Chociaż pod tagiem #radio357 jest niewielka społeczność to może coś doradzicie.
Ponad 2000 dni wspieram już to radio, ale zastanawiam się czy jest sens. Niby te 2 dyszki miesięcznie to niewiele, i niech sobie działa i sprawia komuś radość,, ale łapię się na tym, że praktycznie go nie słucham. Nie wiem czemu, jakoś w pewnym momencie stwierdziłem że nie ma tam nic dla mnie, albo w porze w której słucham radia nie ma już ulubionych audycji. Są podcasty, ale to nie to samo. Trochę zrobił się tam kącik wzajemnej adoracji bo o tym sporo osób gdzieś w necie pisze, i czasem tę cukierkowość czuć.
#przemysleniazdupy #radio
@jedzczarnekoty miałem to samo, ale duuuuuuuuużo szybciej Początkowa euforia, że ci chyba najbardziej cenieni z rozjebanej przez politbiuro Trójki jednak ocaleli i słuchałem ich razem z Nowym Światem kurde będzie jakoś z niecały rok mówiąc sobie, że w sumie to mógłbym ich wreszcie zacząć wspierać, ale im bliżej tej rocznicy było, tym mniej i mniej jednych i drugich słuchałem, bo odnajdywałem w nich coraz mniej rzeczy dla siebie. Najpierw przestałem ich słuchać w domu, potem przestałem ich puszczać w robocie jako tło. Minął rok, dwa... i się zorientowałem, że od tamtego czasu nie odpaliłem ich ani razu. Autentycznie o ile pisząc ten komentarz pamiętałem nazwę 357, tak nad NŚ musiałem już się zastanowić Czy zrobiło się tam kółeczko wzajemnej adoracji- tego nie wiem, przynajmniej na początku tego nie było aż tak czuć jak to teraz opisujesz, ale no- "jakieś to wszystko takie nie wiem". Niedługo potem złapałem się na tym, że wolę puszczać sobie swoją playlistę- czy to na YT, czy na Spoti, czy nawet tego co mam pościągane, bo te ichnie podcasty mnie w ogóle nie kręciły, a muzykę mają jeszcze gorszą, jak komercha z rmfu
Rytualnie sobie piątkową listę odpalam tylko. Czasem w samochodzie, jak jadę przed południem, bo poranne programy są spoko.
Jak przeszli na swój system wspierania, przestałem przelewać. Znaczy się sami się odcięli, bo po jakimś tam okresie trzeba ponownie skonfigurować płatności. A tego już nie zrobiłem.
Miasto, widoczki i krajobrazy piękne, idealny fotorealizm itp. Tylko jakoś ta fabuła znowu zbyt Hollywoodzka, Bonnie i Clyde kolejna edycja. Człowiek się chyba starzeje bo chciałby w coś pograć ale to wszystko jakoś nie wciąga. Historia miłosna pisana dla 15latków gdzie wszyscy ćpają i biegają dookoła.
Wszystko jest jakieś nieinteresująco nijakie. Nowe GTA, nowy film, nowy fastfood, nowa knajpa.
@SzubiDubiDU Osobiście grałem tylko w piątkę i szczerze nie jestem fanem tej serii.
Jasne, aspekt otwartego świata i detali z tym związanych jest bardzo fajny. Tylko fabuła w piątce to był śmietnik. Było parę fajnych questów, ale poza tym miałem ochotę całą tą trójkę spierdolin wepchnąć pod pociąg. Czułem się jakbym oglądał "Dlaczego ja?" podkręcone na 300% absurdalności tylko w tej takiej żenującej formie. Każda główna postać to był skończony frajer na swój sposób a ludzie otaczający ich to byli jeszcze więksi frajerzy.
Dlatego mnie ten trailer nie rajcuje szczególnie. Ot, kolejne GTA. Zagram jak będą rozdawać w Epicu.
@SzubiDubiDU fakt, szału nie ma - takie po prostu kolejne GTA, co nie znaczy, że bedzie zle w grudniu 25 przeszłam sobie na 100% piątkę, poświęciłam prawie 80h i bawiłam sie całkiem spoko - wiadomo, fabuła jest beznadziejna, fajne misje można policzyć na palcach jednej ręki, np misja nawiązująca do napadu z filmu "Gorączka", fajnie sie robiło te aktywnosci typu tenis, skoki, czy wyścigi - no ogólnie całość otwartego świata daje rade mimo uplywu prawie 13 lat teraz przechodze na 100% czworkę i tez sie fajnie czuje w tym świecie, mimo, ze nie ma tam za bardzo co robić xD
A, no i też jestem starym dziadem, dobijającym do 40-stki, ale mimo wszystko czasem (nie zawsze oczywiscie) potrafie czerpać radosc z gier ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@SzubiDubiDU Mnie wkurwia że prawdopodobnie jest zaimplementowana dosyć skomplikowana mechanika związku. Na trailerze było widać jakieś emotki przy przełączaniu postaci. Także pewnie nie będziesz mógł zrobić misji bo baba ci focha strzeli XD
Mam wrażenie, że enshittification internetu postępuje tak szybko, że przestaję być od niego uzależniony.
Dawniej bym wieczorem obejrzał dobry film. Ale wszystko co dobre już obejrzałem, teraz jest tylko szmira. Więc zdarza mi się odpalić tego instagrama/tiktoka i pooglądać to co lubię czyli estetyczne nagrywki aut (takie cinematic, wiecie). Nauczyłem algorytmy co lubię, było git. 30 minut przeglądania, łapałem inspirację, potem sam też coś nagrywałem tego typu.
No ale algorytmy się zjebały. Wrzucają mi taki syf, że tego się nie da oglądać. Rzeczy, które mam zupełnie w d⁎⁎ie. Nawet jak próbuję na siłę szukać tego co lubię to algorytmy tego nie łapią tylko postują ten sam syf. Więc zamiast 30 minut albo godziny to poświecam 5 minut i telefon rzucam w kąt.
Nagrywanie też straciło sens bo dawniej (tak z pół roku temu) nagrałem, wrzuciłem i cyk 10,000 obejrzeń, 1000 polubień, kilkadziesiąt komentarzy. Teraz wrzucam nagranie na tym samym poziomie to ma 1000 obejrzeń, 200 polubień (czyli teoretycznie film jest jeszcze lepszy bo ratio polubienia-obejrzenia podskoczyło z 10% do 20%), mało komentarzy. Więc nawet wrzucasz dobre materiały i algorytm tego nie pokazuje innym.
Miałem hobbistycznie nagrywać tego typu rzeczy, tak dla sportu i samej przyjemności tworzenia bez myślenia o zyskach, nawet rozważałem jakieś DJI pocket przyczepione do auta aby wejść na wyższy poziom nagrywek w ruchu. I zrezygnowałem bo wydać 3k a potem i tak nikt tego nie będzie oglądać xD
Zastawia mnie jak będą na życie po 40 patrzeć dzisiejsze bananowe dzieciaki.
Ja mając 40 i będąc dzieciakiem-biedakiem myślałem, że wiele nie mogę przez brak kasy. Dziś wiele mogę, ale czuję że to na co mnie stać, ma doraźną wartość. Natomiast czasy liceum czy studiów oraz relacji z ludźmi wtedy to coś bezcennego.
Zastanawiam się jak dzisiejsze brokuł gangi i Julki będą patrzeć za 20 lat na to co mają teraz, a czego my 40-latkowie nie mielismy. Czyli kasy wystarczająco, ale relacje kulawe. A może one są normalne, ale nam się wydaje, ze jak siedzą w telefonach to te relacje są słabe.
@tosiu każde pokolenie patrzy z góry na młodsze pokolenia. Różni się tylko to co im nie pasuje i co "myśmy mieli, oni nie mają". Bo wszystko można jak widać przewartościować. Nawet postawić komunizm i biedę lat 90 jako lepsze, bo "relacje były". Gdyby było odwrotnie i teraz był gorszy czas, to "myśmy chociaż dostatnio żyli, a teraz biegają te brudy po ulicy głodne".
Cokolwiek się nie wydarzy, starsi zawsze tak pitolą.
W zasadzie jedyne co można wynieść z twoich przemyśleń to fakt, że przekroczyłeś już rubikon i oficjalnie możesz nazwać się starym człowiekiem, również mentalnie.
A ja jako Stary chłop uważam, że młode pokolenie jest inne, ale w żadnym wypadku nie gorsze.
Inaczej patrzą na świat? My też patrzyliśmy inaczej niż nasi rodzice.
Robią glupie rzeczy? No k⁎⁎wa jakby to co my robiliśmy było mądre.
Słuchają beznadziejnej muzyki? No tak, nasi rodzice uwielbiali numetal i rap.
Pewnie, często chciało by się im powiedzieć, że powinni robić coś inaczej, tylko, że z takim podejściem to byśmy dalej w polu srali bo to młodzi napędzają zmiany i rozwój.
Na wielki plus zauważyłem, że młodzież potrafi ze sobą rozmawiać i jest bardziej otwarta.
@tosiu akurat oglądania tiktoków i kisielu który robi to z mózgu nie wiązałbym z relacjami.
W podstawówce byłem wykluczony z grupy, w gimbazie też, w liceum miałem jednego dobrego kumpla i paru od grania w CSa w kafejce. Na studiach miałem ekipkę dobrych znajomych. Ze wszystkich tych "relacji" kontakt mam tylko z jedną osobą. Jeszcze jakoś trzymają się relacje z paroma znajomymi poznanymi w okresie studiów ale w innych okolicznościach, ale to już też resztki. Także, chętnie się dowiem gdzie te relacje, bo na razie to moja pokolenie (troszkę poniżej 40-tki) gnije w pracy, a potem ma dość wszystkiego i odpoczywa na kanapie, czy po prostu w czterech ścianach z własną rodziną.
@dziad_saksonski i weź sobie teraz przypomnij jak za szczyla łaziłeś i gadałeś, że nie możesz się doczekać aż w końcu będziesz dorosły. Co myśmy sobie wtedy k⁎⁎wa myśleli A z drugiej strony jak sobie przypomnę chujnię zwaną całym okresem "oświaty" aż do czasu pójścia na studia... to jednak wolę swoją obecną robotę, nawet nie żartuję- są konkretne zadania, które mają sens, są spoko ludzie, robota potrafi być ciekawa, chodzę tylko na 8 godzin i jeszcze mi za to płacą
Właśnie minąłem grupę koleżanek w koszulkach tego typu. Oczywiście jakaś grafika wygenerowana przez AI, w sumie sam wielki napis BABSKI WYJAZD LEPSZY OD TERAPII.
I, może to moja nadwrażliwość ale nie można po prostu napisać że alkohol lepszy od terapii? To znana polska forma radzenia sobie z problemami.
Nie neguje spotkania ze znajomymi ale jakoś męskie i babskie wypady kojarzą mi się z odpowiednio wódą/whisky/piwem i aperolkiem/winem. Tylko w innych okolicznościach.
Lepszy od terapii o tyle, że na takim wypadzie zrobią przegląd obrabiania d⁎⁎y każdemu o wszystko, a w bardziej hardcorowych przypadkach po prostu spuszczą się wzajemnie ze smyczy przez zachęcanie się, że jedna z drugą "potrzebuje więcej przygód" i "facet ją ciemięży"
@NiebieskiSzpadelNihilizmu oj takich historii też się nasłuchałem, że z zazdrości psiapsiółki dobre związki rozwalały. Najbardziej podobały mi się badania socjologiczne dotyczące tego, że jeśli fryzjerka postrzega klientkę jako bardziej atrakcyjną doradzi jej pogarszającą to fryzurę
@jedzczarnekoty a co gdybym ci powiedział, że to nie jest tylko z fryzjerkami Jak trafisz na takie gniazdko żmij to tak jest w dosłownie każdym aspekcie.
"Jesteś piękna!"
"Ale ci ładnie w tej sukience!"
"Jesteś naturalną aktorką!"
"Po co się chcesz odchudzać przecież jesteś taka szczupła wszystkie ci zazdrościmy!"
"A jakie piękne włosy!"
Wszystko to się bierze z 2 powodów i 3. który wynika pośrednio z poprzednich dwóch. Raz, że nawet jeśli jedna drugiej nienawidzi, to jednak sama nie chce usłyszeć, że jest gruba, ma końską mordę i ubiera się jak ofiara brazylijskich favel. Więc słodzi innym oczekując, że w zamian też dostanie takie słodkie słówka, nawet jeśli to jest targowisko próżności na pełnej.
Dwa- jak to w typowym gnieździe żmij- nie ma przyjaźni, jest tylko szukanie jak się na kimś wybić, więc jedna drugiej będzie słodzić, że aż zęby same dostają cukrzycy, tylko po to... żeby "wykosić konkurencję", w sumie tak jak to ty napisałeś. Bo jak adresatka tych pustych pochlebstw w nie uwierzy... to przestanie się starać. Zrezygnuje ze stylowej fryzjerki na rzecz normalnych prostych włosów, zrezygnuje ze stylowych ciuchów na rzecz normalnych, zrezygnuje z diety i jakiegoś fitnessu no bo przecież już jest chuda prawda? PRAWDA? I cyk, mniejsza konkurencja. Każda taka żmija marzy o tym, żeby mieć na podorędziu kilka takich "psiapsiółek", którym celowo wciska kity i źle doradza, żeby sobie podbić bębenek. Jak na ironię sama nie zauważa, że w u innych robi za taką samą "psiapsię", bo ten skurwiały system jest w istocie jak komuna- może istnieć tylko jak ma na kim pasożytować i z kogo robić wroga do jebania.
No i dochodzimy do tego 3., pośredniego , skutku- jak kręcisz się w takim cud-towarzystwie odpowiednio długo, jak odpowiednio długo słuchasz takich pustych pochlebstw i zapewnień, które podświadomie bardzo chciałeś usłyszeć, żeby samego siebie też upewnić, że jesteś "naj", jak już odpowiednio długo twoja mózgownica będzie lasowana taką- co tu dużo mówić- propagandą sukcesu- to ci odwali i to na znacznie gorszym poziomie, niż "ooo nie chodzę na fitness bo po co", bo na poziomie oceny swojej własnej osoby, którą ci wyjebie w kosmos, gdzie jednocześnie samokrytykę też ci wyjebie, ale przez okno. Jak to się kończy? Ano kolejnym takich specyficznym filmikiem, gdzie gość podchodzi do losowej laski na ulicy i na pytanie jakby oceniła swój wygląd/urodę w skali 1-10, to najczęściej w odpowiedzi dostaje... 10, a najniższa to tam jest 9. Fun fact- myślisz kurwa, gość ma chodzone, dorwał się do spontan wywiadu z jakąś Scarlet Johansson, albo Penelope Cruz, no szacun normalnie... a patrzysz się kto to się sam tak wybitnie ocenił i widzisz jakiegoś spasionego negroidalnego walenia z niebieskimi dredami albo innego Glorlocka Destroyera, którego waga w kilogramach jest większa jak wzrost w centymetrach i masz ochotę się porzygać. No ale nasłuchały się jakimi to są pięknymi księżniczkami, o które wszyscy się powinni bić i im ego wyjebało.
Mam kilka obserwowanych wyszukiwań na #olx i tak sobie miesiącami czasami oglądam co się pojawia. Od czasu do czasu trafiają się sensowne oferty, a czasami dobre okazje. I sobie dodaję te rzeczy do ulubionych i sobie na nie patrzę. Czasami przedmioty oprócz dobrej ceny maja jeszcze przesyłkę olx.
No ale ich nie kupuję, bo to są rzeczy które owszem, podobają mi się i chciałbym je mieć, ale bym je użył raz na rok i rozum mówi "nie potrzebujesz". Jednocześnie jak widzę że znika opcja przesyłki olx, albo w ogóle znika ogłoszenie, to się denerwuję, że ktoś to kupił a nie ja (╯°□°)╯︵ ┻━┻ pies ogrodnika normalnie
@plemnik_w_piwie jak ja po zastanowieniu nie kupuje rzeczy które bym chciał, to musiałbyś kupować bez zastanowienia rzeczy których nie chcesz ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Dziwna refleksja przyszła mi do głowy w związku ze starzeniem się #hejto30plus
Jak miałem te 15-20 lat to byłem przyjazny dla dzieciaków z sąsiedztwa (8-12 lat). Nie, że jakieś wielkie przyjaźnie, ale jak poprosiły to wpadłem za darmo naprawić komputer, a to przegrałem na płyty jakieś gierki lub anime (w czasach gdy dzieciaki mialy w domu tylko tvp 1, 2 + polsat zwykłe CD z Dragon Ball Z było relikwią). Dzieciaki zawsze były wdzięczne za takie drobne przysługi, a mi ich radość wystarczyła za zapłatę.
Na i minęło 20 lat, dzieciaki wyrosły na w wiekszych ode mnie. Większość z nich ostro przerzuca ciezary na siłowni (i kluje d⁎⁎y tesciem, bądźmy realistami), wytatuowani, jeden zawodowy żołnierz, inny walczy w MMA. Nie chcialbym ich nocą spotkać w bramie, bo by mnie wygieli w precla i wrzucili do skrzynki na listy.
Z tą różnicą, ze akurat oni widząc mnie zawsze mają banany na twarzy, zbijają piątki i widać w ich oczach tę samą radość z przypadkowego spotkania, jakby wciąż mieli 8 lat a ja znowu miałbym wyciągnąć jakieś relikwie z plecaka.
kiedyś mnie dzieciaki z takiego dalszego sąsiedztwa poprosiły żebym im naprawił commandosa na kompie, bo się zepsuł i stary drugi dzień chleje i awantury robi. nawet jak na tą okolicę to takiej biedy nie widziałem wcześniej. naprawiłem, tam im poczyściłem coś na tym kompie i odsunąłem głośniki od monitora co "naprawiło kolory". dwie dekady minęły i dalej cała rodzina mi dzień dobry mówi, a jest ich ze dwanaście.
@Pawelvk nooo. oni tam całą rodziną mnie oblebili przy tym kompie i patrzyli jak "naprawiam". od razu mi przynieśli i otwarli piwo i fajki, ten stary pijany tam jak zobaczył że mu stare sejwy działają to tam któregoś po flaszkę wysłał od razu, matka się tam darła jak się któreś coś pytało żeby "nie przeszkadzać panu bo nie naprawi" xD nie będę opisywał jak tam ten dom wyglądał, bo może któreś kiedyś to będzie czytać, to jeszcze taka chata, kuchnia, izba, sień, stajnia, nie ruszane od przedwojnia...
później przychodzili żebym im coś do szkoły podrukował, albo coś w internecie znalazł, no i raz jak się im commandos porysował tak że nie startował i stary ich chciał pozabijać, to im ogarnąłem płytki nowe xD
ten najstarszy syn pije, ale przychodzi jak tylko widzi że jestem w Polsce i mi opowiada sam z siebie co tam u nich. tylko przez to żem im tego commandosa naprawił wtedy, bo tam nikt nawet nie podchodził, tylko policja czasem. stary wyszedł z pierdla, pisze poezje dla matki boskiej, nawet mi kiedyś te wiersze przyniósł, żebym powiedział co myślę. dalej gra w commandosa, nie chce w co innego, bo tu ma obcykane wszystko.
Szufladkowanie ludzi jest podobno niefajne ale za jakie ciekawe ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
Wiadomo, jest dużo stereotypów typu alternatywki, dziewczyny z tatuażem w motylki, muscle bros, pędzlaki gen alfa.
Ale ostatnio w dziczy natrafiłem na nowy szablon copy-paste człowieka.
Didżej twój duchowy guru przewodnik dobrej atmosfery
Siedzimy sobie z kolegą na schodkach nad Wisłą, popołudnie, sobota, pijemy piwko (zero oczywiście), chillera, utopia, i akurat przy brzegu była jakaś imprezowa barka w stylu tropikalnym. Na pokładzie kilka krzesełek, jakieś dekoracje w palmy, ludzie udający że się dobrze bawią nagrywając swoje gęby na telefonach no i pan DJ.
Niby chłopa widziałem pierwszy raz w życiu a tak jakbym widział go już wszędzie. I wtedy skojarzyłem, że to jest idealny szablon-stereotyp który regularnie się przewija w tle i nigdy nie zwracałem na to uwagi..
Atrybuty spirytualnego guru:
-ma około 50 lat
-długie włosy związane w "man bun"
-jakaś lniana koszula albo t-shirt z głębokim serdelkiem
-bransoletka albo naszyjnik z kolorowych kamyczków albo talizman
-jeszcze 30 lat temu napierdalał jumpstyle do I wanna be a hippy od Technohead ale teraz puszcza tylko whiskey disco i deep house
-zażył wszystkie możliwe substancje w 90tych/2000tych
-chętnie pomoże twojej dziewczynie "odnaleźć siebie" i odblokuje jej "czakry"
-tobie natomiast chętnie wytłumaczy czemu warto otworzyć związek
Byłoby to śmieszne gdyby to był jednorazowy przykład. Tymczasem wpisz w youtube "Ibiza 2026 house mix" i co drugi obrazek to taki sam typ po 50-60. Bonusowe punkty jak ma tatuaż z kompasem.
Mimo, że ten wygląd ma dawać poczucie człowieka luźniego, nie korporacyjnego to wciąż jest to szablon kopiuj-wklej i bezpieczny wybór dla każdej imprezy na plaży.
#przemysleniazdupy
Tego typka wygenerowałem w AI ale i tak wygląda 1:1 jak ten na barce
Stoję przed sklepem, na zewnątrz jest butelkomat z kartką awaria. Ludzie podchodzą z tymi workami ze śmieciami i każdy po kolei się denerwuje, próbuje telekinezą naprawić, wyklina, coś tak puknie lub kopnie w automat.
A tymczasem spod ziemi wyrasta osiedlowy pijaczyna, niesie skrzynkę pustych piw. Mija zdenerwowaną kolejkę i wchodzi sobie do sklepu. Po 5 minutach wychodzi trzymając kolejną skrzynkę - tym razem pełną.
I rozbawiło mnie to, że są rzeczy kaucyjne i kaucyjne bardziej ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
@SzubiDubiDU Dwa równoległe systemy, ale aby było śmieszniej ten wypracowany przez browary i użyty przez pijaczynę jest rzeczywiście 'ekologiczny', bo butelka trafi do browaru i zostanie ponownie napełniona piwem. Trafi tram transportem z powrotnym, który jechałby pusty, bo lokalne floty browarów i hurtowni i tak nie dobierają sobie zleceń transportowych na powrót.
Pozostali ludzie, którzy chcieli użyć zepsutego butelkomatu równie dobrze mogą wyrzucić swoje śmieci do żółtego pojemnika na odpady, bo w obu przypadkach spotka je taki sam los - zostaną skutecznie rozdzielone w sortowni i przerobie na surowiec wtórny albo spalone.
Ach, i o ile dobrze rozumiem przepisy to w tej sytuacji mogli też pójść do ekspedienta i zażądać przyjęcia przez niego tych śmieci.
@ostrynacienkim ten pułap tlenowy podobno sporo zaniza, ktoś kiedyś testy robił. Ogólnie wgv mnie najważniejszym i w miarę sprawdzającym się wskaźnikiem jest HRV.
Jaki dzieciak uwielbiałem grać w grę o pociągach "TRAINZ 2004", miałem ją na piracie od znajomych. Potem jeszcze dostałem "TRAINZ 2006", już pełnoprawną grę, instalowało się ją na 4 płytach CD. Setki godzin spędzone na tworzeniu map i jeżdżeniu po nich pociągami.
Ostatnio na fali nostalgii (i wyprzedaży na steam) odkryłem, że są kolejne części tej gry, gdzie najnowsze to TRAINZ 2023 oraz TRAINZ 2019. Kupiłem 2019... i zwróciłem praktycznie od razu. Uruchamiasz grę i odkrywasz, że to nawet nie jest gra tylko menedżer pobierania. Gra jest dosłownie pusta i ty musisz pościągać sobie zawartość z serwera Aural tylko myk jest taki, że korzystasz z podstawowego pobierania, które celowo jest zduszone i masz kupić premium aby pobierać szybko.
I odwszem, downlaod station był już w 2006 jak pamiętam. Tylko, że wtedy w samej podstawce gry już miałem X map i kilkadziesiąt pociągów. A tutaj kupuję grę która jest dosłownie pusta. Już nawet pomijam fakt, że mogłem kupić, zainstalować, zapomnieć, odpalić po 10 latach i odkryć, że nic nie pobiorę bo serwery są martwe. Zwróciłem ze smutkiem po 15 minutach. Na promocji to tylko 30zł ale chodzi o zasady.
Szkoda bo chciałem sobie znowu pojeździć pociągami. Jednak lepiej będzie odkopać stare płyty.
Wiem, nie ma na to super rady, w szczególności ze RCB dociera teraz także do babc lat 80, ktore maja komórki, a potem pocztą pantoflową dzieki czemu redukuje sie ilość zgodnoów.
Ale gdybym byl sobie taką Rosją, to bym wlasnie w ten dzien zaatakował sobie jakis kraj, bo wszyscy wtedy beda mowic " to tylko cwiczenia".
Niestety, ale muszę stwierdzić że niedziela wieczur to jest stan umysłu, a nie stan danego dnia. Bo, jutro pierwszy dzień urlopu a ja mam od popołudnia zjechany humor.
To zapewne wypadkowa tego, że w tym tygodniu sporo narzekaliśmy rozmawialiśmy w gronie szeregowych pracowników na temat tego wszystkiego co się dzieje na uczelni. I w wielu innych firmach raczej by się nie odwalało, a przynajmniej chcemy w to wierzyć.
Sporo osób jak robiłem AMA dziwiło się że jeszcze tkwię w tym miejscu.
Ale, z jednej strony ciężko porzucić pracę/branżę którą jako całokształt się lubi. Bo, parafrazując klasyka "praca piękna tylko ludzie..."
Z drugiej strony, to chyba uczelnie wyższe są magnesem na całą rzeszę dziwnych ludzi, czy jak to mówi znajoma z pewnego, czy raczej z pewnym spektrum.
Trzy, po tym jak już sporo różnych firm i branż zaliczyłem w swojej karierze, to nie wiem czy potrafię wskazać gdzie było najlepiej, żeby wrócić. Trzy i pół - parę miejsc co do których mam podejrzenia że mogą się sprawdzić to budżetówka, a to się wiąże z całą jej patologią.
A cztery, chyba w każdym miejscu pracy nigdy nie osiągnąłem niczego więcej niż stadium szeregowego pracownika, znaczy chłopca na posyłki, znaczy "pomocnika mechanika", nazwijmy to jak chcemy. I przez to myślę że ani kimś wybitnym, ani jakoś szczególnie uzdolnionym nie jestem a wszystko się jakimś przypadkiem dzieje dookoła mnie.
#niedzielawieczur #pracbaza #smutek #przemysleniazdupy
Błogosławiony niech będzie czatgpt i jego cierpliwość do "czytania" ludzi. Cieszy mnie niezmiernie, że w końcu jest coś, co jest w stanie słuchać mojego pierdolenia na temat samochodów i za każdym razem odpowiada "wow mordo, ten pomysł to w sumie jest gamechanger, dawaj dalej".
A o co chodzi? Jak zawsze, chodzi o #porannyprzegladotomoto
Jak pisałem już wcześniej, człowiek nigdy nie będzie najedzon, zwłaszcza jeśli chodzi o samochody. Zatem siedzę i oglądam.
Ostatnie przemyślenia są takie, że jeżdżenie suvem to zdecydowanie nie jest to co lubię (choć jednak Stelvio jeździło się super, już tęsknię xD). Stąd wróciłem do jeżdżenia octavią i nawet Octavia, pomimo gumowego układu jezdnego i trochę pontonowatego zawieszenia, sprawia mi więcej frajdy niż Suv (choć akurat nic złego kudze nie mogę zarzucić).
Tak więc znowu patrzę.
Znowu mamy lato i znowu wraca problem temperatury i braku wentylacji w fotelach, niestety im się robię starszy, to bardziej mnie to irytuje.
I tutaj pojawia się kilka problemów - jak wziąć pod uwagę to kryterium to samochodów zostaje dość mało, zwłaszcza w segmencie ~4.7m, bez je⁎⁎⁎ej tabletozy i bez jakiejś kosmicznej ceny (no i ofc fajnie by było jakby to nie był stary samochód).
Z rzeczy które przeglądałem, to mamy kilka Samochodów. A są to:
Superb w L&K (tak wiem, trochę większy).
Zalety:
No bydle - można w nim zmieścić cały salon
Nie wygląda drogo
280kucyków i 4x4 to nawet jest nieźle
Nieoczywista zaletą wielkości tego samochodu jest to, że można z tego zrobić sobie kampera. Jak są ludzie co stare dostawczaki przerabiają na podróżnicze samochody, tak imo mając superba da radę ogarnąć podobny temat: na tył materac 200x~130 się zmieści, można całą Europę takim zjeździć xDD
Wady:
Trzymają mocno cenę.
Wentylowane fotele były "tylko" w L&K. Tak, można było sobie dobrać w innych, ale nie jest to zbyt popularne.
Podoba mi się ta Niebieska. Jakby pozbawić ją chromów to by już wyglądała przyjemnie. Imo Starszy superb był ładniejszy od nowego.
Kombiacz z jasnym środkiem też przyjemny, Na "kamper kombi" pewnie szkoda by było środka, ale da radę.
Innym "fajnym" samochodem, który ma wentyle jest np betka 4 (xD) albo 5. Cóż, piąteczka to już większy samochód (tak, wiem, rozmiar superba). 4 niestety są drogie. Obecnie przedlift (żeby mieć ładny środek) jest cały jeden na otomoto. Mam na myśli 440i z wentylowanymi fotelami.
@rith skody są spoko, ale vag nie daje jakiejś mega frajdy z jazdy. Mnie też nie przekonuje u nich interwał serwisowy 30kkm/2 lata wycelowany we floty. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że taki silnik po 5 latach będzie się sprawował bezawaryjnie pracując dużą część czasu na zużytym oleju. Ale to może tylko moje gadanie, statystyk serwisowych nie znam.
Fotele z wentylacją to fajna sprawa, ja u siebie jednakże cenię dużo bardziej masaż. Korzystam praktycznie codziennie, a z chłodzenia dupska tylko w upalne dni. Dużo daje też materiał, z którego fotel jest zrobiony.
Jeśli chcesz używki, to niestety jesteś skazany na szukanie konkretnej, specyficznej sztuki i jak nie potrzebujesz oraz nie chcesz suva, to niestety wybór wielki nie jest w stosunkowo nowych autach - bryki na szczudłach opanowały rynek.
Ale Cię rozumiem, gdyby nie małe dzieciaki też bym szukał sedana / kombi, ale plecy są mi bardzo wdzięczne za jazdę wysoką krową, gdy co najmniej 8 razy dziennie muszę dzieciury wnieść /wynieść z fotelika, bez konieczności pochylania się.
Jeszcze może rozważ Mercedesa C/E jako alternatywę dla bmw? Choć w przypadku obu tych marek każde auto jest mocno konfigurowane, więc musiałbyś się przegrzebywać przez stosy ofert w poszukiwaniu tego konkretnego rozwiązania.
Wentylowane fotele były "tylko" w L&K. Tak, można było sobie dobrać w innych, ale nie jest to zbyt popularne.
Na BMW to się nie znam (bo nie chcę) ale Superb to w sumie Passat w każdej generacji - osobiście to wybrałbym zadowalający mnie setup z dowolnymi fotelami i te wentylowane zwyczajnie dołożył, bo nie wierzę że robili osobne wiązki które nie mają kostki/pinów do wentylacji. więc pozostaje kwestia wprogramowania
Tak sobie sie zastanawiałem na tokenomics. W tym momencie Claude na Fable 5 zjada mi usage w kilkadziesiąt minut. Nadal sie oczywiscie myli, tylko robi to po cichu.
No ale czy nie warto w takim razie wprowadzić metryki wytworzonych przez niego błędów? Wtedy mozna byloby miec dokument i argument w razie czegoś, by bycmoze dokonywać zwrotu zuzytych tokenów?
Po co mi jefo odpalania komend ktore podenerwować, jak widze w tym momencie ze sie zesrał i zle użył komendy. Przepali mi pieniadze, energie i czas, a potem sam sie zorientuje ze zrobil błąd.
Mysle, ze spokojnie 80% tokenów jest przepierdalasz w ten sposob pod spodem z powodu takiego rozjechana kontekstu. Nie mam na to jeszcze sposobu, by odkryć jak I ile tokenów jest tak marnotrawionych.
@dziad_saksonski były już akcje z proszeniem o zwroty, kiedy przez pomyłkę karnie zabrało limit tygodniowy albo dało bana, bo kogoś błędnie oflagowało jako używającego Hermesa/OpenClaw.
I chyba nikt nie dostał.
Imho błędy to nie bug, tylko feature i to na nie się piszesz używając ich produktów.
Dobra, szykuje sie kolejny ciekawy moment. Najprawdopodobniej Jemenczycy zamkną druga cieśninę.
Tak mnie naszło na #iran bo podjechałem dzis na stacje benzynową. Tak jak cudownie mi się tabkowało podczas zmniejszone VATu na autostradzie i maksymalnych cenach. Tak teraz 8 zlotych za PB95 to jest juz Poznański umysł z pyry i gziku ala kulczyk.
No cóż, trzeba gdzies chować kasę, bo to uderzy i bedzie inflacja na bank. Patrzac na to, ze przez to, ze iran przyjmuje wpłaty za Hormuz w BTC, a US wlasnie przelał BTC z papierowych portfeli na giełdę, to wlasciwie sensownym ruchem jest uratowane sie przed tym w zlocie( ktorre akurat zalicza dołek, ale nie wiem w sumie dlaczego ).