Zaloguj się aby komentować
#suseuspamuje
Hejka, żyje, jestem już wypuszczony z intensywnej terapii, miałem jednak dwie operację bo po pierwszej zbyt mocno krwawiłem.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Też się podzielę moją pierwszą pracą po emigracji do UK. Jak to mawiają "swoje trzeba odjebać" - jedni idą do magazynów, inni na zmywak, jeszcze inni sprzątać. A ja rozładowywałem ciężarówki Czerwonego Krzyża z datkami. Praca jak praca, ktoś musi zrobić, jakieś 95% ludzi to Polacy. Dużo noszenia czasem ciężkich rzeczy, ale to nie było najgorsze. Najgorsze było to, co ludzie wrzucali do paczek dla CK. Noże, skalpele, strzykawki z igłami, potłuczone butelki, zużyte pieluchy czy tampony, to była norma. Musieliśmy zakładać takie specjalne, grube rękawice ochronne i maski na twarz. Byłem tam z tydzień i któregoś dnia podszedł do nas angielski team leader czy ktoś tam wyżej i zacząłem z nim sobie gadać na luźno przez jakieś 30 minut. Facet poszedł dalej, wróciłem do chłopaków, a oni patrzą się na mnie z niedowierzaniem:
- Znasz angielski? - Znam. - To co ty k⁎⁎wa tutaj robisz?
Trochę się pośmiałem, ale w głowie zadomowiła się myśl "co ja k⁎⁎wa tutaj robię?". Porobiłem jeszcze z godzinę, zostało tylko pół ostatniej ciężarówki do zrobienia, zapytałem chłopaków czy sobie dadzą radę ("tak, pewnie"), poszedłem do szefa i się zwolniłem. Z roboty poszedłem do domu, prysznic, zmiana ciuchów, poszedłem do agencji pracy i już następnego dnia zacząłem nową robotę przy naprawie telefonów.
#praca #uk
pojechaliśmy z ziomkiem w ciemno w niedzielę do losowo wybranego miasta, byle nie za duże, ale tak żeby były jakieś fabryki. wynajęliśmy pokój u znalezionego w necie Roberta, który nam obiecał też robotę. zostało £40 w kieszeni i wydrukowane po angielsku CV. ale we wtorek się okazało po szybkiej rozmowie z "szefem" że roboty dla nas nie ma "bo znamy angielski"
Zaloguj się aby komentować
Ku#*aaaaaaaa!!!1
Wczoraj wypuścili z mojego szpitalnego pokoju dziadka, który był idealnym miksem stoika-śmieszka. Trzy tygodnie spędziliśmy w jednym pomieszczeniu i naprawdę, na te okoliczności, było super.
Dziś mi przyspawali zielonoświątkowca.
Przez 1,5h kolacji miałem psychokatechezę, podczas której dwa razy mi się popłakał mówiąc o Jezusie, ale za to opowiedział, że jego żona od czasu do czasu po piwku jeszcze mu spuści z kija, mimo, że sama już nie ma ciągot tego typu.
A ja jak ostatni gnój wciskam ciągle kije w mrowisko wytykając paradoksy tego, co mowi.
To będzie ciężki tydzień xDDD
#gownowpis

Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Mmmm, testy na produkcji to najlepsze testy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#gownowpis #humorinformatykow #takaprawda #hejto

Zaloguj się aby komentować
#zalesie
Kurde… zabiłem dziś jadąc do pracy maleńką sarnę. Zatrzymałem się sprawdzić, na szczęście na miejscu śmierć. Nigdy mi się to wcześniej nie zdarzyło, nigdy nawet stłuczki nie miałem. Szok był taki, że nie mogłem powstrzymać łez, widok tego biednego ciałka zostanie ze mną na długo :( przeprosiłem już wszechświat…
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Pijcie ze mną kompot - zmiana kodu na 8 z przodu
Początkowa waga: 01.01.2026 - 103,1 kg
Ostatni pomiar: 01.05.2026 - 92,2 kg
Aktualna waga: 30.05.2026 - 89,0 kg
Ostatni okres: -3,2 kg
Łącznie: -14,1 kg
Średnie tempo utraty wagi: -0,7 kg/tydzień
Przekroczyłem już półmetek i osiągnąłem pierwszy duży kamień milowy.
#chudnijzhejto #postanowienia2026 #23kilogramyboriegomniej


Zaloguj się aby komentować
Znalazł sposób aby wkurwic wszystkie madki p0lki w okolicy [zobacz jak]
#heheszki #humorobrazkowy

Zaloguj się aby komentować
Miód na moje oczy xD chyba Niemcy będą musieli wystawić swój ruch obrony granic, bo się patologia przez Odrę przedarła.
#polityka

Zaloguj się aby komentować
Mszyce. Nikt ich nie lubi. Każdy chce się ich pozbyć. Obklejają zwłaszcza najbardziej cenne części roślin - młode pędy, kwiaty, kompletnie je przy tym niszcząc. Są setki sposobów, żeby zabić mszyce - środków chemicznych dostępnych w sklepach oraz domowych sposobów eliminacji.
Prawda jest jednak zupełnie inna i dużo bardziej mroczna.
Mszyce na roślinach nie są tam z własnej woli. Zostają tam wnoszone przez mrówki, które usadzają je upakowane ciasno na liściach - mszyca przy mszycy, jak call center w open space. Obgryzają im skrzydła i kończyny, żeby nie odleciały i zmuszają je do zapierdalania w ten sposób do końca ich nędznego życia. Mszyca ma siedzieć w miejscu, gdzie ją posadzono, żreć liść (do samego końca, liścia lub jej) i wydzielać przez odwłok słodką substancję, zwaną spadzią.
Domyślacie się już, to zgarnia tą spadź? Zgadza się. Mrówki.
Te pierdolone sk⁎⁎⁎⁎syny na wasz koszt urządzają sobie kołchozy niszczące rośliny, okaleczając i zmuszając do niewolniczej pracy mszyce. Na dodatek urządzając wszystko tak, że za wszelkie zniszczenia obwiniane są mszyce - a nie ci, którzy naprawdę zbierają z tego procederu zyski.
#ogrodnictwo

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Zaloguj się aby komentować
Nagranie z Barda, gdzie 10 czerwca zginął ojciec z synem. Ta prędkość wydaje się tak duża w tym miejscu, że aż nienormalna.
[tam jest strefa 20 km/h]
https://streamable.com/5h3dwr
#polskiedrogi #wypadek
Zaloguj się aby komentować
Posiadam bluzę od czasów liceum, cały czas ją noszę, bo nie ma żadnych śladów zużycia. Myślę, że będę ją nosić do śmierci #modameska
Zaloguj się aby komentować
W 1991 roku pewien 21-latek napisał na forum internetowym: „to tylko hobby, nic wielkiego z tego nie będzie”. Dziś jego „hobby” napędza większość serwerów internetowych na świecie oraz 3 miliardy telefonów. Korzystałeś z niego dziś… i nawet o tym nie wiedziałeś.
25 sierpnia 1991 roku. Helsinki, Finlandia.
Student informatyki Linus Torvalds był sfrustrowany.
Właśnie wydał swoje letnie oszczędności na nowy komputer 386 — jak na tamte czasy potężny sprzęt, ale mało przydatny bez systemu operacyjnego, który naprawdę mógłby dostosować do własnej pracy.
Używał wcześniej MINIX-a, systemu edukacyjnego stworzonego przez profesora do nauki. Działał, ale celowo miał ograniczenia. Profesor chciał, by był prosty dla studentów. Linus chciał czegoś, z czego dałoby się korzystać naprawdę.
Zrobił więc coś, co brzmiało jak szaleństwo: postanowił napisać własny system operacyjny.
Od zera. W małym mieszkaniu w Helsinkach. Jako hobby.
25 sierpnia opublikował wiadomość na mało znanym forum comp.os.minix:
„Tworzę system operacyjny — darmowy — to tylko hobby, nie będzie duży i profesjonalny jak GNU — dla klonów 386(486) AT”.
Był skromny. Niewiarygodnie, historycznie skromny.
To „hobby” miało stać się Linuksem — systemem operacyjnym, który z czasem zaczął obsługiwać większość komputerowej infrastruktury świata, choć prawie nikt spoza branży nie znał jego nazwy.
We wrześniu 1991 roku Linus miał coś ledwie działającego: 10 239 linii kodu. Wystarczająco, by uruchomić system, odpalić powłokę i wykonać podstawowe operacje.
Wtedy podjął decyzję, która z pozoru wyglądała niepozornie, ale okazała się rewolucyjna:
opublikował projekt w internecie. Za darmo. Z całym kodem źródłowym widocznym i możliwym do modyfikacji.
„Jeśli chcesz tego używać — proszę bardzo. Jeśli potrafisz to ulepszyć — zrób to”.
To było radykalne.
Rok 1991 należał do oprogramowania własnościowego. Microsoft, Apple, IBM — wszyscy strzegli swojego kodu jak tajemnicy państwowej, sprzedawali drogie licencje i trzymali pełną kontrolę.
Linus zrobił coś odwrotnego. Oddał swój kod innym.
I stało się coś nieoczekiwanego.
Programiści z całego świata zaczęli pobierać jego jądro systemu. Znajdowali błędy i je poprawiali. Dodawali funkcje. Odsyłali swoje ulepszenia z powrotem.
Powstawała społeczność.
W 1992 roku Linus podjął kolejną kluczową decyzję: udostępnił Linuksa na licencji GNU GPL. Oznaczało to, że każdy może go używać, modyfikować i rozpowszechniać, ale wszelkie ulepszenia również muszą pozostać wolne i otwarte.
Żadna firma nie mogła przejąć Linuksa i zamknąć go dla siebie. Miał pozostać otwarty na zawsze.
To przyspieszyło wszystko.
W połowie lat 90. Linux przestał być studenckim projektem, a stał się poważnym systemem operacyjnym. Firmy tworzące strony internetowe potrzebowały tanich i niezawodnych serwerów. Linux oferował dokładnie to: był darmowy, stabilny i bezpieczny.
Internetowe firmy z czasów bańki dot-com działały na Linuksie.
Potem nadszedł rok 2008: Google uruchomiło Androida, zbudowanego na jądrze Linuksa.
Nagle Linux nie był już tylko systemem dla serwerów. Trafił do miliardów kieszeni na całym świecie.
Dziś skala jego wpływu jest ogromna:
ponad 96% najważniejszych serwerów internetowych świata działa na Linuksie;
wszystkie 500 najszybszych superkomputerów na świecie używa Linuksa;
ponad 3 miliardy urządzeń z Androidem działa na Linuksie;
Amazon AWS, Google Cloud i Microsoft Azure opierają się w dużej mierze na Linuksie;
łaziki marsjańskie NASA, SpaceX i Międzynarodowa Stacja Kosmiczna również korzystają z Linuksa.
A mimo to większość ludzi nigdy o nim nie słyszała.
Korzystałeś dziś z Linuksa — prawdopodobnie wiele razy — i nawet o tym nie wiedziałeś.
Szukałeś czegoś w Google? Serwery Linuksa.
Używałeś telefonu z Androidem? Jądro Linuksa.
Oglądałeś Netflixa? Serwery Linuksa.
Korzystałeś z bankowości internetowej? Linux.
Współczesne jądro Linuksa zawiera ponad 27 milionów linii kodu — zaczynając od tamtych pierwotnych 10 239. W jego rozwój zaangażowało się ponad 19 000 programistów z przeszło 1 400 firm.
To największy projekt współpracy w historii ludzkości.
Ale Linux był rewolucyjny nie tylko z powodu technologii. Rewolucyjna była jego filozofia.
Przed Linuksem wszyscy „wiedzieli”, że złożone oprogramowanie wymaga kontroli korporacji, zamkniętego rozwoju i nastawienia na zysk. Jak niby jakość miała powstać dzięki rozproszonym po świecie ochotnikom, którzy pracują po godzinach i często bez wynagrodzenia?
Linux odpowiedział: zaskakująco dobrze.
Współpraca open source pokonała korporacyjną kontrolę. Tysiące ekspertów analizujących kod oznaczało szybsze naprawianie błędów. Różnorodność perspektyw dawała lepsze innowacje. Wspólna korzyść stała się silniejszą motywacją do działania niż sam zysk.
Linux zainspirował niezliczone projekty: Apache, Firefox, Python, Wikipedię — cały ekosystem darmowych, społecznościowo rozwijanych narzędzi, które napędzają współczesną informatykę.
Jego wpływ kulturowy wyszedł daleko poza oprogramowanie. Idea, że wartościowe rzeczy można tworzyć wspólnie, bez korporacyjnej struktury i bez nastawienia na zysk, wpłynęła na naukę, treści cyfrowe, a nawet sprzęt.
Sam Linus nigdy nie próbował uczynić z Linuksa prywatnego imperium. Pracuje dla Linux Foundation, koordynując rozwój projektu. Zarabia dobrze, ale nie jest miliarderem z Doliny Krzemowej.
Słynie z bezpośredniości, technicznej błyskotliwości i niewielkiego zainteresowania polityką korporacyjną. Nadal przegląda kod i podejmuje ostateczne decyzje — pełni tę samą rolę od 1991 roku, tylko na nieporównywalnie większą skalę.
Jego model przywództwa analizują eksperci od zarządzania: zdecentralizowana koordynacja, techniczna merytokracja i pozwalanie, by wygrywały najlepsze pomysły. Przywództwo przez umożliwianie, a nie przez kontrolowanie.
Linux udowodnił kilka rewolucyjnych zasad:
nie trzeba korporacyjnej własności, by stworzyć coś, co zmienia świat;
nie trzeba nastawienia na zysk, by inspirować doskonałość;
nie trzeba zamkniętego rozwoju, by zapewnić jakość.
Potrzebni są utalentowani ludzie, wspólny cel i wolność współpracy.
Linux pokazał, że 10 239 linii kodu, udostępnionych za darmo przez studenta, który powtarzał, że to „tylko hobby”, może stać się fundamentem globalnej infrastruktury.
Pokazał, że dzielenie się czyni rzeczy silniejszymi, a nie słabszymi.
Każde wyszukiwanie w Google, każda interakcja z Androidem, każda wizyta na stronie internetowej — istnieje duża szansa, że gdzieś w tle po cichu pracuje Linux.
Wszystko dlatego, że fiński student uznał, iż jego hobby może przydać się innym, i podzielił się nim bez ograniczeń.
Najbardziej udany system operacyjny świata jest zarazem najbardziej hojny: zbudowany przez tysiące ludzi, bez jednego właściciela, dostępny dla wszystkich.
Od „nic wielkiego z tego nie będzie” do kręgosłupa współczesnej informatyki.
Od 10 239 linii do 27 milionów.
Od studenckiego hobby do 3 miliardów urządzeń.
Linux nie tylko zmienił oprogramowanie. Zmienił nasze wyobrażenie o tym, co jest możliwe, gdy ludzie pracują razem w wolności.
A wszystko zaczęło się od skromnej wiadomości na forum, niewielkiego pliku do pobrania i programisty, który pomyślał, że jego kod może komuś się przydać.
I rzeczywiście się przydał. Miliardom ludzi.
#linux #linus #ciekawostki #historia
źródło: facebook. com /photo.php?fbid=968194786128858

@radek-piotr-krasny jak już pisałem wielokrotnie. Linuksiarze nie rozumieją to o czym tutaj jest we wpisie. Do ich maniakalnych łbów nie dociera, że 99% świata komputerów lata na linux, bsd czy innym unix. Dominującym miejscem gdzie monopol ma microsoft są komputery biurkowe, ale patrząc po popularności macbook neo, apple za chwile ich zacznie mocno podgryzie. Czy rok linuksa będzie na desktop? Nie. Winne jest 2137 dystrybucji, które niczym się właściwie nie różnią. Jakby było parę tych głównych to jeszcze by było. A tak mamy w top 10 na distrowatch tylko 2 głównie a reszta jest bazująca na debianie lub archu.

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować