Dziś ciut później i leniwiej, no i w większym gorącu. Muszę zacząć wcześniej wstawać, bo jutro o tej porze to zdechnę z kretesem xD
Wczorajsze włażenie na Wieżę Eiffla było relaksujące w porównaniu z przejazdem zatłoczoną linią metra numer 7 xD
Najmłodszy syn teraz ma traumę i jak mówimy dokąd się wybieramy to pyta czy można tam dojechać bez wsiadania do metra...
Turystyka bieganiowa, bardzo fajna rzecz. Ja zaliczyłem Belweder w Wiedniu, most Karola w Pradze i centrum Wrocławia z Halą Stulecia. Zważywszy kiedy biega się rano, nie ma ludzi i te miejsca są tylko dla ciebie.
Bardzo miło wspominam. W Wiedniu to w ogóle było jeszcze ciemno jak biegałem bo październik szósta rano. Eh, chciałbym znowu biegać *
*Nie pytajcie czemu nie biegam bo to długa historia.
Ostatnio wracając z urlopu znowu sobie uświadomiłem jaka zmianę w zachowaniu potrafi przynieść przekroczenie granicy.
Po tygodniu jeżdżenia po Austrii i Szwajcarii przekroczyłem granicę i wjechałem do Czech i szybko sobie przypomniałem dlaczego tak nie lubię tego stylu jazdy bo nawet chyba 2 km nie zdążyłem przejechać już mi ktoś "siedział na d⁎⁎ie" przy wyprzedzaniu bo nie robiłem tego wystarczająco szybko w jego mniemaniu. Najlepsze że ci wszyscy ludzie potrafią idealnie trzymać się ograniczeń prędkości, dystansów czy używać lewego pasa tylko do wyprzedzania kawałek wcześniej...
@KattaK W sensie, że już pepiki tak jeżdżą?
Byłem u nich rok temu na urlopie i podobnie jak Litwinów - oceniam ich jazdę jako bardzo płynną - nawet jak jedziesz za takim to wydaje się skupiony, trzyma tempo i tak się toczymy.
Rok temu pisałem, że łażenie tydzień po górach mnie tak nie zmęczyło jak przejazd 600km przez Polskę - wariaty na zderzaku, na lewym pasie, zero wpuszczania, skakanie po pasach, rozpędzanie do 150, żeby za chwile zamulać prawy pas z nosem w telefonie.
Na krajówkach 150 na prostej żeby zwolnić do 70 w zakręcie.
Szkoda strzępić
W tamtym roku zrobiłem trasę do Tallina. I wspominacie to o płynnej jeździe w krajach bałtyckich i trochę jest w tym racji. Ale myślę, że decydują o tym drogi.
Jadąc przed Litwę, czy Łotwę prawie wszystkie drogi, krajówki, są jednojezdniowe, jest sporo fotoradarów. Ale jest też bardzo mało obszarów zabudowanych (są kawałek od głównej drogi), drogi nie są kręte, normalnie, jedziesz za tirem, 90 na tempomacie i odpoczywasz. Czasem jakiś baran wielkim suvem wyprzedza i tyle.
Jak tylko wjechałem do kraju to od razu, 1,5 miliona znaków, ograniczeń, drogi krajowe prowadzą przez wsie i miasta, co chwila "zwolnij", "zginiesz", "ostry zakręt"... No i więcej baranów i to nawet nie w wielkich suvach.
Nie ma co wybielać kierowców za granicą, a że u nas jak w lesie. Po prostu wszędzie dostosowują się do lokalnych warunków, kar i ich nieuchronności. W Polsce można naprawdę dużo odpier.olić na drogach i nie ponieść żadnej konsekwencji.
Nie wiem gdzie w Austri jezdziles. Bo może i w zabudowanych trzyma sie te 59. Ale start na swiatlach w Wiedniu to rakieta w porownaniu do polski. A i jazda poza zabudowanym w Austri to raczej takie 100+
„Spotkanie z Ramą” bardzo ładnie się zestarzało, a książka ma już ponad 50 lat. W większości książek science fiction kontakt z obcą cywilizacją oznacza spotkanie z kosmitami. Clarke zrobił coś znacznie ciekawszego. Nie pokazuje obcych. Pokazuje ich dzieło, które nagle trafia do naszego Układu Słonecznego.
Rama ma około 50 kilometrów długości i 20 kilometrów średnicy. Początkowo wygląda jak zwykła asteroida, ale gdy ludzie zbliżają się do niej, odkrywają, że jest idealnym cylindrem wykonanym z nieznanego materiału. Nie ma żadnych anten, okien, sygnałów radiowych ani oczywistych śladów załogi. Jest jak gigantyczny statek kosmiczny, który od realizuje swój własny cel.
Najbardziej fascynujące jest jednak jej wnętrze.
Po otwarciu śluzy okazuje się, że Rama jest pusta tylko pozornie. W rzeczywistości jej wnętrze stanowi cały świat. Obracając się wokół własnej osi, generuje sztuczną grawitację. Na wewnętrznej powierzchni cylindra znajdują się góry, równiny, zabudowania, a nawet morze. Ludzie, którzy wchodzą do środka, mają wrażenie, jakby znaleźli się na powierzchni nowej planety..
Jeszcze ciekawsze jest jednak to, że Rama sprawia wrażenie całkowicie obojętnej na obecność ludzi. Nie próbuje się z nimi komunikować. Nie atakuje ich. Nie pomaga im. Jest jak mechanizm działający według własnego planu, którego ludzie nie rozumieją.
W pewnym sensie Rama przypomina bardziej zjawisko naturalne niż statek kosmiczny. W środku znajdują się również tajemnicze konstrukcje i biomechaniczne istoty. Nie wiadomo jednak, czy są mieszkańcami Ramy, robotami, narzędziami czy czymś jeszcze innym. Im więcej odkrywają bohaterowie, tym bardziej zdają sobie sprawę, jak niewiele rozumieją. I właśnie to najbardziej mi się podobało.
Współczesne science fiction często stara się wszystko wyjaśnić. Clarke robi coś odwrotnego. To trochę jak wejście do piramidy zbudowanej przez cywilizację miliony lat bardziej zaawansowaną od naszej. Możemy mierzyć ściany, opisywać pomieszczenia i analizować mechanizmy, ale nie jesteśmy pewni, po co to wszystko powstało. I chyba dlatego Rama robi tak wielkie wrażenie. Jest tajemnicą. A Clarke doskonale rozumiał, że czasami największy zachwyt budzi nie odpowiedź, ale rodzące się pytanie.
@entropy_ Mi się podobało, bo lubię tematykę podróży kosmicznych, ale jednocześnie średnio lubię literaturę opisującą „pierwszy kontakt”, a ta książka idealnie się w te gusta wpisuje.
Z firmy w której kiedyś pracowałem jako operator #CNC
Mała, polskiej produkcji Avia FNC 25, ale już będę mógł zrobić kupę robót których nie mogłem przez jej brak.
Tanio nie było, ale mam za to DRO, dwa imadła w tym jedno regulowane w dwóch płaszczyznach, kupę frezów, tarcz i oprawek.
Myślę że warto było.
Nowa jakość konstrukcji nadchodzi.
Główny cel nabycia frezarki to jest zbudowanie silnika Stirlinga, ale to będzie wymagało jeszcze zbudowania pieca hutniczego do odlewania aluminium, bo będę chciał zrobić kompletny odlew bloku silnika.
Wyfrezować co potrzeba, gniazda pod panewki/łożyska.
I tu jest efekt żółtej kaczuszki.
Bo do tej pory myślałem żeby robić panewki i 3 podpory wału.
Pisząc to stwierdziłem że przecież mogę zrobić łożyska igiełkowe i tylko dwie podpory. Łatwiej, mniej roboty, łatwiejsze smarowanie, mniejsza wrażliwość na pracę na sucho przy starcie silnika, same plusy.
Wiedziałem że frezarka jest ciężka, 1,2t a suwnica była liczona na trochę mniejsze obciążenie. To dołożyłem do belki profil 80x80x4, co zwiększyło jego wysokość, moment bezwładności i co za tym idzie wytrzymałość na zginanie.
No i dała radę przetransportować frezarkę z wjazdu do miejsca docelowego.
Główny cel nabycia frezarki to jest zbudowanie silnika Stirlinga, ale to będzie wymagało jeszcze zbudowania pieca hutniczego do odlewania aluminium, bo będę chciał zrobić kompletny odlew bloku silnika.
tak to czytam i sobię przypominam że od pół roku się zbieram żeby przylutować dwa kabelki w dronie. albo odkręcić korek w sprzęgle w esioku, stoi tak dwa lata, bo to trzeba na spokojnie. normalnie mnie denerwujesz panie @myoniwy
Nigel Farage, w związku z kontrowersjami wokół jego finansów, zrezygnował z mandatu posła, co automatycznie prowadzi do organizacji wyborów uzupełniających. Lider Reform UK zapowiedział, że weźmie w nich udział, by wrócić do Izby Gmin. Główne brytyjskie partie ogłosiły, że zbojkotują wybory uzupełniające. Konserwatyści nazwali je "fałszywymi", a Partia Pracy - "cyrkiem", mającym odwrócić uwagę od kłopotów Farage'a.
...
Część komentatorów ocenia, że Nigel Farage wykonał we wtorek ruch wyprzedzający. Przeciwko niemu toczy się postępowanie komisarza ds. standardów parlamentarnych. Jednym z rezultatów postępowania może być uruchomienie petycji o odwołanie objętego nim posła, a w efekcie - organizacja wyborów uzupełniających. - Wydaje się, że Nigel Farage przeczuwa, że zostanie ukarany przez komisarza - oceniła Beth Rigby, redaktorka polityczna telewizji Sky News.
No Szymon Jadczak ma płacone, a do października 2023 miał nawet płacone przez Zbigniewa Ziobro z Funduszu Sprawiedliwości :3 Nieprawdopodobna jest jego przemiana, najpierw zamienił się w bufona, a później w buca.
PS. Artykuł, którego Jadczak nie przeczytał, został napisany przez jego kolegę z redakcji Michała Janczurę, który chcąc nie chcąc musiał mu zwrócić uwagę, czym jeszcze go pogrążył