Pisałem parę miechów temu o tym, że rodzice sąsiadują z psycholem chorującym na zbieractwo. Ostatnio byłem u rodziców i wszedłem w krzaki oddzielające podwórka, żeby zajrzeć z bliska (ostatnio zajrzałem tam z daleka gówno dronem, więc miałem tylko mało szczegółowy overview).
Dostrzegłem:
-
dwie mikrofalówki
-
piekarnik
-
okap kuchenny
-
czajnik elektryczny
-
pralkę
-
kilka przęseł ogrodzeniowych z siatką
-
33 opony (raczej więcej, ale stosy zasłaniały jeden drugi, więc liczę tylko te, co faktycznie dało się policzyć)
-
4 plastikowe opakowania po farbie (lub z farbą, ale zamknięte), takie duże + jedno metalowe
-
jakiś słupek
-
duża sprężyna
-
dużo blachy w różnych kształtach nieznanego przeznaczenia
I tak sobie myślę teraz - skoro gość pracuje jako mechanik, to może... nie zbiera (albo początkowo nie zbierał) tych śmieci dla samego zbierania, tylko szef u niego "utylizuje" za premię?
On podwórka ma dobre 100 arów łącznie, z czego z 50 jeszcze relatywnie puste.
W innym punkcie widziałem jeszcze... suszarkę na pranie Vileda. W folii, wraz z tym papierowym czymś w środku, jakby nigdy nie otwierane. To akurat mógłby opchnąć na OLX i szybko zarobić
#chorobypsychiczne #zalesie