Zaloguj się aby komentować
Nie mogę się już doczekać, jeśli to wprowadzą! #krew #krwiodawstwo #pkpintercity #pociagi #transport #paulinamatysiak #polityka

Zaloguj się aby komentować
#banki #pkobp #zalesie #polesie
Z radością w sercu żegnałem sie z bankiem PKO BP. Cieszyłem się tez na otworzenie konta w innym banku, gdzie wszystko wydaje się dużo mniej toporne i obwarowane elitaryzmem.
Jakież jest moje zdziwienie, gdy okazuje się, ze przylepili się jakoś tak do systemu autoryzacji PZ, ze musze do nich iść i nawet z dowodem nie moge potwierdzić, ze ja to ja, bo innego dowodu uzywalem 10 lat temu gdy jako knypek wybierałem ten bank. Bez sensu tłumaczenie.
Poszedłem do oddziału, potrzebuje tego na już.
Dziś po 2 godzinach oczekiwania dowiedziałem się, że:
My tu tak naprawdę nic nie możemy zrobic, a w ogole to problem profilu zaufanego proszem Pana.
Na co trzymam na infolinii babkę od PZ i daje ją do telefonu innej babce z banku.
Gadają, po czym... Nie chcą ze sobą rozmawiać. Ręce mi opadły, już kiedys sie integrowałem z PZ i wiem, ze jest możliwość wyrejestrowania i to leży w gestii banku.
Jak ubiją mObywatela to bedzie powrót do kartkówek i znowu papier przyjmie wszystko.
Zaloguj się aby komentować
41 281 + 15 + 15 + 15 + 15 + 15 + 15 + 15 + 15 + 15 + 15 = 41 431
#przysiadznaolimpie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
#anonimowehejtowyznania
Niedawno pojawił się wątek rozwodów, więc, może jako społeczność hejto poradzicie coś hurtem.
Zbliżamy się z partnerką do 40tki.
Kiedyś planowaliśmy dzieci. Potem, próbowaliśmy mieć dzieci. Ale, im dalej w las tym ja mam mniejszą ochotę a druga połówka choć mówi że OK widać że ma z tym problem.
Pracujemy na okrągło, sporo kredytów dzięki temu spłacone. Ale, kwalifikujemy się do modnej ostatnio akcji "świniobicie". I chyba to jest jeden z głównych powodów dla których seks prawie nie istnieje. Partnerce jej wygląd przeszkadza, ale ja jestem pewien że to stresująca praca i w nadgodzinach jest tego powodem a koniec końców efektem. Korpo&netflix&chill. Ale pracy nie zmieni. Poza tym, dogadujemy się super od lat. Wiem jak to brzmi, ale serio. A ja tak naprawdę jestem ciekaw czy ten okres "last chance for instynkt macierzyński" kiedyś mija.
Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
#anonimowehejtowyznania #hejtoanonim
ID: #HA_27e9a354d8ff439c
Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl . Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca
@GazelkaFarelka nie wiem czym się zajmujesz na co dzień ale jeśli pomagasz jakimś pacjentom to chyba bym po pierwszej wizycie podziękował. Nie znam się na dietetyce, zupełnie nie moja branża ale jednak upieram się że nieregularność posiłków i rozregulowany rytm dobowy też swoje robi. Bo nie żremy żadnego syfu, tłusto czy coś.
@rmbobster jednak prezentuje znacznie lepsze podejście - może faktycznie trzeba telewizor wywalić przez balkon. Siłownia jest, ale mało, za mało. A to jednak nie jest spacer gdzie jest się obok siebie. Swoją drogą są inne aktywności gdzie można w tym tzw. tlenie się zmęczyć razem ale i pogadać?
Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl .
@hejtoanonim
Nie znam się na dietetyce
No nie znasz, możesz jeść najzdrowiej i najbardziej regularnie na świecie i tyć. Wystarczy, że jesz za dużo. Cudów nie ma i trzeba się wziąć za dietę. Idźcie oboje do dietetyka, bo z takim poziomem wiedzy sami za wiele z odchudzaniem nie zdziałacie.
Jak już teraz wam nie wystarcza na to czasu, sił i motywacji, to co będzie, jak będzie dziecko? To nie zabawka. Macierzyński skończy się po roku, będzie z powrotem zapierdol w pracy taki sam jak teraz, ale juz nie będzie netflix&chill po pracy jak teraz, tylko trzeba będzie znaleźć jeszcze siły na drugi etat w domu. I dodatkowy stres, obciążenie i zarywanie nocek i wpierdalanie po nocach żeby stres rozładować.
@hejtoanonim - czy Ci się to podoba czy nie to @GazelkaFarelka dobrze prawi - jej rady odzwierciedlają rzeczywistość ale chyb trochę ugodziły w Twoje ego.
Jeśli chcesz utrzymać ten związek to obydwoje musicie wziąć się za siebie.
Zawsze możesz też szukać dupy na boku jak sumienie Ci pozwala
Alternatywą jest życie w celibacie.
@koszotorobur nikt w nic nie ugodził, ale, z takim podejściem do "klienta" życzę powodzenia. Bo można komuś powiedzieć że się nie zna, albo można zrobić to tak, że nawet tego nie zauważy. A dwa, ja nigdzie nie pisałem (choć może tak to zabrzmiało) że chcę coś ratować czy utrzymywać. Ja zanim się poznaliśmy biegałem i pływałem tyle, że nie groził mi nadmiar kalorii. Ale to chyba w moim przypadku po ślubie "now I can get fat" zadziałało.
Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl .
@hejtoanonim Stary, nie wiem z jakiej dupy wyciągnąłeś wniosek, że jestem dietetykiem. Pytasz o rady - dostajesz odpowiedź - jestem randomową osobą z neta, która pisze tutaj swoją szczerą opinię, a nie gładkie pierdolety które dostaniesz od znajomych czy nawet lekarzy, którzy wolą nie powiedzieć wprost prawdy, bo nie chcą cię urazić.
Jeżeli problemem jest tylko waga, to naprawdę nie jest to problem, a już na pewno nie w dobie Ozempicu. Zjebanego charakteru nie zmienisz, pierdolniętej rodzinki się łatwo nie pozbędziesz, trzydzieści kilo idzie zrzucić w rok. A to, że też sie zapuściłeś, tylko ułatwia sprawę, bo łatwiej rzucić hasło że się oboje spaśliśmy i razem coś z tym robimy, niż zasugerować, że tylko ona ma schudnąć.
Tym bardziej, jeżeli ona chce mieć jeszcze dziecko. Bo otyłość często idzie w parze z problemami hormonalnymi i bezplodnościa, więc jeżeli ona naprawdę chce jeszcze się załapać na ten ostatni gwizdek to warto by coś w tym kierunku zrobić.
I last but not least, możecie się rozstać i znajdziesz sobie może kolejną, chudą, ale nie masz absolutnie żadnej gwarancji że ta też nie zacznie gadać o dziecku ani się nie roztyje, ani na dodatek nie okaże się pierdolnięta (case Johnny Depp i Amber Heard). Tu, że tak powiem, wiesz co masz, mówisz że się dogadujecie, ba - jej się nawet chce seksu, na brak czego wielu panów narzeka.
@hejtoanonim zdrowie to najwyższy priorytet, więc dlaczego o siebie nie dbacie? Spłaconych kredytów nie weźmiecie ze sobą do grobu. Poza tym jak chcecie rodzinę, a nie uprawiacie seksu, to czemu nie adopcja? Temat zdrowia, wyglądu i pociągu to nie temat taboo, nie gódź się na taką wegetację. Seks to normalna sprawa i podstawa relacji, a nie luksus, czy nagroda.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Kaczki postanowiły zrobić sobie drzemkę nad moimi żyłkami od wędek i co chwile mi tu pip pip sygnalizatory robią
#ptaki #wedkarstwo

Zaloguj się aby komentować
Przejście się po nadmorskiej miejscowości z Ramzesem to zawsze bajka Na każdym kroku 'jaki piękny, jaki grzeczny, jaki słodki, jaki puchaty, pieeeeesek' :3 No wróciłam ze spacerku z bananem na gębie xd #pies #piesnaurlopie


Zaloguj się aby komentować
Jabłoń 'Bláhovo Oranžové' - należy do najbardziej znanych czeskich odmian zimowych. Została wyhodowana przez Václava Bláhę w Libowicach, jako siewka z krzyżówki 'Cox Orange' × 'Wagener' z 1945 roku, pierwsze owoce oryginalne drzewo przyniosło w 1954 roku, a do wykazu dozwolonych odmian trafiła w 1969 roku. Drzewo tworzy raczej wąską, piramidalną koronę i przy dobrym prowadzeniu nadaje się również do kształtów wrzeciona lub okrywy. W kwietniu do maja kwitnie na biało-różowo, kwiaty są miododajne. Owoce są średniej wielkości, kuliste do stożkowatych, o zielonożółtej podstawie, pokrytej czerwonymi cętkami i pomarańczowo-czerwonymi pasami, czasem z delikatną rdzawą plamistością. Miąższ jest żółtawy, delikatny do kruchego, soczysty, kwaśno-słodki i wyraźnie aromatyczny, o typowym „coxowym” posmaku. Zbiory odbywają się w połowie października, dojrzałość konsumpcyjną osiąga w grudniu, a przy odpowiednim przechowywaniu owoce wytrzymają do marca. Sprawdzi się jako jabłko deserowe, do moszczu i do suszenia, w deserach zachowuje jędrność i aromat. Owoce naturalnie zawierają błonnik, pektyny i witaminę C, a w aromatycznej skórce znajduje się również część polifenoli, które przyczyniają się do smaku. #hejto #stareodmiany #ogrodnictwo #czechy Szkólka i źródło

Zaloguj się aby komentować
Siema,
Rodzinny wypad w Gorce. Zapraszam na #piechurwedruje
---------
Miejsce: Dolina Potoku Turbacz (Gorce)
Data: 26 lipca 2026 (niedziela)
Staty: 6.5km, 3h20, 320m przewyższeń
Krótka, rodzinna wycieczka, która dla większości zakończyła się już na polanie Oberówka. Niestety, babcia, która jeszcze 2 lata temu weszła na Babią Górę, bardzo posunęła się na zdrowiu i te pół kilometra było już dla niej dużym wyzwaniem. Dzieciaki też wolały zostać, więc resztę trasy robiłem biegiem.
Informacje praktyczne:
Płatny parking znajduje się tutaj - mimo dużych rozmiarów, w sezonie, w godzinach południowych, ciężko znaleźć na nim miejsce.
Wejście do Gorczańskiego Parku Narodowego jest płatne. Punkt sprzedaży biletów jest tutaj , można zakupić je również internetowo .
Co było fajne:
Na odcinku szlaku idącego nad Oberówką natknęliśmy się na duży okaz Siedzunia Sosnowego (trzecie zdjęcie), a w znajdujących się obok polany oczkach wodnych dla płazów widzieliśmy kilka zaskrońców.
Bardzo podobał mi się ten fragment prowadzący do Szałasiska - wąska, klimatyczna leśna ścieżka.
Co było mniej fajne:
Trasa jest w porządku jeśli chodzi o spokojne przejście jej z dzieciakami, choć nie była aż tak atrakcyjna, jak ją zapamiętałem z zimowego, nocnego wypadu. Ogólnie te odcinki pokrywające się z czerwonym szlakiem spacerowym bardziej pasowałyby mi na rower, ale to już moje osobiste odczucia.
#gory #wedrujzhejto #wycieczka #fotografia #gorce





Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Eh Nie żyje Andrzej Beya-Zaborski Zmarł dziś po długiej chorobie miał 75 lat
Nic tu po mnie Wiesławie..
#wydarzenia

Zaloguj się aby komentować
869 + 1 = 870
Tytuł: Avatar: Ogień i popiół (Avatar 3:)
Rok produkcji: 2025
Kategoria: Sci-Fi
Reżyseria: James Cameron
Czas trwania: 3h 17min
Ocena: 6/10
Czy James Cameron jest w stanie nas jeszcze czymś zaskoczyć? Niestety, trzecia odsłona sagi okazuje się tak samo nudna jak pozostałe, choć obiektywnie wypada ciut lepiej niż męczący Avatar 2. Po ponownym seansie można mieć już jednak pełną jasność, z tej formuły nie da się wycisnąć ani kropli więcej. Otrzymujemy dokładnie tę samą historię po raz trzeci, tylko przemnożoną przez efekt skali, czyli więcej dobrych, więcej złych i jeszcze więcej kosmicznej „magii”.
Największą zaletą produkcji pozostaje strona wizualna. Film nadal serwuje przepiękne widoki Pandory, jej niesamowitą faunę i florę oraz kolory absolutnie nie z tej ziemi, za co należą się uczciwe punkty. Niestety, pod tą błyszczącą powłoką kryje się scenariuszowa pustka. Historia opowiadająca o głębokich wodach okazuje się płytka niczym kałuża, a zachowanie głównego bohatera bywa wyjątkowo irytujące. Jake wciąż zachowuje się jak typowy jarhead i chociaż wiemy, że nim jest, to po ponad dekadzie życia na Pandorze mógłby się wreszcie czegoś nauczyć. Cameron musi wreszcie coś zmienić w podejściu do scenariusza przy kolejnych częściach, bo tego schematu po prostu nie da się już dłużej oglądać, co zresztą doskonale widać po sporym spadku wyników finansowych w kasach kin.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #filmy

@boogie napiszę tak - jeszcze zatęsknimy za najgorszym cameronowskim Avatarze, jak kolo przestanie trzymać tam rygor - boję się, że bez niego to nawet to, co trzyma ową serię na haj lewel, czyli efekty - padną na ryj, i seria skończy w tym samym dole powtarzalności co Avengersi - i o ile fabuła Avatara od samego początku była prosta i bez przeszkód, tak zawsze TO co pchało każdą część - może zostać zaprzepaszczone.
Oby nie, bo ja np. na Avatary nie chodzę dla sztosu fabuły czy coś, mi odpowiada prostota opowieści - byle jakoś to działało na emocje chociaż w podstawie, resztę załatwi WIDOK.
Bez tego efektu WOW ta seria padnie szybko na ryj, więc cieszmy się z każdej części, która trzyma w tym sensie poziom - no chyba, że ktoś ma gdzieś best ever efekty kompiuterowe
Zaloguj się aby komentować
Zmienił się u nas jakiś czas temu w dziale dyrektor. Tak dla zobrazowania sytuacji jestem sobie ja, szeregowy pracownik, nazwijmy to poziom P1, potem jest menadżer mojego zespołu (P2), nad nim jeszcze ktoś (P3), no i potem już wielka szycha, ten nasz ananasek (P4). Jak dołączył, to tych na P3 było 5 osób. 8 miesięcy temu wypieprzył 4 znich, była wielka kampania jak to wypłaszczamy strukturę, skracamy dystans między P1 a P4, bla bla bla. Zrobił się chaos w c⁎⁎j, zaczęły się głosy, że jednak trochę się to rozjeżdża, że brak odpowiedzialności za procesy, sraken pierdaken. Zaczęli rekrutować na stanowiska na poziomie P3 i dzisiaj dopięto karuzelę spierdolenia zatrudniając szóstą osobę na tym poziomie xD A więc wypłaszczyliśmy strukturę z 5 osób na P3 do 6 xD
Naprawdę od pewnego poziomu w biznesie, polityce, czy innych dziedzinach możesz odpierdalać co ci się rzewnie podoba i to jest zerowa odpowiedzialność. Nawet jak przegniesz pałkę, zrobisz coś totalnie bezsensownego, to szanse, że cię za to zwolnią są prawie zerowe. A nawet jak to się stanie to i tak znajdzie się ktoś, kto i tak cię zatrudni, bo przecież zdobyłeś tak cenne doświadczenie i nauczyłeś się na błędach xD
#pracbaza
Zaloguj się aby komentować
1148 + 1 = 1149
Tytuł: Ciekawe historie vol. 7
Autor: Tomasz Czukiewski
Wydawnictwo: Selfpublishing
Format: audiobook
Czas słuchania: 6 godzin 22 minuty
Ocena: 8/10
Obie części na temat Kurska moim zdaniem lepiej obejrzeć na YouTube. Głównie ze względu na archiwalne zdjęcia czy nagrania, które potrafią lepiej zobrazować wydarzenia niż własna wyobraźnia. To jest zresztą coś, o czym autor opowiedział w wywiadzie: że niektórych tematów nie da się przedstawić w formie filmu. Obraz powinien być równie ciekawy co opowiadana historia, więc w przypadku ubogich źródeł wizualnych trudniej jest ułożyć opowieść, by odbiorca nie wpatrywał się przez kilka minut w jedno zdjęcie.
Rozdział o Ludwiku XIV obfitował w wiele absurdów, przynajmniej z mojego punktu widzenia. Niesamowicie dziwi mnie, że ludzie traktują kogoś lepiej tylko dlatego, że miał szczęście urodzić się w „szlachetnej rodzinie” i nadskakują mu na każdym kroku, byleby tylko skapnęła na nich odrobina wdzięczności. Doprowadzało to do mniej lub bardziej zabawnych okoliczności, jak chociażby towarzyszenie królowi podczas wizyt w toalecie, które potrafiły trwać nawet półtorej godziny. Przez ten czas poddani musieli zabawiać władcę rozmową - nic dziwnego, że mężczyźni tyle czasu spędzają w ubikacjach, skoro otrzymali taki przykład z góry.
Równie ciekawym tematem jest historia gorączki złota w Klondike. Nie spodziewałem się, że na wieść o odkryciu nowych złóż ludzie potrafili rzucić wszystko i wyruszyć w wyczerpującą, prawie że roczną podróż, podczas której wielu nie dotarło do celu. A co najsmutniejsze, że naprawdę niewielu udało się w ten sposób wzbogacić. Trochę przypomniało mi to dzisiejsze naganianie na różne inwestycje. Im później się w nie wejdzie, tym mniejsza szansa, że uda się zarobić.
Zdziwiłem się też, że ludzie chwalili się swoimi odkryciami. Gdyby udało mi się odkryć złoże złota, siedziałbym cicho tak długo, jak tylko by się dało, żeby zmaksymalizować zyski. Po co robić sobie konkurencję? ; )
Po wysłuchaniu rozdziału o upadku Muammara Kadafiego stwierdziłem jaką przewrotnością losu jest to, że w czasach jego dyktatury Libia miała się lepiej niż obecnie. Kadafi dbał o edukację obywateli, o szpitale czy nawet zlecił zbudowanie systemu doprowadzającego wodę spod Sahary na północ kraju. Nie chcę przy tym go gloryfikować, ponieważ nie był dobrym człowiekiem, jednakże w jakiś sposób dbał o swoich obywateli. Zacząłem się zastanawiać, czy rządy jednego, odpowiedniego człowieka nie są przypadkiem lepsze od demokracji, w której decyzje przypadają wszystkim, przez co łatwiej jest ludzi podzielić i doprowadzić do paraliżu w przypadku spornych kwestii. Jasne, istnieje duże ryzyko, że na czele państwa stanie tyran, którego interesować będzie wyłącznie jego interes. Ale...
W rozdziale „WW3” przedstawia, jak w czasach Zimnej Wojny planowano trzecią wojnę światową. Wiedziałem, że kiedyś było blisko jej wybuchu, sam w nieopublikowanej jeszcze recenzji opisałem przypadek pana Pietrowa, którego przeczucie sprawdziło się i nie uruchomił procedury ataku odwetowego, jednakże nie spodziewałem się, że podobnych sytuacji było więcej. To pokazuje, że tak naprawdę do zagłady ludzkości nie potrzeba dużo.
Fascynującym zagadnieniem było także to, że w przypadku wojny nuklearnej i spowodowanym tym cofnięciem ludzkości do czasów średniowiecza lub jeszcze wcześniej, trudno byłoby odbudować cywilizację z powodu braku dostępu do płytkich złóż ropy. Co z kolei mogłoby utrudnić lub wręcz uniemożliwić powrót do obecnego stanu technologicznego. I pytanie, jak ludzie by sobie wtedy poradzili? Czy próbowaliby odzyskiwać surowce z pozostałości po „poprzedniej cywilizacji” czy może opracowaliby nowe metody?
Kolejny raz z ogromną przyjemnością słuchało mi się Tomasza Czukiewskiego. Ponownie zachwycił mnie wybór tematów i sposób realizacji.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #historia #audiobook

Zaloguj się aby komentować
@lubiespac https://youtu.be/3aAza2nwa8Y
Zaloguj się aby komentować