Jeżeliś widział kiedy rękę odciętą albo nogę, albo głowę odciętą, leżącą gdzieś tam z dala od reszty ciała, to w takim położeniu stawia sam siebie człowiek – o ile to od niego zawisło – który nie godzi się na to, co go spotyka w życiu,(...) Jakbyś się sam oderwał od jedności nakazanej przez naturę! Jako członek jej bowiem urodziłeś się, a teraz sam siebie odrąbałeś. Ale w tym wypadku podziwienia godną jest ta okoliczność, że możesz znowu sam siebie z nią zjednoczyć.
Po wczorajszej miałem dziś dość ale trafiłem na inny wydział. Przejmuje zmianę i dowiaduje się że maszyny na pół gwizdka idą bo coś tam coś tam. Pytam Janusza czy coś z tym zrobił ale on mówi że się nie zna i on gadał z technikiem a i z kierownikiem i ma tak iść puki się kręci. Myślę sobie nie mój cyrk nie moje małpy ale w obecnej sytuacji wprowadziłbym procedurę XYZ i zobaczył co się stanie. No ale pyrkolą sobie te maszynki i alarm bo kolejna sekcja grzewcza się wyłączyła. No to sobie myślę że krytyczny błąd i będę zatrzymywał halę. Ale przypomniałem sobie o procedurze XYZ i ja wprowadziłem bez konsultacji. No i maszyna wraca na pełną wydajność właśnie. I nie nikt mi nie podziękuję xd
Świetna książka Douglasa Adamsa (to ten, co napisał Autostopem przez Galaktykę), ponoć niezły film (ale z tego co widzę, to jest baaaardzo na motywach książki)
W trzecim tomie kończymy drugą grę. Tutaj poznajemy przeszłość głównego bohatera oraz bezpośrednio widzimy jego starcie ze zdrajcą. Dowiadujemy się sporej dawki informacji o pozostałych i o motywach dlaczego wciągnął swoich przyjaciół do gry. Główny bohater rzeczywiście zaczynał dość niepozornie ale się rozkręca, a panele przedstawiające twarze potrafią stawać się momentami niepokojące i bardzo mi się spodobały. Kończymy przygotowaniami do trzeciej gry.
Odbanowałem se ICD10F20, bo to dobry człowiek jest tylko spamował czasem w nocy. Ale pozostałych trzech barabaszy nie uwolnię nigdy. Tych chinacebula itp nie liczę, bo to oczywiste
Chyba pokonałem chorobę. Czuję się dużo lepiej, tylko za cholerę nie chce mi się spać.
Spałem większość dnia, o 16 wypiłem kawkę i mógłbym teraz w sumie pójść na siłownię.
#zdrowie #bezsennosc
Jako że już po 23, zwycięzca i wice wczorajszej edycji nie dają znaku życia a ja zająłem (ex aequo) trzecie miejsce to wezmę na swoje barki to brzemię.
Temat: początek roku szkolnego
kanapka
prymusa
babka
lamusa
Zasady:
Masz podany temat i rymy
Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.
Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci
Przelałem 129 tys zł netto podwykonawcy za świetnie zrealizowaną współpracę. Razem zrobiliśmy projekt dotacji dla przebudowy hotelu, gdzie mieliśmy mieć success fee w formie % od pozyskanej dotacji.
Projekt na 15 mln zł, w tym 8 mln dotacji.
Firma, dla której zrealizowaliśmy zlecenie stwierdziła, że jesteśmy drożsi od minimalnej rynkowej oferty i nam nie zapłaci. Oczywiście, jak to w życiu - cwaniakiem jest znajomy, który jest jednocześnie radnym powiatowym.
W imię etyki i kręgosłupa moralnego usiedliśmy ze współpracownikami do stołu, zapłaciliśmy wszystkie należne im pieniądze, a teraz ruszamy do sądu. Za kilka lat pewnie cokolwiek zobaczymy na koncie
Może i jesteśmy drodzy, ale chwalimy się skutecznością na poziomie 98% projektów, które faktycznie podpisały umowę dofinansowania. A tematów ogarnęliśmy już na prawie miliard złotych, a nie dotacje na start z ZUS. Eh, szkoda strzępić ryja.
Plus mam wrażenie, że większość takich cwaniaków „jedzie” na tym, że sądy dlugo mielą więc albo ktoś odpuści albo będą mieli „darmowy kredyt” ileś lat. Słabo.
A typa wrzućcie na czarna listę i obrabiajcie mu d⁎⁎ę w środowisku (nienawidzę takich ludzi - zapłata za pracę rzecz święta )
Umowa była. Nie ustna. Zawierająca informacje, że wynagrodzenie wynosi 5% pozyskanej dotacji (x niecałe 8 mln zł).
Potwierdzenie ze strony Zamawiającego było na wielu etapach. Nagrałem wyłącznie rozmowę, w której sam uczestniczyłem
Potwierdzenie ze strony instytucji udzielającej dotacje również jest - publicznie dostępne.
Jedynie nie ma pieniędzy. Ja opłaciłem wszystkich współpracowników, bo dla mnie słowo to rzecz święta. Po prostu na siebie przenoszę ciężar dalszego prowadzenia tematu.
Nie ukrywam, ze będzie to dla mnie trudne, bo nie jestem osobą konfliktową, a dodatkowo po zawale (o którym tu pisałem) mam troszkę inne podejście do życia.
Niemniej sprawę doprowadzę do końca. Jesli ktoś z Was chciałby ją poprowadzić (i ma doświadczenie w podobnych sprawach), to zapraszam do kontaktu we wiadomości prywatnej - nie raz już tu szukałem współpracowników