Zastanawiam się jak to jest z tym alkoholizmem. Co weekend coś wypiję, bo taka jest kultura picia w Polsce. I taka forma nagrody i odstresowania. Nie oznacza to, że się muszę schlać. Choć tak też się zdarza. Bo jestem młody, bo rok temu się rozstałem z laską i jestem singlem i się bawię. Ale nie zawsze. Latem jednak gorzej, no bo czeka mnie między innymi kawalerski, wesele i urlop, ale dobra.


Post o tym, że w Polsce przyjęła się taka kultura, że ja po prostu w sobotę muszę sobie strzelić piwko. Jedno-dwa. Starczy. Dla smaku, nie dla samej zawartośći alkoholu. Jeśli nie ma jakichś wielkich planów na zabawę, to lubię sobie kupić paczkę chipsów (albo dwie) i jedno-dwa piwa. Jakieś takie smaczniejsze. Browar lokalny i smak - imbir, kwaśna pigwa, mirabelka, pszeniczne. Żadne tam Perły czy Kasztelany. Nie chcę wypić piwa dla samego alkoholu. Lubię sobie tak poczilować przed filmem i odpocząć. Pozwolić sobie raz w tygodniu na łakomstwo.


Nie chodzi stricte o odpoczynek od pracy. W okresie wiosna-lato trenuję 5x w tygodniu. Wysiłek dość intensywny, a raz na jakiś czas zdarza się, że lubię przełamywać bariery i się skatować.


Przychodzi sobota i wtedy jest tak. Regularnie co tydzień 1 góra 2 piwa i jakieś chipsy.

Co 2-3 tygodnie lubię wypić kilka piw i strzelić sobie kebsa XL. Zdarza się, że się trochę nawalę, bo się za⁎⁎⁎⁎ście bawię z przyjaciółmi i korzystam jeszcze trochę z młodośći (28 lvl) i z tego, że jestem singlem.


Wódki nie tykam częściej niż powiedzmy 3 razy w roku. Zazwyczaj jest to sylwester + imprezy okolicznościowe. W zasadzie jedyna okazja, gdzie naprawdę lubię się napić wódki, to wesele i wytańczenie się do rana. Jak pójdę do klubu, to też rzadko piję wódkę. Choć tam też się tańczy. Ale nie ten sam vibe.


Poza tym trzymam dietę (wręcz restrykcyjnie) dobrze wyglądam, pracuję, uczę się języka obcego, trenuję, jestem zdyscyplinowany, ale po prostu musi być "coś dla mnie" ten raz w tygodniu, gdzie sobie wrzucam na luz i piję sobie dobre piwko i coś podjadam.


Wiedza z Internetu robi już ze mnie pijaka XD Z drugiej strony, ludzie traktują to z przymrużeniem oka, bo X procent Polaków pije codziennie piwo lub więcej niż 2 razy w tygodniu. A dla mnie wypicie browara w inny dzień niż piątek/sobota jest niedopuszczalny.


#alkoholizm #alkohol #zycie #gownowpis #dieta #silownia

Komentarze (15)

@onpanopticon Bezalkoholowe mi nie smakuje. Bo smakuje jak woda. Piłem w życiu jedno piwo bezalkoholowe, które mogło mi zastąpić piwo i nie pamiętam jak się nazywało, kupiła mi je kumpela jak wpadła w odwiedziny. Smak taki sam jak te z %. Muszę go poszukać. Ja po prostu lubię smak piwa. Lubię też niezdrowe żarcie, ale sobie tego odmawiam i żyję zdrowo i jem zdrowo. Gdybym żył jakbym chciał, wpieprzałbym codziennie tak, że ważyłbym ze 120 kg Mój jadłospis ma zbilansowane makroskładniki i jest typowo pod sport. Ale jakbym jadł na co mam ochotę, wpieprzałbym płatki czekoladowe z mlekiem, pizzerki, domowe obiadki i tosty z serem, salami i sosem czosnkowym. A nie jem tego wcale i od dawna.


Po krótce powiem tak. Bez piwa bym nie wytrzymał w okresie letnim, bo po prostu bardzo lubię życie towarzyskie i zabawę. Jesienią i zimą może zrobię sobie taki challenge.


Uważam też, że łatwiej byłoby mi, gdybym jednak ułożył sobie życie prywatne. 3 tygodnie temu rzuciłem palenie na amen. Nie ciągnie mnie. Ale pamiętam jak paliłem pół paczki dziennie, to jak spotykałem się z kimś, kto mi mega wpadł w oko, to potrafiłem cały dzień nie palić i o tym nie myśleć.


Podejrzewam, że u mnie ten alkohol często wiążę się z niedoborami dopaminy (mam ADHD). Mam dużą potrzebę, by po prostu "coś się działo". No i inna sprawa - zabawa bez jednej (nie muszą być obie) z tych rzeczy: adrenalina/alkohol, jest dla mnie nudna. Może nie być alko, ale muszą być emocje.

@Lubiepatrzec xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD


wypicie piwa w weekend to literalnie alkoholizm

wyjscie raz na jakis czas sie pobawić też


wychodzi na to, że jakieś 70 % młodych Polaków to alkoholicy, co będą pić przed monitorem, a reszta to nerdy bez życia towarzyskiego.

To nie kultura picia w Polsce tylko Twoja. To, ze obracasz sie w takim, a nie innym srodowisku, nie oznacza, ze wszyscy tak robia.

Może to nie dotyczy ciebie ale jak w pierwszym akapicie piszesz, że to forma nagrody i odstresowania no to nie bardzo. To że ktoś nie pije na umór to o niczym nie świadczy, a twój wpis ma pełno pozornych wymówek. Nie pisze bezpośrednio o tobie ale tak bardzo często zaczyna się problem z alko bo to weekendowe piwo jako nagroda zaczyna wchodzić coraz częściej i potem kończy się różnie. Sam przerabiałem i pewnie w przeszłości sam napisał bym jak ty

@Jnchl weekendowe piwo to nagroda, ale jem też niezdrowe rzeczy, to też będę tłuściochem bo się nagradzam w ten sposób? Zarówno piwa, jak i czegoś niezdrowego nie tknąłbym w tygodniu, bo prowadzę ultra sportowy tryb życia i tak jest od zawsze i to kocham całym sercem i w życiu bym z tego nie zrezygnował, odrzuca mnie sama myśl, że mógłbym nie prowadzić się zdrowo co najmniej 6 dni w tygodniuu

@Lopez_ możesz kiedyś być:) Jeżeli chodzi o alko to często schemat właśnie tak wygląda, najpierw nagroda za cały tydzień i za jakiś czas ta nagroda wjeżdża coraz częściej bo się zmęczyłeś dniem, zrobiłeś zajebisty trening, pozmywałeś naczynia, cokolwiek co ci podpasuje. Uzależnię to choroba wymówek i iluzji która tworzy sobie mózg dlatego ciężko złapać się w porę że coś jest już nie tak. Nie piszę o tobie personalnie tylko bardziej ogólnie żeby uważać poptostu

@Jnchl Wypiłem dzis jedno, okazalo sie, ze piwo imbirowe, ktore ostatnio polubilem, ma 0 % wiec bez alko.


Generalnie ja po prostu lubie smak piwa.

Zaloguj się aby komentować