#rodzina

1
216

#rodzina #dzieci


Badania pokazują, że aż 9–16% rodziców żałuje posiadania dzieci1. Zbliżona liczba doświadcza silnego wypalenia rodzicielskiego. W przestrzeni publicznej nie pokazuje się trudów wychowania dzieci w zmieniających się czasach, co sprawia, że młodzi ludzie często nie wiedzą, na co powinni się przygotować. O wyzwaniach stojących przed współczesnymi rodzicami i o tym, czym charakteryzuje się wypalenie rodzicielskie mówi dr Konrad Piotrowski – psycholog rozwoju z Centrum Badań nad Rozwojem Osobowości na Uniwersytecie SWPS w Poznaniu.


Na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat rodzicielstwo bardzo się zmieniło. Jeszcze kilka dekad temu dziecko było na pozycji podrzędnej wobec rodziców – opiekunowie byli wyraźnie dominującą częścią rodziny, a dziecko miało ich słuchać, wypełniać polecenia i oczekiwania. Rodzice mogli sięgać po metody wychowawcze, które dzisiaj nie są akceptowane, np. stosować kary fizyczne, obrażać i straszyć, krzyczeć na dziecko.

Z tego powodu rodzicielstwo było prostsze dla rodziców, ale trudniejsze dla dzieci. Światy dzieci i rodziców były od siebie niezależne, a w najlepszym razie silnie odseparowane. Po drugiej wojnie światowej bardzo dużo się zmieniło. Częściowo jest to zasługa psycholożek i psychologów oraz popularyzacji wiedzy o rozwoju społecznym i emocjonalnym małego dziecka. Ekspertki i eksperci zaczęli mówić np. o potrzebach emocjonalnych dzieci i o tym, jak o nie dbać. Dzięki temu pozycja dziecka w rodzinie zaczęła rosnąć, co należy ocenić pozytywnie – mówi dr Konrad Piotrowski.

Ma to jednak też swoją drugą stronę. Rodzicielstwo jest dziś bardziej wymagające, zarówno czasowo, jak i emocjonalnie. Rodzice są zmęczeni, bo uzyskanie odpowiedniego poziomu życia wymaga intensywnej pracy i to zazwyczaj obojga partnerów, a dodatkowo, nie chcą angażować resztek swojej energii jedynie w wychowanie dzieci. Chcą mieć czas na podróżowanie, rozwijanie kariery zawodowej, spędzanie czasu z przyjaciółmi. Oprócz tego, coraz trudniej im spełnić własne oczekiwania odnośnie rodzicielstwa, tak, żeby mogli powiedzieć, że są «dobrymi rodzicami». Dlatego obecnie pary mają jedno lub maksymalnie dwoje dzieci, które angażują bardzo dużo ich czasu, energii i emocji. Dzieci stały się wielkim skarbem, o który ludzie chcą zadbać i zapewnić mu optymalne warunki, co współcześnie jest trudniejsze niż może się zdawać – dodaje ekspert...


https://swps.pl/centrum-prasowe/informacje-prasowe/24813-rodzicielstwo-praca-nie-dla-kazdego

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Kurcze, zwykle unikam polaryzujących tematów, ale nie lubię przechodzić obok manipulacji


Pani Ilona Kostecka prowadzi profil na ig na którym jak sama opisuje mówi "o rodzinie bez stereotypów".

Nagrała rolkę gdzie mówi o tym że często zarzuca się jej że w kwestii nierówności w rodzinie nie mówi o różnicy w wieku emerytalnym. W rolce pani Ilona przyznaje że wcześniejsza emerytura dla kobiet faktycznie jest zaprzeczeniem równości płci i jest niesprawiedliwa również dla kobiet.


Następnie w rolce p. Ilona przywołuje wyrok TK z 15.07.2010r gdzie niższy wiek emerytalny kobiet uzasadniono tym że kobiety są obciążone tak pracą zawodową jak i obowiązkami rodzinnymi i następnie cytuje premiera Morawieckiego że "kobieta oprócz tego że wykonuje normalną pracę ma większe niż mężczyźni zadania opieki nad dziećmi" i niższy wiek emerytalny jest formą docenienia tego faktu.


Następnie argumentuje że niższy wiek emerytalny kobiet to dyskryminacja kobiet bo mają one o 30% niższą emeryturę i są one finansowo zależne od mężczyzn, a także że istnieje "społeczne oczekiwanie że kobiety będą przechodzić wcześniej na emeryturę" aby kobiety opiekowały się wnukami i podrzuca tu to badanie CBOSu (https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2010/K_049_10.PDF). Pani zauważa tu też że najnowsze świadczenie ma nawet nazwę "babciowe" a nie "dziadkowe".


Pani Ilona twierdzi że wcześniejsza emerytura została wymyślona przez mężczyzn dla mężczyzn aby nie musieli się zajmować domem i dziećmi. Na koniec rzuca ironicznie że ona bardzo chętnie zrówna wiek emerytalny, ale czy mężczyźni są gotowi na konsekwncje?


I tu mam kilka zgrzytów


Pani Ilona prowadzi profil gdzie stawia na równość w związkach. Więc dlaczego w uzasadnieniu krótszego wieku emerytalnego posługuje się wyrokiem (swoją drogą od kiedy wyroki TK stanowią u nas w kraju prawo?), który jasno mówi że kobiety mają siedzieć z dziećmi bo faceci tego nie robią? Dlaczego nie promuje, tak jak np. fundacja Fathering, chodzenia przez ojców na urlopy wychowawcze, przejmowania opieki nad dzieckiem? Pani Ilona nie zauważa tu również tego, że z wcześniejszej emerytury nie skorzysta samotny ojciec, ale skorzysta już kobieta która nie ma dzieci. Pani Ilona nie oburza się że premier kraju i trybunał konstytucyjny uznają kobiety domyślnie jako te które powinny siedzieć w domu. Nope, ona jako osoba szerząca równość w związkach uznaje to za dobre wytłumaczenie różnicy w wieku emerytalnym. No to jak to jest - piętnujemy stereotypy w związkach, czy tak nie do końca?


Do tego Pani Ilona ukryła fakt, że w przytoczonym przez nią badaniu CBOS 81% kobiet stwierdziło że przechodzenie przez nie na emeryturę wcześniej jest sprawiedliwe. Jesli 81% ogółu uważa że coś jest sprawiedliwe, to gdzie tu dyskryminacja o której mówi p. Ilona? Mało tego, 39% kobiet uważa że taki system, mimo tego że oznacza niższe świadczenia później, jest w porządku (48% kobiet uważa że chciałoby mieć wybór). Rolka pani Ilony może sugerować że w badaniu brali udział tylko ci źli mężczyźni którzy chcą uciemiężyć kobiety niańczeniem wnuków, tymczasem wychodzi na to że głównym przeciwniczkami zrównania wieku emerytalnego są kobiety, a skoro pytanie dodatkowe o powody zostało zadane tylko przeciwnikom, to pretensje o stwierdzenie że kobiety są potrzebne rodzinie może p. Ilona mieć do kobiet którym, wg. badania CBOS, totalnie to pasuje.


Taką polemikę można by z p. Iloną podjąć pod rolką, gdyby nie fakt że na jej profilu, obserwowanym głównie przez kobiety, możliwości dodawania komentarzy są ograniczone.


#instagram #gorzkiezale #zalesie #rodzina #pieklomezczyzn#dyskryminacjamezczyzn

7a1ecc02-1bb0-4123-8a86-c8bc7b96ee43

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio naszła mnie pewna refleksja - mój dziadek ze strony mamy, zostawił babcię z trójką dzieci bo wolał wódkę jak ci mieli po ok. 10 lat, dopiero po wielu latach w okolicach 2010 roku moja babcia się z nim formalnie rozwiodła, tylko dlatego że chcieli go ze szpitala wypisać do niej do domu jako że wciaż na papierze była jego żoną i tam miał adres zameldowania. Po śmierci swojej matki a mojej prababci koniec końców wylądował w DPSie który załatwiła mu nieżyjąca już jego siostra z racji nieleczonego alkoholizmu, wrzodów na które zresztą miał zwolnienie z wojska i rany na nodze po zranieniu piłą przy cięciu drewna którą to nogę mu finalnie amputowali. Mieliśmy zresztą za ten jego DPS potem płacić, oczywiście była sprawa w sądzie, bo gmina założyła, było kilka apelacji ale koniec końców wyszło że ''rażąco zaniedbywał rodzinę'', babcia miała też kwity z funduszu alimentacyjnego który jej płacił w jego zastępstwie śmiesznie niskie alimenty na trójkę dzieci przez co babcia cale lata pracowała na dwa etaty żeby utrzymać rodzinę no i wyszło że nic się mu od nas nie należy i sprawę wygraliśmy i za DPS płaci gmina.


Jako że ogólnie to taka nieprzepracowana trauma rodzinna jest to babcia, mama i jej rodzeństwo nie utrzymują z nim kontaktów i nigdy nie utrzymywali, ja go widziałem może 3 razy w życiu na 1 listopada na cmentarzu i raz jak miałem ze 4 czy 5 lat to przyszedł do nas do domu jak byłem tylko z tatą w domu i na koniec obiecał mi ''harmonię i czekoladę'' oraz pożyczył od taty 20zł na ''bilet do Warszawy'' i w sumie na tym nasza znajomość się skończyła. Ale zapamiętałem to do dzisiaj jak widzicie


Mając już jednak prawie 30 lat myślę że mam pewną dojrzałość emocjonalną i zastanawiam się czy nie powinienem chociaż raz odwiedzić tego dziadka w tym DPSie, obecnie ma prawie 80 lat, myslę że chciałbym się z nim spotkać, zapytać o parę spraw generalnie porozmawiać tylko nie wiem czy powinienem. Nie chcę działać wbrew rodzinie która nie utrzymuje z nim kontaktów ale ja przecież do końca nie wiem jak było, myslę że on też rozmyśla pewnie nie raz o błędach które popełnił w życiu, niemniej jednak nie wiem czy powinienem to napoczynać po tylu latach. On ma swoje życie, my mamy swoje życie, babcia żyje z kimś innym po latach bo sobie znalazła towarzysza i nie wiem czy chciałbym to burzyć i wprowadzać jakieś złe wspomienia na powrót. Coś tam kiedyś wspominałem ale zazwyczaj była rada żebym tego nie ruszał, po co ci to itd. no ale ja jednak jakoś mam wrodzoną ciekawość


Co o tym myślicie?


#rozkminy #rodzina #przemyslenia #kiciochpyta

Odwiedzilibyście?

692 Głosów

@MarianoaItaliano nie zagłosowałem bo wybór nie jest zero-jedynkowy. Wg mnie opcje są dwie: jeśli jest czysty i przemyślał/przepracował swoje zachowanie i pojawisz się u niego to może Wam wyjść ciekawe spotkanie. Jeśli uważa że wszyscy go skrzywdzili na czele z Twoją babcią to rozmowa będzie krótka i będziesz o tym później myśleć przez bardzo długi czas. Spróbuj najpierw wybadać w DPS jaki jest stan dziadka i być może wtedy podejmiesz decyzję co do dalszych kroków

@MarianoaItaliano  wg mnie, skoro chodzi Ci po głowie taki pomysł to powinieneś go odwiedzić. Dziadek skrzywdził twoją rodzinę i temat nie jest prosty, ale jak już umrze to zawsze będziesz się zastanawiać jak mogłoby wyglądać wasze spotkanie i być może będziesz żałować, że tego nie zrobiłeś gdy była ku temu okazja.

@MarianoaItaliano zrobisz jak zechcesz. Poza biologicznym powiązaniem nie ma nic więcej, a dziadek pewnie będzie nawijał Ci makaron na uszy. Jeśli chcesz zaspokoić swoją ciekawość - spoko, ale zachowaj ostrożność. Gdybym był na Twoim miejscu raczej bym nie pojechał - staram się wycinać toksycznych ludzi z rodziny.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Kiedy zobaczyłem ten obraz Bo Bartletta "Ziemia obiecana", od razu skojarzył mi się z życiem moim i mojej rodziny: oto ja wiosłujący uważnie po wzburzonych wodach życia oraz moja żona i córka na dwóch krańcach łodzi.

Łódź symbolizuje wspólną podróż do wspomnianej "Ziemi obiecanej", która (mam nadzieję) jest gdzieś za moimi plecami. Rozmyte jaśniejące po prawej tło symbolizuje nadzieję na lepsze jutro, a wzburzone wody obecną trudną rzeczywistość, może wzburzone emocje. Moja postać pośrodku wyraża determinację, siłę i ostrożność podczas realizacji trudnego zadania. Kobiety patrzą w przeciwnych kierunkach, więc mają odmienną perspektywę, ale mimo wszystko wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku. Ogólne przesłanie obrazu jakie odebrałem w swojej sytuacji to: jesteśmy w podróży, nie jest lekko, ale jesteśmy w tym razem, mamy nadzieję na lepsze jutro, potrzebna jest wytrwałość.


#sztuka #malarstwo #zycie #rozwojosobisty #rodzina

5aadf0c1-07c2-4245-93f6-99dac0bdf758

Zaloguj się aby komentować

#rodzina #starosc


babcia zony ma już 85 lat i dwoje dzieci: córkę(moja teściowa) i syna. Teściowa jej pomaga, wozi jedzenie, wraz z moją żona sprzątają, syn babci jej nie odwiedza.


Babcia płacze że syn nie zadzwoni, życzeń nie złoży, nie odwiedza jej. Teściowa też się wkurza że brat nic z matka nie pomaga.


babcia pamięć już nie ta, więc często pyta „a czemu on mnie nie odwiedza?”, „chyba zły jest na mnie o coś ale ja nie pamiętam o co”, „kiedy synek mnie odwiedzi?”


no cóż, my pamiętamy i synek też pamięta.


miał on kiedyś żonę z którą ma trójkę dzieci. Żona go zdradziła z szefem na wyjeździe firmowym, rozstali się (wtedy jeszcze dzieci nie mieli) ale jakoś tak wyszło że potem jednak do siebie wrócili, ona zaszła w ciążę i małżeństwo uratowane.


Ale żona o niego nigdy nie dbała. Facet zarabiał kilkanaście średnich krajowych (zaczynał od zera w korpo) a ona siedziała w domu. Nawet obiadu mu nie zrobiła, uczuć nie okazywała, o siebie też nie dbała.


nawet babcia zaczęła jej mówić „zacznij dbać o niego bo w końcu cię zostawi”.


no i słowa babci faktem się stały, w końcu on stwierdził że ma dość i odszedł.


zycie, prawda? Tylko że babcia jest ultra katolem i stwierdziła że dla dobra dzieci i aby grzechu nie było, to ona to małżeństwo naprawi.


naprawa oczywiście w katolski sposób:


  • zaczęła śledzić syna, z kim się spotyka i gdzie chodzi

  • poszla do niego do pracy robić siarę ze dzieci zostawia, że w grzechu żyje itp

  • za jego nowa partnerka chodziła i straszyła ją ze kwasem jej twarz obleje

  • wydzwaniała gdzie się dawało żeby tylko mu zaszkodzić

  • zdobywała numery jego i jego partnerek żeby pisać SMS-y z bluzgami

  • syn aż policję wzywał na nią

  • w końcu mu powiedziała że „żałuje że cię urodziłam”

  • i poszli z dziadkiem do prawnika dokument złożyć że go wydziedziczaja ze wszystkiego i że ma nic ze spadku nie dostać


no i jak uważacie, odwiedzać taką matkę?

"wyszło że potem jednak do siebie wrócili, ona zaszła w ciążę i małżeństwo uratowane." - to jest taki typowy schemat spotykany w wielu rodzinach, ze az szkoda słów.. zawsze najbardziej potem sa pokrzywdzone dzieci z takich związków

Zaloguj się aby komentować

Najbardziej w życiu cenię sobie, że mam rodzinę i przyjaciół na których mogę liczyć. Moje ziomeczki (trzymamy się kilkanaście lat, widując się 1-2x w tyg regularnie, nawet mimo tego, że niektórzy mają długoletnei związki - to już także moje koleżanki) organizują sobie wyjazd integracyjny, taka agroturystyka. Zapierałem się, żeby nie jechać, bo po prostu nie mam ochoty na weekend melanżu przed sylwestrem, którego organizuję w domu i i tak wszyscy będą. Zasłaniałem się, że nie mam kasy.


Siedziałem z chłopakami przy piwie i powiedzieli mi "pieniądze to najmniejszy problem. Ile potrzebujesz? Masz problemy?Tysiąc? Pięć? Pożyczymy ci, oddasz kiedy będziesz miał, obojętnie, nawet w ratach, może być i za rok. Bo my chcemy, żebyś tam z nami był i żebyśmy razem fajnie spędzili czas i odpoczeli". No k⁎⁎wa powiem wam, że się prawie oczy zaszkliły. Hajs mam, pojadę na połowę tego wyjazdu (bo praca, tu nie ma wymówki), bo jednak stwierdziłem, że potrzebuję odpocząć.


Na rodzinę też mogę liczyć. Ostatnio rodzice dostali po śmierci babci pieniądze z ubezpieczenia. Co zrobili? Podzielili po równo między mnie, siebie, a siostrę (ja 28 lvl, ona 33 lvl), choć nie musieli.


Z częścią rodziny świąt nie spędzamy, bo ciocia mieszka 200 km dalej i zabiera babcię (mam 3 młodsze kuzynki, tam dom tętni życiem, my spędzamy wigilię w kameralnym gronie). Mimo to złożyli nam życzenia, wszystkie ciotki i wujkowie. Po świętach kuzynki pisały do mnie jak święta, co słychać itd. Na urodziny (miałem ponad tydzień temu), mimo bycia starym zgredem dostaję od nich prezenty (wino/whisky, a od chrzestnej to nawet przelew, od lat prosze, by nie wysyłała mi kasy).


Wiecie co jest w takiej sytuacji ciężkie? Znaleźć babę, która się dopasuje do tego xD Graniczy z niemożliwością. Ja hipotetycznie dostaję telefon o 1 w nocy od mojego przyjaciela, czy przyjadę 100km dalej, bo auto mu się popsuło, to wsiadam i jadę. To samo oni robią dla mnie. Z rodziną mamy też tak, że jeden stanie za drugim i własną klatką zasłoni. No i ja będąc nauczony takiego poświęcenia dla swoich ludzi, wymagam tego samego od mojej potencjalnej drugiej połówki. Problem w tym, że w 90 % przypadków ludzie po prostu tacy nie są, a ja żyję w bańce.


#rodzina #zycie #zwiazki #gownowpis #przemyslenia

@Lopez_ nie wiem, jak teraz się pewne granice wiekowe przestawiły, ale ja miałem podobnie do 30 roku życia. Niestety, na 30ke nikt z znajomych, ani rodziny, nagle nie chciał jechać na mój wyjazd urodzinowy - a to już dzieci, a to dziewczyna, a to kariera. Więc to dopiero było mobilizacją, aby znaleźć Sobie kogoś i się cieszę, bo na ten moment, z znajomymi spotykam się czasem raz na rok, rzadziej lub wcale - rozwody, wyjazdy do innych krajów, alkoholizm i śmierć, albo średnio się czuli przy dzieciach, może zazdrość o rozwój osobisty, nie wiem. Niestety z wiekiem, zauważam, że znajomi raczej zanikają, a wracają jedynie, jak czegoś im potrzeba lub chcą się pochwalić, z kilkoma wyjątkami. Czy tak będzie u Ciebie, oczywiście, nie wiem, ale nie stawiałbym w życiu też wszystkiego na jedną kartę.

Zaloguj się aby komentować

Z czym kojarzą się święta? Z zapierdalaniem. Po karpia, po wódkę, do sklepu, ze sklepu, do rodziny, od rodziny, do roboty, z roboty, po choinkę, z choinką, na pasterkę, z pasterki, po wódkę i z powrotem. Festwial zapierdalania to się powinno nazywać. Wrzućcie ludzie na luz.


#swieta #zapierdalanie #hydepark


#zarcie #picie #rodzina #wolneodpracy


#wodka #choinka #pasterka #sernik

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Mój ojciec nigdy niczego mnie nie nauczył. Praktycznie niczego. Sam był człowiekiem nieporadnym w życiu, wyspecjalizowanym świetnie w swoim zawodzie (adwokat), ale dwie lewe manualnie.


Przez wiele czasu zmagałem się z tym, że i ja c⁎⁎ja umiem, ale starałem się wszystkiego uczyć. Nawet nie wiecie ile frajdy człowiek może mieć, jak naprawi kran czy skręci meble albo inne duperele. Jestem jednak od niego zupełnie inny. On w życiu prywatnym łatwo odpuszcza, jest pesymistą, poddaje się, zakopuje się w strefie komfortu, ja jestem typem raczej walczaka. I w negatywnym słowa znaczeniu także - zmuszam się, tyram, nie wyjdzie mi coś, robię do skutku, spinam się.


Chciałbym bardzo nauczyć się wielu rzeczy, których nie dane mi było nauczyć się u boku mojego taty. Są na takie rzeczy jakieś kursy? U mnie nie jest o tyle problemem sprawność manualna, bo całe życie byłem sportowcem, ale raczej brak umiejętności myślenia technicznego. Sam nie wiem od czego zacząć.


#pytanie #rodzina #zycie

@Lopez_ dam Ci inną radę. Chcesz naprawić gniazdko lub włącznik światła? Kup najtańsze w markecie, rozbierz, pooglądaj, pomyśl jak działa. Chcesz zmienić jakiś kabelek w suszarce czy lampce USB? Kup najtańsza lutownice i cynę, obejrzyj poradnik na YT i próbuj. Podobnie jest ze wszystkim. Każdy tak zaczynał tylko jako dziecko. Rozbierałem każda zabawkę i rzecz jaką wziąłem w ręce (rodzice byli bardzo z tego szczęśliwi) a jak nie mogłem czegoś rozłożyć to młotek albo imadło.

@Lopez_ Internet to kopalnia wiedzy, jeśli czegoś nie wiesz, coś potrzebujesz. Wpisujesz na youtube i masz poradnik wideo. Fora tematyczne wciąż żyją.

Zaloguj się aby komentować

Przypomnialo mi sie ze stary mojej ex ex ex ex był gitarzystą na ktoryms Jarocinie


Wierzcie mi - to jak 3 przylozenia w jednym meczu Ala Bundiego xD


#heheszki #rodzina #muzyka

542f882c-68bc-465b-b8f2-9085bc5c08c0

Zaloguj się aby komentować

Jak byłem skrzatem lvl 3 albo 4 to przywieźliśmy ze wsi kota, a sumie to kociaka.

Bestia była szybka, miękka i o pięknym szaro-czarno pręgowanym umaszczeniu dachowca - no cudowny no.

W telewizji musiał wtedy lecieć jakiś serial albo film o Najszybszym Superbohaterze Ever bo z tego powodu i wspaniałej dziecięcej fascynacji kocurek dostał imię

Flash.


Ile ja się wstydu za to najadłem. Matka, z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu, cisnęła ze mnie i to był kolejny powód do zabicia mojej pewności siebie. Teraz po latach wiem, że imię to było za⁎⁎⁎⁎ste, ale sposób krytyki, każda piękna odchyłka od rzeczywistości zawsze została bezlitośnie wyśmiana i wykpiona. Przez to wiele lat wstydziłem się swoich pomysłów, wierszy, projektów i nowych aktywności.


Do dzisiaj jak leci LOTR w telewizji to słyszę te same komentarze, jak to dorośli ludzie mogą się tak przebierać, jak debile. Chyba dlatego zostałem rycerzem. Jedyne czego się nauczyłem dzięki rodzicom to bunt- i na tym zbudowałem swoją osobowość.


Wracając do tematu kota, pomieszkał z nami niedługo. Jak zrobił się starszy to zaczął rodzicom przeszkadzać i pewnego dnia uciekł przez okno od strychu. Już wtedy jako kilkulatek nie wierzyłem w żadne ich słowo, a oni tym kłamstwem karmili mnie przez następne chyba dwadzieścia lat, aż raz wygadali się, że wywieźli mojego kota gdzieś- gdzie? Do dzisiaj nie wiem.


Gdziekolwiek jesteś Flash- najszybszy kocie z Bydgoszczy, kiedyś się spotkamy.


#feels #rodzina #rodzice #dziecinstwo #wspomnienia #zrodzinanajlepiejnazdjeciach

#koty

6c7dfc70-b6ee-42c0-997e-5a1ca238cccb

Ja kiedyś chciałam nazwać swojego nowego kanarka Biały Kieł pod wpływem książki którą czytałam. O ile może i teraz imię uważam za niepasujące to w życiu nie wyśmiała bym mojej córki za taki pomysł jak wyśmiali mnie wtedy dorośli członkowie rodziny. Ten wstyd czuję do dzisiaj mimo że wiem że jest bezpodstawny.

Co do kota, to był taki jeden którym się opiekowałam w dzieciństwie, ale żyjący na wolności. Codziennie dostawał ode mnie michę a czasem udało się namówić dorosłych na wizytę u weta.

Co najlepsze, pewnego dnia zniknął i po jakimś czasie mojej rozpaczy babcia powiedziała mi że widziała go przy drodze przejechanego przez auto. Oczywiście wierzyłam w to prawie 30 lat, aż pewnego razu rozmawiając z ciocią dowiedziałam się że kota uśpili ze względu na stan zdrowia a babcia powiedziała mi o wypadku bo myślała że tak będzie dla mnie łatwiej xD

Zaloguj się aby komentować

Trup jeszcze nie ostygł, a już się zaczynają ruchawki o nieruchomość i kasę, w rodzinie która do tej pory, przez kilkadziesiąt lat, żyła za⁎⁎⁎⁎ście dobrze.

I żeby chociaż chodziło o biednych ludzi, którzy mają problemy albo nie mają gdzie się podziać - to bym zrozumiał.

Ale nie, jak w stereotypie, mówimy o ludziach którzy są ogarnięci finansowo i mają własne nieruchomości.

Co za obrzydliwa, j⁎⁎⁎na chciwość.


To mój pierwszy raz, wcześniej takie historie słyszałem tylko w internetach albo od dalszej rodziny.


Ja pi⁎⁎⁎⁎lę.


(próbowałem wygenerować obrazek "ludzie tańczący na grobie" ale mi blokuje)


#gownowpis #finanse #rodzina #nieruchomosci #smierc

35709588-8328-4389-a1f7-fd6c48ecf2e3
Opornik userbar

Życie, ludzie to materialistyczne k⁎⁎wy i nic na to nie poradzisz. Wciskają kity o miłości, uczuciach, ideałach - a liczy się dla nich tylko KASA. Chciwe odpady.

@Opornik Przeżyyyyyj toooo saaaaaam. Mam za sobą póki co... mam nadzieję tylko,że nie czeka mnie to samo jeszcze w przypadku śmierci mojej Matuli z rodzonymi braćmi chociaż ja serio od nich nic nie chcę...

@Opornik Pamiętam że u mnie było dokładnie odwrotnie. Byłem tym za⁎⁎⁎⁎ście pozytywnie zaskoczony. Kilka lat temu zmarła mi bliska ciotka. Niestety była samotna i jej rodzeństwo też już nie żyło. Więc jej mieszkanie dziedziczylismy w 8 jako kuzynostwo. Zdzwoniliśmy się kilka dni po pogrzebie , usiedliśmy do stołu przy kawie i spokojnie ustaliliśmy co i jak. Nawet z kuzynami z Anglii których pierwszy raz na oczy widziałem. Daliśmy sobie nawzajem upoważnienia i jedna osoba wszystko załatwiła od notariusza po urząd skarbowy. Bez żadnych kłótni, awantur czy scen.

Zaloguj się aby komentować

Antynatalistyczna propaganda i promowanie bezdzietności w mediach są już tak obrzydliwe, że człowiek ma poczucie, że gdyby spłodził trójkę dzieci i miał je za co utrzymać, to byłby największym wrogiem rozwijającego się nowego, światowego ładu. A już najgorzej, jakby nie był na etacie w korpo, tylko miał własną działalność i jeszcze mieszkanie w spadku bez hipoteki. Prawdziwy faszysta i niszczyciel planety.


#przemyslenia #gownowpis #polityka #rodzina #zycie

@Lopez_ gdzie widziałeś taką propagandę? Ja na przykład nie chcę mieć dzieci bo po co mam sprowadzać kogoś, kto się nie prosi na tak ch⁎⁎⁎wy świat?

@Lopez_ Nie chcem ale muszem.


  1. Brak pediatrów

  2. Komfort i brak kwaterunku dla młodych małżeństw

  3. Żłobki/przedszkolaka

  4. Praca

  5. Rozjebanie w pył kompromisu aborcyjnego

  6. Nagonka na ludzi którzy nie są gotowi urodzić chorego dziecka.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ostatni raz powiedziałem matce że na coś chory jestem xD.


Dzwonią do mnie kuzyni których nie widziałem 20 lat z kondolencjami


K⁎⁎wa jego j⁎⁎⁎na mac


#zalesie #rodzina #zdrowie

Zaloguj się aby komentować

Młodzi ludzie dalej sobie nie zdają sprawy, że bogactwo liczone jest w środkach trwałych, nie na pasku wypłat. To jest króliczek, którego wielu nie złapie, mimo ciężkiej pracy w życiu. Druga sprawa, z której też nie każdy z młodych zdaje sobie sprawę, że własność prywatna = wolność.


Jeśli ktoś zarabia 4500 zł, a ma własne mieszkanie po rodzinie i żyje sobie w średnim/mniejszym mieście, to jest w lepszej sytuacji finansowej, niż ktoś, kto zarabia 8500 zł, ale 3200 wydaje na kawalerkę, na paliwo 500 zł więcej i dochodzą mu jeszcze droższe koszty usług xDDDD Wyparowuje +4k w sumie na coś, co ci nic w życiu osobistym nie daje.


To strasznie smutne. Z drugiej strony ma inny wybór - wynajmować pokój w mieszkaniu wieloosobowym i płacić o 1500 zł mniej, ale nawet odkładając tyle co miesiąc, zajmie mu kilka lat na odłożenie na wkład własny, a potem kredyt na kawalerkę + czynsz i tak wyjdzie +3k lekko przez następne kilkanaście lat co najmniej XD Więc bez dużego zastrzyku gotówki (własny biznes, kilka awansów w pracy), nigdy nie będzie zamożny.


W tym samym czasie ta osoba, która zarabia 4500 zł może równie dobrze przez rok rozwijać swoją działalność i nawet pobiedować zanim to się rozwinie, albo sobie rzucić kwit w pracy ot tak i szukać lepszej opcji bez większego ryzyka, podczas gdy ten co zarabia 8500 zł jest wręcz niewolnikiem swojego miejsca w pracy i musi liczyć na szczęście, że jak mu źle, to się znajdzie lepsza oferta. Ale wzbogacenie się zajmie mu 3x dłużej, niż temu co dziedziczy.


Tak więc tak, ten Zdzisiek co jest sobie operatorem maszyn na zakładzie i ma 4500 na rękę, ale stary domek na wsi po babci, żyje sobie spokojnie i zaczyna planować dorabianie sobie na boku przez np drobne usługi wszelkiego rodzaju (malowanie, tapetowanie, soft budowlanka etc). Zacznie zarabiać 300, potem 600, potem 900 zł miesięcznie dodatkowo (co może przeznaczyć na drobne remonty) i będzie na większym poziomie, niż ten Account Executive w korpo znający 2 języki, który ma i 9-10 tysięcy na UOP, ale jego koszty życia są na tyle wysokie, że niczego w życiu nie ma.


I tak o to tworzą się mity typu klasa średnia i klasa robotnicza. Szczurek z korpo nią jest na pasku wypłat, ale w rzeczywistości jest nią Zdzisiek.


#pieniadze #nieruchomosci #rozwojosobisty #takaprawda #gospodarka #rodzina #korposwiat #patologiazmiasta #pracbaza

Cały system jest tak skonstruowany, żeby biedota była na wiecznym dorobku. Wystarczy spojrzeć na opodatkowania pracy względem opodatkowania kapitału i nieruchomości.

Jak się zarabia w okolicy mediany/średniej i chce się mieć jakieś własne lokum to trzeba zacisnąć żęby a nie żyć za tyle ile budżet pozwala.

1. Mieszkając z rodzicami odkładać na wkład własny

2. Wynajmując pokój na obrzeżach odkładać na wkład własny, brać z rodzinnego domu to co można.

Trzeba przy tym życ na niskim poziomie, żadnego samochodu chyba że ktoś mieszka z rodzicami pod miastem i kupi gruza na dojazdy, żadnych wycieczek, wyjścia mocno ograniczone.

A później kawalerka na obrzeżach lub okolicznych sypialniach i też w miarę niski standard życia. Krótko mówiąc się da, ale trzeba pomału i ze świadomością priorytetów zamiast bieżącej konsumpcji i narzekania na zarobki i ceny.


Tylko że chyba większość to będzie dążyła do jak najwyższego standardu tu i teraz czyli będą najmować to co jest największe i najbliżej a resztę kasy wydawać na bieżącą konsumpcję.


No i tak, liczy się przede wszystkim majątek netto i to ile jest się w stanie odkładać po miesięcznych wydatkach

Zaloguj się aby komentować