Zdjęcie w tle

Cori01

Sum
  • 72wpisy
  • 370komentarzy

Jak ja uwielbiam takie produkcje! W końcu wzięłam się za oglądanie animacji "Legenda Vox Machiny", od dawna miałam to na swojej liście, spodziewałam się, że obejrzę coś co będzie dla mnie zwykłym serialem do kotleta, przyjemnym ale niczym specjalnym. Ale bardzo się pozytywnie zaskoczyłam jak z odcinka na odcinek przekonywałam się, że ten serial idealnie trafia w moje gusta.


Ma w sobie wszystko czego mogłabym wymagać od świata fantastyki. Różnorodny ale spójny świat przedstawiony. Różnorodni złoczyńcy, lecz jeden głowy boss z którym bohaterów walczą na przestrzeni 3 sezonów. Każdy z bohaterów jest ważny, co bardzo widać podczas scen walki, w których odnoszę wrażenie, jakbym oglądała mecz LoL'a gdzie najważniejsza jest współpraca, co dodatkowo podbija jakość tego serialu, że choreografia walk jest przepiękna i wciągająca, nie ma tam zwykłego machania mieczem czy chaosu na kadrach, wszystko wydaje się mieć sens i rytm. Coś co jest dla mnie nie zwykle ważne, czyli dobrze napisani bohaterowie, do których widz się przywiązuje i których realnie da się polubić. No i masa fajnego poczucia humoru. A to co skradło moje serduszko czyli dobrze napisany motyw drogi, który w świecie fantastyki uwielbiam, a zwłaszcza że mimo drużyna pokonuje razem drogę do pokonania głównego złola, to również każdy z bohaterów ma swoją własną, co jest dodatkowym smaczkiem.


Choć obiektywnie oceniając ten serial domyślam się że nie jest od dla każdego, mimo wielu trudnych walk, bohaterowie wydają się być niezniszczalni, czy czasem niektóre rozwiązania są infantylne. No ale właśnie tutaj też jest odpowiedź, jak ktoś szuka czegoś co pozwoli mu się oderwać od świata codziennego to właśnie w tej historii można to znaleźć bo nawet jak na animacje, immersja z światem przedstawionym jest na wysokim poziomie, zwłaszcza jak przedstawione są niektore kadry, ktore po prostu są przepiękne, nie wiem jak ten serial byłby odbierany przez fana świata D&D ja go prawie nie znam, więc nie mam porównania. Jednak wydaje mi się, że dusza tego uniwersum jest zachowana.


#seriale #fantastyka

54651c05-c4aa-4300-8a7d-b357534c5bea

Zaloguj się aby komentować

Jakiś czas temu natrafiłam na mema (inny niż poniższy), który nawiązywał do tego, że studenci sprzed ery chata gpt są "półkę" wyżej niż Ci obecni, którzy mają tak duże ułatwienie dzięki czatowi, że nijak się ma ich praca i nauka do wysiłku ich poprzedników. Przypomniało mi to krótka dygresje jednej z Pani profesor, która podczas wykładu, była pod wrażeniem, że większość studentów chodzi na wykłady z laptopem. Nawiązała do tego, że za jej czasów pracę dyplomowe pisało się na maszynie do pisania i jak popełniło się jakiś błąd trzeba było przepisywać stronę od nowa.


Doświadczenie o którym powiedziała profesor, na temat moment dało mi ulgę, że ja już jestem studentką w czasach w których nie muszę się martwić o błędy i literówki, bo Word mi je poprawi, a nieudane zdanie wystarczyło napisać jeszcze raz. Było to dla mnie totalnie nie do pomyślenia, żeby tak dużo czasu poświęcać na pisanie. Aktualnie zastanawiam się jaki to mialo wpływ na studentów, którzy wszystko musieli robić ręcznie. Czy to wymuszało na nich bycie bardziej dokładnym i czy w końcu sprawiało, że byli to naukowcy "lepszej jakości".


Ciekawa jestem jak aktualnie czują się studenci, którzy korzystają na codzien z czata i mogą nawet go poprosić o redakcję napisanego tekstu, bez wysiłku poprawiającego styl i jakość tekstu, czy daje odpowiedź na pytanie znacznie szybciej niż przeszukiwanie stron pokolei. Sama korzystałam z Googla, choć i były sytuacje gdzie informacje mogłam znaleźć tylko w bibliotece lub w rozmowie z prowadzącym zajęcia. No ale jednak czatgpt to zupełnie wyższy poziom pomocy jaką można uzyskać, zastanawiają mnie jednak konsekwencje tego w jakości kształcenia i nabytych później umiejętności i tych miękkich i twardych. Jednak sama kontaktu z ludźmi w czasach szkolnych już nie mam więc tylko mogę sobie mówić że "dzisiajsza młodzież jest jakaś taka nie taka i ze wszystkim ma łatwiej" ;)


#rozkminy #chatgpt #zalesie

2e03f186-84ec-44ce-b21f-1fa7c35e24a8

Zaloguj się aby komentować

Jakiś czas temu dzięki poleceniu natrafiłam na serial "Devs", na który właściwie gdyby nie wspomniane polecenie nawet nie zwróciłabym na niego uwagi, jest to raczej niszowy serial, a przynajmniej mi się tak wydaje. Jednak pomimo tego, ze pod wieloma względami ten serial kuleje, jak chociażby pod względem castingu czy nieprzekonywującej gry aktorskiej, która nie wiem czy wynika ze słabych umiejętności aktorowi czy ich złego poprowadzenia przez reżysera, czy jest wiele ujęć, które w zasadzie pełnią tylko role teledysku do puszczanej muzyki w tle nie wnosząc nic do fabuły, ale ma w sobie ten serial cos czego zazwyczaj szukam w dziełach, czyli myśli z która nas dane dzieło zostawia. Ten serial zostawił mnie z dwoma takimi myślami jedną z nich jest poniższy dialog


"-Co to jest?

-malowidła w jaskini we Francji

-jak dawno temu to było?

-nieco ponad 30tys lat temu

......


-Ludzie tam nie żyli w jaskini przez dekady czy stulecia a przez milenia, niektóre malunki dzieli 5 tysięcy lat, 5 tysięcy lat, te samo miejsce te same malunki, jak mogło nic sie nie zmienić przez taką ilość czasu?"


Sam ten dialog daje myśl, która jest często poruszana, o tym ze rozwój technologiczny rośnie wykładniczo i im więcej wiemy tym szybciej się cos zmienia, ale jednak daje to pewien obraz tego jak dziwne to jest, co musiało się stać i jaka myśl musiała wykiełkować w kimś kto ten rozwój popchnął do przodu i jak to się działo właśnie, że przez te 5 tysięcy lat nie wiele sie zmieniło, albo pozornie nie wiele się zmieniło?


Druga myśl dotyczy wolnej woli i tego czy ona istnieje czy świat jest zdeterminowany czy nie, serial nie odpowiada na to pytanie, została tam odpowiedz do wolnej interpretacji przez widza. Jednak autor w ciekawy sposób ugryzł ten temat tworząc myśl, iż grzechem pierworodnym człowieka właśnie była wolna wola, wyjście po za schemat przeznaczonych ścieżek. Czyli stawia tezę, że być może jest jakaś szansa na wyjście po za schemat, ale czy to coś zmienia? Czy i tak rzeczywistość dostosuje sie do określonej linii wydarzeń.


Podobną tematykę poruszał serial "Dark", ktory pod względem technicznym jest znacznie lepszym serialem, jednak to w przypadku "Devs" bardziej można sobie pozwolić na "rozkminy", jeżeli ktoś lubi tematykę związaną z fizyką kwantową i rozmienieniem pojęcia wolnej woli, może się na tym serialu dobrze bawić choć uprzedzam, ze pod względem realizacji nie do końca może to każdemu podpasować.


#seriale #rozkminy

602a1472-e376-4229-8d43-bbaf3ba964eb

Zaloguj się aby komentować

W ramach tego, ze teraz jest głośno(i słusznie) o serialu "Dojrzewanie" chciałabym napisać cos od siebie. Nie chce sie skupić na tym jak genialnie ten serial został zrealizowany, jak perfekcyjnie zostały pokazane emocje i jak bardzo ważne tematy porusza. Chciałabym jednak powiedzieć o dwóch dialogach, które dotyczą także i mnie i moich osobistych doświadczeń.


Pierwszy z nich to dialog miedzy Psycholog, a oskarżonym o morderstwo koleżanki 13 letnim chłopakiem(Jamie). Jednym z celów jakie miała pani psycholog było poznanie nastawiania Jamiego do swoich koleżanek:


"-podobasz się dziewczynom?

-Nie

-Dlaczego uważasz, ze nie?

-Bo wiadomo...

-Bo?

-Bo jestem brzydki.

-Jak się z tym czujesz?

-Nie powinna Pani zaprzeczyć?

-Dlaczego?

-Bo tak ludzie robią"


Ten dialog był dla mnie o tyle znaczący, że bardzo przypomina mi te schematy myślenia, które są powielane na Wykop na tagu przegryw. Z jednej strony jest to schemat gdzie człowiek sam siebie poniża, ale oczekuje pocieszenia od rozmówcy, zaprzeczenia tych myśli, ale jest to pułapka, bo każde pocieszenie powoduje jeszcze większe utwierdzenie sie w tym, że myśli się o sobie w "słuszny" sposób. Łatwo w nią wpaść, bo właśnie na taką patologiczną samokrytykę nigdy nie ma dobrej odpowiedzi, wtedy wpada sie w pętle kompleksów i nieudolnych prób znalezienia lekarstwa na nie(w przypadku Jamiego, było to wyzywanie kobiet pod ich zdjęciami na instagramie).


Jest to dla mnie poruszające bo sama w takie pułapki wpadałam i pewnie nie raz jeszcze będę wpadać z różnych przyczyn, choć chyba poznanie takiej przyczyny jest w tym przypadku najważniejsze, żeby z tej pułapki sie wydostać. Nikomu nie życzę takiego stanu jest on dla mnie czymś co mnie niezmiernie martwi i boli jak widzę coś takiego u innych osob, wiec dlatego tez unikam od dawna czytania wpisów z tagu przegryw bo jest to sytuacja ludzi, na której nie ma dobrej odpowiedzi i pozostaje tylko bezsilność.


____


Drugi dialog, to raczej monolog, ojca Jamiego z czwartego odcinka. Wyrzucał on z siebie, jak chciał, żeby jego syn był męski i twardy, radził sobie w sporcie i jak on nie radził sobie z tym kiedy ojcowe innych chłopców śmiali sie z jego syna kiedy ten był nieporadny w gre w piłkę czy szybko się zniechęcił do sportów walki(najprawomocniej nikt się nie śmiał, to była jego iluzja). Opowiadał to z widocznym żalem do siebie i poczuciem winy, za wymuszanie na swoim synu czegoś co uważał za słuszne.


O ile wiem, że czasy się zmieniają i teraz juz coraz mniej kładzie się nacisk na to żeby każdy spełniał swoje role pod określone dyktando i wzór, tak jednak ja jeszcze jestem z tego pokolenia, gdzie w szkole wymagano od dziewczynek zachowywania sie jak dziewczynki, a od chłopców żeby byli tacy jak to na chłopaków przystało. Jest to jeden z bardziej krzywdzących schematów, w które ja tez wpadłam i jest mi przeogromnie wstyd za to, że kiedyś(i pewnie aktualnie mimowolnie) zdarza mi sie kogoś ocenić, bo nie spełnia wymagań męskiego faceta, czy kobiecej kobiety. Choć też jest mi wstyd za ludzi, który w moim otoczeniu oceniają kogoś na podstawie "braków", które brakami nie są tylko bezmyślnym stereotypem.


Oczywiście takie "wymagania" sa absurdalne, jak choćby to, ze facet nie ma prawda płakać, musi umiec sam wszystko naprawić czy więcej zarabiać, albo do kobiet, ze jak przeklina czy pali papierosy to juz jest niekobieca i takiej to nie wypada. Tak u mnie w domu po wypowiedzeniu "k⁎⁎wa" z moich ust, były komentarze ojca w stylu "nie przeklinaj, jesteś dziewczyną, a to nie wypada". Sa to jakieś dziwne i bezcelowe przyzwyczajenia, które w moim pokoleniu (30lat) są jeszcze często spotykane, mam tylko nadzieje, ze młodsze pokolenia nie będą miały nakładane na siebie takiej presji i nie będą wpychane w poczucie winy jeżeli pewnych oczekiwań spełniać nie będą.


#przemyslenia #seriale #zalesie

3919fca1-d461-4d40-be7f-df49a219ea90

Zaloguj się aby komentować

Jednym z moich ulubionych tematów pop kultury jest sci-fi, a to, że trochę już dzieł w tym gatunku przyswoiłam(choć nie tak dużo jakbym chciała), to coraz trudniej mi trafić na coś co daje mi satysfakcje w opisie świata czy przedstawionej myśli przewodniej. Jednak w ostatnim czasie zaskoczyłam się pozytywnie w kilku przypadkach, a jednym z takich przypadków jest książka Janusza Zajdla " Wyjście z cienia". Przeczytałam kilka jego książek, które jak bym miało krótko zrecenzować powiedziałabym o nich po prostu, że są dobre, lecz na pewno nie zaspokają mojej potrzebny poznania jakieś nowej myśli, wizji czy filozofii. Ogólnie rzecz ujmac każda z tych książek wydawała mi się jedynie środkiem do celu, by skomentować komunizm, a elementy futurystyczne miały być tylko tłem. Co prawda w "Wyjściu z cienia" też się nie obyło bez ustroju, przypominającego Orwellowską wizje społeczeństwa, ale już w znacznie mniejszym stopniu kuło to po oczach. No i przede wszystkim w tej książce w końcu można powiedzieć, że to temat Scifi gra główną rolę, a nie pewnego rodzaju propaganda choć to raczej za duże słowo. To co we mnie zostawiła wspomina książka to na pewno myśl, która wiedzie tam prym czyli to, że cholernie trudno nam sobie wyobrazić istoty pozaziemskie, nie sugerując się tym co znamy tutaj na Ziemi. W zasadzie sam autor się do tego pośrednio przyznaje, że pokazanie kosmitów w "cieniu" jest po prostu łatwiejsze bo unika się nieprzyjemnej sytuacji opisywania ich w szczegółach o których nie ma się zielonego pojęcia bo wyobraźnia jak wszystko inne co znamy też ma swoje granice. Mimo to jednak uważam, że wlasnie w tej książce została szczątkowo, ale jednak! Podjęta jedna z najlepszych prób opisania obcych cywilizacji z jakimi do tej pory miałam do czynienia. Więc teraz mogę w końcu powiedzieć o sobie, że udało mi się wreszcie docenić Janusza Zajdla.


#ksiazki #recenzjescifi #scifi

323b407f-73c1-4032-ae0d-1294d15199d4

Zaloguj się aby komentować

Jak to jest z wami chłopami? Przyznam, ze nie interesuje sie jakąś nadmiernie psychologią, wole sobie pofilozofować, ale jest jeden aspekt w umyśle człowieka, który ciągle mnie zastanawia i budzi ciekowość, są to różnice w myśleniu miedzy kobietami, a mężczyznami. Od dziecka byłam przekonana, ze jedyne różnice miedzy płciami opierają sie tylko na różnicach fizycznych, nawet nie byłam świadomą tej różnicy w libido. No ale do brzegu, jest aktualnie jeden aspekt tych różnic, które mnie obecnie frapuje. Słowem wstępu na studiach miałam znajomego, który miał tylko przyjaciółki i zero kolegów(nie jest gejem, ma żonę) zapytałam się go dlaczego tak, on powiedział, ze rozmowa z kobieta, a facetem to dwa różne poziomy na niekorzyść facetów. Ja mam zupełnie odwrotne zdanie, które raczej bardziej docenia rozmowę z facetami, bo sa one bardziej głębokie i można sobie z nimi bardziej pofilozofować, ale po głębszych obserwacjach okazuje, ze w moim otoczeniu facet z facetem nie rozmawia na głębokie tematy, do tego stopnia ze spotkanie sie na rozmowę z kolegom sam na sam, żeby pogadać, ale nie "na⁎⁎⁎ać sie" się wódą przy okazji jest uznawane za cos nieakceptowalnego i zniewieściałego. Jest to dla mnie do zrozumienia, ale może jest tak tylko w moim otoczeniu, jak to jest u was?


PS: podkreślam brak alkoholu w takich rozmowach, bo samo umówienie sie na picie jest raczej głównym powodem spotkania, a głęboka rozmowa skutkiem ubocznym, która raczej nie jest jakościowa, bo zakrzywiona przez stan upojenia i tylko pijanemu wydaje sie, że mowi cos mądrego, o czym i tak pewnie zapomni następnego dnia.

48fc0ed8-ddc6-416f-8d9c-89e43c47092b

Pytanie tylko do mężczyzn! Wyszedł byś/zadzwonił z kolegą/przyjacielem sam na sam pogadać o życiu, spotykając się bez alkoholu?

716 Głosów

Może trochę kwestia wieku.

W tym roku póki co widziałem się z kolegą raz i prawie od razu zaczęliśmy rozmawiać na poważne tematy.

@Cori01 ja mam masę kumpli i koleżanek i nawet przyjaciółek i to jest coś, co za każdym razem trzeba rozpatrywać oddzielnie. Kilka razy w roku spotykam się z moimi przyjaciółkami z poprzedniej roboty, mamy super relacje i potrafimy przegadać cały wieczór o pierdołach ale i o mega ważnych, wręcz egzystencjalnych rzeczach. Mam kolejną przyjaciółkę, dziewczyna na początku do konwersacji po angielsku, ale przez już 11 lat cotygodniowych konwersacji, naprawdę się zaprzyjaźniliśmy i też jest super. Ale jeszcze więcej mam ekip w 100% męskich i czysto koleżeńskich i przyjacielskich i potrafimy czasami się spotkać bez alkoholu, czy to pogadać o głupotach, o życiu czy o robocie. Nie uznaję tego za pedalskie a moja żona wie, że ja muszę się spotykać ze znajomymi, bo ich uwielbiam i nie wyobrażam sobie płytkich relacji tylko na telefon czy jakieś social etc.

@Cori01

Ja co chwilę podejmuje dyskusje życiowo/filozoficzne i pewnie tym wkurzam innych. A pije okazyjnie.


Ogólnie przyjmuje się, że faceci różnią się od kobiet siłą fizyczną (górne partie ciała), popędem seksualnym i skłonnością do agresji. Bo na to wpływa testosteron. Wszelkie inne różnice to kwestia wychowania czy środowiska

Zaloguj się aby komentować

BIELEFELD NIE ISTNIEJE!


Jakiś czas temu natrafiłam na niemieckiego inside joke(az dziwne z ich poczuciem humoru ), który został zainspirowany przez wpis niemieckiego studenta na jednym z popularnych forów internetowych w latach 90, głoszący, że miasto Bielefeld nie istnieje bo on nie zna nikogo z tego miasta. Teoria na tyle pochłonęła niemieckich obywateli, ze przetrwała, aż do dziś i jest ona swoistym żartem z którego smieszkowała nawet Angela Merkel, a władze miasta Bielefeld na 25-lecie teorii zaproponowały nagrodę w wysokości miliona euro dla osoby, która dowiedzie, że miasto nie istniej.

Sama teoria z biegiem czasu się rozwinęła i zaczęto dodawać do niej dodatkowe elementy jak to, że za całym spiskiem stoi organizacja SIE, która współpracuje z niemieckim rządem.


Sam wątek jest o tyle ciekawy, biorąc pod uwagę, to że zwykły żart może stać się teorią spiskową do której łatwo dorobić coraz to więcej powiazań, o ile w tym przypadku wszystko jest oczywistym żartem, o tyle w innych teoriach już tak oczywiste nic nie jest i zawsze znajdą sie wyznawcy nawet najbardziej absurdalnych wymysłów(lub nie wymysłów ).


#ciekawostki #teoriespiskowe #niemcy

b7b9f092-5560-4e8f-be5b-5ea12334fc45

Zaloguj się aby komentować

Wykupiłam Disney plus po to, żeby obejrzeć bardzo dobrze oceniany serial Shogun, jednak, ze jak juz platforma wykupiona to zaczęłam oglądać inne wysoko oceniane seriale, które można tylko tam zobaczyć i jednym z nich, a nawet wyżej oceniany niż Shogun jest serial X-Men'97. Opinie jak i recenzje są pozytywne ale w przeciwieństwie do Shoguna tym serialem sie rozczarowałam, nie całkowicie bo dalej ma on swoje zalety, ale fenomenu totalnie nie rozumiem. Odniosłam wrażenie jakby właśnie ten serial został stworzony dla pokolenia Tiktoka, za dużo sie tam dzieje, przez co ważne wydarzenia wcale nie mają swoją wagi, świat jest jakiś przebodźcowany, za dużo bohaterów, za dużo akcji. Odniosłam, tez wrażenie jakby ten serial mógł być dobrze zrozumiany dla osób znających dobrze uniwersum reszta będzie się gubić w wątkach. Sama za dzieciaka uwielbiałam seriale animowane o X-Men, późniejsze filmy, które wyszły tez w pewien sposób mnie intrygowały choć nie miały podjazdu do animacji, zwłaszcza teraz z perspektywy czasu nie licząc Logana chyba tylko pierwszy film o X-Menach miło wspominam, reszta wydaje mi się płytka i jakaś dziwna. Plusem jest to, że X-Men'97 ma w sobie coś co sprawia, że sentyment do tej serii sie odradza, plus sam wygląd animacji jest świetny i po prostu miło sie na to patrzy, ale cała reszta totalnie chaotyczna, ale być może takie były komiksy, których nie znam.


#seriale #marvel

6d03affe-4f10-476f-a012-9fda7b52b06f

@Cori01 - na Disney+ jest wiele nostalgicznych seriale animowanych - wiele z oryginalnym polskimi dubbingiem: https://www.romper.com/entertainment/disney-plus-classic-cartoons


Z tych dobranockowych to polecam Gumisie i Kacze Opowieści - ale jest kilka innych jak Spiderman.

Zaloguj się aby komentować

Po bardzo dobrych opiniach od recenzentów, którym ufam w końcu skusiłam się na obejrzenie serialu Shogun i jakie to bylo widowisko. Myślałam, że raczej nic nie przebije Pingwina w serialach z '24, a jednak ten serial ma moim zdaniem znacznie więcej do zaoferowania.


Z plusów

-Nie tylko bawi ale i uczy, domyślam się, że jest tam cała pasa nieścisłości w stosunku do tła historycznego, ale akurat w moim przypadku sama przedstawiona historia mocno pobudziła ciekawość i skłoniła do zagłębienia przedstawionego tematu.

-Świetne aktorstwo, zwłaszcza aktora grającego Torange

-Świetny głos aktora grającego Johna, rzadko się zdarza by czyjś głos w filmie/serialu zwrócił moją uwagę ale tutaj, akurat koleś ma cos takiego w sobie ze jego barwa głosu mocno podbija klimat i ton serialu.

-Chyba najciekawsza kobieca postać jaką widziałam od jakieś dekady. Zazwyczaj jak jest jakaś protagonista na ekranie to jest to baba z męskimi cechami charakteru. Tutaj po prostu przedstawiono kobiecą kobiete z cechami, które często próbuje nam sie pokazać jako cos "słabego" wiec niewartego gloryfikowania. Zgrabnie jest przedstawiony kontrast tego jak kobiety i faceci w tamtych czasach sie od siebie różnili i jak każda z płci walczyła na swój sposób o przetrwanie.

-Serial jest po prostu piękny, przez co na pewno nie jest ona jeden raz i z chęcią kiedyś do niego wroce.

-Dużo filozoficznych wątków i ukazania innego podejścia do życia i śmierci niż jest to pokazane w kulturze zachodu.

-Nie znam sie na Japońskiej kulturze, ale wydaje mi sie ze serial oddał jej dużo szacunku, bo po prostu wzbudza ciekawość wobec tej kultury.

-Było sporo momentów, które są po prostu zaskakujące, czego mi ostatnio brakuje bo mam wrażenie, że każda z historii, które oglądam sa na swój sposób przewidywalne, a tutaj kompletnie ten przewidywalności nie wyczułam.


z minusów:

-Trochę idzie sie pogubić w tych tytułach i hierarchii społecznej, która jest dość istotna dla historii

-Trochę "za ładne" twarze aktorek, jakaś nie sądzę by w 16 wieku wszystkie tam miały idealne gładkie twarze i wybielone zęby, trochę to psuło imersje z swatem przedstawionym, bo niestety było widać ze te aktorki nie są naturalne.

-trochę niezrozumiały dla mnie zabieg językowy. Cały czas mówią niby o tym, że rozmawiają miedzy sobą po portugalsku ale mówią po angielsku, ale z drugiej strony domyślam sie ze ciężko znaleźć aktorów z odpowiednią aparycją i znajomością portugalskiego i lepiej żeby już mówili po angielsku niż kaleczyli portugalski.


#seriale #disney #polecam

84c91dba-1679-4e6d-a36f-9efa6eb4f9b1

Zaloguj się aby komentować

Jakie macie rady, żeby dbać o swój samochód, co robić żeby uniknąć usterek, które da się uniknąć? Będę wdzięczna nawet za względnie oczywiste rady


#samochody #pytanie

Jak mogą być oczywiste rady to po prostu jeździć mniej, przy mieszkaniu na wsi nie zadziała ale jak ktoś mieszka w mieście to korzystanie z komunikacji miejskiej/roweru/roweru elektrycznego/hulajnogi elektrycznej/pieszo skutecznie zmniejszy przebieg a co za tym idzie ryzyko usterek.

@Cori01 jak ma się fartowny samochód, to wystarczy robić mu serwis raz w roku.

Jak sobie go kupiłem, to od razu wykupiłem assistance w maksymalnej wersji, pt "jak się zesra, to mnie holują do domu z połowy europy". No więc jeszcze ani razu się nie zepsuł, od 4 lat. Ubezpieczyciel się cieszy, w sumie ja też.

Z niewymienionych jeszcze rzeczy:

- nie jeździć na rezerwie

- możliwe mały moment obrotowy na skręconych kołach

- jak turbina to chłodzić po jeździe

- nie jeździć na luzie

- postój na neutralnym nie na wciśniętym sprzęgle

- nie opierać nogi o sprzęgło (moja ta robi niestety nie umiem oduczyć)

- hamować silnikiem

Zaloguj się aby komentować

Mam pytanie co do ludzi, którzy często jeżdżą w polskie góry, niezależnie od pory roku. Dzisiaj natrafiłam na post na FB, dotyczący zakorkowanych i słabo zorganizowanych dróg dojazdowych do ogólnie znanych miejscowości karkonoskich. W skrócie, było to narzekanie na zbyt duża ilość turystów i samochodów w miejscach gdzie chociaż w teorii nie powinno ich być, ze nie wielu korzysta z komunikacji, a większość raczej wybiera samochód niż piesza wędrówkę w popularne miejsca.

Jakie są waszym zadaniem odczucia co do górskich wycieczek w stosunku do ilości turystów? Sama w górach ostatni raz byłam 5 lat temu, wcześniej jeździłam regularnie właśnie w popularne miejsce w Karkonoszach. Na tamten moment turystów było tyle ile można było sie tego spodziewać, czyli nie przeszkadzali w żaden sposób i można sobie było spokojnie spacerować bez, żadnych korków na szlaku czy kilometrowych kolejkach w restauracjach. Zawsze jeździłam publicznym transportem wiec totalnie nie zwracałam uwagi na to czy brakuje miejsc parkingowych. Badam sytuacje, gdyż chciałabym wrócić do tego typu wycieczek, ale chyba dawne lubiane przeze mnie miejsca powinnam sobie odpuścić, bo są zbyt oblegane?


Zaznaczam, że to nie jest tak, ze nie lubię innych turystów, bardziej denerwują mnie zachowania, co poniektórych, którzy myślą ze sa pępkiem świata a takich mam wrażenie ze jest coraz więcej i odbiera to sam wypoczynku


Zdjęcie Mount Everest dla atencji


#gory #turystyka #polskiegory

81a2f295-4fb5-4195-b643-b8f336cef7bf

W Tatrach wystarczy poruszać się busikami i nie chodzić na najpopularniejsze szlaki, a jeśli już to oczywiście ruszać o świcie.

@Cori01 Tam gdzie są krótkie szlaki (zwłaszcza od parkingów) i schroniska, to jest mnóstwo ludzi. Najmniej ludzi chodzi na dalekobieżnych (niebieski kolor) szlakach, w dni robocze tygodnia, kiedy nie ma ładnej pogody, na Słowacji. My często chodzimy z żoną po nieoznakowanych szlakach, np. drogach pożarowych, oczywiście nie w parku narodowym bo tam nie wolno. Ale nauczyliśmy się chodzić tak, żeby nie zderzać się z ludźmi. Trzeba trochę pokombinować.

Wkurzające, że jak idzie rodzinka, to wszyscy obok siebie, blokując całą szerokość drogi. Najczęściej idą powoli, napawając się widokiem gór i rozmową z bliskimi. Nie widzą, że z tyłu ktoś chce ich wyprzedzić.

Zaloguj się aby komentować

Odniosę sie do wpisu https://www.hejto.pl/wpis/ktos-powbijal-zaostrzone-prety-w-chodnik . Czy w waszym miescie jakikolwiek zarząd miasta zaczął aktywnie działać przeciw samochodozie? Nie wiem czy są na to jakieś rozwiązania, ale może gdzieś w jakieś miejscowości ktoś cos wymyślił. Oczywiście zaznaczam ze nie mam na myśli wprowadzania zielonych stref czy zwężania ulic. Mieszkam w małym mieście i mam wrażenie, że z roku na rok jest coraz więcej aut, ktore są zaparkowane "na lewo", które blokują drogi i uniemożliwiają bezpieczne poruszanie. Często dochodzi do sytuacji, gdzie cała ulica robi sie jednopasmowa i nigdy nie wiesz kiedy ktos ci nie wiedzie na przeciw i będzie problem z zrobieniem miejsca żeby przejechać, albo parkowanie na narożnikach ulic ograniczając widoczność. Dziwi mnie jedna rzecz bo to, nie są nowe osiedla, głownie stare kamienice, raczej ludzi tam nie przybywa za to przybywa aut. Myślę ze są jakieś rozwiązania, typu przekształcenie szerokich chodników w parkingi(o ile chodniki są szerokie), albo wyznaczenie jakieś tereny pod parking do wykupienia. Jednak problem jest i on sie pogłębia. Odnoszę wrażenie, ze czasem jedna osoba ma więcej niż dwa auta, ale może to tylko wrażenie. O wąskich uliczkach na dweloperskich osiedlach bez parkingu wspomnieć nie bede bo to znana i niezrozumiała dla mnie patologia.


#samochody #rozkminy #patodeweloperka

@Cori01 ta działa aktywnie, masz aplikacje gdzie można zgłosić jak ktoś źle parkuje, Ew dzwonić na SM która (co może wielu zdziwic) przyjeżdża i o ile się da to reaguje, co innego jak ktoś parkuje na drodze wewnętrznej tam nie chcą reagować.


Co do nowych bloków to mam pod blokiem parking gdzie każde mieszkanie ma swoje miejsce (część mieszkańców ma garaż podziemny, niestety ja kupiłem mieszkanie jako jeden z ostatnich i już nie było tam miejsc), przy ulicy jest duży parking przystosowany do przyszłościowej zmiany, teraz parkuje się wzdłuż ale jest na tyle szeroko, że kiedyś na pewno domaluja linie i zrobią parkowanie w poprzek, rakze tu też na plus, miejsca dookoła jest sporo ale oczywiście i tak trafiają się chuje co parkują pod samym wejściem do klatki... Ale na szczęście rzadko, jeden jak parkował z premedytacją to mu zostawiłem karteczkę wyjaśniająca, że to droga ppoż a nie parking i zrozumiał, więcej już nie stawiał tam auta

Zaloguj się aby komentować

Jak wpływają na was reklamy? Osobiście mój umysł w jakiś sposób, chyba żeby się nie przeciążać nauczył się ignorować wszelkie reklamy, wiec też nie do końca czuje potrzebę instalowania Adblocka, choć zmienia się to w przypadku YT, gdzie te reklamy z roku na rok sa coraz bardziej dominujące. Jednak bywają reklamy, które właśnie są najczęściej wyświetlane, które zamiast zachęcenia wywołują we mnie totalne zniechęcenie co do produktu. Rozumiem, że reklamy musza istnieć, żeby jakkolwiek produkt sprzedać, ale zastanawia mnie jaki jest sens w nachalności reklam, zazwyczaj to się tyczy yt czy tych, które blokują korzystanie z strony lub aplikacji albo oszpecających krajobraz bilbordów, takie wydaje mi się wywołują odwrotny efekt, myślę, że u większości konsumentów.


#ankieta #rozkminy #marketing

Jak wpływają na ciebie reklamy?

309 Głosów

Najczęściej ignoruje, czaasem się dowiem o czymś nowym, częściej jednak mentalnie wpisze produkt na czarną listę za wkurwianie mnie, typu mullermilch.

W internecie adblocki, w słuchawkach płatne subskrypcje, telewizji brak. Prawie nie widzę i nie słyszę reklam. Tak ich nie lubię.

Zaloguj się aby komentować

Zauważyłam, ze czytając książki wiele z nich po pewnym upływie czasu, dłuższym bądź krótszym zupełnie przepada w mojej pamięci i nie do końca jestem wstanie w miarę sensownie streścić ich przekaz/historie. Zostaje jedynie ogólny zarys fabularny. Jest jednak na szczęścia grupa książek, która pomimo upływu lat jest dalej mocno zakorzenione w mojej pamięci, są to jednak książki dość specyficzne, które w jakiś sposób poszerzyły moje horyzonty w światopoglądzie, bądź wpłynęły na filozofie życia(to nie znaczy, że śa to ulubione książki). Fakt ze wraca się do nich w jakiś rozmowach na dany temat co prawda pomaga je zapamiętać. Macie jakieś tytuły, które od razu wam przychodzą na myśl jak ktoś was zapyta, jaka książka zmieniła wasz punkt widzenia?


Poniżej podaje parę książek, które skłoniły mnie do długich przemyśleń. Pewnie lista była by dłuższa jakby sie dłużej zastanowić, ale sa to tytuły, które od razu przychodzą mi na myśl.


-"Głód" Martion Caparros

-"Niezwyciężony" Stanisłam Lem

-"Wyspa doktora Moreau" H.G Wells

-"Miasto Ślepców" Jose Saramago

-"Z miłości? to współczuje" Agata Romaniuk

-"Chłopi" Władysław Reymont

-"Chamstwo" Kacper Pobłocki


#ksiazki #rozkminy

@Cori01 minęło wiele lat od przeczytania tej książki, a w dalszym ciągu mam ją w głowie. Chodzi o : "I Bóg o Nas zapomniał" Andrzeja Kalinina

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Odniosę się do wpisu. https://www.hejto.pl/wpis/jak-wynika-z-raportu-polacy-o-dojazdach-do-pracy-prawie-polowa-z-nas-wciaz-jezdz A dokładniej do sytuacji we Wrocławiu, mieszkałam tam prawie 10 lat z przerwami. Jak sie wprowadzałam do Wrocławia koło 2015 roku, komunikacja miejsca była dla mnie czymś nowym(pochodzę z małego miasta na zadupiu), ogólnie działała dla mnie dobrze i była bardzo wygodna. Dojeżdżałam nią do pracy, na uczelnie, na wyjścia ze znajomymi. Raczej uznawałam na tamten moment posiadania auta za coś totalnie zbędnego i niepotrzebny dodatkowy koszt. Jednak miasto z biegiem lat staje coraz bardziej zaludnione, coraz więcej patodeweloperki, imigrantów i widać bardzo jak to miasto nie wyrabia, nie jest w stanie nadgonić, a komunikacja miejska stoi w miejscu. Mieszkałam na osiedlu, które rowerem jest ok 25 do rynku, a autobusem to jakaś 1h trochę krócej autem, wszystko winna przejazdów kolejowych, które zamykały sie nieustannie, blokując całkowicie ruch drogowy. Po roku przeprowadziłam się na osiedle oddalone 15 min od rynku tramwajem, ulga była, ale tylko minimalna bo dojechanie do siostry po pracy w odwiedziny zajmowało 1h gdzie mieszkała jakieś 4 km ode mnie. Powiecie, ze to wsiadaj na rower... no niestety, rower jest dobry ale w określonych sytuacjach. Ścieżki rowerowe są ale tez nie wszędzie, nie uważam żeby We Wrocku byla dobra infrastruktura dla rowerzystów, choc porównując do innych miast i tak nie jest zle. Dodam, że pracuje zdalnie 3 lata, wiec nie odczuwałam tego ukropu codziennie, jedynie tylko wtedy kiedy chciałam gdzieś wyjść. Bywam regularnie we Wroclawiu i ostatnio jak wyszłam na spotkanie o 18 to uberem jechałam cała godzine 7km. Ja z tego miasta zrezygnowałam z dwóch powodów po pierwsze ceny mieszkań to jakis kosmos i nie wiem kogo stać na wynajem, serio xd Nie chodzi o zarobki ale o to ze te ceny sa odklejone od rzeczywistości i sie czuje jakby ktoś cie wręcz okradał, a drugie to, że przestało mi sie chcieć korzystać z uroków tego miasta, za każdym razem kiedy chciałam gdzieś wyjść to myślałam o tym ile czasu zajmie mi dojazd i ze tylko bede sie tłuc z ludźmi w ciasnym autobusie, gdzie ktoś charczę ci na twarz bo nie potrafi zasłonić ust jak kaszle, ale myślisz sobie i tak dobrze, że chociaż autobus przyjechał. Bo do czasu dojazdu zbiorkomem trzeba jeszcze dodać to, ze autobus może nie przyjechać i czekasz na kolejny z nadzieją ze może ten akurat przyjedzie. W okolicach mieszkania siostry autobus wg rozpiski powinien przyjeżdżać raz na 15 min, a przyjeżdża raz na 1 godzinę, na przystanek idziesz na chybił trafił. Do tej pory sie zastanawiam czemu nikt tego nie aktualizuje i nie usunie tych zbędnych kursów w rozkładzie skoro nikt i tak nie przyjeżdża. Nie wiem jak to wygląda w innych miastach czy czuć ten przesyt w komunikacji miejskiej która staje sie coraz bardziej niewydolna, ale tak to właśnie wygląda moja perspektywa z wieloletniego doświadczenia mieszkania we Wrocławiu. Dodam, że jeżdżenie tam Autem zaczyna coraz bardziej przypominać kraje trzeciego świata, totalna samochodoza, ale nie dziwi mnie to, bo autem mimo wszystko jest krócej i bezpieczniej.


#wroclaw #zalesie

@Cori01 czy jest we Wrocławiu coś co działa? Komunikacja miejska nie działa, drogi wieczne korki, infrastruktura rowerowa też do d⁎⁎y, co jakiś czas was zalewa.


Co tam działa dobrze? :D

Jak się nie inwestuje w komunikację, to tak to wygląda. Każdy jedzie samochodem, więc każdy ciśnie się w korku. Zresztą, książkę możnaby napisać o tym, co zrobiono i robi się źle. Planowania przestrzennego nie ma kompletnie.

Zaloguj się aby komentować

Pewien rodzaj satysfakcji daje mi wyjście na przeciw swoim utrwalanym przekonaniom, lecz nie jest to proste ponieważ zazwyczaj każdy z nas siedzi w jakieś bańce informacyjnej, a znalezienie rzetelnych, niezmanipulowanych informacji jest swego rodzaju sztuką dla wytrwałych. Dlatego idąc na łatwiznę zapytam tutaj, jest ktoś z was w stanie mi polecić jakiś dobry reportaż, dokument, książkę opisujący rzetelnie kulturę i kraj hindusów? Przyznam, ze jest to kraj do którego mam negatywne nastawienie, o ile wiem, ze sytuacja w nim nie jest czarnobiała i kraje zewnętrzne tez mają olbrzymi wpływ na to jaka tam jest bieda, bo w końcu dzięki takim krajom możemy kupić koszulkę z 10 zl na promce w swieciówce to jednak jest w nich cos takiego, ze jakiegokolwiek podróżnika nie słucham to jest to dla nich kraj do którego z pewnością nie chcą wracać(a to nie pierwszy kraj trzeciego świata, który odwiedzili), wiem ze tez są miłośnicy tej kultury, ale ja właśnie w tej bańce nie jestem wiec może ktoś mnie oświeci i da cos co pozwoli mi zmienić postrzeganie tego ich świata.


#rozkminy #podroze #indie

Indie to kraj w którym byłem i do którego nie planuję wrócić. Ale jeśli chcesz wyjść z bańki i poczytać o innych Indiach, ich różnorodności, uroku to polecam https://www.instagram.com/rajzefiberblog/


Kiedyś była także strona na FB, oraz blog w postaci www. Niestety nie znajduje teraz.


Autorka ma przeogromne doświadczenie, wiedzę i szczerą pasję w kierunku poznawania i szerzenia wiedzy o Subkontynencie od strony innej niż to widzi 90% go odwiedzających (w tym ja).

@Cori01 przede wszystkim nie ma czegoś takiego, jak jedne Indie. Nieco inna jest północ, nieco inne południe (łącznie z językiem i kulturą), inne będą obszary nadmorskie, a inne śródlądowe, a przede wszystkim inaczej jest nawet w pojedynczych miastach, gdzie w jednym miejscu masz niesamowicie czysto i bogactwo, a kawałek dalej będzie syf i ubóstwo slumsów. Jak kogoś stać, to może nie wychodzić poza zadbane obszary i się zachwycić tym państwem, ktoś inny będzie szukał autentyczności i taką w Indiach na pewno znajdzie, a ktoś inny od razu zderzy się z "normalnymi" stereotypowymi Indiami i taki obraz już pozostanie.


Nie sądzę, żebyś znalazł jedno źródło pokazujące wszystkie punkty widzenia na Indie, IMO najważniejsze jest właśnie mieć świadomość istnienia "wielu" Indii i że w zasadzie każda książka czy reportaż mogą mówić prawdę, przynajmniej jeśli chodzi o wycinek, na którym skupia się autor(ka)

Zaloguj się aby komentować

Pytanie do osób pracujących zdalnie od czasów pandemii. Jak to u was wyglądało, kiedy Lock Down(lub później) się skończył, to jakie było podejście przełożonych do powrotu do biura?

#ankieta #pracbaza #korposwiat

W jakim stopniu firma w której pracujecie zarządziła powrót do pracy stacjonarnej?

410 Głosów

Jakby nie było tyle cwaniakowania z overemployment, to by 3 dni w tygodniu nie były takie popularne. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


U mnie w robocie 3dni wymagają, pracownicy nie chcą chodzić i jest darcie kotów o to.

@Cori01 U mnie nawet zakończyli najem ogromnego biura i wynajęli 10x mniejsze tak by Ci co chcą mogli pracować w pracbazie a jednocześnie nie robić zbędnych kosztów.

Zaloguj się aby komentować

Pewnie są tu jacyś fani Harrego Pottera, którzy wiedzą, że Max wziął sie za produkcje serialu, który nie tyle co jest osadzony w świecie Harrego, a ponownie ekranizuje główną sagę. Początkowo byłam sceptycznie do tego nastawiona, bo jak wielu uważam, że filmy jeszcze sie niezestarzały na tyle by zaakceptować nowych aktorów wcielających sie w tak kultowe postacie, a dodatkowo obawiam sie tego, ze az za dużo produkcji powstaje w nurcie "tnijmy koszty"(mam tu na myśli ród smoka którego drugi sezon to nieporozumienie w wielu aspektach) czy tez usilnego przekazu kultury woke. Mimo tych obaw coraz chętniej myślę o tym, ze fajnie by było jakby ten świat był rozwinięty do zakresu - jeden sezon na jedną cześć powieści. To co w filmach najbardziej mi nie gra to przedstawienie relacji miedzy ludzkich, które często nie wiadomo z czego wynikają lub niektóre zle obsadzone postaci drugo planowe. Jednak filmy mają cos co obecnie bardzo rzadko spotykam (ostatnio przy Tokio Vice) czyli imersja z światem przedstawionym. Zdaje sobie sprawę ze filmy Harrego odbiegają w wielu aspektach od książek, ale to nie psuje uczucia, że oglądając je można sie poczuć sie jakby ten świat był prawdziwy. Obecnie mam wrażenie ze filmy i seriale zatraciły tą umiejętność, czego przyczyny mogę się tylko domyślać i mieć nadzieje, że jednak producenci serialu uszanują fanów(których gro jest przeogromne), a tam gdzie pieniądze będą potrzebne tam zostaną one włożone.


#seriale #rozkminy #harrypotter

93113c22-f15a-4e68-a4f1-c883d8f71003

@Cori01 mogliby za pomocą AI zrobić serial ze starymi aktorami w odpowiednim wieku. To by dopiero było.

A tak to zobaczymy czy Hermiona będzie miała czarną skórę, tak jak Rowling stwierdziła na sam koniec.

@Cori01 pierwsze słyszę, ale chętnie bym obejrzał. Filmy to jednak było strasznie okrojenie z treści książek, gdyby to zostało fajnie rozpisane i takie casualowe wątki rozwinięte, to było by super.

Zaloguj się aby komentować

Moim ostatnim książkowym odkryciem jest książka Petera Wohllebena "Nieznane więzi natury", można go kojarzyć przede wszystkim z "Sekretne życie drzew". To co mnie zachwyciło to jak wiele jeszcze można powiedzieć na temat powiązań w ekosystemach, jak pozornie błahe rzeczy mają przeogromny wpływ na dalsze losy organizmów żywych, a nawet materii nieożywionej. To co mnie zaskoczyło to to jaki wpływ na życie w lasach(i nie tylko) ma zwiększająca się populacja jeleniowatych, ze kiedyś w lasach tych zwierząt było na prawdę niewiele. Jak brak drzew liściastych w lasach sprzyja rozprzestrzenianiu sie pożarów. Czy jak wrony okazują swoją wdzięczność za dokarmianie. Z punktu widzenia, a przynajmniej mojego odczucia, autor nie wprowadza w poczucie winy i nie straszy zmianami wywołanymi przez człowieka, po prostu opisuje te zjawiska, przez co bardzo przyjemnie się to czyta.


#polecam #ksiazki #ciekawostki

57ce8c93-80fc-46cf-9016-ef6f56073547

Zaloguj się aby komentować