#zycie

5
568

Zaloguj się aby komentować

Wychowałem się w mieście. Średniej wielkości. Mieszkałem także w dużej aglomeracji. Poznałem masę ludzi z różnych środowisk. I nigdzie nie czułem się tak dobrze, jak na wsi. Nigdzie nie poznałem też tak fajnych ludzi. Dzieciństwo spędziłem u cioci na wsi, gdzie czułem, że czas płynie inaczej, ludzie mniej się spieszą, są bardziej otwarci na aktywne spędzanie czasu (młodzi zwłaszcza). Żyli w symbiozie.


Najlepsze dziewczyny w życiu, które poznałem, były ze wsi. Poznałem też wielu fajnych ziomków z wioch, z którymi szybko złapałem vibe. Pamiętam też jak pracowałem w mediach i raz do roku była akcja "Samorządy: (dostawały kasę na różne projekty multimedialne etc) i jeździłem po Urzędach Gmin. Nawet nie wiecie jaką frajdę mi to sprawiało pogadać z tymi ludźmi. Small talk przy kawie, co tam słychać, jakie problemy, jak się życie toczy. Do tego super widoki po drodze, jak jeździłem autem po tych wioskach. Zupełnie inny klimat niż w miejskich firmach.


Na wsi spotkałem się też z ogromną gościnnością. Rodzina jednego ziomka to właściwie traktowała nas jak domowników. Chłop zjeżdża na weekend do rodzinnej wioski i wpadają 25-30 letnie ziomki? Nie ma problemu, uszykowane posłanie, gospodarz siądzie do browara w altance wieczorem, rano jego mama zrobi śniadanie i wpadajcie jeszcze (już byliśmy kilka razy).


Przykładów mam całą masę. Wiem, że to moje subiektywne odczucia, ale to też mój post i moje doświadczenia. Zdaję sobie również sprawę, że wieś to często dziura zabita dechami, gdzie sąsiad leje żonę i pies ujada na 1,5 metrowym łańcuchu, a jeden drugiego utopiłby w łyżce wody. Zdarza się, ale bywa tak też w mieście. Nie mniej, trochę poza miastem w życiu poprzebywałem i wiem, że nie patrzę przez różowe okulary.


To, czego nienawidzę, to korpomiasta. Konsumpcjonizm, hedonizm i całkowite wypłukanie się z jakichkolwiek wartości. Związki na chwilę, samotność, pogoń za pieniądzem, korpo stresy, korki, po prostu przebodźcowanie wszystkimi "możliwościami". Bo co za dużo to niezdrowo.


Chciałbym kiedyś mieć choćby drewniany domek na małej działeczce i spędzać lato poza miastem. Marzy mi się też,m by moja przyszła żona (o ile taka będzie) była z takiego domu, jakie widywałem u znajomych, przyjaciół, rodziny i ich znajomych.


Największy wygryw to nie wychować się w apartamencie w wielkim mieście w rodzinie lekarzy/prawników. Największy wygryw to urodzić się na wsi nie dalej niż 70km od dużego miasta w domu, w którym nie brakuje pieniędzy, ale nie brakuje też miłości, wzorców i poczucia przynależności.


Nie rozumiem też, dlaczego wielkomiejskie "Elity" tak uderzają w Polską wieś i ludzi spoza korposfer. Czyżby im zazdrościli, czy po prostu gardzą tym wszystkim, co się na wsi ostało, a z miasta zostało wyplenione?


#zycie #przemyslenia #przemysleniazdupy #takaprawda #gownowpis #patologiazmiasta #patologiazewsi #nostalgia

@WujekAlien @WatluszPierwszy


Generalnie bardziej chodziło mi o ludzi, a nie rozrywkę czy możliwości. Moja siostra po 15 latach w dużym mieście i kupnie działki na wsi chce się zapisać do kola gospodyń wiejskich, a większej "miastowej" jak była młoda, to od niej nie widziałem.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dobra mamy czwartek, to że piszę dzisiaj nie oznacza że nic się nie działo. Ale faktem jest to że jeszcze nie oszalałem. Podkreślam i jeszcze.

Dzisiaj #zpamietnikaprywaciarza .

Podzieliliśmy się na dwie ekipy aby nadgonić trochę roboty. Ekipa umer 1 w postaci Pitera oraz Pana Tomasza. Pojechała do dużego klienta aby skosić około 5000 metrów kwadratowych trawy. Robota prosta jak konstrukcja cepa którą robili nieraz, nie można tego zjebać.

Ale.... Peter o tym nie wiedział.

Pojechali zameldowali się i zaczęli robotę.

Ekipa numer 2 z liczbą osób 1 czyli mnie. Miałem ogarnąć kilka drobnych rzeczy u klientów które, nie dają mi spokoju. Bo nie jest tak że ja tylko siedzę i liczę kasę.

Ale wracając do tych dwóch.

Po niespełna godzinie dzwoni prezes tej firmy i mówi

- Ty, bo ten twój jeden pracownik co na wykaszarce chodzi to co on tak dzisiaj, jak krab chodzi, mało co ta wykaszarka go nie obróci dookoła.

Ja sobie myślę Peter tak czasem chodzi.

- Panie prezesie ten pracownik tak czasem ma że on tam miał coś z kręgosłupem i tak go buja czasem.

- Ja go już widziałem nie raz i wiem że go buja Ale teraz buja go jakoś bardziej, zaraz wyjdę do niego a Ty zadzwoń.

Myślę sobie cholera niedobrze ale dzwonię do tego. I się pytam, - ty Peter! Piłeś coś dzisiaj rano?

- rano nie piłem... Chwilę ciszy w słuchawce... Ale teraz tylko jedno piwo.

- przecież po jednym piwie by cię tak nie sponiewierało - mówię

- Nie tylko jedno - odpowiedział

Więc zacząłem się zastanawiać czy był tam jakikolwiek znak interpunkcyjny.

No nic biorę d⁎⁎ę w troki i jadę.

Na miejscu pierwsze kroki kieruję do samochodu gdzie prezes Jak już przyszedł kazał mu w nim spać. Krótki opierdol.

W odpowiedzi głupie tłumaczenie że ja nic nie zrobiłem tylko jedno piwo.

- Czekaj tu na mnie nigdzie się nie rusza

Poszedłem do prezesa zamieniłem kilka słów przeprosiłem za sytuację. Na szczęście To zrozumiał.


W tak zwanym międzyczasie. Urwała się jeszcze rurka na której, opierał się kosz do zbierania trawy w kosiarce. to jeszcze musiałem pójść do mechaników i poprosić aby użyczyli mi spawarki ale o dziwo sami ogarnęli temat. Teraz następnym razem będę musiał im przywieźć jakiś upominek. XD


Wracając do Pitera. Myślałem że jak będzie pijany i będziemy wracać będę miał pół godziny ciszy w samochodzie. Oooo nie.

Zaczął opowiadać że to nie jego wina że go od niedzieli tak trzymaj że jest słaby. Na nic się zdały moje upomnienia aby się zamknął.

Potem, weszły jeszcze jakieś opowieści dziwnej treści. Że on w sumie to już nie musi pracować bo wygrał w totolotka.


Ale jeśli wygrał, to obiecał mi jak wsiadał do samochodu że kupi mi nową kosiarkę XD

Czego potem już się chciał wykręcić.


Jakby tego było jeszcze mało to rano rozlałem litr mleka po biurze.


#pracbaza

#zycie

#opowiescidziwnejtresci

066c3042-c607-40a2-aad9-d2c0fe610de4
55bd4c38-159c-4267-825b-2b355cfa94f1

Zaloguj się aby komentować

Czuję, że się starzeję i czuję różnicę wieku między mną (29 lvl rocznikowo) a ludźmi 5-6 lat młodszymi. Jeszcze jakiś czas temu myślałem, że te różnice po 20 i przed 30 to są niewielkie, ale jednak nie.


Rozmawiam czasem z moją dobrą koleżanką, 5 lat młodsza i widzę, że rok temu była zupełnie inna jak teraz. Dojrzewa jako kobieta z roku na rok. Często mówi "Lopez, miałeś rację z tym i z tym". Ostatnio mi powiedziała "między tobą a moimi znajomymi rówieśnikami to jest przepaść. Jesteś dojrzalszy, inaczej myślisz, dużo widzisz i rozumiesz"


W naszej ekipie trzymaliśmy się z chłopakiem kilka lat młodszym. My razem od kilkunastu lat, on z nami był od jakichś 3 (kuzyn ziomka, wkręcił go). Wiecie - ogarnięty życiowo, poukładany, te same hobby i wartości. Ale w tym roku zaczęły wychodzić pewne różnice, które poróżniły go z resztą ekipy. Taka niedojrzałość wynikająca z braku pewnych doświadczeń i niesłuchaniu naszych rad (na czym się przejechał, każdy z nas to wiedział, ale na klatę nie weźmie jak mężczyzna).


Mam 29 lat. Jestem singlem i tak się zastanawiam. Zanim kogoś poznam i sobie ułożę życie, to trochę czasu minie. Sam muszę poukładać pewne sprawy, zanim poczuję, że jestem na coś poważnego gotowy. Będę miał 30-31 lat i co wtedy? 22-23 latki to będą (a nawet teraz są) dla mnie małolaty. Idealny wiek 24-27 to "towar deficytowy". Starsze - nie bez powodu są często same, bo nie chcą lub nie potrafią zbudować relacji. Kobieta, która potrafi kochać i mieć plany na życie, nie jest singielką dłużej niż rok.


Moje obecne plany życiowe skupiają się na budowaniu wszystkiego tylko wokół siebie. Dom (dużo roboty do zrobienia), praca, samorozwój i tak dalej. Wolny czas spędzam z kumplami w męskim towarzystwie. Mam 2 dobre koleżanki i tyle.


Problem w tym, że zostałem wychowany w konserwatywnej i katolickiej rodzinie i te wzorce przyjąłem i zaakceptowałem i teraz czuję taką pustkę. Czasem czuję się jak bezwartościowy mężczyzna. Boję się, że jedyne czego w życiu się dorobie to wartości materialne. A to nie jest najważniejsze.


#gownowpis #przemyslenia #takaprawda #zycie #zycieismierc #zalesie

Wydajesz się rozgarniętym człowiekiem, więc być może już sam do tego doszedłeś, ale nie popełnij błędy wielu ludzi i nie bierz ślubu z miłości czy ze względu na jej urodę.

Upewnij się, że macie te same plany na przyszłość, wartości, wizję wychowania dzieci, lubicie podobne jedzenie, podobny sposób spędzania wakacji, tam sam format seksu.

Uczucia się buduje i pielęgnuje a nie znajduje jak dyszkę na ulicy.

Ja wziąłem ślub na 4 randce, po roku znajomości (ok 15 miesięcy).


Aaaa no i nie bój się otworzyć na inne nacje/kultury.

Zaloguj się aby komentować

Z pamiętnika prywaciarza


Poniedziałek, jak to zwykle bywa początek tygodnia lubi zaskoczyć, czasem mniej czasem bardziej pozytywnie.

Wstałem jakoś przed budzikiem za oknem patrzę deszcz, ale w mapach pogodowych pokazuje, że niedługo przestanie więc dzień będzie wykorzystany. Ale tylko ja tak myślałem...

Z reguły jest tak, że jak są opady deszczu to nie pracujemy, chyba, że jest jakaś delikatna mżawka trochę kropi to jakoś da się przeżyć.

Dzisiejszego poranka tą samą pogodę za oknem niestety, ale mieli tak zwani średnio płatni, wysoce wykwalifikowani pracownicy fizyczni, których mam zaszczyt zatrudniać.

No nic, łapie za telefon dzwonię do jednego żeby nie było za późno. Nie odbiera. Dobra zadzwonię później. do drugiego przespacerowałem się już osobiście.

Pytam się go czy jedzie. Mówi że deszcz pada i nigdzie nie będzie jechał. Akurat przestał. Więc cudem udało mi się go namówić żeby jednak pojechał, co nie było proste. Dobra jednego już mamy.

Dzwonię do tego pierwszego. Nie wspominając że jest już godzina 8:00. Odbiera.

- Jedziesz ?

- No jadę Jak nie jak tak.- przynajmniej tak zrozumiałem I miałem nadzieję że to w słuchawce coś przerywało.

- tylko podjedź po mnie.

- Dobra zaraz jestem.

Zbliżając się do jego miejsca zamieszkania z daleka już widziałem, że nie wygląda najlepiej.

Zatrzymuje się otwieram okno i nawet nic nie zdążyłem powiedzieć. Mówi do mnie.

- Ty, jestem na w półtrzeźwy i w pół pijany. Ale do roboty jadę, bo wstałem rano patrzę pada deszcz to chyba dzisiaj nie pracujemy. - oczywiście nie było to powiedziane Z taką gracją jak zostało napisane.

- No ja nie wiem czy ty się dzisiaj nadajesz, ledwie stoisz.

- Nie, dzisiaj jadę szkoda dniówki będę pracował.

- Dobra wsiadaj i jedziemy bo szkoda czasu.

Dotarliśmy na inwestycję i rozdysponowuję powoli obowiązki. Nie ma tego dużo po prostu rozgarnianie ziemi która była rozwieziona dzień wcześniej ładowarką.

Ja zająłem się uszkodzonym zraszaczem.

I nagle słyszę, wrzucane mięso na lewo i prawo obelgi na Bogu ducha winnego operatora ładowarki, który to porozwoził oraz na bogatego na niczym nieznającego się właściciela, który tylko wymaga a nic się nie zna.

Sarkastycznie, rzucam krótkim tekstem

- Ty dobrze Ci idzie !!!

W odpowiedzi usłyszałem tylko jakieś mamrotanie. Nie wnikałem.

Dobra zabrałem się do samochodu pojechałem do miasta na zakupy po części. zajęło mi to może tylko godzinę wracam i pytam się tego trzeźwego, nazwijmy go roboczo Tomek. A tego drugiego Piter.

- Gdzie Piter?

- Nie wiem gdzieś poszedł jakiś czas temu powiedział że się jednak dzisiaj nie nadaje.

Nosz k⁎⁎wa se myślę, teraz jeszcze zabawa w chowanego mnie czeka. Na szczęście daleko nie musiałem szukać, otworzyłem garaż, patrzę śpi.

Rozłożył sobie elegancko taką grubą fizelinę pod kamień. Samą rolkę podłożył sobie pod głowę i drzemie. Nie zdążyłem mu zdjęcia zrobić ani też żadnego psikusa bo się obudził.

Powiedział że się nie nadaje Nie wie czemu ale go ścięło A dużo nie wypił.

- A ile wypiłeś?

- No dzisiaj to piwo, może dwa ale z lodówki nic nie brałem, absolutnie nic nawet tam nie zaglądałem. - przypominam że w garażu u klienta jest cała lodówka zostawiona alkoholem,

- Na pewno nic nie brałeś?

- No nic nie brałem. Może tylko jedno piwo

- Jednak coś wziąłeś?

- No nie. Ale tylko piwo.

- Ale z lodówki to wyjąłeś

- Ale ja nic nie brałem, oprócz piwa.

- Dobra Peter, bierz d⁎⁎ę w troki i odwożę cię do domu.

Grzecznie wstał poszedł do samochodu i już czekał na mnie.

W samochodzie oczywiście tłumaczenie

- No bo wiesz, nie wiem czy mnie tak rozebrało. Wczoraj dużo nie wypiłem dzisiaj tylko rano i nie wiem czemu.

Dla jasności wspomnę, że w sobotę zrobił sobie zaopatrzenie w postaci 12 puszek piwa coś bardziej procentowego. I on nie wie dlaczego jest pijany przecież dużo nie wypił.


#pracbaza

#zpamietnikaprywaciarza

#zycie

#smieszne

#niesmieszne

#poniedzialek

68138c77-fc9b-417c-90fd-55d8ff8d3a8f
48e0dcfe-d699-4baf-a7db-124ba698a447

Dużo to pojęcie względne.


Ale ten biały kamień to daj spokój, on ładny jest tylko pierwsze pare miesięcy

@JanPapiez2

Niby tak. Ale innych naprawdę nie ma. Ogłoszenia mam wystawiane znajomi wiedzą że szukam pracowników. Ale nikt się nie rwie do takiej roboty.

A nie przepraszam. Raz zadzwonił taki dziadek na emeryturze mówi jest chętnie by sobie dorobił, on tam grabić umie liście by sprzątał trawnik by kosił i tyle. Powiedział 50 zł na godzinę. I możemy rozmawiać. Grzecznie podziękowałem powiedziałem że nie stać mnie na takich fachowców.

Zaloguj się aby komentować

Jestem już skrajnie wyczerpany, a przekładam plany urlopowe, bo ciągle pada, a ja nie mam zamiaru spędzic urlopu w 4 ścianach. Miałem brać od 28 lipca, potem od 5 sierpnia, teraz jednak biorę od 12. Pogoda ma się zrobić jakoś od 8-9 sierpnia w mojej okolicy.


#pracbaza #zycie #pogoda #lato

Zaloguj się aby komentować

Ehhhh żona ze szczypiorkiem pojechała do teściów, zostałem sam, posiedziałem że pół godziny na kiblu w ciszy i spokoju, zaraz zrobię sobie kolejna kawę, zjem ciasteczko i pojadę na działkę sobie trochę popracować w spokoju i bez patrzenia w zegarek czy już muszę wracać czy nie.


Ahhhh


#zycie #czujedobrzeczlowiek

@cebulaZrosolu fajno, tylko pamiętaj, że przesiadywanie na kiblu powoduje rozwój hemoroidów. Siedzenie toalety nie jest dostosowane do długotrwałego użytkowania i niezdrowo uciska naczynia krwionośne w udach. Pomijając, że najczęściej siedzi się z telefonem w rękach co jest niehigieniczne. Na kibelku zrób co masz zrobić i nara.

Zaloguj się aby komentować

Doszły mnie słuchy, że zastanawiacie się co się u mnie dzieje. A no już tłumaczę pokrótce i objaśniam moją delikatną nieobecność.

Sytuacja w jakiej się znalazłem jest konsekwencją moich wcześniejszych decyzji, czy dobrych? Nie mogę mówić że złych. Nie mogę

Chodź na ten moment mogę zwrócić na pogodę bo jest paskudna, zwłaszcza dla mojej pracy. A klienci cały czas kiedy i kiedy. Niestety są sprawy ważne i ważniejsze ale też są i takie dzięki którym ma się pieniądze. Co w dzisiejszych czasach jest dość kluczową sprawą.

Nie mogę obiecać tego że wpisy będą regularne nie mogę też obiecać tego że będą ale postaram się Was nie zawieźć.


A niech mają obecną sytuację przedstawi po prostu kilka zdjęć.


#zycie

#pracbaza

#ogrodnictwo

#tatacontent

#coumnie


Wiem że nie ma to żadnego sensu, podobnie jak planowanie dnia dzień wcześniej. Bo nigdy nie wiesz co komu przyjdzie do głowy ani też co się wydarzy.

c278bab6-b269-4062-b0e7-0a9a3d00cce6
9eb139a0-ba8e-4e50-b226-75856ff141e3
bebf807d-b06d-41cd-a56e-05d682ebcb4c
52ea1e0d-8932-4566-ae91-15cc4fdcab82
9431a388-b955-4ce2-bf14-6d27bfb135e9

Zaloguj się aby komentować

Czasami rozwiązuję sobie na #linkedin questy lub gram w krótkie gry stymulujące szare komórki. Potem lubię przeglądać wyniki i zadawać sobie pytania "co kuwa poszło w moim życiu nie tak"?

#pracbaza #zycie

c9114323-5bf3-4db9-95ff-d5f4b6c4da22

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Macie jakieś REALNE marzenie z dzieciństwa, którego realizacja jest już praktycznie niemożliwa z uwagi na wasz wiek? Takie niespełnione marzenia chyba najbardziej bolą. Nawet w wieku 30-35 lat możesz zostać lekarzem/prawnikiem. Dojrzewanie wybija ci z głowy marzenia o byciu superbohaterem czy rycerzem Jedi. Prawie wszystko da się zrobić, nawet jeśli jest to bardzo trudne.


A ja marzyłem o byciu zawodowym/wyczynowym sportowcem. I tego marzenia nie zrealizowałem. Po dziś dzień jestem jednak nastawiony na 4-5 treningów w tygodniu. W sumie szkoda. Wiecie, marzyłem o takiej karierze profesjonalnej, z trenerem, wsparciem, klubem. Ale nie potrafiłem wybrać jednej dyscypliny na stałe. Trenowałem kilka po max kilka lat - judo, boks, kick-boxing, pływanie.


A paradoksalnie najbardziej to chciałem zostać siatkarzem, ale jestem za niski - mam 185 cm wzrostu. Wysoki jak na człowieka, niski jak na siatkarza. I nigdy nie grałem w klubie, tylko na zawodach szkolnych i turniejach amatorskich Sporty walki były też w mieście powiatowym za małolata 12-15 lat temu trochę bardziej przydatne niż granie w siatę xD


#gownowpis #przemyslenia #zycie #pracbaza

Zaloguj się aby komentować

Oczywiście, że na tej granicy stoją głównie seby i kibole, ale prawda jest taka, że z nimi to jak z agresywnym psem. Dobrze, żeby pilnował. Sto razy bardziej wolę sytuacje, w których seby pogonią murzynów, aniżeli otwartą, kolorową i tolerancyjną Europę, gdzie po ataku imigrantów, ludzie będą wyzywać od faszystów tych, którzy się temu sprzeciwiają.


BTW - kolejne zabójstwo. Tym razem w Nowem, 29 letni Kolumbijczyk z kumplami zadźgał 41 latka.

https://wiadomosci.radiozet.pl/polska/nowe-tragiczny-final-bojki-nie-zyje-41-latek


Wszystkie środowiska narodowe i prawicowe (nie mówię tu o partiach politycznych, a oddolnych ruchach, bo te nie mają w interesie mówić pod publiczkę) mają rację w polityce migracyjnej. Przyjmowanie ludzi z krajów obcych nam kulturowo to strzał w stopę. A tego będzie się mnożyć jak robactwa.


Osobiście uważam, że powinniśmy (głupio to zabrzmi) wziąć przykład z Rosji pod tym względem, że traktujemy Ukraińców i Białorusinów jak pokrewne narody i ich nacjonalizujemy. Ale nie siłą, a zachętą. Czyli edukacja, praca, system zdrowotny i 2-3 pokolenie już zapomni skąd przyjechało.


#polityka #takaprawda #polska #zycie #bekazlewactwa #europa

@Lopez_ Program z jakiego rozpatrujemy wnioski azylowe kończy się w 4 procentach przyjęciem imigranta ale z tego samego programu oddajemy ich więcej do rozpatrzenia innym krajom UE, w których przekroczyli granicę także dziwi mnie bycie jemu przeciwnym.


Gdybyśmy nie było w UE to nigdy byśmy tych ludzi nie mogli legalnej cofnąć ani zmusić krajów wspólnoty do traktowania nas jak równego sobie.


Nie zgadzam się z braniem przykładu ze wschodu i uważam, że oni robią wszystko gorzej niż na zachodzie.


Mówisz o tym mnożeniu się jak robactwo, a głównym problemem dlaczego nie możemy żyć bez imigracji jest to, że Polacy nie chcą mieć dzieci i zamiast grzać temat granicy gdzie ten program usuwa mam więcej imigrantów niż przybywa to nie słyszę żadnego podniesienia tematu co zrobić z naszą dzietnością.

@nbzwdsdzbcps Bo z dzietnością nie da się zrobić już nic, jest o 20 lat za późno. Ostatni wyż demograficzny miał o wiele mniej dzieci z kilku, jeśli nie kilkunastu przyczyn. To spowodowało, że zastępowalność pokoleń załamała się całkowicie i jest już nie do odtworzenia. Sprowadzanie agresywnych czarnuchów niczego tu nie zmieni, płodnych młodych kobiet jest po prostu za mało i będzie jeszcze mniej. To na szczęście trend ogólnoświatowy, więc i źródła agresywnych czarnuchów z czasem się wyczerpią, może nawet zostanie to przyspieszone jakimiś czystkami etnicznymi. W tym akurat ludzkość jest znakomita i przejawia dużo pomysłowości.

@jonas Myślę, że nadal nie możemy po prostu zamknąć oczu i olać temat dzietności. Będzie tylko gorzej jak tak zrobimy bo jeśli już jest za późno to ten kraj umrze bez nacjonalizacji imigrantów, którzy będą się również czuli jego obywatelami.

Sam może nie jestem taki zamknięty bo mimo, że mam już trochę lat to na moim osiedlu mieszkała rodzina czarnoskóra gdzie rodzice byli imigrantami ale ich dzieci urodziły się w kraju i o ile u nich było słychać inny akcent, trudności w wymowie to dzieci wychowały się dokładnie w tym samym mieście, w tej samej szkole co ja. Mówiły jak każdy inny Polak i nie znały żadnego innego kraju tak dobrze jak Polski.

Chciałbym byśmy skupili się na dzietności oraz na tym by imigranci przyjmowali nasze wartości, uczyli się historii czy języka i sam z szacunku dla gospodarzy innego kraju gdybym się wyprowadził zrobiłbym to samo. Trudno mi mieć jakiekolwiek złe myśli o ludziach co chcą żyć lepiej dlatego wolą mieszkać na zachodzie gdy nie mają nic przeciwko pracy i szanują kraj do którego się przeprowadzili.

Zaloguj się aby komentować

Zastanawiam się jak to jest z tym alkoholizmem. Co weekend coś wypiję, bo taka jest kultura picia w Polsce. I taka forma nagrody i odstresowania. Nie oznacza to, że się muszę schlać. Choć tak też się zdarza. Bo jestem młody, bo rok temu się rozstałem z laską i jestem singlem i się bawię. Ale nie zawsze. Latem jednak gorzej, no bo czeka mnie między innymi kawalerski, wesele i urlop, ale dobra.


Post o tym, że w Polsce przyjęła się taka kultura, że ja po prostu w sobotę muszę sobie strzelić piwko. Jedno-dwa. Starczy. Dla smaku, nie dla samej zawartośći alkoholu. Jeśli nie ma jakichś wielkich planów na zabawę, to lubię sobie kupić paczkę chipsów (albo dwie) i jedno-dwa piwa. Jakieś takie smaczniejsze. Browar lokalny i smak - imbir, kwaśna pigwa, mirabelka, pszeniczne. Żadne tam Perły czy Kasztelany. Nie chcę wypić piwa dla samego alkoholu. Lubię sobie tak poczilować przed filmem i odpocząć. Pozwolić sobie raz w tygodniu na łakomstwo.


Nie chodzi stricte o odpoczynek od pracy. W okresie wiosna-lato trenuję 5x w tygodniu. Wysiłek dość intensywny, a raz na jakiś czas zdarza się, że lubię przełamywać bariery i się skatować.


Przychodzi sobota i wtedy jest tak. Regularnie co tydzień 1 góra 2 piwa i jakieś chipsy.

Co 2-3 tygodnie lubię wypić kilka piw i strzelić sobie kebsa XL. Zdarza się, że się trochę nawalę, bo się za⁎⁎⁎⁎ście bawię z przyjaciółmi i korzystam jeszcze trochę z młodośći (28 lvl) i z tego, że jestem singlem.


Wódki nie tykam częściej niż powiedzmy 3 razy w roku. Zazwyczaj jest to sylwester + imprezy okolicznościowe. W zasadzie jedyna okazja, gdzie naprawdę lubię się napić wódki, to wesele i wytańczenie się do rana. Jak pójdę do klubu, to też rzadko piję wódkę. Choć tam też się tańczy. Ale nie ten sam vibe.


Poza tym trzymam dietę (wręcz restrykcyjnie) dobrze wyglądam, pracuję, uczę się języka obcego, trenuję, jestem zdyscyplinowany, ale po prostu musi być "coś dla mnie" ten raz w tygodniu, gdzie sobie wrzucam na luz i piję sobie dobre piwko i coś podjadam.


Wiedza z Internetu robi już ze mnie pijaka XD Z drugiej strony, ludzie traktują to z przymrużeniem oka, bo X procent Polaków pije codziennie piwo lub więcej niż 2 razy w tygodniu. A dla mnie wypicie browara w inny dzień niż piątek/sobota jest niedopuszczalny.


#alkoholizm #alkohol #zycie #gownowpis #dieta #silownia

To nie kultura picia w Polsce tylko Twoja. To, ze obracasz sie w takim, a nie innym srodowisku, nie oznacza, ze wszyscy tak robia.

Może to nie dotyczy ciebie ale jak w pierwszym akapicie piszesz, że to forma nagrody i odstresowania no to nie bardzo. To że ktoś nie pije na umór to o niczym nie świadczy, a twój wpis ma pełno pozornych wymówek. Nie pisze bezpośrednio o tobie ale tak bardzo często zaczyna się problem z alko bo to weekendowe piwo jako nagroda zaczyna wchodzić coraz częściej i potem kończy się różnie. Sam przerabiałem i pewnie w przeszłości sam napisał bym jak ty

@Jnchl weekendowe piwo to nagroda, ale jem też niezdrowe rzeczy, to też będę tłuściochem bo się nagradzam w ten sposób? Zarówno piwa, jak i czegoś niezdrowego nie tknąłbym w tygodniu, bo prowadzę ultra sportowy tryb życia i tak jest od zawsze i to kocham całym sercem i w życiu bym z tego nie zrezygnował, odrzuca mnie sama myśl, że mógłbym nie prowadzić się zdrowo co najmniej 6 dni w tygodniuu

@Lopez_ możesz kiedyś być:) Jeżeli chodzi o alko to często schemat właśnie tak wygląda, najpierw nagroda za cały tydzień i za jakiś czas ta nagroda wjeżdża coraz częściej bo się zmęczyłeś dniem, zrobiłeś zajebisty trening, pozmywałeś naczynia, cokolwiek co ci podpasuje. Uzależnię to choroba wymówek i iluzji która tworzy sobie mózg dlatego ciężko złapać się w porę że coś jest już nie tak. Nie piszę o tobie personalnie tylko bardziej ogólnie żeby uważać poptostu

Zaloguj się aby komentować