Pani Kasia z Urzędu Wojewódzkiego: szpital zawieszał oddział, powołując się za każdym razem na "siłę wyższą"!!
Szpital: No tak odział był zamknięty...ale nie dla wszystkich😁
I cyk kolejne miliony na konta lekarzy...
A ty pacjencie czekaj cierpliwie w kolejce..
Szpital miejski w Miastku dziesięć razy zawieszał działanie oddziału chirurgii. Odsyłał swoich pacjentów, ale salę operacyjną zajmowali wtedy pacjenci neurochirurgów ze spółki Spine. Tylko w 2024 r. na zawieszonym oddziale wykonali oni co najmniej 458 zabiegów. Narodowy Fundusz Zdrowia twierdzi, że nic o zawieszonym oddziale nie wiedział.
Opowieść o takiej rodzinie, gdzie w sumie wszystko gra. Mieszkają na wsi, żyją ze sprzedaży mleka. Ale pewnego dnia brat Sabana kradnie krowy i jego rodzina jest zmuszona wyjechać do miasta, by mieć za co żyć.
Zatrzymują się u siostry żony Sabana i jej bogatego męża. Saban niechętnie przyjmuje wszelką pomoc, szuka dorywczych prac. Unoszony honorem nie chce specjalnych przywilejów.
Jednak za cenę honoru i utrzymania swojej rodziny w takim podejściu Saban może zapłacić dużą cenę – swoim własnym szczęściem lub spełnionym życiem, którego już nie ma.
Film o tym, że niektórym starcza takie życie jakie jest. Ale gdy powinie się noga, a raczej nastąpi na ścieżkę twego losu pech (tu w postaci ujowego brata-kradzieja), to nagle życie bez kasy i oparte na pomocy innych może położyć się cieniem w umyśle gospodarza owej rodziny.
Możliwe, że patrzymy na ten film inaczej - podejrzewam, że większość z nas, gdyby popadło w tarapaty, raczej bez przeszkód korzystałoby z wyciągniętej "ręki pomocy". I dlatego postawa Sabana może wydawać się nam nie do końca zrozumiała.
A jednak umiałam empatować w jego kierunku, poniekąd rozumiałam wewnętrzne rozterki, ale czy tym samym nie pokonał samego siebie?
Też jeszcze jedna obserwacja: na tej wsi to rodzina Sabana nie była jakoś "bogatsza". Mieli swoje źródło utrzymania, by wiązać koniec z końcem. Żyli swoim życiem, można prosto napisać. Natomiast miasto rządzi się innymi prawami, które zapewne w niczym mężczyźnie nie przypominają warunków, które miał wcześniej i to może tłumaczyć jego postawę.
Pytanie do ekspertów od #swiniobicie. Czy jest taka ilość kalorii, której organizm nie jest już w stanie odłożyć jako tłuszczu? Tzn. czy jeżeli zeżrę np. 15k kcal w ciągu jednego dnia, to jest szansa, że jakaś większa lub mniejsza część z nich po prostu już nie odłoży się w postaci sadła? Czy raczej jest tak, że młyny spaślactwa mielą powoli i wszystko co wrzucę w kałdun przyczyni się do mojego upadku?
@cweliat Wszystko jest ograniczone prawami fizyki i termodynamiki, organizm też ma swój limit możliwości trawienia i możliwości przerobowe, więc zaryzykuję stwierdzenie że część nie zostanie strawiona i zostanie wydalona (jedną czy drugą stroną). Po pierwsze kwestia, jak to czasowo rozłożysz. Jak rozłożysz w czasie i będziesz ładował 800 kcal co godzinę to większość zostanie wchłonięta. Po drugie, nawet jak zostanie wchłodnięte w jelicie, to niekoniecznie zostanie wchłonięte przez komórki - na przykład nadmiar glukozy we krwi może zostać odfiltrowany z moczem (powyżej poziomu 150-180 mg/dl, jeżeli trzustka nie da rady wytworzyć odpowiedniej ilości insuliny). Dlatego ludzie z np. niezdiagnozowaną cukrzycą - gdzie nastąpiło uszkodzenie trzustki i brakuje insuliny, nagle i niewytłumaczalnie chudną, mimo że jedzą jak do tej pory. Wszystkie kcal z węgli "lecą przelewem w kanał".
@cweliat jeśli zeżresz zbyty dużo tłustego, to dostaniesz sraczki.
Nie wiem jak ze słodkim.
Ale wypij kawę z olejem MCT(ale kilka łyżek) każde zatwardzenie będzie tylko mglistym wspomnieniem.
Minal prawie bartmonth, bo tylko 4 tygodnie. Za 2,5h pierwszy lot w strone doku. Na dlugi lot przez swoja durnote nie moge podwyzszyc do biznes klasy. A szkoda, bo lot prawie 11h i by chlop wypoczal.
A #bartekdeweloperski idzie ladnie do przodu. Dzisiaj pierwsza polowka dostaje posadzke.
@bartek555 ostatnio widziałem jakiś dom na sprzedaż i tez miał ogrzewanie podłogowe, ale tylko na parterze. Trochę bardzo mnie to zaskoczyło. U Ciebie widzę, że na piętrze też masz, czyli to nie jest jakieś technologiczne ograniczenie tylko zapewne oszczędność. Czy robienie piętra z takim ogrzewaniem to wielki kłopot i dodatkowy koszt?
@boogie robienie podlogowki na parterze i grzejników na piętrze to komplikacja. Podlogowka wszędzie to uproszczenie instalacji. Dzięki temu w całej instalacji masz jednolitą temperaturę. Grzejnik jest wysokotemperaturowy, a rurka nisko co oznacza, że należy użyć mieszacza lub mocno przewymiarować grzejniki. W przypadku pompy ciepła to już zupełnie bez sensu,bo pompa jest niskotemperaturowa więc idealnie pasuje pod podłogówkę wszędzie
Tytuł: Wrony
Autor: Petra Dvorakova
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Stara Szkoła
Format: ebook
Liczba stron: 182
Ocena: 8/10
Nie pamiętam, kiedy ostatnio przeczytałem książkę na raz. Mocna pozycja o życiu w toksycznej rodzinie.
Dvorakova napisała ją w pamiętnikowym stylu. Powieść czytamy z perspektywy dwóch bohaterek - córki i matki. Każda sytuacja, każdy wątek są opisane z perspektywy jednej i drugiej, co daje poczucie obserwowania czyjegoś życia z boku. A historia jest przytłaczająca i znana wielu ludziom urodzonym w domach, gdzie miłość była skąpo porcjowana na bardzo surowych warunkach, jeden rodzic był cholerykiem i pedantem, a drugi statystą gdzieś w tle, do tego każda czynność była obwarowana nie do końca zrozumiałymi wymaganiami i oczekiwaniami.
Czesi mają jakiś taki fajny sposób na pokazywanie scen z życia, tak że czytelnik książki, czy widz filmowy wchodzi w środek akcji, ale nie brakuje mu jednocześnie początku. Pewnie dzięki temu książka wciąga od pierwszej strony i nie puszcza do końca.
Dobija mnie szukanie pracy. W tamtym tygodniu miałem trzy albo cztery rozmowy. Dwie już zakończone, po pierwszej rozmowie z rekruterką. W jednej sam odmówiłem, w jednej (tej opisanej tutaj) rzuciłem większe (sensowne) widełki i teoretycznie powinienem mieć już odpowiedź.
Od poniedziałku przeszedłem przez bezsilność i brak perspektyw, we wtorek była już agresja i wrogość wobec rekrutera-pradesha (podejrzewałem scam albo testowanie na mnie ux), a teraz jest znowu bezsilność i beznadzieja.
Plan alternatywny wymaga czasu na rozwinięcie, a ja tego czasu nie mam. Drugi alternatywny plan to jakieś pół roku nauki. Maksymalnie mogę być 90 dni na L4 po zakończeniu umowy. To mało czasu...
Każdy dymek mógłbym zastąpić usługami ms gówna, resztę mogę przeboleć ale jak mi teamsy rozwalają ważną prezentację to mam ochotę Gatesowi kolejną wenere dorzucić
@WujekAlien jak ty to robisz? cwiczyles szybkie czytanie? ja sie tak opusciłem w czytaniu, ze czytam całą książkę raz na kilka lat. wiele zaczynam i nie kończę