O kurła XDDD reporterzy Czarno na Białym wykazali, że kredyt na zakup koreańskiego sprzętu przez poprzedni rząd był w walucie zagranicznej! No dobra, to akurat wiedzieliśmy wcześniej. Jednakże poprzedni rząd utrzymywał, że to w wonach lub dolarach, a okazuje się, że... no jednak w euro XDDD


Zapytacie - no dobra maxi ale co z tego? Otóż to, że pis jest przeciwny programowi SAFE, który też jest zaciągnięty w euro, ale taniej i na lepszych warunkach niż kredyt na zakup sprzętu z Korei. Tzn. poprzedni rząd zaciągnął kredyt dokładnie taki, jaki krytykują XDD


Przepiękne XD


https://tvn24.pl/plus/programy/czarno-na-bialym/chwilowka-blaszczaka-polska-placi-miliardowe-raty-vc9073353


#polityka i niestety #paywall

Zaloguj się aby komentować

#muzyka #muzykaelektroniczna #electronic #witchhouse #darkwave #experimental #etherealwave #darkambient #salem #muzykazyxx

Amerykańskie trio SALEM to jedni z pionierów mrocznego, narkotycznego brzmienia witch house, które łączy spowolnione struktury hip-hopu, lo-fi elektronikę i gęstą, niepokojącą atmosferę.

Label: Not On Label (SALEM Self-released) Album: Red Dragon Wykonawca: SALEM Utwór: Red Dragon Kraj wydania (label): USA Kraj pochodzenia: USA Wydany: 14 maja 2026 Gatunek: Electronic, Hip Hop Styl: Witch House, Experimental

https://youtu.be/qkP-gzB8N-U?is=eVE2A3WZLC95U8xB

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dziękuję Wam za wczorajszą aktywność naleśnikową

Dzisiaj na obiad mam placki tarte z ziemniaków i w związku z tym, mam do Was Hejtusie pytanie.

#jedzenie #lubieplacki #plackiziemniaczane #gotujzhejto

171c13e5-69ef-49c0-955e-7495fa070ca0

Placki ziemniaczane

8 Głosów

Zaloguj się aby komentować

https://streamable.com/9z9vt1

Ta kotwica miala byc w kontrolowany sposob opuszczona do wody.

Statek stal za daleko od nas i ciezar lancucha pociagnal wszystko za soba. Na koncu widac stalowke, ktora miala to trzymac i kontrolowac koncowy etap. Oczywiscie poszla sie j⁎⁎ac. Przypominam, ze kotwica wazy 10 ton i kazdy odcinek lancucha (27.5m) tyle samo.

Do tego rano i popoludniu 2 inna zawiesia im sie zerwaly. Ja pi⁎⁎⁎⁎le xD ale przynajmniej przeprosili i nikt nie zginal.

Historii kotwicowych nigdy za wiele.

#barteknamorzu #ciekawostki

@bartek555 Kotwica kotwicą ale c⁎⁎j w plecy tej babie co wy⁎⁎⁎⁎ła ten naszyjnik do oceanu w "Titanicu".

Biedny Di Caprio...

Zaloguj się aby komentować

895 + 1 = 896


Tytuł: Krucyfiks

Autor: Chris Carter

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Sonia Draga

Format: audiobook

Liczba stron: 424

Ocena: 8/10


Pierwszy tom serii z Robertem Hunterem jest dla mnie jednocześnie jednym z najlepszych i jednym z najsłabszych przykładów tego, czym później stanie się cała seria. Najlepszych, bo już tutaj widać wszystkie elementy, które przyciągnęły mnie do niej jako czytelnika: brutalne zbrodnie, mroczny klimat, szybkie tempo i śledztwo prowadzone przez niezwykle inteligentnego detektywa. Najsłabszych, bo patrząc z perspektywy kolejnych tomów, Carter dopiero się rozkręca.


W Los Angeles pojawia się seryjny morderca pozostawiający na ofiarach charakterystyczny podpis w postaci krucyfiksu. Robert Hunter i jego nowy partner Carlos Garcia szybko odkrywają, że mają do czynienia nie tylko z wyjątkowo brutalnym sprawcą, ale również kimś, kto doskonale zna policyjne procedury i wydaje się zawsze być o krok przed śledczymi. Hunter już wcześniej tropił zabójcę o identycznym modus operandi, ale przez aresztowanie podejrzanego obciążonego masą dowodów i śmierć partnera, śledztwo zostało zakończone, a "sprawca" skazany. Niestety okazuje się, że albo wrócił zza grobu, albo ma naśladowcę, albo to nie jego aresztowano. Im dalej w historię, tym bardziej osobisty staje się ten pojedynek detektywów z mordercą.


Już tutaj widać, że Carter nie zamierza oszczędzać czytelnika. Opisy zbrodni są mocne, momentami wręcz szokujące. Autor potrafi wykorzystać brutalność do budowania atmosfery zagrożenia. Nie jest to jeszcze poziom późniejszych tomów i ich brutalnośći, ale fundament pod całą serię został położony bardzo solidnie.


Największym problemem "Krucyfiksu" jest chyba to, że późniejsze części są po prostu lepsze. Carter z książki na książkę coraz sprawniej budował intrygi, tworzył bardziej niepokojących antagonistów i mocniej rozwijał samego Huntera. W efekcie debiut serii trochę traci przy bezpośrednim porównaniu. Widać też kilka typowych dla pierwszego tomu uproszczeń i schematów, które później autor będzie potrafił lepiej maskować.


Mimo tego książkę czyta się znakomicie. Tempo jest wysokie, napięcie utrzymuje się niemal przez cały czas, a sam Robert Hunter od początku wyróżnia się na tle wielu innych policyjnych bohaterów. Nie jest kolejnym zgorzkniałym detektywem z problemem alkoholowym, tylko człowiekiem, którego największą bronią jest umysł. Jest też jedna scena, w której olewa policyjne procedury i zostawia gangsterów sam na sam z pedofilami, dając im wymierzyć sprawiedliwość po za systemem.


To bardzo dobry początek jednej z moich ulubionych serii o seryjnych mordercach. Paradoksalnie fakt, że uważam go za najsłabszy tom, mówi więcej o jakości późniejszych części niż o samym Krucyfiksie. Gdyby nie to, co Carter napisał później, pewnie oceniłbym tę książkę jeszcze wyżej. Choć dalej jest to wybitny kryminał.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

28044fbc-2d1c-4907-ab2d-8f5ff895539f

Zaloguj się aby komentować

Sticky pork ribs Ramsay'a wylądowały właśnie w piekarniku, za 1,5h będzie uczta. Uwielbiam wracać do tego przepisu bo to jeden z niewielu znanych mi i sprawdzonych, co używają pieprzu syczuańskiego I gra to w całości za⁎⁎⁎⁎ście. Jeszcze starsza córka od początku do końca robiła pod nadzorem, więc jak wyjdzie jak się spodziewam to będzie z siebie mega dumna.


#gotujzhejto

867777ba-8408-4d25-99f4-f087c6b00861

@ErwinoRommelo pieczone ziemniaczki - wrzucasz na posolony i z dodatkiem sody oczyszczonej wrzątek kawałki ziemniaków, obgotowujesz 5-6 minut żeby lekko zmiękły z zewnątrz, odcedzasz, wrzucasz do pustego garnka, podlewasz oliwą z oliwek, przykrywasz i trzęsiesz garem żeby pokryły się oliwą i takimi kawałkami tłuczonych ziemniaków (tej zewnętrznej miękkiej części), na blachę i do piekarnika razem z żeberkami na ostatnie 30 minut.

Zaloguj się aby komentować

Targowe zdobycze ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
2 dolne książki żony, więc zmieściłem się w 1 cyfrowym limicie xD


Organizacja wydarzenia - dno i metr mułu - nie polecam (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻

#ksiazki #targiksiazki #warszawa

8f9f58b6-7d83-4eb9-9667-2b7069134b20

@Whoresbane czytałem już kilka książek o Powstaniu Warszawskim w poprzednich latach, a nie zbieram książek historycznych, więc dla odmiany kupiłem sobie babskiego Kristoffa ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

@bojowonastawionaowca w chuj i trochę, nie polecam xD
Może wpadnę jeszcze jutro na zamknięcie, jak tym leniwcom nie będzie się chciało pakować pudeł na wyjazd i będą oddawać książki za bezcen ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Mam durny pomysł by kupić kolekcjonerską piłę stihl

Jedyne 9k xddd

Na razie się wstrzymuję , ale wystarczy jeden bodziec i zapiszę się na listę xd


#lesnapracbaza

cdde8555-ae2f-469b-a60b-17472f09721a

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@deafone szkoda wszystkich zamieszanych, w tym chorego gościa, i dobrze że "rozeszło się po kościach" - zdaje się że (wyjątkowo? czy nie? ciężko ocenić po tym, że przecież przez media przechodzą zawsze najgorsze przypadki) wszyscy stanęli na wysokości zadania, żeby nie eskalować sytuacji.

@eloyard Szkoda to właściciela nieruchomości, który przez to przeszedł. Można sobie hipotetycznie wyobrazić, jak pojeb tego pokroju atakuje ci dom... ale w stanach wypuszczają wszystkich wariatów, bo nie mają kasy na ich trzymanie.

Chociażby sprawa ukrainki, która została zadźgana w pociągu.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Znowu policzyłem wszystko po swojemu. Wyszło, że zdobywasz osiągnięcie

  • W sumie... (4 500 powtórzeń)



Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

5bda5819-0d9d-4c9a-8ff1-4f3e4d0a21be

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W 1991 roku pewien 21-latek napisał na forum internetowym: „to tylko hobby, nic wielkiego z tego nie będzie”. Dziś jego „hobby” napędza większość serwerów internetowych na świecie oraz 3 miliardy telefonów. Korzystałeś z niego dziś… i nawet o tym nie wiedziałeś.

25 sierpnia 1991 roku. Helsinki, Finlandia.

Student informatyki Linus Torvalds był sfrustrowany.

Właśnie wydał swoje letnie oszczędności na nowy komputer 386 — jak na tamte czasy potężny sprzęt, ale mało przydatny bez systemu operacyjnego, który naprawdę mógłby dostosować do własnej pracy.

Używał wcześniej MINIX-a, systemu edukacyjnego stworzonego przez profesora do nauki. Działał, ale celowo miał ograniczenia. Profesor chciał, by był prosty dla studentów. Linus chciał czegoś, z czego dałoby się korzystać naprawdę.

Zrobił więc coś, co brzmiało jak szaleństwo: postanowił napisać własny system operacyjny.

Od zera. W małym mieszkaniu w Helsinkach. Jako hobby.

25 sierpnia opublikował wiadomość na mało znanym forum comp.os.minix:

„Tworzę system operacyjny — darmowy — to tylko hobby, nie będzie duży i profesjonalny jak GNU — dla klonów 386(486) AT”.

Był skromny. Niewiarygodnie, historycznie skromny.

To „hobby” miało stać się Linuksem — systemem operacyjnym, który z czasem zaczął obsługiwać większość komputerowej infrastruktury świata, choć prawie nikt spoza branży nie znał jego nazwy.

We wrześniu 1991 roku Linus miał coś ledwie działającego: 10 239 linii kodu. Wystarczająco, by uruchomić system, odpalić powłokę i wykonać podstawowe operacje.

Wtedy podjął decyzję, która z pozoru wyglądała niepozornie, ale okazała się rewolucyjna:

opublikował projekt w internecie. Za darmo. Z całym kodem źródłowym widocznym i możliwym do modyfikacji.

„Jeśli chcesz tego używać — proszę bardzo. Jeśli potrafisz to ulepszyć — zrób to”.

To było radykalne.

Rok 1991 należał do oprogramowania własnościowego. Microsoft, Apple, IBM — wszyscy strzegli swojego kodu jak tajemnicy państwowej, sprzedawali drogie licencje i trzymali pełną kontrolę.

Linus zrobił coś odwrotnego. Oddał swój kod innym.

I stało się coś nieoczekiwanego.

Programiści z całego świata zaczęli pobierać jego jądro systemu. Znajdowali błędy i je poprawiali. Dodawali funkcje. Odsyłali swoje ulepszenia z powrotem.

Powstawała społeczność.

W 1992 roku Linus podjął kolejną kluczową decyzję: udostępnił Linuksa na licencji GNU GPL. Oznaczało to, że każdy może go używać, modyfikować i rozpowszechniać, ale wszelkie ulepszenia również muszą pozostać wolne i otwarte.

Żadna firma nie mogła przejąć Linuksa i zamknąć go dla siebie. Miał pozostać otwarty na zawsze.

To przyspieszyło wszystko.

W połowie lat 90. Linux przestał być studenckim projektem, a stał się poważnym systemem operacyjnym. Firmy tworzące strony internetowe potrzebowały tanich i niezawodnych serwerów. Linux oferował dokładnie to: był darmowy, stabilny i bezpieczny.

Internetowe firmy z czasów bańki dot-com działały na Linuksie.

Potem nadszedł rok 2008: Google uruchomiło Androida, zbudowanego na jądrze Linuksa.

Nagle Linux nie był już tylko systemem dla serwerów. Trafił do miliardów kieszeni na całym świecie.

Dziś skala jego wpływu jest ogromna:

ponad 96% najważniejszych serwerów internetowych świata działa na Linuksie;
wszystkie 500 najszybszych superkomputerów na świecie używa Linuksa;
ponad 3 miliardy urządzeń z Androidem działa na Linuksie;
Amazon AWS, Google Cloud i Microsoft Azure opierają się w dużej mierze na Linuksie;
łaziki marsjańskie NASA, SpaceX i Międzynarodowa Stacja Kosmiczna również korzystają z Linuksa.

A mimo to większość ludzi nigdy o nim nie słyszała.

Korzystałeś dziś z Linuksa — prawdopodobnie wiele razy — i nawet o tym nie wiedziałeś.

Szukałeś czegoś w Google? Serwery Linuksa.
Używałeś telefonu z Androidem? Jądro Linuksa.
Oglądałeś Netflixa? Serwery Linuksa.
Korzystałeś z bankowości internetowej? Linux.

Współczesne jądro Linuksa zawiera ponad 27 milionów linii kodu — zaczynając od tamtych pierwotnych 10 239. W jego rozwój zaangażowało się ponad 19 000 programistów z przeszło 1 400 firm.

To największy projekt współpracy w historii ludzkości.

Ale Linux był rewolucyjny nie tylko z powodu technologii. Rewolucyjna była jego filozofia.

Przed Linuksem wszyscy „wiedzieli”, że złożone oprogramowanie wymaga kontroli korporacji, zamkniętego rozwoju i nastawienia na zysk. Jak niby jakość miała powstać dzięki rozproszonym po świecie ochotnikom, którzy pracują po godzinach i często bez wynagrodzenia?

Linux odpowiedział: zaskakująco dobrze.

Współpraca open source pokonała korporacyjną kontrolę. Tysiące ekspertów analizujących kod oznaczało szybsze naprawianie błędów. Różnorodność perspektyw dawała lepsze innowacje. Wspólna korzyść stała się silniejszą motywacją do działania niż sam zysk.

Linux zainspirował niezliczone projekty: Apache, Firefox, Python, Wikipedię — cały ekosystem darmowych, społecznościowo rozwijanych narzędzi, które napędzają współczesną informatykę.

Jego wpływ kulturowy wyszedł daleko poza oprogramowanie. Idea, że wartościowe rzeczy można tworzyć wspólnie, bez korporacyjnej struktury i bez nastawienia na zysk, wpłynęła na naukę, treści cyfrowe, a nawet sprzęt.

Sam Linus nigdy nie próbował uczynić z Linuksa prywatnego imperium. Pracuje dla Linux Foundation, koordynując rozwój projektu. Zarabia dobrze, ale nie jest miliarderem z Doliny Krzemowej.

Słynie z bezpośredniości, technicznej błyskotliwości i niewielkiego zainteresowania polityką korporacyjną. Nadal przegląda kod i podejmuje ostateczne decyzje — pełni tę samą rolę od 1991 roku, tylko na nieporównywalnie większą skalę.

Jego model przywództwa analizują eksperci od zarządzania: zdecentralizowana koordynacja, techniczna merytokracja i pozwalanie, by wygrywały najlepsze pomysły. Przywództwo przez umożliwianie, a nie przez kontrolowanie.

Linux udowodnił kilka rewolucyjnych zasad:

nie trzeba korporacyjnej własności, by stworzyć coś, co zmienia świat;
nie trzeba nastawienia na zysk, by inspirować doskonałość;
nie trzeba zamkniętego rozwoju, by zapewnić jakość.

Potrzebni są utalentowani ludzie, wspólny cel i wolność współpracy.

Linux pokazał, że 10 239 linii kodu, udostępnionych za darmo przez studenta, który powtarzał, że to „tylko hobby”, może stać się fundamentem globalnej infrastruktury.

Pokazał, że dzielenie się czyni rzeczy silniejszymi, a nie słabszymi.

Każde wyszukiwanie w Google, każda interakcja z Androidem, każda wizyta na stronie internetowej — istnieje duża szansa, że gdzieś w tle po cichu pracuje Linux.

Wszystko dlatego, że fiński student uznał, iż jego hobby może przydać się innym, i podzielił się nim bez ograniczeń.

Najbardziej udany system operacyjny świata jest zarazem najbardziej hojny: zbudowany przez tysiące ludzi, bez jednego właściciela, dostępny dla wszystkich.

Od „nic wielkiego z tego nie będzie” do kręgosłupa współczesnej informatyki.
Od 10 239 linii do 27 milionów.
Od studenckiego hobby do 3 miliardów urządzeń.

Linux nie tylko zmienił oprogramowanie. Zmienił nasze wyobrażenie o tym, co jest możliwe, gdy ludzie pracują razem w wolności.

A wszystko zaczęło się od skromnej wiadomości na forum, niewielkiego pliku do pobrania i programisty, który pomyślał, że jego kod może komuś się przydać.

I rzeczywiście się przydał. Miliardom ludzi.


#linux #linus #ciekawostki #historia

źródło: facebook. com /photo.php?fbid=968194786128858

e62be08c-c81d-4590-b182-bbfc7a337e39

@radek-piotr-krasny 

Korzystałeś z niego dziś… i nawet o tym nie wiedziałeś.

tyle to nie xD

❯ uname -a
Linux cachyos-x8664 7.1.0-rc3-2-cachyos-rc #1 SMP PREEMPT_DYNAMIC Fri, 15 May 2026 1505 +0000 x86_64 GNU/Linux

Najśmieszniejszym w popularności linuxa jest to, że jedynym miejscem gdzie ten kernel nie dominuje, jest Desktop, czyli to do czego był oryginalnie stworzony xd.

Zaloguj się aby komentować