Już w ten weekend w Mińsku Mazowieckim odbędą się mistrzostwa Europy w jeździe na rolkach po skateparku. Mój poprzedni wpis spotkał się z żadnym zainteresowaniem, a uważam, że impreza warta uwagi (a w dodatku za darmo to dobra cena), więc próbuje jeszcze raz, tym razem linkując zwycięski przejazd z mistrzostw świata w Rzymie.
Julien Cudot będzie w Mińsku, a poza nim chociażby Nils Jansons, Valters Grasmanis, Meryl Munoz, a z Polski oczywiście Tomo Przybylik, Zarzeczny, Misiek Pietrzak, Patka Najda, Kasia Kaminiorz i wielu innych świetnych skejtów.
No według mnie bedzie fajna zabawa i okazja popatrzeć jak się jeździ.
Czy ktoś tu pamięta jeszcze, że rolki nadają się nie tylko na ścieżkę rowerową, ale też na skatepark? Średnia wieku na Hejto wskazuje, że możecie wspominać z nostalgią czasy spodni opuszczonych do kolan, XGames i ślizgu na rurkach.
Jeżeli tak, to możecie odświeżyć wspomnienia, bo w przyszły weekend w Mińsku Mazowieckim najlepsi skejci będą walczyć o mistrzostwo Europy. Świetna okazja, żeby (za darmo, bez biletów) popatrzeć na najmocniejsze triczki, na świetnym parku.
Oczywiście będzie bardzo mocna reprezentacja z Polski oraz goście na światowym poziomie. Polacy mają czase na medale we wszystkich kategoriach. Zawody w kategorii street (czyli głównie rurki i murki), z podziałem na kategorie wiekowe i dziewczyny/faceci.
Podobno bedzie też transmisja online i może nawet jakiś telebim w centrum Warszawy (ale wiecie jak jest ze skejtami, ciężko im wierzyć na słowo).
Te progi wciąż za małe? Jakie by nie były to, jak widać po komentach z X'a, i tak Sebom będzie przeszkadzało, że są. Zapi€rdalać już nie będzie przeszkadzało.
Tak czułem, że z tym dino na Wilanowie jest jakiś przekręt.
Dzisiaj znalazłem, że chcą je stawiać przy ulicy Sytej.
To nie jest Wilanów, tylko Zawady. Zabita dechami wieś, gdzie są dwie drogi dojazdowe do miasta: wiecznie zapchana Vogla i wijąca się niemal przez tereny EC Siekierki trasa: Syta, Tuzunowa, Spiralna, Kobylańska, Zawodzie, Augugustówka. Wąskie dróżki, zawalone ruchem już 15 lat temu, bez szans na poszerzenie.
Zapytacie się, czy mieszkańcom nie przeszkadza niemal bezpośrednie sąsiedztwo elektrociepłowni?
Niekoniecznie, tylko linia kolejowa przeszkadza, a sama elektrociepłownia jest oddzielona od budynków oczyszczalnią ścieków xD
Z zalet tej wioski mogę podać: miejsce treningowe golfowe (podobno nie jest to pełnoprawne pole golfowe), nie wszystkie działki są zabudowane, bo niektórzy chyba liczą, że dostaną po kilka tysięcy za metr
Powodzenia. Sąsiad właśnie sprzedał mieszkanie, chciał 16k za metr, musiał zejść do 13k. A mieszkam w fajnej, zielonej okolicy, ludzie się zabijali żeby tu mieszkanie kupić.
Dostawca jedzenia pędzący na złamanie karku na maszynie jedynie przypominającej rower to już standardowy obrazek na Ursynowie. Co prawda ostatnio coś w sprawie drgnęło i ruszyły kontrole elektryków, jednak to zaledwie kropla w morzu potrzeb. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że ewentualne modyfikacje maszyn są trudne do wychwycenia w trakcie rutynowej kontroli. Stołeczny ratusz myśli o zakupie specjalistycznego urządzenia.
Jadę sobie rowerem Pileckiego w stronę Puławskiej nagle mnie mija debil na hulajnodze. Widzę mrugające światła na przejściu przy onkologii. Debil się pod ubera czy innego bolca mało nie wspierdolil. Milimetrów zabrakło i by go zeskrobali z asfaltu. Mimo że sam posiadam hulajnogę taką zwykłą xiaomi i chce kupić rower ze wspomaganiem to tych wszystkich debili z niedojebaniem mózgowym palowalnym. Jak są za głupi do trzymania się zasad to trzeba najwyraźniej więcej gówna z d⁎⁎y przepchać w stronę głowy.
W Łomiankach pod Warszawą powstaje osiedle „tylko dla katolików”. Taka przestrzeń dla ludzi którzy chcą mieć sąsiadów tylko o swoim sposobie myślenia i podobnych przekonaniach. W planach jest osiedlowa kapliczka oraz zniżka dla osób posiadających kartę dużej rodziny. Czego to deweloper nie wymyśli.
A wiecie, że w Warszawie jest ulica, która choć w teorii jest dwukierunkowa, to aby legalnie przejechać kierunkiem Wschód->Zachód to trzeba przejechać przez myjnię? Taką samoobsługową z szlaufem?
Jest to ulica co biegnie za centrum Atrium Reduta. Używałem czasem by tam omijać korki. Tam fragment od myjni do tej trasy wzdłuż Jerozolimskich jest oznaczony jako jednokierunkowy na dystansie jakichś 20m. A z myjnią masz znak STOP, więc jak najbardziej przejeżdzanie przez nią i skręt w prawo jest legitny
Od jakiegoś czasu dzięki odczulaniu #alergia mogę wychodzić na powietrze bez umierania.
Problemy #dermatologia w większości ustąpiły po odkryciu że to opóźniona reakcja alergiczna 4 typu na sezam.
Tak więc zacząłem wychodzić na plażę.
Nudystów.
Pomimo tego że nad Wisłą, więc Trzaskowianka niezbyt zachęcająca do moczenia się, to przyjemnie ze znajomymi poleżeć i poopalać jajka. Ostatnio się opalałem jakoś 15 lat temu albo lepiej.
Ja to ostatnio analizowałem pod kątem cen jedzenia w knajpach w Hiszpanii. I dokopałem się do takich informacji.
Franco za swoich czasów panowania ogłosił (lata '60), że ówczesne jadłodajnie i bary miały serwować "menu dnia", które miało składać się z "przystawki, zupy lub kremu jako pierwsze danie, drugiego dania z mięsa, ryby lub jajka z dodatkami; deseru z owocami, słodyczami lub serem; chleba i ćwierci litra lokalnego wina, piwa, sangrii lub innego napoju". Ceny były ustalone odgórnie i miały pozostać niskie. Z tego jednak powodu restauratorzy nie byli w stanie zapewnić dobrej jakości jedzenia więc zaczęto oszczędzać na składnikach. W niektórych miejscach nawet zabraniano serwowania czegokolwiek innego poza menu dnia.
Mijały lata i ceny podnoszono żeby w latach '80 je zlikwidować. Pozostała jednak filozofia aby jedzenie w knajpach było smaczne i dostępne dla każdego: pracowników fizycznych, umysłowych, młodych i starych. To przetrwało do dziś i częściowo tłumaczy czemu w Hiszpanii jedzenie jest tanie. Franco nie rządził w całej Europie południowej ale chyba jednak jakoś ta (można powiedzieć, o ironio, komusza) strategia żywienia ludu rozlała się po sąsiadujących krajach.
Dzisiaj testy systemu alarmowego w #warszawa . Najpierw nadawali kilka razy komunikat, standardowa i zrozumiała treść typu "Wnimanie, wnimanie. Za kilka minut nastąpi rutynowy test systemu alarmowego, blablabla". No i teraz sobie wyją co jakiś czas.
I właśnie zaniepokojona kobita zapytała na grupie osiedlowej, co się dzieje, bo słyszała komunikat (!!!) i teraz syreny. Jak tacy ludzie w ogóle żyją, jak funkcjonują? Kto im o oddychaniu przypomina co jakiś czas?
Słuchowy odpowiednik "panie informatyku, wyskoczył mi tu jakiś komunikat, o co chodzi?".
komunikaty glosowe z tych systemow sa calkowicie niezrozumiale, a moze w ich trakcie akurat spala/brala prysznic/siedziala w sluchawkach itp. to ze zapowiadaja te testy w radiu i prasie to tez xD, bo do kogo to trafia? a zagrozenie caly czas jest i jak nie wiesz o co chodzi moze lepiej schowac sie w piwnicy niz dostac w lep jakas zablakana rakieta albo dronem
@5tgbnhy6 Ale zaznaczyłem, że napisała, że słyszała komunikat. Jakby nie słyszała (bo można spać, srać, słuchać muzyki czy cokolwiek, oczywiście), to wiadomo, pierwsza myśl "jaką rocznicę dzisiaj mamy?". Słyszała komunikat, który wyjaśniał, o co chodzi i pyta, o co chodzi.
Na ludzkie oko mało się dzieje w ptasim świecie. Młode odchowane, opuściły gniazda, można być bardziej ostrożnym i nie ryzykować przy zdobywaniu pożywienia, liście z drzew jeszcze nie opadły i wypatrzyć coś nie jest łatwo, trzciny wysokie na 3 metry i g... widać. Od wielkiego dzwonu zdarzają się takie sytuacje jak ta poniżej.