#nostalgia

27
1404

Wakacje 16 lat temu... Kolonia zorganizowana przez azoty dla dzieci pracowników... Chorwacja, Makarska.

Na moim k750 czy tam k800 już nie pamiętam... z porobionym softem Walkmana leci Damian Marley, ja głuszyłem tam taka fajna dupeczke, siedzieliśmy na plaży w nocy, załatwiłem jaranie, smażylismy z lufy, przytulanki na kocyku, rozmyślanie nad życiem patrząc w nicość Adriatyku.


Ehhh wspomnienia


#nostalgia #mlodosc #muzyka


#muzycznanostalgia


https://youtu.be/_GZlJGERbvE?feature=shared

Zaloguj się aby komentować

Abonamenty książkowe - #8 Platformy, które umarły


Tym razem nietypowy wpis, może trochę nostalgiczny. Chciałem Wam wspomnieć o 3 platformach oferujących abonamenty książkowe, które już umarły - no dobra, 2 z nich umarły, a 3 właśnie umiera na naszych oczach ;(


Dlaczego są tak nietypowe?

Każda z nich oferowała inny model subskrypcji, ale z miesięcznymi abonamentami, a 1 z nich oferowała tylko papierowe książki.


Biblioteczka.net - „tajemnicza paczka” co miesiąc

Subskrypcja, w której wybieraliśmy między 1, 3, a 5 papierowymi książkami miesięcznie za odpowiednio 34zł, 74zł lub 104zł. Kuratorzy biblioteczki - realne osoby, a nie algorytm - dobierali nam tytuły "w ciemno" według naszych preferencji gatunkowych (np. kryminał, fantastyka, non-fiction), po upewnieniu się, że nie dostaniemy tytułu, który już mamy. Mogliśmy wrzucić im swoją liste książek, żeby mieć pewność, że nie dostaniemy duplikatu i o dziwo to działało.

Po opłaceniu danego miesiąca książki przychodziły do nas kurierem lub do paczkomatu. Biblioteczka dawała wielu osobom możliwość odkrywanie nowych autorów bez rynku wydawniczego. Korzystałem z jej oferty około 18 miesięcy w wariancie z 3 książkami.


Dlaczego mogliście polubić tę platformę?\

  • element niespodzianki + realna kuracja (nie algorytm, tylko ludzie)\

  • łatwe poszerzanie horyzontów w obrębie lubianych gatunków i nie tylko\

  • wygodna logistyka (dom / paczkomat)\

  • omijanie miesiąca bez utraty subskrypcji\

unboxing, którym można się podzielić w sieci

  • Kiedy działała?\

  • start: około 2015 roku\

koniec: 2024 - serwis zakończył działalność i subskrypcje nie są już dostępne

  • Co ją dobiło?\

  • rosnące koszta logistyki\

  • nieregularna dostępność tytułów od wydawców\

wahania frekwencji subskrybentów


IBUK - pionier e-podręczników i literatury naukowej

Najstarsza w Polsce platforma z ebookami naukowymi i akademickimi (jeszcze starsza niż Legimi). Wywodziła się z wydawnictwa PWN i była wdrażana i polecana na uczelniach: dostęp indywidualny w abonamencie oraz (przede wszystkim) dostęp instytucjonalny (kody z bibliotek akademickich). W taki też sposób dostałem dostęp do tej platformy i przynajmniej części książek akademickich nie musiałem kupować. Wprawdzie było to naście lat temu, ale do dziś pamiętam, jak mogłem sobie odpuścić zakup kilku książek za 100-150zł sztuka i przeznaczyć kasę na coś innego, czego student potrzebuje bardziej


  • Dlaczego mogliście polubić tę platformę?\

  • ogrom katalogu naukowego i dydaktycznego (monografie, podręczniki, skrypty)\

  • legalny dostęp z bibliotek (kody aktywacyjne dla studentów),\

  • sensowne narzędzia do nauki (zakładki, notatki, export cytowań).\

czytanie w przeglądarce, co do dziś nie przyjęło się w abonamentach książkowych

  • Kiedy działała?\

  • start: końcówka lat 200, początek 2010\

koniec: 2025?

  • Co ją dobiło?\

  • po głośnym incydencie bezpieczeństwa część funkcji została ograniczona\

  • zakup nowych abonamentów detalicznych jest niemożliwy\

  • część użytkowników, która abonament opłaciła, skarży się na problemy z "półkami", do których stracili dostęp\

platforma jako taka (zwłaszcza w modelu instytucjonalnym) nie zniknęła, ale dostęp komercyjny i stabilność działania są okresowo zaburzone i nie ma gwarancji, że kiedykolwiek wrócą


BookRage - polski Humble Bundle na Ebooki

Akcje paczek Ebooków w modelu "zapłać ile chcesz" z progami odblokowującymi kolejne tytuły w paczce (inspiracja Humble Bundle). Ebooki miały formę DRM-free w najpopularniejszych formatach (EPUB i MOBI, a czasem nawet PDF). To dzięki BookRage wielu czytelników poznawało polskie fantastykę, kryminały i non-fiction. A do tego, a może przede wszystkim, autorów spoza głównego nurtu wydawniczego.


  • Dlaczego mogliście polubić tę platformę?\

  • niska bariera wejścia - sami decydowaliście o cenie\

  • przejrzyste progi "dodatkowych bonusów"\

popularne formaty i brak DRM, co umożliwiało czytanie na dowolnym urządzeniu, bez potrzeby instalowania aplikacji BookRage, której nigdy nie było.

  • Kiedy działała?\

  • start: połowa pierwszej dekady lat 2010\

  • koniec #1 - 2022 data końca publikowania nowych paczek\

koniec #2 - luty 2024 - ostateczne wyłączenie serwerów z półkami (brak możliwości pobierania wcześniej kupionych paczek)

  • Co ją dobiło?\

  • trudności licencyjne (prawa do e-wydań na określone okresy)\

  • spadek sprzedaży paczek\

  • powtarzające się tytuły - podobny problem do Humble Bundle

  • rosnące koszty utrzymania infrastruktury przy malejącej aktywności użytkowników


#ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem #abonamentyksiazkowe #historiewujka #nostalgia

9785df65-b8c6-4fc8-85a3-b2cd33c3c5b4

Zaloguj się aby komentować

Wychowałem się w mieście. Średniej wielkości. Mieszkałem także w dużej aglomeracji. Poznałem masę ludzi z różnych środowisk. I nigdzie nie czułem się tak dobrze, jak na wsi. Nigdzie nie poznałem też tak fajnych ludzi. Dzieciństwo spędziłem u cioci na wsi, gdzie czułem, że czas płynie inaczej, ludzie mniej się spieszą, są bardziej otwarci na aktywne spędzanie czasu (młodzi zwłaszcza). Żyli w symbiozie.


Najlepsze dziewczyny w życiu, które poznałem, były ze wsi. Poznałem też wielu fajnych ziomków z wioch, z którymi szybko złapałem vibe. Pamiętam też jak pracowałem w mediach i raz do roku była akcja "Samorządy: (dostawały kasę na różne projekty multimedialne etc) i jeździłem po Urzędach Gmin. Nawet nie wiecie jaką frajdę mi to sprawiało pogadać z tymi ludźmi. Small talk przy kawie, co tam słychać, jakie problemy, jak się życie toczy. Do tego super widoki po drodze, jak jeździłem autem po tych wioskach. Zupełnie inny klimat niż w miejskich firmach.


Na wsi spotkałem się też z ogromną gościnnością. Rodzina jednego ziomka to właściwie traktowała nas jak domowników. Chłop zjeżdża na weekend do rodzinnej wioski i wpadają 25-30 letnie ziomki? Nie ma problemu, uszykowane posłanie, gospodarz siądzie do browara w altance wieczorem, rano jego mama zrobi śniadanie i wpadajcie jeszcze (już byliśmy kilka razy).


Przykładów mam całą masę. Wiem, że to moje subiektywne odczucia, ale to też mój post i moje doświadczenia. Zdaję sobie również sprawę, że wieś to często dziura zabita dechami, gdzie sąsiad leje żonę i pies ujada na 1,5 metrowym łańcuchu, a jeden drugiego utopiłby w łyżce wody. Zdarza się, ale bywa tak też w mieście. Nie mniej, trochę poza miastem w życiu poprzebywałem i wiem, że nie patrzę przez różowe okulary.


To, czego nienawidzę, to korpomiasta. Konsumpcjonizm, hedonizm i całkowite wypłukanie się z jakichkolwiek wartości. Związki na chwilę, samotność, pogoń za pieniądzem, korpo stresy, korki, po prostu przebodźcowanie wszystkimi "możliwościami". Bo co za dużo to niezdrowo.


Chciałbym kiedyś mieć choćby drewniany domek na małej działeczce i spędzać lato poza miastem. Marzy mi się też,m by moja przyszła żona (o ile taka będzie) była z takiego domu, jakie widywałem u znajomych, przyjaciół, rodziny i ich znajomych.


Największy wygryw to nie wychować się w apartamencie w wielkim mieście w rodzinie lekarzy/prawników. Największy wygryw to urodzić się na wsi nie dalej niż 70km od dużego miasta w domu, w którym nie brakuje pieniędzy, ale nie brakuje też miłości, wzorców i poczucia przynależności.


Nie rozumiem też, dlaczego wielkomiejskie "Elity" tak uderzają w Polską wieś i ludzi spoza korposfer. Czyżby im zazdrościli, czy po prostu gardzą tym wszystkim, co się na wsi ostało, a z miasta zostało wyplenione?


#zycie #przemyslenia #przemysleniazdupy #takaprawda #gownowpis #patologiazmiasta #patologiazewsi #nostalgia

@WujekAlien @WatluszPierwszy


Generalnie bardziej chodziło mi o ludzi, a nie rozrywkę czy możliwości. Moja siostra po 15 latach w dużym mieście i kupnie działki na wsi chce się zapisać do kola gospodyń wiejskich, a większej "miastowej" jak była młoda, to od niej nie widziałem.

Ja wychowywałam się na prowincji i niestety nie mogę się z tym zgodzić. Poznałeś fajnych ludzi ze wsi i ekstrapolujesz na całą populację prowincji, ale prawda jest taka, że poza dużym miastem ludzie nie są jakimiś aniołami - oszukują siebie nawzajem, dzielą się na różne skłócone ze sobą koterie, obrabiają d⁎⁎ę innym, dbają wyłącznie o interes własny i ludzi, których uważają za swoich najbliższych itd. Dla mnie wieś to miejsce, w którym jeśli nie należysz do odpowiedniej koterii, masz zablokowane jakiekolwiek szanse rozwoju - to potrafi się zacząć już w szkole, kiedy ty np jesteś zdolnym i dobrze uczącym się dzieciakiem, ale nigdy nie dostaniesz szóstki ani nie pojedziesz na konkurs międzyszkolny, bo te są zarezerwowane dla dzieci nauczycieli i pracowników okalnego aparatu urzędniczego (które czasem są zdolne i zasługują na laury, a czasem są pchane do przodu za pochodzenie).


Ten obraz korpożycia, jaki opisujesz, wydaje się zaczerpnięty z Pokolenia Ikea i seriali TVN. Większość korposzczurów ma wyjebane w te korpogadki o rozwoju ciśniete przez management i w korpo robi tylko dlatego, że nie ma lepszej alternatywy (bo budżetówka na niskich szczeblach płaci słabo, a rodzime firmy nie dość, że płacą słabo, to jeszcze kombinują jak mogą jak wyruchać pracownika).


Jedynym minusem życia w mieście dla słoika jest ograniczenie przestrzeni, zwłaszcza tej domowej. Trudno się przyzwyczaić do mieszkania w kurniku 40m2, dodatkowo we dwójkę, jak się wychowałeś w domu 200m2. Trudno się wyciszyć podczas spaceru po parku, gdy dookoła jacyś psiarze albo dzieciarnia się wydzierają, a jak na wsi wyszedłeś do lasu, to słyszałeś tylko śpiew ptaków.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#muzyka #punk #reggae #nostalgia #wspomnienia

Będzie trochę #pokazmorde bo zdjęcie tak słabej jakości, że się nie wstydzę. Kolejna fotka z szuflady. Rok chyba 2000. Ja i mój kumple Michał "Kola" robimy jakieś głupoty w holu MDK w moim rodzinnym mieście. Z tyłu ledwo widoczny klęczy nieżyjący już nasz kolega Kamil, maluje flagę, którą wieszaliśmy na koncertach. Zdjęcie wykonane na kilka dni przed koncertem Habakuka, który organizowaliśmy. To był fajny czas. Jedliśmy bułki z pasztetem, zapijali to piwem i malowali tę wielką flagę. W zasadzie to Kamil malował a my mu przeszkadzaliśmy. Czas kiedy jedynymi problemami były szkoła i dziewczyny. Organizowaliśmy koncerty, słuchali dużo muzyki, upijali się i grali w nogę. Fajne powspominać.

6fb0364e-31f2-4e9c-acb1-0bd4ebee1ba1

@WatluszPierwszy musimy wyskoczyć na jakiś koncert i #hejtopiwo żebyś mógł dorzucić trochę świeżych zdjęć do albumów nostalgii Też mam dużo takich wspominek, ale już nie przeglądam, bo zdarza mi się przez to zapominać, że teraz też jest życie i potrafię na chwilę głową być w miejscach, których już dawno nie ma. Trzeba pisać książkę dalej, na grzebanie przyjdzie czas.

Zaloguj się aby komentować

#woodstock #polandrock jednak #nostalgia


Ok. Czas to jakoś podsumować.

A więc był to powrót od czasu pandemii. Byłem sceptycznie nastawiony.

O jak bardzo się myliłem!

Bardzo dobrze oceniam. Mega się bawiłem. Dawno się tak nie uśmiałem. A uwielbiam się śmiać

Myślałem, że to będzie moje pożegnanie z tym festiwalem. Ale ludzie których tam spotkałem chyba zmienili moje zdanie


Może faktycznie nie było wioski Kryszny, czego żałuję. Ale rozumiem, że to przez mały teren.

Miałem wrażenie, że ludzi było dużo mniej niż gdy tam jeździłem.


Na mega plus. Hasło "Zaraz będzie czysto!" ludzie brali sobie do serca. Chyba wszyscy po sobie ładnie sprzątali.

Dzięki temu udało się uniknąć śmietniska i smrodu. Taki delikatny był, ale panie... co to za smrodek?


Plusy:


  • Ludzie - Na to liczyłem, że będzie dużo miłych dusz i aniołów Nie zawiodłem się. W tej kwestii nic się nie zmieniło. Z każdym można porozmawiać, z każdym piątkę zbić itp. Bardzo dobre towarzystwo.

  • Jedzenie - głownie piłem, a jak piję to mniej jem. Ale jeść też trzeba. Ceny festiwalowe, ale też bez przesady. Porcje duże i dobre. Wybór do wszelaki, było wege jak ktoś lubi, było mięsko. I były ziemniaczki mniam mniam!

  • Muzyka - Dalej na plus, ale nie moje już to klimaty. No i Ich Troje. Z całym szacunkiem, nie mam nic do zespołu. Ale widziałbym jakiś inny fajny zespół. A nie pop rock z gościem za którym nie przepadam. Kwestia gustu oczywiście.Byłem na 3 koncertach i paru w kawałkach, było ok.

  • Kibelki - no tu byłem w szoku! O jak mnie to pozytywnie zaskoczyło. Nie było lasu, więc trzeba było iść skoro świt tam gdzie król piechotą chodzi. Nastawiony byłem na "zasrany kibel" za przeproszeniem. A spotkałem się z tym co na zdjęciu we wcześniejszym poście spotkaliście. Mega +++. W niedzielę rano też było czysto jakby co

  • Masa zdjęć z różnymi pozytywnymi ludźmi, do własnej kolekcji

Minusy:


  • brak

  • No dobra. Trochę oszukali, że nie można spać w aucie. Niepotrzebnie kupiłem namiot itp itd. Spałem w aucie. Nikt problemów nie robił. Dodatkowo rozbity zaraz obok pola, niedaleko dużej sceny. Może 10 minut piechotą. Może mniej, ciężko ustalić teraz. Czas leciał swoim życiem


No i dałem rozdanie książki z dedykacją dla użytkowników Hejto.

Miało być losowanie, ale urzekł mnie komentarz @vredo . Więc to on wygrał książkę, jako że jako jedyny stwierdził, że to dobry artefakt

Wybaczcie proszę i nie bijcie. Nie znam Tomeczka, ani jego rodziców. Nic nie było ustawione

Dla 1 osoby będę miał 2 pocztówki na pocieszenie z tych co wcześniej zapiorunowali tamten wpis, tu już będzie losowanie jutro/pojutrze.


ps. Emotek nawaliłem jak typowy boomer co zrobisz, jak nic nie zrobisz

06214493-d375-4c14-99de-556087ed3474
0f33de48-fde7-49e9-b41b-45a712bc04a7
a8ca2072-98b1-4eba-bd5c-561a536962d7
c9701e10-4310-46e6-9e10-d3f0cf808ca3

Ja w zeszłym roku jeblem nockę w aucie swoim i nie tylko i jakoś problemu nikt nie miał. No może gość obok jak mu zarzygali maskę z ekipy obok.

@Djnx Omijam festiwale. Byłem zaledwie na kilku. Woodstock obserwowałem trochę przez YouTube i... faktycznie jakby mniej ludzi. Czy formuła się wyczerpuje, czy to wina miejsca? Szkoda.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Kaligula_Minus a minie jeszcze parę lat i leżąc już w barłogu będzie wspominał, jakie to były czasy jak miał żonę i dzieci, jak mógł się jeszcze napić.


Nostalgia to zwykły lat teraźniejszości. Zwłaszcza, że wspomnienia lubią się przekłamywać i zabarwiać, dobierać te kilka pięknych chwil i je wynosić na piedestał, dopowiadając nieraz zdarzenia które nie miały miejsca.


Naprawdę nie warto. Zdychanie za życia, z powodu jakiejś ułudy przeszłości.

Zaloguj się aby komentować

Kiedyś to było, a teraz nie ma

Nocki w kafejkach internetowych i naparzanie LANówek do rana: Quake 3 Arena, Unreal Tournament, Half-Life, CS 1.5, Soldier of Fortune..


Mapki do teraz pamiętam, a w żadną nie grałem od kilkunastu lat :v


https://www.youtube.com/watch?v=MQJzUsZb7co


#nostalgia #grykomputerowe #kiedystobylo #q3arena #quake #lanparty #multiplayer #okboomer

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@zjadacz_cebuli Nie wiedziałem, że z Eltonem tą piosenkę też wykonał. Właśnie sprawdziłem na yt. Faktycznie. Ale z Dido lepsza

Zaloguj się aby komentować

Pamiętacie Żuka?


Jeśli tak, to zapewne z jego schyłkowego okresu, gdy był już mocno przestarzały i stał się obiektem szydery. Ale tak naprawdę to był udany i pracowity wóz, któremu mamy co zawdzięczać.


Historia Żuka zaczęła się w 1956, kiedy go opracowano. W 1958 go zaprezentowano i wypuszczono serię próbną, a w 1959 zaczęła się produkcja seryjna. Były to czasy poststalinowskie, gdy przyszła gomułkowska odwilż, poluzowano ucisk na społeczeństwo i okazało się, że w kraju, gdzie brakuje wszystkiego, pilnie potrzebny jest lekki wóz dostawczy, który pomoże wszystko wyprodukować i rozwieźć. Licencyjna lekka ciężarówka Lublin 51 (kopia radzieckiego GAZ-a 51) była przestarzała, toporna w obsłudze, paliwożerna, psuła się i brakowało części (bo zaopatrzeniowcy sowieccy mieli klientów z krajów satelickich w żopie). Stalina już nie było, więc wolno było Polsce opracować własne rozwiązanie.

Tak też zrobiono, a ponieważ brakowało pieniędzy, więc wzięto co było: podwozie i silnik od osobowej Warszawy. Opracowano nowe zawieszenie z tyłu na grubych resorach piórowych, przez co wprawdzie krawędź załadunku biegła wysoko, ale wóz brał znacznie więcej na plecy i nie klękał. A budę zrobiono z blachy falistej, żeby zużyć jak najmniej cennej stali i w ten sposób wzmocnić jej sztywność.

Samochód został przyjęty z otwartymi ramionami, bo mimo wad wrodzonych – niskiej mocy i małego rozstawu kół – był i tak znacznie lepszy od wszystkiego co było dostępne, a konstrukcja broniła się nawet na tle zagranicznej konkurencji. Sporo Żuków udało się wyeksportować, a w Egipcie nawet powstała miejscowa montownia, produkująca Żuki pod nazwą Eltramco Ramzes. Zapaleńcom z FSO, inspirującym się rozwiązaniami francuskimi, udało się tez po godzinach przerobić stary, dychawiczny, dolnozaworowy silnik M-20 na wersję górnozaworową, dzięki czemu zauważalnie wzrosła moc i poprawiła się łatwość obsługi i kultura pracy. Klienci wciąż czekali, więc produkcja szła pełną parą, a wóz nieustannie poprawiano i modernizowano, prezentowano też kolejne wersje nadwozia.

W latach 70. konstrukcja była już stara i myślano o następcy, opracowano nawet prototypy. Ale jak to w gospodarce socjalistycznej, na wszystko brakowało pieniędzy, a Żuk już przecież był i nadal działał, więc władza ludowa nie zdecydowała się na jego wdrożenie. Potem przyszły lata 80. i o ile Żuk przy starym zachodnioniemieckim Volkswagenie T1 dawał radę, to przy T3 wyglądał już jak zabytek. Potrzeba jego wymiany stała się paląca, jednak równie palący był brak pieniędzy w państwowej kasie.

A potem komuna upadła, przyszły lata 90. i czasy transformacji, otwarto granice na zachodnie towary i na rynku pojawiły się nowoczesne wozy dostawcze. Jednocześnie pojawiło się jednak wielu przedsiębiorczych Polaków, których na zachodnie auta po prostu nie było stać. Tłuczono więc Żuka aż do 1998 roku, bo po raz kolejny okazał się potrzebny – czymś trzeba było wozić pomidory na bazar i ekipy na budowę dróg i szklanych centrów handlowych. A na polskich drogach spotykało się je powszechnie jeszcze w latach 2000.


Można więc powiedzieć, że ten wyśmiewany samochód, którego kilka pokoleń Polaków katowało, przeładowywało i eksploatowało aż do kompletnego zajeżdżenia – zbudował dwie Polski: socjalistyczną i kapitalistyczną. A jeśli wierzyć Walaszkowi, to także Galaktykę Kurvix.


#polska #motoryzacja #klasycznamotoryzacja #historia #nostalgia #ciekawostki

1c4c09c9-929b-4ae3-b1c0-27207aca606c

Ten gownowoz to doskonale zobrazowanie wszystkiego czym byl PRL.

Ch⁎⁎⁎wy wyglad, gowniana jakosc wykonania , wysoka awaryjnosc, brak ergonomii, chore rozwiazania techniczne i braki materialowe.

Jelcze 310 i Star 266 to najlepsze jesli nie jedyne co tzw polska motoryzacja miala dobrego.

Reszta to beznadziejny szajs.

@maks_kow Robiliśmy niezłe motocykle. Autosan H9 był bardzo udany (poza wrażliwością na uderzenia czołowe, ale to nie było winą konstruktorów, tylko durnych przepisów przygotowujących Polskę do wojny z NATO). Polonez też byłby spoko, gdyby nie przestarzałe podwozie i silnik. A i Żuk w momencie debiutu dawał radę, w latach 50. zachodnia Europa lizała jeszcze rany po wojnie i też żadnych cudów nie produkowała.

Masz oczywiście rację, że winny był popierdolony ustrój, przez który cierpiała jakość i nie inwestowano w rozwój, tylko tłuczono starocie w nieskończoność i jeszcze na nich oszczędzano.

@xniorvox właśnie nie, to brytole tego używają, jako surfurskich campervanów. Musiał być jakiś trend, bo w pewnym momencie widziałem kilka różnych w okolicy , w której mieszkam.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Kurła, już jakaś szkolno-przyborowa gazetka w Dino jest aż mi się fleszbeki z dzieciństwa włączyły co to w telewizji zaczęły się pojawiać w środku sierpnia reklamy zeszytów i tornistrów a do dzieciaka trafiała informacja, że to już za dwa tygodnie może mniej się wrzesień zaczyna i znowu do tych zasyfionych ławek, słuchać pół dnia tych zgredów, się z debilami ganiać na przerwach co niby stęskniłeś się za ziomkami ale nie aż tak żeby się wakacje kończyły i wracać do tej patusiarni w sumie.


Ale ulga, że sobie mogę spokojnie wstać i kulturalnie do kołchozu wybrać, do stanowiska śmierdzącego acz wygodnego, słuchać pół dnia kierownika złotego, się z debilami ganiać na przerwach za zakładem. Eh, ale w sumie żal dzieciaków co teraz powoli do nich dociera pewnie, że już połowa wakacji za nimi.


#szkola #praca #heheszki #pracbaza #nostalgia

99fc382b-f66f-4405-b01e-20d4930d6515

Najlepsze były te plakaty porozwieszane na korytarzach 1 września:


"Witaj szkoło!"

"Wypoczęci i głodni wiedzy, wracamy do szkolnych ławek"


Fajnie kontrastowały z pierwszym dniem szkoły, który zazwyczaj był niczym serwer pvp survival bez zasad i bez adminów. Byle przetrwać do końca dnia bez utraty zdrowia lub zawartości plecaka, i tak codziennie. Pół sierpnia już się cierpiało na samą myśl o tym xd

Zaloguj się aby komentować

Jestem ogólnie człowiekiem co se lubi wspominać że kiedyś to bylo ale jest rzecz za którą wybitnie nie tęsknie to jest palenie papierochów w domu, teraz to może się już tylko kojarzy z kompletną patolą. Po czymś takim papierochami waliło dosłownie wszystko, dywany, meble, ubrania itd. Takie mam przemyślenie po filmie "party przy świecach" mialem okazję obejrzec w hotelu z małżonką 😉 bo w sumie w starych filmach ładnie to jest pokazane. A film polecam, nie wybitny ale szlo się pośmiac. #przemyslenia #nostalgia

@b0lec a daj spokój z tym paleniem. Najgorsze, że na południu europy, nadal jest modne palenie w ogródkach restauracyjnych

@b0lec Byłem dopiero co za granicą, gdzie palenie w miejscach publicznych, w tym knajpach, jest normą. Kurłajapierdolę, nie mogłem sobie miejsca znaleźć. Baba siedzi z petem w ręku, obok niej dziecko próbuje jeść. A śmierdzi wszędzie. Cieszyłem się jak głupi z tego zakazu, choć byłem osobą palącą. Oby to nigdy nie wróciło.

Zaloguj się aby komentować