Są pyszne ale kupowane w barach i restauracjach nie mają za wiele wspólnego ze zdrowym jedzeniem. Na szczęście można je zrobić w domu, z dobrych składników i wtedy są o wiele lepsze dla zdrowia.
#CiekawostkiBingAI - zadaję pytania czatowi GPT i publikuję odpowiedzi.
Jakie niebezpieczne związki wytwarzają się podczas smażenia mięsa na patelni i jak sprawić, by smażenie było bezpieczniejsze
Podczas smażenia mięsa na patelni mogą powstawać niebezpieczne związki, które mają negatywny wpływ na zdrowie. Według wyników wyszukiwania¹²³⁴, niektóre z tych związków to:
- Akroleina, która jest produktem rozkładu tłuszczu i ma działanie drażniące i rakotwórcze. Akroleina powstaje, gdy tłuszcz zaczyna dymić pod wpływem wysokiej temperatury².
- Związki Maillarda, które są połączeniami cukrowców i białek i nadają mięsu złote zabarwienie oraz specyficzny smak i aromat. Związki Maillarda mogą być szkodliwe dla zdrowia, ponieważ reagują z białkami organizmu i zakłócają ich funkcjonowanie. Związki Maillarda mogą sprzyjać starzeniu się, cukrzycy, miażdżycy i chorobom neurodegeneracyjnym².
- Końcowe produkty zaawansowanej glikacji (AGE), które są podgrupą związków Maillarda i powstają głównie w czerwonym mięsie pod wpływem wysokiej temperatury. AGE mogą gromadzić się w organizmie i zakłócać normalne funkcjonowanie komórek. AGE mogą zwiększać ryzyko chorób serca, udaru mózgu i powikłań cukrzycy¹⁴.
- Wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA), które powstają, gdy tłuszcz wytapiający się z mięsa spada na żar lub płomień i opada z dymem na mięso. WWA mają silne działanie rakotwórcze i mutagenne. WWA mogą wywoływać nowotwory skóry, płuc, piersi, żołądka i jelita grubego²³.
- Heterocykliczne aminy aromatyczne (HAA), które powstają w samym mięsie pod wpływem wysokiej temperatury. HAA są również silnie rakotwórcze i mutagenne. HAA mogą wywoływać nowotwory piersi, prostaty, trzustki i jelita grubego²³.
Aby sprawić, by smażenie było bezpieczniejsze, można stosować następujące zasady:
- Smażyć mięso w jak najniższej możliwej temperaturze i jak najkrócej, aby uniknąć nadmiernego utleniania tłuszczu i tworzenia się szkodliwych związków².
- Unikać panierek, które zwiększają kaloryczność dania i sprawiają, że posiłki stają się bardziej ciężkostrawne. Paniereki również sprzyjają tworzeniu się związków Maillarda².
- Do smażenia używać oliwy z oliwek lub oleju rzepakowego, które zawierają jednonienasycone kwasy tłuszczowe lub nienasycone kwasy omega-3. Te kwasy są mniej podatne na niekorzystne zmiany pod wpływem wysokiej temperatury niż nasycone kwasy tłuszczowe lub kwasy omega-6².
- Dodawać do mięsa przed smażeniem przyprawy lub zioła o właściwościach przeciwutleniających i antybakteryjnych, takie jak oregano, rozmaryn, czosnek, cebula, kurkuma czy imbir. Te składniki mogą zmniejszać ilość szkodliwych związków w mięsie i poprawiać jego smak i aromat²⁴.
- Ograniczać spożycie smażonego mięsa do 1-2 razy w tygodniu i nie jeść spalonych lub zbyt przysmażonych części. Zamiast smażenia można stosować inne metody obróbki termicznej, takie jak gotowanie, duszenie, pieczenie lub parowanie²³.
Źródło: Konwersacja za pomocą usługi Bing, 4.06.2023
Jeśli dziś zrobiłam progres z ciężarami, to tylko "przypadkiem" Bo akurat ktoś używał mniejszych hantli, które chciałam wziąć. Tak było przy wznosach bokiem, reverse fly, uginaniu na biceps - tutaj zresztą nie dałam rady zrobić więcej niż 7 powtórzeń w serii z 9kg hantlem. W triceps extension dodałam 2.3 kg, ale musiałam obniżyć o 2 powtórzenia w każdej serii, bo by się nie dało. Musiałam też dziś robić dłuższe przerwy, nawet 2.5 minuty (w podciągnięciach), bo brakowało mi siły. A że miałam tyle czasu między seriami, to oczywiście znów opanowały mnie rozkminy w stylu: "czemu tamta dziewczyna robi wiosłowanie hantlami z 2 x 6kg?" I inne w tym stylu. A potem wydaje mi się, że pewnie ja wyglądam jak jakaś kosmitka z tymi swoimi ciężarami. Ale mam nadzieję, że nikogo to nie obchodzi.
Pisałam parę dni temu, że chcąc zmusić się do powrotu na właściwą drogę (czyli robienia redukcji), będę wstawiać tu raz w tygodniu zestawienie pomiarów z wagi. I tak też robię. W apce Huaweia, z której korzystam tydzień zaczyna się w niedzielę, stąd też wstawiam to właśnie dziś. Przy odrobinie samozaparcia może jeszcze w tym miesiącu moja waga osiągnie np. 56.5 kg? Niby trzeba by zrzucić tylko kilogram, ale u mnie waga zawsze bardzo wolno idzie w dół.
Tak z ciezarami trzeba robic - moge zrobic zalozone 12 powtorzen w 4 seriach to lekko zwiekszam ciezar, zeby ostatnia seria bylo powiedzmy 8 powtorzen. Fajnie sie czyta twoje posty i oglada progres. Trzymam kciuki 💪1kg jesli to rzeczywiscie tkanka tluszczowa to jest duzo przy twojej filigranowej wadze.
@rain na siłowni każdy robi swoje i nikt nie rozmyśla o tym kto i jak ćwiczy
Może biorąc ten większy ciężar udało Ci się przełamać jakaś barierę
Waga to najgorsze zło, sprawdzaj sobie też obwody. Mimo, że waga stoi (lub delikatnie leci w dół, albo nawet w górę) może zyskałaś większą dupkę albo lotnisko się robi super
W jakim markecie można kupić sosy zero? A najlepiej majonez. Uwielbiam majonez jednak gdy patrzę kaloryczność to wiem że nie mogę jeść. #hejtokoksy #dieta
@Dudlontko Polecam majonez wege z biedry. Połowa kaloryczności zwykłego. A smakuje wybornie. Ten majonez to żyćko. Co do sosów zero to polecam stronkę guiltfree. Zwariujesz od nadmiaru wyboru wśród produktów
Naciągnąłem mięśnie pleców, co utrudnia spanie, więc oczywiście śnił mi się straszny sen - że w jakiś sposób w badaniach wyszło jak wygląda moja dieta i jedynym sposobem, żeby nie umrzeć było jedzenie niemal samych owoców i warzyw. Na szczęście się obudziłem...
Właśnie widziałem tak grubego typa że jechał stabilnie na hulajnodze bez trzymanki pisząc jakieś esemeski bo trzymał kierownicę sadłem XDDDD ja pi⁎⁎⁎⁎le ludzie ogarnijcie się, to nie jest postęp XD
Trening zrobiony. We wszystkich ćwiczeniach dorzuciłam te 2-2.5 kg (no w prostowaniu na ławce rzymskiej tylko + 0.5 kg, ale tu boję się szarżować, bo nie ufam temu ćwiczeniu, no i mam chory kręgosłup), oprócz suwnicy i wykroków - w obu przypadkach stosowane obciążenie jest dla mnie wymagające - szczególnie te 2x16 kg w wykrokach jakoś mnie dobija. Dziś napiszę temu "mojemu" trenerowi, że hmm to jednak nie do końca to, o co mi chodziło we współpracy i że rezygnuję. Mam zresztą dobry pretekst - ktoś mi uszkodził auto na parkingu i wylądowało u blacharza-lakiernika. A to trochę kosztuje, nawet jeśli uszkodzenie nie jest bardzo duże.
Zastanawiałam się nad tym, żeby Was bardziej zacząć wykorzystywać. Już tłumaczę: jakoś tak motywująco działa na mnie to, że wrzucam sobie tutaj te 3 razy w tygodniu relację z treningu. A że jest to screen z apki, w której zawsze uczciwie wpisuję liczbę serii i obciążenie, bo przecież muszę wiedzieć na następnym treningu ile zrobiłam w poprzednim, nie ma tu opcji na manipulacje. Owszem - chodziłam na siłownię regularnie jeszcze zanim zaczęłam tu wstawiać relacje, myślę, że chodziło też o to, że po prostu co miesiąc z konta schodzi mi opłata za karnet, więc nie chcę by się marnowała, ale np. kiedy pojechałam na parę dni do rodziców na święta wielkanocne to "zwyczajnie" bym olała ćwiczenia, ale myśl o tym, że może jednak ktoś się zainteresuje tym, że czemu nie wstawiam screena, spowodowała to, że także w domowych warunkach robiłam treningi. Krótko mówiąc - presja społeczna to czasem dobre narzędzie.
Ale do rzeczy: zupełnie padła mi samokontrola jeśli chodzi o jedzenie. I wstydzę się tego. Nie chcę wnikać czemu tak się stało, chcę po prostu wrócić na właściwe tory. Stąd też pomyślałam, że zacznę znów ważyć się codziennie i będę raz w tygodniu wstawiać screena z apki Huaweia ze średnią tygodniową mojej wagi. Wagę też mam Huaweia i ona automatycznie przesyła odczyt do apki, więc też nie będzie opcji na oszukiwanie. Może w ten sposób wreszcie się ogarnę.
Ugułem to po wczorajszym treningu bardzo bolały mnie kolana (na szczęście w drugiej połowie dnia ból minął) i plecy w odcinku lędźwiowym. Na tyle, że nie bardzo mogłam siedzieć przed komputerem, więc jestem do tyłu z pracą. Dziś jest trochę lepiej, tzn. dalej bolą, ale mniej i chyba znów nie będę mogła wysiedzieć przy biurku. Fck this sht, nie mogę sobie pozwolić na takie przestoje.
@scorp Niestety zawiodłem, kremówki nie było, dopchałem do limitu lodami bo mnie mocno na słodkie ssało
Nie wiem co to elastyczna dieta prawdę mówiąc. U mnie dieta, która mówi mi co i kiedy jeść niestety odpada bo gotuję też dla rodziny i nie chcę też rezygnować z ulubionych potraw. Liczę więc tylko kalorie i pilnuję żeby zrobić te 120-150g białka co drugi dzień gdy ćwiczę. Raz w tygodniu cheatday, ale w sumie nie po to żeby się nawpierdalać tylko żeby odpocząć od kalkulatora czy móc wyjść zjeść na mieście.
Efekty spoko bo jem co lubię i głodny nie chodzę, czasem wprawdzie głód przyssie, ale jeszcze pod kontrolą. Obecnie gubię 1-2kg tygodniowo.
@Stashqo Elegancko! Elastyczna czyli masz limit kalorii, założenia co do białka i żonglujesz sobie tłuszczami i węglami. Ja robiłem dokładnie tak samo jak się odchudzałem. Z jedzeniem pod jakiś plan czy z dietetykiem to bym długo nie wytrzymał.
Tomeczki, chyba odkryłem ulubioną wódkę. Jako, że dzisiaj piątek, a nie piłem nic już 2 tygodnie, zatęskniłem za polską wódką i wysłałem koleżankę po czystą żubrówke. Normalnie chlałbym soplice piwgową, ale ostatnio też jestem low carb i dieta mocno więc bardziej selekcjonuje trunki i jadło, ale do rzeczy. Odliczylem wiec sobie dzisiaj 1200 kcal i czekam. Wraca dziewcze ze sklepu z takim czymś. Na pierwszy rzut oka nawet nie zwróciłem uwagi. Polałem nam po jednym, walnęliśmy i dziwne. Niby smakuje jak normalna czysta tylko jest ten za⁎⁎⁎⁎sty posmak. Patrzę na etykietę, no faktycznie żubrówka biała, ale z nutą porzeczki. 37,5 procent. Słodkie to nie jest jak te Soplicę słodzone kolorowe, ot coś takiego jak woda aromatyzowana. Mega. Także spadam się delektować
W moim warzywniaku pojawiły się pierwsze, stosunkowo tanie truskawki (13 PLN za kilogram), więc z tej okazji podzielę się z Wami moim ulubionym, niskotłuszczowym zamiennikiem "truskawek ze śmietaną".
Skład:
Kvarg naturalny - 200 gramów
Skyr - 330 gramów (ale to ze względu na to, że w takiej pojemności Lidl sprzedaje duży skyr)
Truskawki - 200 gramów
Syrop klonowy - 20 gramów (ja korzystam z tzw. grade'u C, czyli najciemniejszego i najbardziej aromatycznego, ale inne też się oczywiście nadadzą. Można wymienić na słodzik, czy insze słodziwo. Jak mam ochotę na mniej słodkie, to daje 10 gramów i też jest ekstra)
Truskawki kroimy na pół, wszystko mieszamy i odstawiamy na chwilę do przegryzienia. Można dorzucić muesli, czy co kto tam lubi.
Makrosy w całości (750 gramów): 62,4 gramy białka, 54 gramy węgli (po wyeliminowaniu syropu klonowego będzie tych węgli 37 gramów i odpowiednio mniej kalorii), 0 gramów tłuszczu, 360 kcal (lub 290 bez syropu klonowego).
Zdjęcia nie dodaje, bo wygląda to dosłownie jak truskawki z jogurtem xD. W sezonie letnim jem w zasadzie codziennie, dodając różne owoce, czy czasem robiąc truskawki a la Romanoff (czyli wcześniej namaczam pokrojone truskawki w "marynacie" z soku pomarańczowego i Triple Seca).