Próbuję sobie zrobić podkładki do szczepienia dla Śliwek w tym celu w listopadzie dałem pestki do stratyfikacji. Dzisiaj znalazłem czas by zobaczyć co z nimi się dzieje. Nawet wyszły i puściły pędy.
Jedna pestka dała mi pędy bliźniaki. Ciekawe co z nich będzie wsadziłem je w innym miejscu niż resztę, jak mi kury nic z nimi nie zrobią i urosną to zostawię je i nie będę na nich szczepił.
@redve łatwiej nie palić na metylfenidacie. Nie ma ciśnienia takiego.
Gorzej z kawą, bo to bardziej nawykowe. Ale kawa z metylfe może utrudniać dobranie dawki.
Jeżeli lekarz ci tyle już powiedział, to spoko.
Powinieneś też wiedzieć, że higiena snu jest mega ważna przy dobieraniu dawki. Łatwo jest używać stymulantów jako stymulantów, a nie jako leków na ADHD. Jak jesteś niewyspany, to nie wiadomo jakiej dawki potrzebujesz, bo dawka na zwalczenie niewyspania i zaleczenie ADHD jest inna niż samo zaleczenie ADHD u wyspanej osoby.
Trzymam kciuki, żeby udało się dobrać leki i żebyś nauczył się ich używać
P.S.: gdybyś przesadził z dawką przez pomyłkę albo i nie i zaczął czuć panikę, niepokój, ogólnie czuć się źle, to dobrym sposobem jest coś porobić. Pobiegać, iść szybko, jechać na rowerze. Cokolwiek, żeby pozbyć się nadmiaru energii.
Ja np tak miałem, gdy połączyłem wyższą dawkę Concerty z szampanem bezalkoholowym, który okazał się być na białej herbacie i mieć dużo kofeiny. Po godzinie musiałem wyjść z imprezy i szybko się przejść gdzieś.
Żywiec się zreflektował i wypuścił piwerko specjalnie dla bobolskiego watażki. Nareszcie nie będzie już musiał pić słonowatego ze swojego kija tylko kulturalnie pójdzie do sklepu i kupi sobie zgrzewkę.
Ostatnio zrobiłem sobie tydzień przerwy od internetu prawie w ogóle. Doskonałe posunięcie, muszę częściej je stosować. Zostawiłem do wykorzystania tylko te apki i strony, których potrzebowałem na co dzień do życia, a cała reszta była nieodwiedzana, a w przypadku Discorda w ogóle wyrzuciłem go z telefonu. Ogólnie to #czujedobrzeczlowiek Wykorzystanie apek innych niż niezbędne (niezbędne = mapy, apka od książki, pogoda itp.) spadało czasem poniżej 5 minut dziennie.
W międzyczasie też doszedłem do tego, że to już czas pożegnać się z dzienniczkiem treningowym pod #stefeksiewspina - spełnił swoje zadanie, motywując do regularności, teraz już od pewnego czasu na siłę musiałem szukać czegoś bardziej kreatywnego niż suche podsumowanie. Dzienniczek spadł do podziemia, pobrany do excela (w żadne API nie będziemy się bawić, będziemy się napierdalać Pythonem po HTTP i turlać regexpami). Nie czuję, żebym potrzebował jakiejś dodatkowej motywacji, więc jest to już drugi tag (po [hash]rokmedytacji), który spełnił swoje zadanie i idzie na zasłużoną emeryturę... prawie. Zmienię mu przeznaczenie i zostawię go sobie na istotne rzeczy typu wyjazdy wspinaczkowe lub ciekawsze sytuacje. Ale regularnie już nie będę się produkował, przynajmniej na razie.
Muszę też przemyśleć podejście do innych sztafet, bo z motywującej zabawy zaczęły stawać się obowiązkiem, a ja szybko (za szybko) wpadam w wir grindu xD Ale to już bez uprzedzania, ani omówień, nie muszę pisać swojego planu na rok na Hejto.
Podsumowując: w styczniu pozbyłem się grindowej, nieskończonej gierki, którą po ponad dwóch latach oceniłem jako "gram coraz bardziej z powodu efektu utopionych kosztów " (gdzie "kosztem" jest poświęcony czas, nie złote monety). Teraz odrzucę kolejne przywiązania-przymusy w ramach nieskończonej pracy nad #rozwojosobisty
Nie wiem na co przeznaczę oszczędzony czas, mam nadzieję, że nie na jakieś bardzo głupie głupoty, tylko takie rozsądniejsze.
Chyba w nowych Androidach aplikacje mogą teraz zmieniać ikony na bieżąco? Edit: najwyraźniej tak, bo ikonka się zmieniła po zaliczeniu skipa. W poprzednim telefonie tak nie było.
Już w sześcioletnim Huawei P30 ikonki się animują. Natywne aplikacje zegara i kalendarza pokazują aktualną datę i godzinę - nawet sekundnik się porusza. Ikona duolingo też się zmienia.
No więc, znudziło mi się oddawanie po kilka butelek, żeby dostać paragonik na 2 czy 3 złote.
Potem mam ich masę, i nie wiem co z nimi zrobić, nie robię zakupów tak często.
To pomyślałem - uzbieram tego więcej, i oddam hurtem, będzie coś wart ten talon na k⁎⁎wę i balon.
Jak padumałem, takoż i uczyniłem.
Uzbierałem spory wór, specjalnie poszedłem w środku tygodnia, licząc na to, że będzie mniej amatorów wkładania podłużnych przedmiotów do okrągłej dziury która marudzi jak źle włożone... No ale nie.
Nie było szans, przede mną kolejka żulerii z worami równie wielkimi jak moje, jak nie większymi, a maszyna już była przepełniona unijną miłością.
No nic, wróciłem z tym worem, licząc że stare baby w oknach paczące, nie wezmą mnie na języki, biorąc za żula wracającego z tarczą, nie na tarczy.
@Opornik
Tak zwany system "daj kasę, oddamy jak odniesiesz niepogniecioną butelkę i poczekasz 20 minut aż po piątej osobie przepełniony automat zostanie opróżniony przez panią, która i tak nie ma na to czasu bo została oderwana od jednej z dwóch czynnych kas do których czeka łącznie jakieś 50 osób, a jak nie oddasz to cały zysk idzie dla nas".
No to sie nacieszyłem kurkami i moim ulubiencme pingwinkiem.
Wiatr otwarł nie domknięte drzwi od pomieszczenia gdzie wychowalnik miałem i udusił pięć kurek a kolejne pięć poddusił tak ze nie wiem czy jeszcze będą żyły.
J⁎⁎⁎ny owczarek niemiecki wiecznie k⁎⁎wa głodny chodzi. Poczęstuje h⁎⁎a jakims słodzikiem bo tak k⁎⁎wa nie będzie
Obcy pies Ci wbił na posesję i wynik kurczaki? Czy to jest typową wieś, gdzie ludzie mają wyjebane na swoje psy i kompletnie nie dbają o to co robią? Po co pytam, przecież efekt mam na zdjęciach...
Pojechałem do rodziny na święta i odwiedziłem tzw. stare śmieci. Widoczny tu pociąg jedzie trasą w pobliżu drogi, którą jako dzieciak nie raz jeździłem z kolegami na rowerach w tle widać las i dach domu. Tego domu jako dziecko się bałem. Mieszkała tam starsza kobieta, którą dzieciaki się straszyły mówiąc, że jest czarownicą. Faktycznie była nieco dziwna, ale myślę, że to był po prostu efekt choroby, albo starości a najpewniej jednego i drugiego. Później pewnie zmarła i ktoś kupił ten dom, który dziś niszczeje. Za domem jest małe, leśne jeziorko i dość przyjemny teren, gdzie można odpocząć. Jestem tak stary, że pamiętam, jak przejazd kolejowy przy którym stałem robiąc fotkę pociągu opuszczany był przez dróżnika za pomocą korby. Facet wychodził z pobliskiego domku, gdy rozlegał się dzwonek i kręcąc korbką zamykał szlaban.
Fajnie było znowu tam zajrzeć. Wróciło sporo wspomnień.