#rowery

6
168

@Half_NEET_Half_Amazing Z cyklu: kiedy wkurwiłeś już ludzi w na ulicach i chodnikach w miastach, następnie wszystkich na wiejskich drogach i dróżkach, i myślisz sobie, komu jeszcze można uprzykrzyć życie.

@Half_NEET_Half_Amazing powkurwiał kierowców, pieszych wczoraj był mem z rowerem na torach więc maszynistów też to trzeba zacząć kreatywnie myśleć żeby znaleźć następne ofiary xD

Kiedy na checkliście do wkurwienia masz jeszcze taterników xD


Serio, sam lubię popedałować, ale jak widzę takich głąbów to nie wiem naprawdę co w ich łbach siedzi.

Zaloguj się aby komentować

Zgodnie z obietnicą wracam z szerszym opisem przejażdżki rowerowej z Wenecji do Krakowa, która odbyła się niedawno.


Jak część z was zapewne pamięta, żaliłem się na tym portalu, że po czterech latach związku zostawiła mnie narzeczona; wydarzenie to całkowicie rozbiło mnie psychicznie i oczywiście wywróciło życie o 360 stopni ༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽

Nie miałem w związku z tym żadnego pomysłu na urlop, a wakacje w zakładzie pracy już były klepnięte, więc musiałem coś wymyślić i padło na podróż rowerową, bo w czasie wolnym coś tam lubię pojeździć, lubię też biwakować w lasach, a i kondycję mam powyżej średniej.


Wybór padł na słynną trasę Alpe Adria. Jest to najmniej wymagająca przeprawa przez Alpy między Austrią a Włochami, na śladzie byłej linii kolejowej wylano asfalt i stworzono wyjątkową trasę rowerową. Chciałem to również zrobić maksymalnie budżetowo, więc w grę wchodziły same noclegi na dziko lub campingi.


Tak się składa, że istnieje bardzo dogodne połączenie autokarowe Flixbus z Krakowa docelowo do Marsylii z przystankiem w Wenecji, więc byłem zdecydowany na tę formę dojazdu. Wsiada się do autokaru o 17:00, o 08:00 rano dnia następnego wysiada się na miejscu, człowiek oczywiście jest trochę połamany, ale da się zdrzemnąć. Koszt to niecałe 250 zł, zatem jak dla mnie cena wręcz doskonała!


Postanowiłem zatem, że z Wenecji przejadę Alpe Adria i następnie dojadę do domu, bo na tyle dni mam urlop. W ostatniej chwili dołączył do mnie dobry przyjaciel, więc aż do Wiednia jechaliśmy razem i było do kogo usta otworzyć, a to w sumie dość ważne, bo jestem człowiekiem towarzyskim.


Dziennie robiliśmy około stówy, przy średniej około 20 km/h to kilometraż w sam raz, by przy wyjeździe o 9:00 dojechać na miejsce przed 15:00, spokojnie rozbić namiot, zjeść, przeprać gacie i ogarnąć to wszystko przed zmrokiem bez pośpiechu.


Posiadam rower crossowy, do którego przytwierdzony miałem wór z dwuosobowym namiotem i cztery sakwy. Całość bagaży ważyła około 20-25 kg. Z wyposażenia: kartusze z gazem, poduszka, śpiwór, karimata, bardzo dużo jedzenia z Polski, dużo ciepłych ubrań (w Alpach już zdarzają się dni ze śniegiem), sandały, porządne buty tzw. "podejściowe", w których jechałem, książka "Samolubny gen" Dawkinsa, która mi spleśniała i muszę ją odkupić bibliotece, Sudokrem, woda i narzędzia do roweru.


Marszruta przedstawia się następująco:

Dzień -1: 7 km na dworzec Kraków Główny


  1. Wenecja - okolice Bibione: nocleg na dziko przy jakiejś marinie. Aklimatyzacja, picie ekspresso za 1,2 euro i takie tam

  2. okolice Bibione - Grado: piękne nadmorskie okolice, Grado leżące na lagunie tak jak Wenecja i nocleg legalnie na campingu. W Grado zaczyna się też szlak Alpe Adria

  3. Grado - Gemona del Friuli: podróż już głównie po ścieżce rowerowej, przejazd przez Udine, stabilny podjazd w stronę Alp, które wyłaniają się pionowymi ścianami z równiny, robi to na mnie piorunujący widok, gdyż widzę Alpy pierwszy raz w życiu. Nocleg na campingu średniej jakości.

  4. Gemona del Friuli - VIllach: zdecydowanie najpiękniejszy dzień wyprawy, widoki niesamowite, tunele, mosty nad rzeką, potężne szczyty gór. Nocleg na parszywym campingu, namiot rozbity na bagnie i w deszczu.

  5. Villach - Bad Gastein: dzień z najbardziej wymagającym podjazdem do miejscowości Mallnitz. Podjazd z serpentynami jak na Giro d Italia, w zasadzie jedyny wymagający podjazd na całej trasie. Następnie wsiada się do pociągu i przejeżdża pod Wysokimi Taurami tunelem, nie ma tam przebitej drogi. Nocleg na campingu, bardzo eleganckim zresztą. Bad Gastein to bodaj najbardziej malownicza miejscowość, jaką widziałem w swoim życiu.

  6. Bad Gastein - Salzburg: spokojny zjazd na drugą stronę przełęczy, słuchałem sobie podcastów cały dzień. Widoki dalej przepyszne, ale nic już nie robiło tak wielkiego wrażenia po wrażeniach dni poprzednich. Nocleg na parszywym campingu, gdzie chcieli 3 euro za WiFi (sic!). W Salzburgu kończy się defacto Alpe Adria, przez następne dni podróż będzie wiodła głównie szlakami EuroVelo

  7. Salzburg - Passau: dalej jedziemy wzdłuż rzek Salzach i Inn, by w Pasawie złączyć się z Dunajem. Na campingu średniej jakości spotykamy Francuza, który będzie nam towarzyszyć przez następne 3 dni. Jedzie on do Rumunii along the Danube river

  8. Pasawa - Ottensheim: swobodne toczenie się w dół Dunaju pięknym przełomem rzeki, który raz to się piętrzy raz nie. Nocleg na campingu, dość podłym ale tanim, bo około 24 euro. Zazwyczaj gdzieś koło 30 euro na dwie osoby płaciliśmy

  9. Ottensheim - Pochlarn: dalej w dół Dunaju. Odbijamy w bok, by zwiedzić KL Mauthausen. Nocleg na dziko przy jakiejś opuszczonej budce tutejszego PTTKu, jest woda ze szlaucha, więc bierzemy prysznic z rury. Fajnie!

  10. Pochlarn - Tulln: dalej jedziemy wzdłuż Dunaju, odbijamy na zwiedzanie gigantycznego sanktuarium w Melk. Nocleg na campingu dobrej jakości, ale też kosztownego (35 euro, pewni z powodu bliskości Wiednia)

  11. Tulln-Wiedeń: tego dnia robimy tylko 35 km do Wiednia i później robię za cicerone dla kolegi i pokazuję mu w miarę możliwości Wiedeń z wysokości siodełka. Wiedeń to moje ulubione miasto, jestem w nim trzeci raz. Odstawiam kolegę na Flixbusa, a sam udaję się na nocleg do znajomych znajomej.

  12. Wiedeń - krzaki nad zbiornikiem na rzece Dyja: teraz już jadę sam, a samemu się jedzie znacznie szybciej, więc robię w następnych dniach między 120-160 km z nudów. Podróż przez region Weinviertel na północ od Wiednia, a nocleg w Czechach w jakiejś opuszczonej budce nad rzeką. W nocy ktoś lub coś chodziło wokół niej i się wydzierało, tak jakby kruk krakał ale sopranem. Trochę się przestraszyłem, ale poszedłem spać dalej, bo wszystko mi jedno if I am alive or not

  13. Krzaki nad zbiornikiem na rzece Dyja - obóz młodzieżowy w Lobodicach: tego dnia przejeżdżam przez urocze Brno, kręcę się trochę po centrum i robię dużo zdjęć. Następnie jadę przez morawski kras ze wszystkimi jaskiniami, rzekami i wywierzyskami. Znajduję ładną rzekę w lesie i się w niej kąpię. Na koniec rozbijam namiot pod wiatą przy wiejskim boisku na opłotkach wsi. Nikt mnie nie niepokoi, ale tego wieczoru psuje się pogoda i aż do Krakowa jadę w mniejszym lub większym deszczu.

  14. obóz młodzieżowy w Lobodicach - Gorzyce: tego dnia chciałem już nocować w okolicy Pszczyny u znajomego, ale ulewny deszcz i wiatr prosto w twarz weryfikują te plany negatywnie, więc dojadę tam gdzie dojadę. Zaczynam jechać przez tereny dotknięte powodzią, w jednym miejscu rzeka Beczwa obrywa ścieżkę rowerową na wale, objazd jest po błocie, w którym uszkadzam przedni hamulec oraz kabel od dynama, więc dalej jadę bez hamulca z przodu i oświetlenia. Staram się dojechać jak najdalej przed zmrokiem, szczęśliwie dojeżdżam do Polski zaraz przed zmierzchem. Bardzo dużo siły kosztował mnie ten dzień.

  15. Gorzyce - Kraków: wyjazd zaraz po świcie, by dojechać przed zmrokiem i nie kupować niepotrzebnych lampek. Od razu dostałem w twarz zapachem palonych butelek PET, więc wiedziałem, że jestem u siebie. Paskudny i deszczowy dzień


Podsumowując, jechałem 16 dni, a nie 17, przepraszam za błąd. Całość wyjazdu kosztowała mnie 1641 zł (w tym autokar i ubezpieczenie PZU). Doskonała to była przygoda, odpocząłem psychicznie, a to chciałem głównie osiągnąć. Po kilku dniach człowiek doświadcza imersji i skupia się jedynie na jeździe, jedzeniu i spaniu, no i oczywiście higienie, woda biężąca jest bardzo ważna.

Być może w przyszłości się gdzieś jeszcze wybiorę, ale wolałbym to zrobić autokarem z dwóch powodów:


  • staram się nie latać samolotami z przyczyn środowiskowych

  • podróż samolotem z rowerem wyszłaby mnie jakieś 1000-1500zł, a to bardzo dużo pieniędzy dla mnie


Jeśli moja sytuacja życiowa się nie zmieni do przyszłych wakacji, to pewnie wybiorę się do Estonii. Bardzo dużo lasów i jezior.

Pozdrawiam wszystkich, którzy dotarli aż tutaj! A poniżej kilka fotografii:

#rower #rowery #podroze #podrozojzhejto #alpy

bbc0bf1c-c59c-47b8-93f4-1404ba340aa9
a720ddf0-8b86-4c2b-871a-872a0dec88da
f9c590c5-f10c-43f8-b4c9-df674988c312
f1ece30e-4206-4d7b-b595-70b738d718fd
52cced7d-c2d3-41b0-8f2a-eb97bc43d18c

Zaloguj się aby komentować

Dojechałem. Z Wenecji do Krakowa podróż zajęła 17 dni, zrobiłem w tym czasie 1759 km, czyli nieco ponad sto na dzień.


Nie były to planowane wakacje, ale tak się życie złożyło. Chciałbym móc jeszcze kiedyś pojechać gdzieś dalej.


Pozdrawiam #rower #rowery #podroze

0b728bfb-29ed-428b-ba1f-22c7ebfce405

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Temat dyskusji to niesprawne rowery.


Jeżdżę sobie rowerkiem po Warszawie i mijam co jakiś czas po zmroku rowery bez świateł z przodu lub tyłu oraz rolkarzy bez żadnego oświetlenia.


Zgadzacie się, że takie coś powinno być mocniej kontrolowane, mandatowane czy przesadzam? Mówię o rowerach, rolkarze nie mają regulacji prawnych.


Ja zacząłem na ścieżkach słownie zwracać uwagę tym bez oświetlenia. Może ktoś pomyśli i to naprawi?


#pytanie #rowery

@podzielny Nie tylko w PL takie akcje. Na wyspach jest to samo. Ale zupełnie rozwalają mnie hulajki i rowery, które mogą zapieprzać po 50km/h - zasuwa toto po ulicy, wymusza chamsko pierwszeństwo na wszystkich innych (wczoraj widziałem, jak prawie zgarnął 2 inne hulajki, jadące przepisowo), a kierownik nawet kasku na łbie nie ma. Nie wiem, jak się to dzieje, że nie słychać o wypadkach z nimi w roli głównej...

Zwykle jest to straszna patusiarnia i naprawdę bym nie chciał, by to we mnie trafiło.

Ja bym sobie tylko życzył, aby podczas wypadku po zmroku całą winę ponosiła osoba całkowicie niewidoczna, bez oświetlenia czy jakiegokolwiek odblasku na sobie. A to że ogromna ilość osób poruszających się na kole, wrotkach, hulajnogach czy co tam jeszcze wymienić, nie ma żadnego oświetlenia świadczy tylko o ich głupocie i braku wyobraźni. Złamana noga czy rozbity łeb przy kolizji przecież nie boli. Natomiast myśłenie boli z pewnością.


Temat przewijany jak srajtaśma od lat, nic się nie zmieniło w podejściu u dorosłych. Przecież w mieście jest tyle oświetlenia że wszystko widać. Nawet pieszych na przejściach (´・ᴗ・ ` )

Tyle dobrze, że dzieciaki mają trochę oleju w głowie i same sobie potrafią zorganizować odblaskowe elementy a nierzadko i całe oświetlenie, co świadczy że akcje informacyjne prowadzone w szkołach działają choćby i w najmniejszym stopniu.


Co bym nie powiedział złego o biegaczach to jednak ci szybko się nauczyli zakładać odblaski i bardzo często dodatkowe lampki gdy biegają po zmroku. W sumie fajnie to wygląda, zwłaszcza że producenci ciuchów do biegania już od lat tworzą całkiem eleganckie tekstylia i galanterię z elementami poprawiającymi widoczność.

Kurde, widok unoszącej się po zmroku nad ziemią żarówy jest fenomenalny (☞ ゚ ∀ ゚)☞


Jestem tylko ciekaw czy kierowcy pojazdów spalinowych mijający nieoświetlonych cyklistów sami jeżdżąc na kole oświetlają się wiedząc jak taka niewidoczność zabija.

Zaloguj się aby komentować

Dobrzy ludzie spod znaku #rower, czy są gdzieś w sieci jakoś fajne zebrane wskazówki do ustawienia światełek rowerowych?

Szukałam czegoś takiego, żeby nawet tutaj wrzucić i nigdzie nie widzę - albo sklepy się pozycjonują albo jakiś ogólny zbiór przepisów, z którego niewiele wynika tak od strony praktycznej.


Już tłumaczę - sporo osób sobie pedałuje, bo dobra pogoda, niektórzy nawet jak jej nie ma, cały rok, ale dość często te lampki przednie są tragicznie ustawione i walą po oczach. Może dałoby radę w taki sposób się doedukować jak to zrobić dobrze. Sprawdziłabym przy okazji czy w moim jednośladzie dobrze światełko mam zrobione


#rowery #bezpieczenstwo #ruchdrogowy

Wysłać takiego patałacha do lasu w nocy i sam sobie ustawi. Po miastach ludzie nie oświetlaja sobie drogi, tylko prosto przed siebie i walą po oczach...

Sprawdź u ziomka „Wstał sprzed kompa” - https://youtube.com/channel/UC7vHOFS7W0d049Xqgd3XL6w?si=uMBezZBYBolwWj23 Ja dzięki materiałowi o siodełku wreszcie poprawnie go ustawiłam. Nie wiem, czy ma o świaełkach - zawsze możesz do niego napisać


co do ustawienia i walenia prosto w ryj się zgadzam. Sama mam mocną latarkę i pierwsze co przy jej montażu zwróciłam uwagę by była skierowana w dół i nie oślepiała. Jeszcze za⁎⁎⁎⁎ści są „dyskotekowicze”, którzy m walą ci stroboskopem po oczach, eh.

Zaloguj się aby komentować

Dokończyłem Miszelinkę. Ciężko na duchu. Czuję mentalną zgniliznę. Mimo cudów natury dokoła przygnieciony jestem. Nadal nie przymierzyłem ryja do malucha. Prócz tego w skuterku wypierdziały się tuleje wahacza i się boję jeździć bo macha kierownicą. Yhhhh...


Kabelka światełka byłoby brzydko na trytytki robić- to żem podwiązał sznureczkiem.


#rower #rowery #szpejowyalchemik #diy #naprawa

e0d30887-f6b2-4d24-b716-bd90a1c6e8d6
8fe38c3e-36b2-4c11-9404-2fa800d2ba5b
354abf8b-e953-4064-b800-fd9975f6ab1e
a071ce42-c781-450f-abbd-88835a37ce36
7dd95e01-40ef-4ed1-936a-5d2aacb6c7d5

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wygląda, że zepsułem śrubę regulującą siłę mocowania bloku SPD

Chciałem je równo wyregulować, więc skręciłem do maksimum i potem odkręcałem równo każdą sprężynę. W jednym pedale poszło bez problemu (fot. 1), drugi po skręceniu do maksimum zaczął przepuszczać imbus i nie da się odkręcić (fot. 2).


Próbowałem inne imbusy i klucze gwiazdkowe, ale nic nie chwyta. 

Pytanie, czy na taką przekręconą śrubę jest jakaś metoda (może tam np. wkleić imbus?) i - co ważniejsze - czy mogę gdzieś dokupić i wymienić taką śrubę? 

Czy od razu brać nowe SPD, bo w sumie to się z nimi zaskakująco polubiłem (chodzi mi o tę wersję z dodatkowymi platformami).


#rowery #pytanie

7a6de145-7498-44ab-b9d0-43a0e8a469b8
456c9ff9-4918-412a-8d0c-90d2b3cd717a

Próbuj większym hexem albo nawet torxa większego wbić. Ale tak fest. Gorzej już nie będzie a jak torx się tymi swoimi wypustkami ładnie wbije to może jeszcze do urarowania. Przed wbiciem możesz pokombinować z nałożeniem niedużej ilości taśmy izolacyjnej.

Żeby zwiększyć szansę ja bym tą śrubkę z wsadzonym bitem ponapierdalał trochę młotkiem. I podgrzał jakoś jak nie ma w okolicy elementów palnych.


Jak nie pójdzie to wykrętak może się uda.


A jak to nie pójdzie to próbowałbym naciąć na płaski, gruby śrubokręt.


No a jak to zawiedzie to rozwiercanie..


A na przyszłość pamiętaj zawsze dobrać najciaśniej pasujące bity, jeden rozmoar w dół wydaje się niby, że pasuje ale łatwo o pomyłkę i łby się obrabiają. Do tego przed wykręcaniem oczyścić gniazdo łba i przy wykręcaniu starać się trzymać klucz pod kątem prostym.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować