Żeby nie było, że się przypierdzielam... Nic nie mam przeciwko młodym "człowiekom". Jestem daleki od demonizowania i ubliżania od nierobów, nieudaczników, etc, jak to ostatnio w mainstreamowych mediach próbuje się przedstawić pokolenie "Zet"... Btw, litery się skończyły XD. Każdy z Nas jest w jakimś stopniu ofiarą czasów w jakich przyszło mu dorastać i kształtować swój światopogląd. O jedno się tylko przypierdole. Nie potraficie "na żywo" rozmawiać. O ile w necie jesteście wyszczekani jak amstaff na fecie, to w realu w większości przypadków uciekacie od merytorycznej dyskusji. Nie wiem z czego to wynika. Ze strachu, z odczucia, że nie zostanie się zrozumianym? Sami sobie na to odpowiedzcie, ale zmieńcie się bo do końca świata dziady ze styropianu i ich pocioty będą rządzić tym gównokrajem #niepopularnaopinia #gownowpis #polityka #socjologia #przemyslenia
@eksplozymeter hm, tak zacząłem myśleć o młodych ludziach, z którymi prowadziłem jakieś głębsze konwersacje. A potem uświadomiłem sobie, że oni już nie są młodzi ಠ_ಠ
Ale może coś w tym być. I nawet by mnie to nie zdziwiło, bo jak we wszystkim, praktyka czyni mistrza, a młodzi są już wychowani w innym świecie, dysputy prowadzi się w necie, ewentualnie w gronie bliskich znajomych, w strefie komfortu. Poza nim raczej króluje small talk. Jako osoba którą small talk raczej męczy na dłuższą metę, zauważam to nie tylko u "zetek", z drugiej strony być może zawsze tak było, tylko ja dorosłem. I dla mnie, starego byka, co ambitniejsze konwersacje to również domena internetu, pomijając właśnie własne grono - chociaż oczywiście są odstępstwa od reguły, i ciężko mi powiedzieć czy u młodzieży jest to rzadsze... Pewnie tak, ale też mniej jest to im po prostu potrzebne, co nie znaczy że nie można trafić na jakiegoś oratora.
No i też zależy co masz na myśli, bo zawsze może być tak że to co jest dla ciebie warte kruszenia kopii, ktoś inny ma po prostu, z tego czy innego powodu bądź jego braku, w d⁎⁎ie
Napisalemten komentarz dlatego, że mam pod soba praktykantów z 4klasy technikum. Sa wyszczekani w necie że o mój boże, ale gdy próbuje coś pokazać zmusić do dyskusji do zastanowienia sie... Cisza. Podane na tacy, zanotowane, sprawdzone u ciotki G. Powtórzona formułka. Staram się być wyrozumiały, ale czasami to mam ochotę zasadzić kopa, żeby coś pomyśleli sami. Przerażający obraz przed oczami mam. Ludzi co opierają swoją wiedzę na internecie. Gorzej jak prądu zabraknie. Nie sieje apokaliptycznych wizji, tylko unaocznilem sobie jaka jest przepasc, w nauczaniu, górnolotne slowo, 20 lat temu a teraz.
Faszystą może zostać najczęściej jeden z trzech typów jednostek. Pierwszy to pragmatyczny libertarianin który zdał sobie sprawę, że w warunkach demokracji nie będzie możliwości osiągnięcia pełnego wolnego rynku na lata bo każdy wybrany rząd o bardziej lewicowych poglądach może nałożyć jakieś nowe regulacje. Ewentualnie naprawdę boi się, że komuniści mogliby dość do władzy i jest gotów poprzeć mniejsze zło...
Drugi typ potencjalnego faszysty to zawiedziony światem socjalista. Przykładem może być chociażby sam Mussolini i jego otoczenie. On i wielu innych ludzi z jego kręgu przynależało do socjalistycznego ruchu w młodości. Wydaje mi się, że takie jednostki często są bardziej ideowe niż typ pierwszy i pewne marzenie zbudowania lepszego świata u nich pozostaję, ale wierzą, że będzie to możliwe w ramach idei silnego państwa.
Trzecim typem jest z kolei tradycjonalista który naczytał się Juliusa Evolii. Często bardziej niż na kwestiach ekonomicznych bardziej skupia się on na koncepcjach rasy, religii, narodu, tradycji. Dla niego faszyzm to przede wszystkim sprzeciw wobec nowoczesności i progresywizmu.
Współcześnie wydaje się, że dominuje typ pierwszy oraz trzeci i doszło wręcz do utożsamienia w USA libertariańskiego ruchu z odradzającym się współczesnym, faszyzmem. U nas również o faszyzm oskarżamy taką Konfederacje. Ciągle jednak spotykamy ruchy narodowo-bolszewickie, które zdają się bardziej przyciągać typ drugi jednostek do siebie. Osobiście myślę, że typ drugi w końcu wróci do łask.
Uważam tak bo pragmatyczny sojusz libertarian i skrajnej prawicy jest na dłuższą mete nie do utrzymania. Skrajna prawica już wykazuje silny dysonans poznawczy gdy wielkie firmy reklamują znienawidzone przez nich produkty LGBT i opowiadają się raczej za ściąganiem większej ilości imigrantów bo zawsze tania siła robocza. Prędzej czy później do głosu dojdzie lewicowy faszyzm, który zamiast wychwalania wolnego rynku pójdzie w innym kierunku.
Wielu libertarian w USA tez raczej zaklada klamerke na nos glosujac na Republikanow. Ich sojusz z religijna prawica jest raczej skutkiem nagonki na nich z lewej strony, plus niemozliwosci sukcesu trzecich partii w obecnym systemie wyborczym.
Ale wiesz, po jakims czasie spedzonym w d⁎⁎ie, ludzie zaczynaja sie tam urzadzac - i wielu tez juz pogodzilo sie ze swym losem, i pokochalo Wielka Prawice. Ale jest to w mniejszym stopniu skutek jakiejs pragmatycznej premedytacji (wiekszosc z nich chcialaby byc pozostawiona w spokoju, bez wiekszych ambicji), a w wiekszym zwykly syndrom sztokholmski. W koncu ile razy mozna mowic sobie, ze glosujesz na kogos, kto wlasciwie ma cie gdzies i jest to kompromitacja twoja i twoich idei, zanim wyprostujesz sobie dysonans po prostu stajac sie zwyklym wyznawca.
A to, ze jak w USA w polityce jakis kretynski nurt zagosci, natychmiast skutkuje jego kopiami w Europie, to inna sprawa. Nie ma od nich ucieczki w cywilizowanym swiecie.
Skoro mamy walentynki to chciałbym poruszyć temat związków. Mam bowiem spory problem z blackpillem. Mianowicie bierze on na warsztat przekonanie, że ładniejsi, lepiej zbudowani i bogatsi mężczyźni łatwiej zdobywają potencjalne partnerki po czym je absolutyzuje do skrajności. Koniec końców u wielu osób pojawia się wręcz przeświadczenie, że seks uprawia jakiś promil mężczyzn o wyglądzie modela, sylwetce Schwarzeneggera z dwoma metrami wzrostu. Jest to oczywiście głupie bo i przeciętny samiec ma jak najbardziej szanse na zdobycie dziewczyny. Wystarczy wyjść na ulice by to zobaczyć.
O ile mogę się zgodzić, ze istnieją pewne biologiczne tendencje, które wpływają na nasze upodobania co do określonego wyglądu osobników płci przeciwnej to działają one w sposób bardziej skomplikowany niż się to fanom blackpilla wydaje. Porównam to do kwestii naszych nawyków żywieniowych. Istnieją dla przykładu ludzie którzy lubią pizze z ananasem (ja) albo sernik z rodzynkami choć duża część społeczeństwa za tym nie przepada. Są też ludzie którzy wolą sok jabłkowy, albo pomarańczowy. Niektórzy wolą lody czekoladowe, a inni waniliowe. Z bardziej radykalnych przykładów to my się oburzamy o jedzenie robaków ale są plemiona które traktują to jako normę. W niektórych krajach je się też psy czy koty choć my czulibyśmy się czymś takim zniesmaczeni. W tym przypadku oprócz biologi działa tu również sama kultura, która również na nas wpływa czemu blackpillowcy wiecznie zaprzeczają.
Podobnie jest z doborem partnerów. Choć większość mężczyzn może woleć duży biust u kobiet to część woli małe piersi (na przykład ja). Są mężczyźni którzy wolą niskie partnerki, a inni wysokie. Gusta są więc różne, a blackpill to uogólnia. Dochodzą do tego też różne fetysze, a nawet kwestia odmiennej orientacji seksualnej, która w ogóle wywraca nasz sposób dobierania partnerów. Nie da się więc tu wyprowadzić jakieś jednej stałej co do tego jaki typ osoby lub jedzenia preferujemy. Jesteśmy stosunkowo różni.
Po drugie osoby które kierują się wyglądem możesz spotkać u obu płci (powiedziałbym, że u mężczyzn nawet częściej choć to może wynikać z faktu, że jesteśmy w tym uczciwsi xD). Wciąż jednak nie tylko sam wygląd się liczy bo mimo wszystko charakter też ma znaczenie. Szczególnie gdy planujesz dłuższy związek. To nas właśnie odróżnia od zwierząt. Uważam więc, że przeciętny mężczyzna z interesującą osobowością i stabilną sytuacją życiową wciąż może sobie spokojnie kogoś znaleźć nawet jeśli nie wygląda jak idealny samiec alfa. Po prostu może to być dla niego trudniejsze.
Blackpill obalilem sobie już dawno samodzielnie swoim przykładem.
192cm, szerokie barki i cute babyface - jakieś części kobiet się podobam fizycznie co widać po tym jak się patrzą i jak "łakną kontaktu" , nawet zdarzyło mi się by same pierwsze go inicjowały w rzeczywistości, ale to niczego nie zmienia bo u większości kobiet po dość krótkim zapoznaniu " nie czują chemii". Podejrzewam że wyczuwają spektrum autyzmu ( jeszcze nie zdiagnozowane ale większość się zgadza). Nawet jak któraś się skusi, bo pociąg fizyczny jest silniejszy to maślane oczka szybko znikają i relacji pomimo sporych różnic w wyglądzie na plus dla mnie nie daje się utrzymać.
Krótko mowiąc można się podobać fizycznie ale nie oznacza to że kobiety poczują zauroczenie a dla wielu kobiet jest to niezbędne by wejść w związek.
Według mnie to czy któraś poczuje zauroczenie jest miksem wielu cech zarówno fizycznych jak i psychicznych w tym bardzo ważna rolę odgrywają wzorce/traumy z dzieciństwa.
Zauroczenie jednak mija a wtedy by utrzymać związek ważny jest charakter.
Ważne jest też środowisko gdzie ludzie się poznają. Co innego jest gdy poznaje się np w szkole/na studiach gdzie te interakcje są naturalne, w takim środowisku znaczenie wygladu jest mniejsze niż na tinderze bo oprócz wygladu widać jest też wiele róznych rzeczy, mniejsza jest też konkurencja, daje to pole do manewru przeciętnym ludziom.
Na tinderze zaś wygląd ma kluczowe znaczenie, odsiewa się kandydatów w pierwszej kolejności po wyglądzie, do tego proporcje facetów do kobiet , ilosc kandydatów jak i samo to że łatwiej jest napisać niź złapać kontakt w rzeczywistości działają mocno na niekorzyść. Ale nadal, sam wygląd nie załatwia sprawy jak głosi Blackpill, bo będzie się miało pary, niektóre nawet będą pisać pierwsze i prowadzić rozmowę ale jak przyjdzie co do czego to spierdolenie umysłowe ( ͡° ͜ʖ ͡°) zablokuje szansę na związek. W przypadku przeciętnego mocne zaniżenie standardów na tinderze - polowanie na wieloryby może pomóc zbudować stabilny związek , od autystyka nawet one uciekają ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Muszę przyznać, że kapitalizm ma mimo wszystko niezwykłe zdolności adaptowania się i wchłaniania nawet idei teoretycznie jest przeciwnych. Wystarczy popatrzeć na koszulki z Marksem i Che Guevarą, albo na firmę Amazon sprzedającą Mein Kampf Hitlera. Nawet tęczowe torebki sprawiają, że symbole danej mniejszości poddawane są komercjalizacji i sprzedawane na wolnym rynku jako produkt. Wszystko da się skomercjalizować. W dobie rozwijającej się sztucznej inteligencji nawet miłość będzie niedługo na sprzedaż. Dla każdego samotnego mężczyzny będzie oferta kochającej, wirtualnej dziewczyny jak w Blade Runnerze 2049. To trochę tak jakby kapitalizm był żywym organizmem zdolnym do ewolucji... Czyżby Nick Land miał jednak racje?
Muszę przyznać, że kapitalizm ma mimo wszystko niezwykłe zdolności adaptowania się i wchłaniania nawet idei teoretycznie jest przeciwnych.
Akurat te co wymieniłeś ma w Polsce tzw. "postkomuna" także wydaje mi się że to kwestia dominacji a nie typu systemu.
albo na firmę Amazon sprzedającą Mein Kampf Hitlera.
To kwestia wolności słowa nie kapitalizmu.
Nawet tęczowe torebki sprawiają, że symbole danej mniejszości poddawane są komercjalizacji i sprzedawane na wolnym rynku jako produkt.
to samo można napisać o krzyżykach z jezuskiem ale co z tego?
W dobie rozwijającej się sztucznej inteligencji nawet miłość będzie niedługo na sprzedaż.
Kojarzysz taki portal roksa?
Dla każdego samotnego mężczyzny będzie oferta kochającej, wirtualnej dziewczyny
I co ta dziewczyna będzie umiała czego komputer by nie mógł symulować już dzisiaj?
To trochę tak jakby kapitalizm był żywym organizmem zdolnym do ewolucji...
Albo po prostu systemem który się zmienia w czasie. To nie jest nic niesamowitego. W programowaniu też masz algorytmy genetyczne, statystyczne, uczenie maszynowe.
Oczywiście nie odbieram Ci prawa do poetyckich porównań, chcę tylko zwrócić uwagę że przypisywania zdolności do ewolucji żywym organizmom to dość harkorowa teza.
Tak informacyjnie: Czy wiecie że przez Mirko przemyka właśnie kolejna fala fekaliów?
Kolejny raz neuropa i konta trolli dają o sobie znać robiąc imbę. Tym razem na tapecie mają Stanowskiego i kanał Zero a "elita internetu" jak zwykle to łyka i owczym pędem (bo nie nawidza PISu), plusuje to gówno doprowadzając do zasrywania nim całego Mirko. Rozumiem ze na wykopie są ludzie specyficzni ale z ich psychiką jest naprawdę źle.
Także po raz kolejny sprawdza się że Hejto to jednak dobra odskocznia od Wykopu.
Także po raz kolejny sprawdza się że Hejto to jednak dobra odskocznia od Wykopu
@4pietrowydrapaczchmur no nie wiem, do nas też przylazło - https://www.hejto.pl/wpis/niezalezny-quot-dziennikarz-tu-heheszki-kanalsportowy-jebacpis-bekazpisu
@4pietrowydrapaczchmur A obejrzałem kilka materiałów i nawet spoko, ale raczej będę tylko sprawdzał rzeczy które mnie interesują. Śmieszy mnie to przerzucanie się fanów i antyfanów Stanowskiego czy jest pisowcem czy nie jest. Oglądając Andrzejczaka czy dokument o Wiśniewskim naprawdę nie ma to znaczenia a jakieś śniadaniowe zero czy inne polityczne bloki mam w poważaniu.
Zresztą nawet jeśli by był za pisem to co? xD To jeszcze nie jest nielegalne nawet jeśli niezbyt eleganckie w świetle ostatnich wydarzeń.
Po rozmowie z byłym generałem w "0" widać że nasza "elita" nie ma kompletnie kontaktu z rzeczywistością zwykłych żołnierzy. Nie wiem na ile to jest prawdziwa informacja, ale nie zdziwiło by mnie gdyby ktoś zapomniał zaopatrzyć żołnierzy o opał na granicy. https://www.youtube.com/watch?v=aXqsIxU-SrQ
Fajny tekst na temat podejścia mojego drugiego, ulubionego, postmodernistycznego filozofa Baudrillarda. Zamieszczam tu kilka moich ulubionych fragmentów z całego tekstu. Ogólnie jednak Baudrillard jest mocno krytyczny względem twórczości współczesnych artystów za nadmierną estetyzacje swoich dzieł.
Wraz z awangardą Baudrillard obserwuje dążenie sztuki ku coraz większej dozie rzeczywistości. Dadaiści pragnęli zniszczyć barykady dzielące sztukę od rzeczywistości, za pomocą abstrakcji poszukiwano ukrytej struktury przedmiotów (głębszej, bardziej pierwotnej rzeczywistości). Jednakże efektem finalnym tych dążeń stała się estetyzacja, postrzegana przez Baudrillarda jako zdecydowanie negatywne zjawisko, rozumiana w ten sposób również przez Marquarda i Welscha. Baudrillard przedstawia jej mechanizm, rozpoczęty przez awangardę, wraz z wynalazkiem ready-made Marcela Duchampa. Okazuje się, że wystarczy pozbawić dowolny przedmiot jego funkcji, niczego w nim nie zmieniając, by stał się on obiektem muzealnym, dziełem sztuki. Zasada bezużyteczności staje się narzędziem estetycznej przemiany.
W dalszym fragmencie autor tekstu odwołuje się do koncepcji symulakrów. Symulakry to najprościej ujmując imitacje danej rzeczy lub zjawiska. Baudrillard wyróżnił 4 poziomy rozwoju symulakrów. Pierwszy ma za zadanie odtwarzać rzeczywistość. Tutaj mogę podać przykład dokładnego obrazu danej osoby. Na poziomie drugim symulakry już nie pokazują wiernie rzeczywistości, a ją wypaczają. Tutaj obraz pokazywałby już osobę z cechami których nie posiada, jak zbyt wielkie uszy, czy cztery pary oczu itp. Symulakry na trzecim poziomie już nie wypaczają, a zwyczajnie maskują rzeczywistość. Tutaj obraz przedstawiałby osobę której zwyczajnie nie ma. Symulakry na czwartym poziomie nie odnoszą się już do niczego i dosłownie zastępują nam rzeczywistość. Zdaniem Baudrillarda nasza cywilizacja doszła do poziomu czwartego przez co utraciliśmy kontakt z tym co realne o czym tu piszę.
Narzędziem estetycznej kreacji rzeczywistości jest symulacja. Pop-art i hiperrealizm według Baudrillarda obrazują sposób, w jaki symulakry replikują, kopiują rzeczywistość, pokazują trudność, a być może i niemożliwość odróżnienia symulacji i rzeczywistości w skutek globalnej estetyzacji. Obydwa nurty sztuki dowodzą, że hiperrzeczywiste modele zaczynają determinować i dominować w sztuce i życiu społecznym.
Zdaniem Baudrillarda niemożność odróżnienia iluzji od rzeczywistości, skutkiem estetyzacji, znakomicie oddaje hiperrealizm. „Między wnętrzem i zewnętrzem nie ma łączności. Szklane fasady odsyłają otoczeniu jego własny obraz. Są bardziej nieprzekraczalne niż jakikolwiek mur z kamienia.(…) Wszystko komunikuje, ale spojrzenia nigdy się nie spotkają” . Hiperrealizm oddaje zagubienie człowieka we współczesnym świecie, obrazuje świat człowieka uwięzionego po drugiej stronie lustra, niemożność dotarcia do obiektywnej rzeczywistości, brak zaufania we własne zmysły, medialne zapośredniczenie rzeczywistości
Tutaj z kolei zostaje wspomniane, że zdaniem Baudrillarda sztuka zatraciła swoją autonomiczność.
Baudrillard nie poprzestaje na tezie o wyczerpaniu się sztuki, ogłasza zniknięcie sztuki jako autonomicznej sfery. Wprowadza pojęcie transestetyki, które odnosi do pokrewnych transpolityki, transekonomii czy transseksualności, które mówią, że teraz wszystko stało się polityczne, seksualne i powiązane z ekonomią, jak również estetyczne. Zatem granice sztuki zniknęły. Rezultatem jest brak kryteriów oceny, nadawania wartości, smaku, pozostaje inercja i niezróżnicowanie. Czy tak miało wyglądać spełnienie marzenia dadaistów o stopieniu sztuki i życia codziennego? Sztuka wraz z odczarowaniem utraciła swoją magiczną, rytualną formę zyskując za to wartość estetyczną, teraz utraciła również to.
W końcowych słowach autor tekstu wskazuje, że Baudrillard zarzucał współczesnej sztuce banalność i brak większego znaczenia. Jest to dość zabawne, że postmodernistyczny filozof stawia wniosek, który jest podobny do tego co głoszą często konserwatyści... tyle że robi to mądrzej.
Sztuka i rynek sztuki rozkwitają w miarę jak postępuje ich upadek i rozkład. Według Baudrillarda to właśnie banalność, brak znaczenia i pustka zapewnia sztuce współczesnej powodzenie, gdyż maskuje obecność kryzysu w całym społeczeństwie, ukrywa absurdalność i brak znaczenia w świecie.
Fajny choć krótki materiał o wykorzystaniu spisu ludności do lepszej kontroli nad populacją. Chiny mają umiłowanie do biurokracji i autorytaryzmu wpisane w historyczny kod kulturowy. Swoją drogą to też pokazuje, że Foucault miał sporo racji, że wiedza jest narzędziem władzy.
Dugin od lat wykazywał zainteresowanie psychologią głębi Junga i powstałą na jej bazie socjologią głębi. Kilka lat temu opublikował on artykuł o znamiennym tytule "Post-antropologia" gdzie przedstawia on tam swoją wizje (przepowiednie) jak jego zdaniem ewoluować będzie cywilizacja zachodu. Zdaniem Dugina zachód opiera się na micie wszechmogącego rozumu, który jest dla nas gwarantem dalszego cywilizacyjnego postępu. Tym samym odwołuje się on do tezy stawianej przez przedstawicieli szkoły frankfurckiej, Theodora Wiesengrunda Adorna i Maksa Horkheimera w ich wspólnej książce "dialektyka oświecenia". Mit ten miał formalnie narodzić się wraz z nastaniem epoki oświecenia, ale Dugin odwołując się do twórcy socjologi głębi, G. Duranda uznaje raczej, że istniał on już dużo wcześniej pod postacią mitu prometejskiego. Sam Prometeusz natomiast miał się później ukazywać jako chociażby postać Fausta. Zdaniem niemieckiego filozofa, Spenglera to właśnie typ faustowski, a nie apoliński miał reprezentować typowego przedstawiciela zachodniej kultury.
20 wiek jednak doprowadził do upadku mitu ciągłego postępu rozumnego człowieka. Wiązało się to z 1 i 2 wojną światową, powstaniem licznych totalitaryzmów i rozwojem broni atomowej. Dało to jednak pole do narodzin nowej epoki zwanej powszechnie postmodernizmem. Dugin utożsamia ten okres z nastaniem społeczeństwa spektaklu opisanego przez G. Deborda i władzą symulakrów co z kolei opisał J. Baudrillard. Zdaniem Dugina nastał więc okres gdzie władza logosu upadła i obudziliśmy się w czymś co Bauman określa mianem płynnej nowoczesności gdzie nie ma już żadnych pewników ani stałych wartości. Wszystko zostało zrelatywizowane, a prawda została zastąpioną ciągle powielającymi się symulakrami. Mówiąc krótko nastał okres chaosu co Dugin utożsamia z zejściem człowieka cywilizowanego ponownie w ramiona zbiorowej nieświadomości. Jung pisał, że logos różnicuje byty, gdy w nieświadomości wszystko stapia się w jedno. Stąd też zdaniem naszego rosyjskiego filozofa tożsamości narodowe, religijne czy nawet płciowe zaczynają być coraz bardziej rozmyte. Człowiek współczesny to wieczny nomad Deleuzego. Nie jest przywiązany do swojej ojczyzny bo jest kosmopolitą. Jeśli w coś wierzy to tylko powierzchownie. Płeć natomiast jest obecnie czymś całkowicie płynnym jak to mówi nauka Gender. Nie ma już problemu by ktoś rano czuł się kobietą, popołudniu mężczyzną, a wieczorem uważał się za kogoś całkowicie bezpłciowego.
Tym samym nastał więc zmierzch zachodu co przewidywał wcześniej wspomniany Spengler. Oczywiście dalej istnieje jeszcze opisana przez Junga anima i animus które symbolizują esencjalny pierwiastek kobiecy i męski. Jest on jednak rozmyty i objawia się on już co najwyżej w świecie wirtualnym (Dugin przewidział wirtualne youtuberki xD). Z nieświadomością jednak zawsze związany jest cień i to właśnie on ma panować w naszej epoce. Archetyp cienia natomiast objawia się często pod postacią chociażby szatana w naszej kulturze. Dlatego właśnie Dugin określa naszą cywilizacje satanistyczną. Dugin nie pisze tam dokładnie jak się temu przeciwstawić, ale wiąże pewne nadzieje z narodzinami postaci, którą określa mianem radykalnego podmiotu o której kiedyś już tutaj pisałem. Tak czy inaczej mam nadzieje, że ten wpis nieco wam przybliżył lepiej poglądy tego pana, które choć mocno kontrowersyjne uważam za bardzo ciekawe, nawet jeśli z wieloma jego tezami się nie zgadzam.
Staram się do pewnego stopnia śledzić rozwój sztuki współczesnej. Nie mam tu jednak na myśli sztukę którą możemy zobaczyć w galeriach, gdzie banda snobów może zachwycać się nad głębią czarnej kropki na białym tle i puszki z kałem. Chodzi mi o twórczość oddolną, stworzoną często na łamach społeczności internetowych jak chociażby Vaporwave kilka lat temu. Ogólnie to zgadzam się przy tym z tezą Junga, że w dziełach artystów często można dotrzeć treści naszej zbiorowej nieświadomości. Dlatego też popularyzacja estetyki liminal space, czy weirdcore oraz muzyki breakcore uważam za przejaw pewnego sygnału, że w zbiorowej psychice coś się jednak dzieje. Mam tu na myśli coraz powszechniejszy problem zaburzeń depersonalizacji–derealizacji. Weirdcore czy Liminal Space raczej odwołują się do naszego powszechnego poczucia wyalienowania. Nie chodzi tu jednak już o wyalienowanie społeczne o którym pisał Erich Fromm tylko o poczucie wyobcowania z samej rzeczywistości. Heidegger pisał, że człowiek egzystuje zawsze w świecie/przestrzeni. Co jednak jeśli świat zaczyna się nam wydawać nierzeczywisty, odrealniony? Podstawa naszej egzystencji zostaje wtedy utracona. W takim przypadki nic dziwnego, że przekłada się to na naszą własną depersonalizacje. Człowiek traci w ten sposób poczucie realności własnej egzystencji. Do zaburzeń naszej tożsamości nawiązuje z kolei właśnie muzyka breakcore. Wydaje mi się, że winę za ten problem ponosi postmodernizm w sensie epoka postmodernizmu lub jak by to powiedział Bauman, epoka płynnej nowoczesności. W świecie symulakrów gdzie nic nie jest już święte, gdzie wszystko można poddać krytyce, zironizować lub podważyć i gdzie nie ma już pewnych stałych człowiek naturalnie czuje się zagubiony. Osobiście uważam jednak, że ten problem się pogłębi w kolejnych.
@Al-3_x akurat ponowna moda na breakcore to nie powiedziałbym że wynika z czegokolwiek innego niż z brzdąców które się tego osłuchały jak ich młodociani rodzice grali w gry w okolicach 2000 roku. Mnóstwo gier wtedy miało soundtrack oparty na breakcore.
Erich From to jest jednym z ważniejszych zachodnich myślicieli 20 wieku, który niestety padł ofiarą prawicowych oszołomów, będąc niesłusznie oskarżanym o bycie jakimś marksistą kulturowym (cokolwiek to znaczy), chcącym zniszczyć cywilizacje zachodu by wprowadzić komunizm. W istocie cała ta teoria opiera się na założeniu, że Fromm bazował na myśli Marksa i Freuda i dokonał syntezy ich założeń. W istocie Fromm odwoływał się do obu tych panów, ale daleko mu było do Wilhelma Reicha który faktycznie chciał dokonać seksualnej rewolucji społecznej. Fromm bowiem choć cenił dziedzictwo jakie po sobie pozostawiali to był też wobec nich krytyczny. Freudowi zarzucał właśnie, że sprowadzał wszystko do seksu i w książce "Ucieczka od wolności" bronił tezy, że sadyzm i masochizm mogą mieć również charakter aseksualny Za to był właściwie krytykowany przez Reicha, który był bardziej wierny pierwotnym założeniom psychoanalizy. Również jego teoria snów się różni od tego co głosił Freud.
W kontekście samego Marksa to choć miał dość lewicowe poglądy to odrzucał idee, bazy ekonomicznej jako głównego źródła przemian i nie opowiadał się za rewolucją czy nawet likwidacją kapitalizmu. Jeśli już do chciałby pracownicy mieli większą możliwość decyzyjną w przedsiębiorstwach.
Nie jest też prawdą, że krytykował radykalnie chrześcijaństwo, czy tradycyjne wartości. Owszem, nie lubił protestantyzmu, ale do katolicyzmu miał nawet pozytywny stosunek. Nie odrzucał religii samej w sobie. Raczej uważał, że religia może pełnić zarówno funkcje opresyjną jak i wyzwoleńczą. Bardzo duży wpływ miał na niego chrześcijański filozof, Mistrz Eckhart. To czym naprawdę się zajmował to problemem alienacji w kapitalistycznym społeczeństwie, oraz zaburzeniom psychicznym, które z niej wynikają. Krytykował też nadmierny konsumpcjonizm i podejrzewam, że niejeden narodowiec o bardziej lewicowych ekonomicznie poglądach mógłby się pod tym podpisać gdyby nie fakt, że gość był żydem. Tak, czy inaczej, na mnie ten człowiek wywarł naprawdę pozytywne wrażenie i pozwolił mi się wyzwolić spod Karoniowych teorii, które miały na mnie wpływ przez krótki okres mojego życia.
„W każdym razie uczucia miłosne kieruje się zazwyczaj jedynie ku takiemu ludzkiemu towarowi, który można zdobyć biorąc pod uwagę własne możliwości wymienne. Szukam korzystnego kupna; obiekt powinien być pożądany z punktu widzenia jego walorów społecznych, a równocześnie powinien chcieć mnie, ceniąc należycie moje widoczne i ukryte aktywa oraz możliwości. Tak więc dwie osoby zakochują się w sobie, kiedy czują, że znalazły najlepszy osiągalny na rynku obiekt, uwzględniając przy tym obustronne wartości wymienne.”
Fromm nie narzuca swoich poglądów zachęca do dyskusji z nim. Z powyższym cytatem możesz sie zgadać lub nie. Zostawia pole dla czytelnika by jakaś myśl zaistniała i została przemyślana. Bardzo polecam bo warto przeczytać i „podyskutować” ze sobą oraz autorem w trakcie lektury.
@Al-3_x jak ja pamiętam "ucieczkę od wolności", to tą ucieczką jest socjalizm, religia itd. Oddajesz swoją wolność, by nie musieć się przejmować, myśleć i ponosić konsekwencji.
Jak to jest pochwała marksizmu, to ja nie wiem. Jak dla mnie akap jak cholera.
Poza jednym rozdziałem o rysie historycznym bardzo strawna lektura.
@Al-3_x O, to to to. To jest problem widać nie tylko dzisiejszego dyskursu, wsadzanie ludzi w skrajność. Nie każdy kto ma poglądy antykapitalistyczne i krytykuje ten system od razu jest zamordystycznym komunistą i chce wprowadzić ustrój jak w ZSRR. W ostatnich latach ta lubość do skrajności chyba nawet się powiększyła.
Mr freeman, to jeden z ciekawszych kanałów na youtubie z którym miałem okazje się zapoznać w ciągu ostatnich lat. Tutaj macie jedno z tłumaczeń jego odcinków. Kanał jest rosyjski, ale na szczęście widać, że osoby zanim stojące są krytyczne wobec swoich władz. Ogólnie poruszana jest często tematyka antysystemowa. Sporo jest mowy o metodach za pomocą których system tresuje społeczeństwo i które można odnieść nie tylko do rosji ale i też krajów zachodnich, jak i każdej władzy na świecie. Powiedziałbym, że jest to motyw przewodni, ale nie jedyny bo autorzy poruszają też inne kwestie o charakterze socjologicznym i trochę filozoficznym. Dla fanów teorii spiskowych powiem też, że animacja zawiera sporo ciekawej symboliki. Ogólnie mam wrażenie, że kiedyś było o nim bardziej głośno i obecnie jest to kanał nieco zapomniany, a szkoda.
Dalej nadaje? Faktycznie jego filmiki dawały do myślenia, często nawiązywał do konsumpcjonizmu, kapitalizmu (oglądałem go jakoś na początku studiów, to kawał czasu temu). Z tego co pamiętam to Rosjanin i z jednej strony na sporo racji, z drugiej tezy zbieżne z tym czym ruscy chcą destabilizować zachód. Może to nie grało w algorytmach? Ciężko powiedzieć, ja się nie pokusze. Choć warto zobaczyć, i animacja ciekawa, i monolog
@Papa_gregorio na tym polega cały rosyjski trik: ich krytyka jest nawet niekiedy celna, ale we wszech miar cyniczna. sami postępują jeszcze gorzej i nie zamierzają tego zmieniać, ale na potrzeby propagandy, przyjmują rolę ostatniego sprawiedliwego
Ludzie zwykle mają obraz polityków jako oszustów i kłamców i biznesmenów jako chłodno kalkulujących jednostek. Mimo wszystko staramy się wierzyć, że są to osoby racjonalne. Tymczasem fakty wydają się temu przeczyć. Dla przykładu spora część biznesmenów interesuje się wróżbiarstwem, numerologią czy astrologią. To jest szalone, że ważne decyzje mogą być podejmowane w oparciu o poradę jakieś wróżki. Jest o tym cały artykuł.
Klienci wróżek to ostatnio nie zakochane młode dziewczyny, ale poważni biznesmeni. Czy wróżki to rada na ekonomiczny kryzys? W Czwórce rozmawiamy z ekonomistą-astrologiem.
Jest jednak gorzej bo numerologią i okultyzmem ma się też interesować chociażby Putin.
Powszechne jest przekonanie, że rosyjskie elity, w tym Władimir Putin, mają obsesję na punkcie numerologii, okultyzmu i wszelkiej ezoteryki
Istnieją pewne dowody na to, że rosyjski przywódca interesuje się medycyną niekonwencjonalną (np. zażywa kąpieli z wyciągiem z poroża renifera).
O fascynacji rosyjskiego przywódcy numerologią piszą nawet tak poważni znawcy Rosji jak amerykańska dziennikarka Yulia Joffe
Wyobrażacie to sobie, że decyzja o wojnie na Ukrainie była podejmowana na podstawie określonej daty? Putin nie był też w tym odosobniony. Okultyzmem miał się też interesować Stalin czy Hitler. Tymczasem w USA elity oddają się dziwnym rytuałom w Bohemian Grove.
Piszą o tym nawet w The Washington Post, gdzie dziennikarka tłumaczy, iż Bohemian Grove to swego rodzaju klub, który jest przeznaczony wyłącznie dla mężczyzn. Jeśli chcecie się tam zapisać, to pamiętajcie o pewnej rzeczy, mianowicie członkowie Bohemian Grove z reguły są prezydentami, wyjątkowo bogatymi biznesmenami oraz niezwykle wpływowymi ludźmi.
Innym problemem jest zwyczajnie stabilność psychiczna tych ludzi. Według statystyk psychopaci często odnajdują się w polityce i biznesie. Nie tylko jednak oni osiągają sukcesy. Winston Churchill, przedstawiany przez propagandę jako człowiek o żelaznym zdrowiu, miał depresje. Prezydenci Theodore Roosevelt i Lyndon B. Johnson mieli mieć zaburzenia dwubiegunowe. Putin z kolei jest podejrzewany o aspergera lub lekki autyzm.
Na początku 2006 r. w magazynie „Journal of Social and Clinical Psychology” ukazał się tekst podsumowujący badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Wirginii. Na podstawie źródeł historycznych sporządzili oni ocenę zdrowia psychicznego 37 prezydentów USA: zaczęli od George’a Washingtona, skończyli na Richardzie Nixonie. Według badaczy osiemnastu lokatorów Białego Domu cierpiało na zaburzenia psychiczne, z czego w przypadku dziewięciu były one bardzo poważne.
Nie muszę też wspominać o bardziej typowych dolegliwościach, które człowiek nabywa w trakcie sprawowania wysokiego stanowiska jak megalomania albo paranoja. Neoliberalna ideologia wpoiła nam idee, że świat działa jak gra strategiczna gdzie chłodno kalkujące jednostki starają osiągnąć racjonalny zysk. Tymczasem być może kieruje nami banda psychopatów i szaleńców, którzy swoje decyzje opierają na podstawie układu gwiazd na niebie. Oczywiście jest to wizja mocno przesadzona, ale osobiście myślę, że zbytnio pokładamy wiarę w racjonalność decyzyjności tych na górze. Świat jest bardziej irracjonalny i chaotyczny niż nam się wydaje.
różnica polega na tym, że biznesmeni ryzykują swoją własnością, a politycy wspólną. a generalnie ludzie to nie komputery, nikt nie jest w 100% racjonalny, do tego praktycznie zawsze operują na niepełnych danych i decydują intuicyjnie
@5tgbnhy6 No, nie do końca. Właściciel firmy odpowiada również za liczne grono liczne grono osób które zatrudnia jeśli to duży biznes. Odpowiada też przed inwestorami. Jego produkt może być też istotny dla całego rynku. W USA ukuł się nawet termin "too big, to fail" bo upadek niektórych biznesów może pogrzebać całą ekonomie kraju.
Rozumiem i zgadzam się z konkluzjami poza jedną - że filmy Pana Dawida powinny być promowane przez algorytm.
Otóż cała idea informatycznych megakorporacji to bycie "obiektywnymi aktorami rynku". Na tym polega dystopia cyberpunka.
Odzwyczailiśmy się od myślenia, że treści które są nam serwowane nie powinny dla naszego dobra wyłącznie generować jak największego zysku z reklam, sponsorów i akcji otaczających znaną personę.
Bo czy Pan Dawid tego chce czy nie, większość społeczeństwa ma w d⁎⁎ie poszerzanie wiedzy o świecie. Jego treści generują mniej pieniędzy na minutę? No to nie będą promowane.
Czy algorytm YouTube powinien być misyjny? Kontrolowany przez kogo? Czy filmy z teoriami religijnymi negującymi ewolucję też powinny być promowane? To nie jest takie "hop siup" żeby po prostu "promować dobre treści".
Ale jeśli to do Pana dotrze, to polecam swoim subskrybentom zasugerować podawanie Pana treści dalej, na inne portale. Być może z własnym komentarzem, żeby zachęcić nowe osoby do zapoznania się z Pana twórczością.
Z wyrazami szacunku,
wombatDaiquiri z hejto.pl
#youtube #programowanie bo w sumie jestem ciekaw czy ktoś ma pomysł na lepszy algorytm niż cokolwiek teraz jest w YT #socjologia #filozofia #antykapitalizm
@wombatDaiquiri jedna kwestia którą poruszył jest wg mnie bardzo ważna - na YT nie mamy podziału na kategorie. A raczej na wystarczającą ilość kategorii. Przez to trudniej po prostu na bardziej niszowe filmy popularnonaukowe trafić, bo algorytm ich nie zaproponuje a samemu się nie znajdzie.
@emdet to prawda, zwłaszcza teraz jak jest pięć wyników wyszukiwania na temat a reszta to losowe filmiki twórców których wcześniej oglądałem. Cyferki przysłoniły ludziom rzeczywistość.
@wombatDaiquiri Nie oglądałem całości jego żali, ale w tym co obejrzałem to mówił że nie oczekuje żeby promować jego filmy, ale raczej żeby było jakieś narzędzie żeby się wybić inne nić click bajt.
Osobiście mam to gdzieś, niech ludzie sobie oglądają co chcą, przy czym reklamy to rak.
No, może możliwość wyszukiwania w kategoriach by się przydała, ale jakoś nie przekonuje mnie koleś mający 700 tys subskrybcji że z filmami popularnonaukowymi się nie da.
Sam film wygląda mi jak jeden wielki click bajt. Tak się jakoś "przypadkiem" złożyło że ma znacznie więcej wyświetleń niż wcześniejsze jego film i to ten film akurat sam podajesz dalej.
@wombatDaiquiri niektórzy twórcy wpadają w pułapkę ciągłego rozwoju i zwiększania jakości. Kończą się krótsze i prostsze formaty, które przyciągają większość widzów, a twórcy sami przenoszą swoje życie zawodowe na youtuba, bo widzą, że pieniądze się zgadzają.
Twórcy nie są gotowi na pracę poprzez ciągłe pokazywanie swojej twarzy i jednocześnie nie mają drogi wyjścia, bo wszystko inne co mogą robić nie przyniesie tyle siana co youtube. Dodatkowo rosną koszty produkcji, bo zwiększanie jakości niesie za sobą potrzebę zatrudniania wielu osób. Rozrastają się szybko, jednocześnie nie ogarniając jak przy zachowaniu zdrowia psychicznego kontynuować pracę w mediach.
Bycie rozpoznawalnym niesie za sobą masę konsekwencji i oni pewnie sobie myślą, że spoko, poradzą sobie, a w sumie to nawet fajnie. Potem ich dzieciak jest przez to gdzieś gnojony i smutna żaba, co się dzieje.
Ciągły rozwój to nie tylko większe pieniądze, ale też większa odpowiedzialność i konsekwencje pokazywania się ciągle w internecie, i wydawałoby się, że to dość oczywiste, ale mnóstwo osób ma parcie na bycie popularnym i chyba to ignoruje. Więc no mi jest trochę szkoda, a trochę nie.
A ten płacz, że yt nie daje mu narzędzi, bo on chce być w karcie na czasie - no k⁎⁎wa każdy chce, bo to się przelicza na szekle
Edit: no np ten ostatni film o ołowicy - musiał jechać do szwecji żeby takie coś nakręcić? gówno, nie musiał i nikt by nie płakał. Ciągle chcą więcej, większa jakość i większe oczekiwania, bo się przecież do tej pory się napędzało... to przez poprawę jakości... prawda? where my money
@marianmarcin z jednej strony tak. Z drugiej pytanie o to czy i jak jako społeczeństwo chcemy promować treści. Widać, że promowanie retencji użytkownika na stronie wybija na szczyt patostreamy, Marcina Dubiela i disco polo. A przy rosnącej widowni na YT myślę że pora sobie jako społeczeństwo zadać pytanie, czy i jak chcemy kształtować naukę i kulturę w społeczeństwie.
@wombatDaiquiri tak, to też jest bardzo ważne, ale widziałem już ten temat poruszany w innych komentarzach i chciałem rzucić światło na to z innej strony