Po przespanej nocy zauważyłem jedną rzecz, która umknęła mi wczoraj z tytułu zmęczenia. Otóż magazyny zostały kupione w Serbii, gdzie oficjalnie stosuje się cyrlicę. Ale tak dzisiaj patrzę, a tu przecież wszystko jest napisane alfabetem łacińskim! Już myślałem, że sprawa ma drugie dno, i że te pisemka z "modelem kolekcjonerskim nie nadającym się dla dzieci poniżej lat 14", które kupiłem dla dzieci lat 2 I 4 (oraz w ramach ciekawostki), to już jakąś kuriozalną drogę zaliczyły. Bo jak to tak, że kolekcja legend PRL, która została kupiona w północnej Serbii, w małym kiosku, tuż za granicą z Węgrami, to tak naprawdę wydane zostały gdzieś na Słowacji, czy Słowenii, skoro widzę łaciński alfabet i śmieszny słowiański język?
A tu nie! Pudło. Po po konsultacji z AI okazuje się, że w Serbii wydają czasem czasopisma pisane łacinką - czyli po serbsku, ale przy użyciu normalnych liter, cywilizowanego społeczeństwa.
@Rafau a na pchlich targach w PL można kupić takie czasopisma po niemiecku. Ja tak kiedyś kupiłem kolekcję lokomotyw, bardzo ładnie wykonanych, metalowych, porządne modele z pantografami itd.
@Fly_agaric współczuję trochę dzieciom, które uczą się pisać w dwóch alfabetach, ale pewnie to owocuje później. Mogą wybrać egzystencję w ruskim mirze, albo cywilizacji
@Rafau Serbska cyrylica jest troszkę inna, ale... Przynajmniej mają wybór. Zresztą, Ukraińców sama cyrylica też już nie powstrzyma, tak jak nie powstrzymuje Bułgarii.
W wiosce Stajicevo niedaleko Zrenjanina w północnej Serbii z kraju płynie nietypowa woda.
20 stycznia 2004 roku woda została oficjalnie uznana za niezdatną do picia. Ponad dwie dekady później sytuacja praktycznie się nie zmieniła. Woda nadal nie nadaje się do picia, pomimo ciągłych zapewnień rady miasta, że jest całkowicie bezpieczna. Zaledwie kilka dni temu burmistrz Zrenjanina odmówił nawet picia wody z kranu przed kamerami.
Mieszkańcy Zrenjanina wydają około 20 000 euro dziennie na wodę butelkowaną. Przy populacji liczącej około 80 000 mieszkańców, daje to około 160 milionów euro wydanych na wodę butelkowaną od 2004 roku, tylko po to, aby ludzie mieli dostęp do bezpiecznej wody pitnej.
"Skład gleby na południe od Zrenjaninu jest taki, że zawiera wiele gazów, w tym metan, który jest łatwopalny, a w większych ilościach może spowodować wybuch” – zareagowała spółka publiczna JKP Vodovod i Kanalizacija („Wodociągi i Kanalizacja”) z Zrenjanina
„Od kiedy wszystkie zaludnione miejscowości na południe od Zrenjaninu mają dostęp do sieci wodociągowej, pojawił się problem obecności metanu w wodzie dostarczanej do odbiorców. Miejscowi są tego świadomi.
„Usuwanie metanu z wody rozwiązuje się poprzez budowę wieży ciśnień lub zbiornika naziemnego i w ten sposób problem obecności metanu został rozwiązany we wszystkich zamieszkanych miejscowościach, z wyjątkiem Stajiceva i Belo Blato” – brzmiała odpowiedź na pytania zadane przez portal Telegraf.rs.
Twierdzą, że w miejscowości Stajicevo, gdzie powstał film, podjęto już odpowiednie działania, ale problem nie został rozwiązany.
„W Stajicevie, u źródła, z którego zaopatrywana jest ta osada, zainstalowano automatykę kontrolującą uwalnianie gazów, ale wciąż zdarza się, że pewna ilość metanu pozostaje w wodzie dostarczanej do odbiorców, a osoby mieszkające bliżej źródła otrzymują znaczną ilość metanu w wodzie”.
Metan jest gazem lżejszym od powietrza i uwalnia się naturalnie, jeśli istnieje otwór wentylacyjny. Dlatego ważne jest regularne wietrzenie pomieszczeń, w których używana jest woda, a w łazience wskazane jest pozostawienie otwartego okna.
Jako, że Serbowie znowu coś zaczynają mieszać (na szczęście w obrębie swoich granic) przypomniał mi się (nie)sławny nurt muzyczny, z czasów wojen w Jugosławii, znany pod zbiorczą nazwą jako "turbofolk".
W sumie całe mnóstwo tego było, wrzucanego na portalu na "W" pod tagiem #klasykiniepoprawnejmuzyki , ale jeśli szukać kwintesencji całego gatunku, to tylko Roki, i tylko Crni Bombarder.
Bądźmy szczerzy - twórczość turbofolkowa ambitna nie jest, ale tu nie o muzykę chodzi, a o opary absurdu, w których skąpane są głęboko patriotyczne teksty, na tle zdjęć wojny, ze skocznym akompaniamentem tanich elektronicznych pierdzidełek udający instrumenty muzyczne.
Cały kawałek jest odgrażaniem się amerykanom, że jeśli będą bombardować Serbów, to w końcu stracą swoje samoloty. Co zabawne, 4 lata później groźba się ziściła, a Serbowie są jedyną nacją na świecie, której udało się zestrzelić F-117 (dzięki kreatywnemu użyciu zestawu S-125, oraz rutynie, w jaką podczas bombardowań wpadli Amerykanie, ale to już osobna historia).
@LondoMollari Roki Vulović generalnie przed i po wojnie w Jugosławii zajmował się muzyką, przed turbofolkową twórczością z lat 90. (Semberski Junaci, Garda Panteri, Junaci Kozarski oraz Crni Bombarder) nagrał album Pasa w latach 80. czy utwór Kristina w 70., zaś po wojnie albumy Zbog Tebe i Otadzbini na bar.