dlatego niewiele się o nim słyszy, mimo że pracował przy wielu rzeczach, których późniejsze rozwinięcia wpłynęły na to, jak wygląda dzisiejszy świat. To też pokazuje, ile fascynujących osób żyło i obecnie żyje, które po prostu nie mają parcia na szkło, przez co nie są aż tak znane.
Z kolei historia o polskich profesorach zesłanych do obozu koncentracyjnego bardzo mnie zasmuciła. Ogółem temat próby zniszczenia polskiej inteligencji bardzo mnie boli, bo kto wie, jakby Polska wyglądała, gdyby nie wysiłki Niemców i Rosjan w zrównaniu jej z ziemią. Mimo że nie mam predyspozycji, to ze względu na moich byłych wykładowców sympatyzuję ze środowiskiem akademickim i po prostu przykro, że inteligencja nie jest wystarczająco doceniana.
Równie ciekawym jest rozdział o kulisach pracy nad serią Transformacja. Głównie zainteresowało mnie, jak wyglądały wywiady z Jerzym Urbanem oraz Lechem Wałęsą. W sumie zabawne, że osoba odpowiadająca za propagandę okazała się bardzo miłym rozmówcą, z kolei wydawałoby się, że raczej prosty elektryk zachowywał się dość obcesowo, jakby ego wystrzeliło w kosmos.
Niezmiennie polecam tę serię audiobooków.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #historia #ksiazki #audiobook

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
to nie 120 tylko 160
#bekazpisu #polityka

Zaloguj się aby komentować
Miałem kiedyś taką przygodę że czułem się jak sarna stojąca na środku drogi gdy widzi przed sobą rozpędzony samochód. A wszystko miało miejsce jakieś 15 lat temu.
To był zwyczajny dzień. Wstałem rano, poszedłem do szkoły, lekcje jakoś minęły a po wszystkim poszedłem z kolegą na przystanek autobusowy. Mieszkaliśmy na tej samej ulicy więc wracaliśmy zazwyczaj razem. Za przystankiem był park i należące do niego ławeczki, więc jeśli ktoś czekał dłużej na autobus to chillował tam. My zawsze mieliśmy jakieś 10min do odjazdu, więc stawaliśmy na samym przystanku. Składał się on z dwóch wiat stojących obok siebie w odległości ok 2m, w tym jeden z rozkładem jazdy. Wiaty miały przeźroczyste ściany z plexi, albo szkła hartowanego więc zazwyczaj stawaliśmy za nimi, czasami między nimi.
Tego dnia stanęliśmy między nimi, co jest w sumie kluczowe. No i tak stoimy, czekamy - cały dzień spędzaliśmy razem, przez większość czasu w ławce, więc gadać za dużo nam się nie chciało. Odpoczywamy mentalnie, w bliskiej odległości jest kilka przechodniów, na przystanku przed wiatami kręcą się dzieci, młodzież i dorośli.
Nagle słychać warkot silnika. Patrzę na drogę z myślą że pewnie jakiś motocykl. Przed oczami widzę smugę powstałą od rozpędzonego samochodu przejeżdżającego metr, półtora ode mnie. Jechał pewnie jakieś 60-70 km/h. Jedyne co pamiętam z tamtej chwili, to dzieciaka który miał na oko z 11 lat stojącego przede mną po mojej prawej stronie. Samochód wjechał prosto w niego. Dzieciak został dosłownie ścięty z nóg, przekoziołkował przez maskę i został wybity w powietrze. Zrobił salto przelatując na pojazdem a podczas lądowania uderzył głową w metalowy słup przystanku. Fizyka lalki i bezwładność jego ruchów sprawiła że myślałem że zmarł na miejscu. Ja i kolega rozejrzeliśmy się to w lewo, to w prawo. Wokół było zamieszanie, stękający i płaczący ludzie, nieprzytomne osoby na chodniku, ogólnie niezły rozpierdol. Wtedy dzieckiak - ten który myślałem że jest już martwy - odzyskał przytomności, skulił się na ziemi i zaczął płakać. Popatrzył się na mnie i wył z rozpaczy. Nie potrafiłem mu pomóc, sam byłem dzieckiem - starszym od niego może o 2-3 lata. Byłem w szoku.
Spojrzeliśmy na siebie z kolegą i odeszliśmy za przystanek. Czułem się jakby moje stopy zapuściły korzenie. Staliśmy tak w tym rozgardiaszu, jacyś ludzie biegali dookoła, ktoś dzwonił na pogotowie, wokół samochodu który zatrzymał się parę metrów dalej na pomniku zrobiło się zbiorowisko. Pamiętam że koleś który chodził z nami do klasy klęczał przy kimś i prosił gapiów żeby zadzwonił po karetkę. Krzyczał coś do nieprzytomnych. Moment później przyjechała karetka, my poszliśmy na pieszo do domu całkowicie skołowani, żółwim tempem.
Następnego dnia w szkole, gdy mieliśmy zajęcia z wychowawcą dowiedzieliśmy się że nasza koleżanka z klasy została potrącona i jest w szpitalu. Nic jej nie jest, ale nie będzie chodzić przez jakiś czas do szkoły. Tego samego dnia wieczorem widziałem jak udzielała wywiadu w TVN w wieczornych Faktach, leżała w łóżku szpitalnym z bandażem na głowie.
Kierowca dostał zawału podczas jazdy, stracił przytomność i wjechał w przystanek. Zginął na miejscu.
#historia #gownowpis #wspomnienia #szkola #prawdziwehistorie #cotusieodpierdala
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Tematyczny letni kubek, kawka i lecę na Goticzka #pijzhejto #gry #gothic


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
20 875,80 + 18,27 = 20 894,07
Spokojny long run na taśmie, 95 minut tuptanka.
Tydzień zamknięty w 71 kilometrach 😁
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Niedziela jajecznica, dzisiaj szakszuka z halluomi
#jedzenie #jajecznica #gotujzhejto

Zaloguj się aby komentować