Drogi pamiętniczku. Po 3 dniowym pobycie w #chorwacja już przypomniałem sobie dlaczego nienawidzę krajów południa Europy. Los tak mnie pokarał znajomymi, którzy "zmuszali" mnie to wyjazdów, czy to #portugalia, #wlochy, #hiszpania a na propozycję ciekawszych wycieczek np na #islandia czy do #norwegia to było zawsze "hurrr durr ale tam zimno/drogo/ciemno/jasno/pusto/jak ja się tam opalę". Teraz pojechałem do #chorwacja (ale z nieco innych powodów, było to dla mnie poświęcenie) i utwierdziłem się w przekonaniu, że to totalnie nie dla mnie i prawdopodobnie już nigdy nie zawitam <45 równoleżnika.
Po pierwsze niewyobrażalny wręcz upał praktycznie od maja do września. Wychodzisz na zewnątrz i już jesteś spocony. Głowa boli po chwili od spiekoty od której nie ma ucieczki.
Po drugie tłumy ludzi wszędzie, nawet w pozornie mało popularnych miejscach. Ja uwielbiam odludne, dzikie i piękne miejsca gdzie możesz poczuć że jesteś w tej elitarnej mniejszości ludzi, którzy potrafią docenić majestatyczne norweskie fiordy, które wymagały godzin wędrówki w zimnie czy deszczu żeby je zobaczyć, arktyczną bryzę przy islandzkim lodowcu, proste jedzenie w górskim schronisku.
Odliczam więc dni do powrotu do Polski i planuję wyjazd gdzieś gdzie faktycznie odpocznę
@Sheppard30 wyspa korfu, miasteczko kavos -w lipcu miałem tam 25 stopni- zadupie na południowym krańcu wyspy, psy dupami szczekają, ciepłe morze, ładne wzgórza z gajami oliwnymi i trochę dzikiego lasu, spacerkiem na ukrytą plażę około 40 minut
Siema, to mój pierwszy wpis! Od dawna śledzę na portalu zmagania ludzi w #rower, ale jakoś nigdy nie miałem okazji się podzielić czymś nadzwyczajnym. Nie chcąc iść w ślady #kredafredachallenge, postanowiłem, że na początku dowiozę moje plany do końca, a następnie się podzielę wynikami. Właśnie zakończyłem 1-dniową przygodę bikepackingową z Cabaña do Jardín (centralna część Hiszpanii) i chciałem podzielić się krótkim podsumowaniem wycieczki!
Podróż:
Dystans: 0.1354 km
Przewyższenie: 0.12995 m
Średni dzienny dystans: 0.1016 km
Średnie dzienne przewyższenie: 0.1000 m
Najważniejsze momenty i trudności:
Godzina 1: Łatwa rozgrzewka 12 m w Cabañie do tronu, potem zrzut. Zaskakująco owocny początek.
Godzina 2: Przeczyszczony miałem bliskie spotkanie z kantem komody. Zdecydowałem się unikać typowych dróg komunikacyjnych.
Godzina 3: Przesunięcie w głąb lądu dla wspaniałych widoków na jezioro Charco i świetnego jedzenia, choć to zaskakująco mocno wierzgało.
Godzina 4: Trudne wspinaczki, ale zakończyliśmy mocno z 0.1900 m przewyższenia.
Godzina 5: Zaczyna do mnie docierać, że nie doceniłem zardzewiałego łańcucha w moim rowerze. Szybka decyzja, zdejmuję, wkładam do plecaka i jadę dalej.
Godzina 6: Najgorsza pizza w moim życiu z Horno, ale uratowana niesamowitym mayonesa.
Godzina 7: Ustanowiłem nowe rekordy osobiste, średnia prędkość ponad 0.30 km/h.
Godzina 10: Szalony objazd do Compostador z 0.1071 m wspinaczki z powodu nieskoszonych chaszczy - czy ktoś tu w ogóle mieszka?
Godzina 12: Ostatni wysiłek do Puerta de Entrada, a następnie dodatkowy podjazd do El Retrete.
Lokacje:
Często musiałem improwizować. Nie dość, że teren trudny do poruszania, to jeszcze było skrajnie gorąco, ale miejscowi pokazali nam sztuczkę z cubo de hielo en la cabeza i jakoś poszło. Wszędzie pełno lokalnej fauny, głównie żółwi śródziemnomorskich. Niestety ten, którego widziałem z bliska, odwrócił się do mnie dupskiem i jedyne co na zdjęciu mogę zaoferować, to majestatyczne poślady. Jeśli chodzi o standard, to lepszy niż we Francji, choć @splash545. by narzekał, bo tu nie ma ToiToiów.
Jedzenie:
Najlepsze cojoncitos rojas są serwowane przez lokalną cerezo w centrum Jardín. W ogóle jak ktoś ma szczęście to w środku czasem znajdzie małego bicho, który zostawi na zębach lekki posmak, który ponoć tutaj bywa przysmakiem. Nie wiem, dla mnie smakuje jak caca de gusano. Co kto lubi.
Ostateczne myśli: Ta podróż była mieszanką zapierających dech w piersiach krajobrazów, trudnych wspinaczek, niespodziewanych wyzwań i satysfakcjonujących chwil. Dobrze jest znać chociaż podstawy lokalnego języka. Bikepacking to naprawdę przygoda, która wykracza poza samo jazdę na rowerze.
#twojwpisbrzmiznajomo @gastlich trochę #heheszki i trochę #hiszpania xD
Od początku: na Melody trafiłem jakoś w lata temu jak zacząłem się uczyć kastylijskiego. I mnie zauroczyła ta śliczna Andaluzyjka
Melody to nie jakaś tam gwiazdka jednego sezonu, jest w Hiszpanii znana od wczesnego dzieciństwa.
Debiutowała w wieku 11 lat (w 2001 ) piosenkami El baile del gorilla i Pata negra, która stały się hitami w Hiszpanii. Śpiewała tyż piosenkę do Herkulesa, i wiele wiele innych
Jest piosenkarką, tancerką i aktorką.
W 2013 wystąpiła w 3 edycji hiszpańskiej Twoja twarz brzmi znajomo, niestety nie wygrała (zajęła 2 miejsce) ale zabłysnęła brawurowymi wykonaniami utworów Thalii, Loli Flores i Terremoto.
Już raz startowała w hiszpańskich eliminacjach do Eurowizji (w 2009), ale się nie zakwalifikowała.
Jakoś nie ma szczęścia dziewczyna w osiągnięciu światowego sukcesu. A szkoda, bo jest piękna i niesamowicie utalentowana. Może nie trafiła na dobrych producentów swoich piosenek, najlepiej wychodzą jej odtwarzanie cudzych utworów.
No a w tym roku jej utwór "Esa diva" reprezentuje Hiszpanię!
A dla pzypomnienia - Eurowizja w Hiszpanii do sport narodowy
Tu jej stronka z video, można podziwiać jej kunszt w odtwarzaniu cudzych piosenek