Zdjęcie w tle

Społeczność

Podróże

384

Zaloguj się aby komentować

Z Genewy do Warszawy z korkami na ausotrdzie wyszło z 17h netto. Dosyć regularnie trzaskam trasy 10-13h i to jeszcze jest OK, ale powyżej 15 zaczyna męczyć. Generalnie jechanie 5h autostrada nie równa się 5h jazdy po zwykłej szosie.


Jak jeszcze dzień przed podróżą jestem na rowerze/treningu i dużo pije, to w trasie jeszce potrafie się zatrzymywać co 2h na siku😂

@Suodka_Monia od 18 do 6 rano, 12h, ale to za małolata. Moją standardową trasą jest 4h i tak się organizm przyzwyczaił, że potem mnie łapie senność. Mam wrażenie, że jak nie było tylu autostrad to nie chciało mi się tak spać. Teraz człowiek wskakuje na autostradę, tempomat sam pilnuje prędkości i odległości, biegi same się zmieniają to nuda panie, nuda.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry

Może część z Was widział moje wcześniejsze posty z wakacyjnej wycieczki po Bałkanach, teraz znów mam trochę więcej czasu to postanowiłem wrzucić małe podsumowanie! Tym razem trasa była wyjątkowo intensywna – 3100 kilometrów zatrzymując się w: Chorwacji, Serbii, Czarnogórze oraz Bośni i Hercegowinie. Co więcej, trzy z tych państw – Serbia, Czarnogóra oraz Bośnia i Hercegowina – były dla nas zupełnie nowe, co dodało całej wyprawie dodatkowego smaczku odkrywania nieznanego. Zobaczyliśmy także dwie europejskie stolice: Belgrad i Sarajewo.


Muszę przyznać ze tamtejsze krajobrazy zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Czarnogóra tutaj wysuwa się na prowadzenie z Zatoką Kotorską, Parkiem Narodowym Durmitor i Lovćen.


Jeśli ktoś nie ma wygórowanych wymagań to noclegi da się znaleźć w dość przyzwoitych pieniądzach. Negatywnie zaskoczyły nas ceny w marketach. Biorąc pod uwagę realia życia w tych krajach to tanio nie jest w porównaniu np do znanych nam dyskontów. Obawiałem się także jakości dróg jednak musze przyznać, że choćby Węgry mają gorsze niż to co można spotkać w wyżej wymienionych państwach


A teraz laurka


Cała ta wyprawa nie mogłaby się odbyć bez naszego wiernego towarzysza drogi – Fiata Punto. To już trzeci raz, kiedy ten niezawodny samochód zabrał nas na długą i wymagającą podróż. Rok temu wspólnie przemierzyliśmy malowniczą Istrię i Włochy, a dwa lata temu wyruszyliśmy w niezapomnianą podróż przez Rumunię. Za każdym razem Fiat Punto spisywał się na medal.


Jednakże, nie mogę ukryć, że podczas tej podróży pojawiły się pierwsze obawy, czy to przypadkiem nie była ostatnia tak długa wyprawa tym samochodem. Fiacik, choć nadal dzielnie trzyma się drogi, ma już swoje lata (rocznik 2012), a czas nieubłaganie idzie naprzód. I mimo relatywnie niedużego przebiegu (130 000km) każda podróż to większe wyzwanie dla jego mechanicznych podzespołów, a ja z każdym kilometrem coraz mocniej zastanawiam się, jak długo jeszcze będzie w stanie podołać takim wyprawom.


Załączam kilka fotek maszyny


#podroze #podrozujzhejto #fiat #motoryzacja #balkany

8c27f235-ffc4-4d27-ad5c-15273b8a5014
2581aec1-e4f1-40af-a0b1-cf24ca648209
07017fc4-b734-49ab-9397-137e4cbdac64
3bed030f-89e9-4d6e-8182-94447ffdaf59

Zaloguj się aby komentować

Cześć. Jestem nowy na tagu. Założyłem jakiś czas temu portal dla społeczności podróżniczej anonimowy.pl. Na portalu możecie dyskutować o podróżach, ciekawych miejscach, opisywać swoje przygody i szukać towarzyszy do wspólnej podróży. Jeśli chcielibyście, żebym dodał jakąś ciekawą funkcję na stronie, to możecie do mnie napisać. Pozdrawiam. #podróże

Zaloguj się aby komentować

Czy ktoś zainteresowany wyprawami w #gory i ogólnie lubiący #podroze po Polsce może podzielić się doświadczeniami z bycia członkiem PTTK?


Jako gówniak przegapiłem PTTKowe kolonie i wyjazdy, bo akurat nikt mnie w to nie wkręcił, a koledzy mówią, że ominęło mnie dużo zabawy. Syn właśnie mi wchodzi w wiek, gdzie planuję dużo z nim jeździć po górach i zwiedzać, żeby wzbudzić w nim trochę pasji do natury. Zastanawiam się czy kolekcjonowanie odznak, zbieranie się na grupowe wyjazdy, itp. to fajny dodatek do tego zwiedzania.


Macie jakieś opinie i wspomnienia z uczestnictwa w ich zorganizowanych wypadach? Ciekawi mnie zwłaszcza opinia na temat oddziałów w okolicy #warszawa


#kiciochpyta

@wiatraczeg


PKMiR

Co to za skrót? Google milczy ( ͠° ͟ʖ ͡°)


No nie wiem czy jest sens pieprzenia się z papierologią zakładania stowarzyszenia, żeby z rodziną albo znajomymi sobie wyjechać raz na miesiąc w góry.


Brzmi jak prosta droga, żeby ściągnąć sobie na głowę kontrolę za próbę wyłudzenia dotacji.

nie wiem nie znam sie, jestem zapisany na facezboku do grupy pttk w moim miescie - wyglada na sposob na tanie podrozowanie w ciekawe turystycznie miejsca

Zaloguj się aby komentować

Z takich turystycznych miejsc, których nie lubię, to Kazimierz Dolny. Niesamowicie przehypowane miasteczko ze słabym ratio ilość ludzi/ilość atrakcji.


Do Kazimierza prowadzą ze trzy wąskie drogi, co sprawia że jadąc tam, już parę kilometrów wcześniej stojąc w korku zaczynasz mieć dosyć, a to dopiero początek atrakcji, bo przed tobą jeszcze poszukiwanie miejsca parkingowego.


Ktoś powie - no może jedziesz tam w jakimś fatalnym terminie? Trudno trafić w inny, jak miasteczko zapada się pod ciężarem własnej popularności i ciężko trafić w jakiś termin, kiedy nie odbywa się jakiś jarmark pieczonego buraka i ziemniaka albo festiwal grania na dudach przez zespoły strażackie z Mołdawii i Kosodrzewiny, w związku z czym całe mikroskopijne miasto jest zapchane tak, że gdyby nie panna Władzia, nie byłoby gdzie palca wetknąć.


Z ciekawych rzeczy do zobaczenia to warto wejść na basztę i zamek i to w sumie wszystko.


#podroze

@GazelkaFarelka No do Kazimierza mam tak pewnie z 30 kilometrów. Ostatnio coś tam trochę zwiedzałem blisko 30 lat temu, na wycieczce szkolnej. Poza tym bywam ze 2 razy do roku w takiej jednej knajpce, bo mają coś co mi smakuje, choć ceny podłe.

Jeżdżę tam zazwyczaj w nocy i gdzieś tak zimą/jesienią, więc nie mam pojęcia o jakich korkach mówisz

Miasteczko jest w sumie ładne, ale przehajpowane do tak ku⁎⁎⁎⁎ko absurdalnego poziomu, że mi się w pale to nie mieści. Tam naprawdę nie ma nic do czego warto by było jechać paręset kilometrów, a mnóstwo ludzi tak przyjeżdża.

Bardziej mnie rozpierdala tylko pobliski Nałęczów, który też jest turystycznie popularny, a jego jedyną atrakcją jest w moim mniemaniu sanatorium

@GazelkaFarelka Też nie rozumiem popularności tego miejsca. To już Kielce są o wiele atrakcyjniejsze turystycznie.


A z miejsc które można zobaczyć w Kazimierzu, jak już się tam przypadkiem znajdzie, to jeszcze jest spoko muzeum przyrodnicze. I to tyle.

Ładne ma Kazimierz kamienice i wąwozy. Na spacer dookoła Kazimierza tez można się przejść. Na wycieczkę do ruin Esterki. Korzeniowy Dół juz trochę zdeptany ale można pójść do Wąwozu Kwaskowa Góra. Ale największa atrakcją są wróżące cyganki XD

Zaloguj się aby komentować

Zamość - twierdza, która nigdy nie została zdobyta


Wyobraźcie sobie, że spodobało wam się jakieś miasto, w którym byliście i macie tyle kasy, że postanowiliście sobie zbudować swoje, podobne. No, tak właśnie robią Chińczycy. Ponad 400 lat temu zrobił to Jan Zamojski.


Po studiach w Padwie wraz z zaprzyjaźnionym włoskim architektem stworzyli od podstaw całe nowe renesansowe miasto. Wytyczono rynki, ulice, kamienice, kolegiatę (dziś - katedrę), kościoły oraz oczywiście pałac samego magnata. Miasto zostało otoczone systemem fortyfikacji - murów, szańców i fos. Umocnienia zdały egzamin podczas kilku oblężeń, w tym w czasach wojen szwedzkich - miasto nie zostało zdobyte, a wiele renesansowych zabytków ocalało - czego nie można powiedzieć o Wawelu, na którym dosłownie zostało wyrwane ze ścian wszystko, co dało się wyrwać, ładowane na barki i wywożone do Szwecji. Łącznie z ozdobnymi kamiennymi portalami.


Samo miasteczko jest w porównaniu z innymi mało turystyczne - miałam wrażenie, że większość ludzi na rynku to byli lokalsi, którzy wyskoczyli na niedzielny obiad. W muzeum byliśmy sami. W ogóle do muzeum strasznie trudno trafić, bo jest tylko niewielka tabliczka a drzwi wyglądają jak od lochu, nie otwierane od stuleci.


Niewielkie, można spokojnie przetuptać wszystko pieszo, w miarę zadbane (tutaj niestety, to co doskwiera wielu polskim miastom, żyje głównie tylko rynek, a w bocznych uliczkach już kamieniczki do remontu, zabite dechami okna - a szkoda), ewidentnie nie ma tylu turystów żeby to utrzymać. Zachowane umocnienia, fosy, bardzo ładne tereny zielone rekreacyjne wokół starego miasta. Zrujnowany niestety pałac, na którego remont choćby elewacji i frontu władze twierdzą, nie ma pieniędzy (co dziwne, w dobie różnorakich zewnętrznych dofinanoswań i funduszy, serio - w mniej turystycznych miejscach typu Biała Podlaska znalazły się pieniądze na renowacje zespołów pałacowych, przynajmniej zewnątrz i ogrodów).


Zwiedzanie w sumie na dwa wypady, przez jeden dzień z dojazdem w tą i z powrotem oraz obiadem nie udało nam się zwiedzić wszystkiego.


#podroze

c5527bba-04e4-4ddc-922f-0c6352daaf55

Co do funduszy na odbudowę pałacu to może kwestia czasu. Ostatnio skończono remont dawnych koszar, jeszcze wcześniej była odbudowa kościoła Franciszkanów.

Zaloguj się aby komentować