zawsze powtarzam że to oczywisty ruski pionek, zwerbowany jeszcze w latach, gdy stał na bramce w Gdańsku, a potem wyniesiony do władzy przez inne jemu podobne pionki i ruska forsę. To całe ściganie w Rosji to aż bezczelnie prymitywna efesbowska legenda, żeby w takich właśnie momentach mógł o tym krzyczeć.

Zaloguj się aby komentować

@deafone nawet prychłem, do pani sędzi u której miałem rozprawę niektóre teksty by pasowały jak ulał. Ale końcówka słabo, oklepane żarty.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Deykun to jest smutne w sumie, bo pokazuje, że brutalną siłą załatwia się sprawy skuteczniej niż pokojowymi metodami... przerypane mamy

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Half_NEET_Half_Amazing o k⁎⁎wa, ale ordynarny klasyk xD


Ja ze swojej strony mogę powiedzieć że wszystkie dania ze słoika jakie próbowałem były w pytę. Ciekawi mnie, czy ta sama firma klepie. Podejrzewam, ze to jest na licencji robione, nawet nie że Makłowicz zamawia i sprzedaje, tylko różne firmy w rzeczywistości odpowiadają za produkt, a Makłowicz tylko zatwierdza składniki, gramaturę i "jakość", ale już niekoniecznie kompozycję.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Gracior póki jeździł to nie było problemów, ale jak się zaczęły to tydzień w tydzień coś.


Dwa tygodnie temu opona.

Tydzień temu chłodnica.

Dziś opona. Całe szczęście znajomy jechał do pracy, dzięki czemu wymieniliśmy koło w pięć minut, a nie 20.


Temat chłodnicy strasznie nakręcił ojca, co spowodowało, że już następnego dnia grat znów jeździł.

Chłodnica dostatła strzała na łączeniu z dolną ,,rurą", sprawiając, iż łączenie oderwało się.

W ogóle dhl mnie zaskoczył, bo w mniej niż dobę dostarczył część.

Sama chłodnica droga nie była, za to nie była też najlepszej jakości xd ZARAZ CHINY bym powiedział xd.

Ojciec przeżył terapię szokową, co było dobre. Otóż od dłuższego czasu zamawiał chłam z temu. I chciał ten chłam przy naprawie użyć. Ale się nie dało. Jakość ZARAZ CHINY sprawiała, że gównolit pękał na samą myśl o pracy.

Myślę, że bez klucza Milwaukee nie dalibyśmy rady. Wiem, że to przepłacona marka, która robi wszystko, byś nie naprawił ich sprzętu, ale póki działa to robi robotę.

Cała naprawa wyniosła 90 zł i sześć godzin życia. Przy okazji wymieniliśmy pasek, bo piszczał okrutnie (bez 9 zębów to niedziwne xd)

Gdybym miał go stawiać do mechanika to raczej już by stał w hucie.


I tak to jest z tymi graciorami, zawsze coś, jak nie jeden to drugi. W czarnym muszę tłumik wymienić, bo się na śniegu przetarł, ale nie chce mi się okrutnie. 100 metrów do brata, a wydaje się jakby 1000 km xd


Może więcej zdjęć po 15, bo robiłem je oneplusem, a on w domu leży

#pracbaza #lesnapracbaza #samochody

a0e27f57-1db7-42d8-a820-cc38dede8492

@Airbag A tak zastanawiam się.. liczysz z ciekawości ile w ciągu roku wydajesz na remonty graciorów i paliwko (i ile godzin żywota swojego jedynego)?

@sevenonine nie, nie chcę się denerwować xd

Na szybko zeszły rok od końca:

Grudzień:

Czarny 700 zł szyba

Listopad :

Niebieski

50 zł zestaw naprawczy wybieraka

30 zł naprawa świateł

Sierpień

Niebieski

Pęknięty amortyzator 200 zł

Opona 0 zł (zapas)

Lipiec

Przywrócenie czarnego do używalności 2000 zł

Luty (chyba)

Golf

Łącznik stabilizatora 250


Więcej nie pamiętam

Miesiące zbliżone

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Takie ptaszki udało mi się ostatnio zaobserwować: sikora uboga, rudzik, cyraneczka, tutaj nie mam pewności ale AI podpowiada, że paszkot oraz sójka.


#ptaki #ornitologia #fotografia #przyroda

26beb4df-22ce-47b2-9850-ccf4f168c4bd
902f881c-3c4e-4eab-9e38-bfbfaeac5289
91a6a34c-4001-4503-8aa3-37526c984cfb
8863ac19-17cb-4fef-b906-b7f2b0cde7a1
e7291ee8-6c6a-4abd-8bbf-89e1b0001e8b

@Rzeznik jak nie masz, to polecam apkę Merlin Bird ID. Tam dostaniesz listę pasujących ptaków, a jak nadal jesteś gdzieś w okolicy, to możesz sprawdzić też ich śpiew/dźwięki. Automatycznie lub ręcznie.

d3b6272b-c93d-45ad-bb5f-e05b10108b7a
2bce60f1-5198-4385-989a-1a5fff31b19f

Zaloguj się aby komentować

Dobrze kombinuje. Niech wali. Irańczycy ewidentnie eskaluja swoje ataki. Jak im pierdolnie gdzies w Arabie Saudyjska czy Katar ... tak ostatecznie, w ramach ostatniej drabinki, to Hamburgerow Turbanoglowi sami wy⁎⁎⁎⁎dola i zastapia kolegami z Azji.

Różnica jest jednak taka, że Trump ostrzega (a raczej straszy), a kacapy napieprzają w elektrownie żeby cywilom życie utruć.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#nostalgia #internet #hejto40plus #historia #hejto30plus

Już Adam Mickiewicz pisał "o gdybym kiedyś dożył tej pociechy, żeby internet zbłądził pod strzechy" a może to nie był on... W każdym razie jestem tak stary, że pamiętam czasy kiedy to pojęcie jeszcze nie było obecne w słowniku. Podobno tacy ludzie już dawno nie żyją, ale jak widać jeszcze kilku ich chodzi po tym łez padole. Jednak do brzegu. Czy pamiętacie Wasz pierwszy świadomy kontakt z tzw. siecią? Szok, niedowierzanie czy po prostu świadomość, że jest to kolejny element rozwijającego się świata? W mojej pamięci zapisał się moment kiedy z niedowierzaniem patrzyłem, jak 11 lat starszy brat mojego kumpla z osiedla odpala Wirtualną Polskę. O ile dobrze kojarzę byłem wtedy chyba jeszcze w podstawówce, a więc musiało to być przed końcem czerwca 1997 roku. Później mój tata, który dorabiał w biurze lokalnej gazety zabierał mnie na popołudniowe dyżury i raz w tygodniu przez godzinę mogłem sobie w biurze redakcji skorzystać za friko z internetu. Szaleństwo. Otworzył się przede mną cały świat, a przynajmniej tak mi się wydawało. Kolejnym etapem było otwarcie kawiarenki internetowej w moim rodzinnym mieście. Rok 2000. Mania, szaleństwo. W dniu otwarcia nie można się było dostać do środka. W ciągu tygodnia mieli tylu klientów, że musieli wydłużyć godziny otwarcia do 23:00 i umożliwić branie tzw. nocek dla grup. Sam kiedyś wykupiłem z kumplami z osiedla taką opcję. Kwitło tam piractwo, bo gdy weszło się w bliższą zażyłość z właścicielami można było ściągać mp3 a oni za drobną opłatą nagrywali to na CD-R. Tuż po maturze w maju 2002 internet zawitał do mojego rodzinnego domu... to już zupełnie inna historia Mp3, filmy, noce na gadu-gadu, dziewczyny poznawane na czatach...

8d4b4c26-e8ac-4596-aea7-459cca18c9ce

@WatluszPierwszy wolałem inne atrakcje, ale faktycznie do dzisiaj pamiętam dźwięki modemu u kolegi, który miał bogatszych rodziców

po raz pierwszy jak wszedłem do internetu, to nie za bardzo wiedziałem, czego tam szukać

87 rocznik tutaj.


Pojęcie że internet istnieje miałem od około drugiej klasy szkoły podstawowej - tata mi powiedział. Poza faktem że wyobrażałem sobie internet jak południki i równolężniki na mapie i że to komputery połączone kablami to niewiele mi to wtedy mówiło.


Kolejny etap - na jednej z lekcji w piątej klasie poszliśmy do sali informatycznej - normalne lekcje informatyki miałem dopiero w gimnazjum. Na tej konkretnej lekcji bawiliśmy się paintem ale pamiętam jak zobaczyłem ikonkę internet explorera i jeden z łepków powiedział że to jest ten cały internet ale nie działa bo cośtam - nie rozumiałem ani jednego słowa które wypowiadał.


Nie pamiętam co było następne, ale nastąpiło to mniej więcej razem. Pierwsze lekcje informatyki w gimnazjum - pierwsze wspomnienie tam to zakładanie skrzynki emailowej co wydawało się dość skomplikowane. Nie wiem po co ale notowaliśmy adresy serwerów pop3 i smtp.


W mniej więcej tym samym czasie otworzyła się kawiarenka internetowa i kumpel oblatany z komputerem wciągnął mnie i drugiego kumpla. Pierwsze moje samodzielne doświadczenie które do dzisiaj tkwi w głowie. Nie wiedziałem za bardzo czego szukać więc sprawdziłem czy jest jakiś sklep z latarkami marki Petzl - chyba widziałem je w tv w jakimś programie przygodowym. Bardzo mnie jarały. Do tego stopnia że jak zobaczyłem ten sklep to poleciałem do kasy po dyskietkę 1.44'' i zacząłem ściągać i nagrywać na nią fotki latarek które mi się podobały - nie miałem wprawdzie w domu komputera ale wydawało mi się to wtedy całkowicie normalne i przemyślane xD


Poza tym internet w tym czasie nie robił na mnie jakiegoś super wrażenia - lataliśmy z kumplami od czasu do czasu grać w gta2 po lanie - plik instalacyjny był na każdym komputerze w kawiarence jakby celowo zostawiony ale samą grę trzeba było za każdym razem instalować od nowa - nie wiem co miało to na celu, ale gość z obsługi pilnował. Czasami ze starszym kumplem chodziliśmy tam na 'misję' - szukał 'dla kuzyna który za to płaci' fotek babek z playboya i pobierał na dyskietki.


Potem to już z górki - pojawiła się druga kawiarenka - łoili w niej wszyscy w CS'a 1.6 - wydałem tam tyle siana że pewnie ze trzy komputery bym kupił. Pierwszy komputer w domu dopiero w pierwszej klasie liceum - jak na złość zakupiony w ostatni dzień wakacji. To samo z netem dwa lata później.


Kiedy net pojawił się w domu to całkowicie odmieniło mi życie. Trafiło na początki youtuba. Do ściągania rzeczy z neta wtedy chyba królował kazaa i edonkey. Zakupy internetowe i allegro szybko stały się częścią codzienności. No i Tibia - poznałem kilku gości z innych części świata - Portoryko, USA. Ogólnie z językami w szkole szło mi wtedy średnio. Jako jeden z nielicznych w klasie miałem zdawać niemiecki na maturze. Jakie było zdziwienie nauczycielki angielskiego jak nagle zacząłem szprechać o kilka poziomów wyżej niż rok wcześniej.

Zaloguj się aby komentować