Bardzo tego potrzebowałem i pomimo, że czuję zmęczenie (ale o dziwo nie ekstremalne) to chyba zresetowałem układ nerwowy i nie ukrywając czuję wewnętrzną dumę. To rzadkość więc chowam ten moment na później i będę wyciągał w chwilach słabości.
#galaretkanomore
Zjedzone: 5 500 kcal (zjem więcej jutro dzisiaj już nie dam rady nic wepchnąć)
Spalone: 7 000 kcal
Kroki: 56 000
Bieg: 50 km
Rolowanie: 15 minut po biegu
#chlopskadyscyplina
#dobrenawyki
Byłem z dziećmi na basenie teraz wieczorem ale nie było mowy o pływaniu - raz: nogi już swoje dzisiaj zrobiły, dwa: nie byłem dzisiaj w stanie w normalnym basenie w ogóle przebywać - było mi zimno i mnie trzęsło, więc ostatecznie jacuzzi i masowanie pleców oraz nóg w strumieniu z jacuzzi. Pomogło bo normalnie cała sztywność zeszła.
Teraz leżę w hamaku, nogi wysoko a deszcz sobie kapie.
I tak sobie myślę, niełatwo jest robić sport i zajmować się jeszcze dziećmi bo chciałoby się poleżeć, odpocząć ale to nie wchodzi w grę. Trzeba karmić, myć buty z psiego gunwa, na basen zaprowadzić i wykąpać.
Jutro dzień regeneracji, dobrego rozciągania, może pójdę na siłownię zrobić trening tak deload na 70 procent bo po długim biegu i tak nie dźwignę za dużo (sprawdzone- glikogen się nie zdąży uzupełnić). A może zjem gziba i pójdę z hamakiem nad Wisłę. Zobaczymy.
Chciałbym się podzielić czymś wspaniałym, stare nagrania z rajdu Camel Trophy. Każdy młody entuzjasta gum turbo, rajdowej grupy B i starych rajdów Paryż- Dakar które jak nazwa wskazuje nie odbywały się w Będzinie zapewne kojarzy słynne przeprawowe rajdy przez dzicz.
Miło się to ogląda po latach.
Rajdy i sama impreza coraz bardziej podupadała, przyczyniły się do tego dwa wydarzenia.
Pierwszym była zmiana cywilizacyjna i przemiany kulturowe wobec palenia i reklamowania palenia tytoniu.
Drugą poważniejszą było odkrycie przez Land Rover elektryczności i elektroniki i próby jej ujarzmienia oraz stosowania w swoich wyrobach co w dłuższej perspektywie odbierało im walory użytkowe po kontakcie z powietrzem atmosferycznym oraz monotlenkiem diwodoru.
Zacznę od historii, która najbardziej mnie poruszyła – o Franciszku Druckim-Lubeckim.
To przykre, że osoba, która miała ogromny wpływ na rozwój gospodarczy Polski na początku dziewiętnastego wieku, została zapomniana i częściej wspomina się o powstaniu listopadowym niż o niej. Winą jest oczywiście beznadziejny romantyzm społeczeństwa polskiego, który preferuje wychwalanie równie beznadziejnych spraw, jak powstanie właśnie. Wydaje się, że machanie szabelką zawsze było ważne dla Polaków, niezależnie od skutków. Parafrazując historyka: przegra, to postawi mu się pomnik, wygra, to postawi mu się dwa.
Z jednej strony rozumiem takie podejście - brak poczucia sprawczości potrafi być frustrujący i nie dziwię się, że Polacy chcieli odzyskać niepodległość jak najszybciej. Szkoda tylko, że decyzja najwidoczniej nie była przemyślana i zaprzepaściła większość tego, co zbudował Drucki-Lubecki. A doprowadził chociażby do tego, że ściągnął zaległe podatki i wyciągnął Polskę z deficytu budżetowego. Ba, tak sprawnie poprowadził negocjacje z Prusami i Austrią, że nie tylko Polska nie musiała im zwracać żadnych pieniędzy, ale dodatkowo otrzymała je od nich, co Drucki-Lubecki skrzętnie wykorzystał do wspomożenia rozwoju gospodarczego. Wiedział, że na samym rolnictwie daleko nie zajedziemy i zaczął rozwijać w Polsce przemysł. Przekonał Rosjan do otwarcia ichniejszego rynku na Polskę i wykorzystał zaporowe cła do zmuszenia pruskich kupców do inwestowania w Polskę, by zmaksymalizować zyski. Dzięki czemu powstał chociażby przemysł włókienniczy w Łodzi.
Drucki-Lubecki prezentował podejście, w którym ważne było między innymi edukowanie społeczeństwa, co bardzo pochwalam. Niestety, na efekty przemian gospodarczych i społecznych trzeba poczekać, czasem nawet kilkadziesiąt lat. Nie każdy jest na tyle cierpliwy i cóż, powstanie listopadowe zniweczyło to wszystko. Po jego stłumieniu został wydany nakaz o rusyfikacji społeczeństwa i wszyscy dobrze wiemy, jak to się skończyło. Skutki widać do dziś.
Brakuje takich ludzi.
Doceniam, że Tomasz Czukiewski nie koncentruje się wyłącznie na drugiej wojnie światowej (choć w tym tomie również nie obyło się bez takiego rozdziału). W „Bez znieczulenia” opowiedział o tym, jak wyglądały operacje przed wynalezieniem znieczulenia. To zabawne, że mimo że rozwiązanie zostało podane na tacy, mało kto chętnie po nie sięgnął i trzeba było jeszcze trochę poczekać, zanim znieczulenie rozpowszechniło się. A same opisy operacji przeprowadzanych bez anestezji… bardzo nieprzyjemne.
Gdy niedawno oglądałem wywiady z uczestnikami manifestacji pierwszomajowych, zobaczyłem kobietę, która negowała czystkę przeprowadzoną przez Stalina. Rozumiem śmieszki z tego, że austriacki malarz o niczym nie wiedział i mimo że nie jestem przekonany, to mam nadzieję, że tamta pani również nie mówiła tego na poważnie.
Równie fascynującą historią, co opowieść o Druckim-Lubeckim, była ta o rodzinie, która przez kilkadziesiąt lat ukrywała się w tajdze, kilkaset kilometrów od najbliższej osady. I sam opis Pierwszego Kontaktu, i historyczne tło, które doprowadziło ojca rodziny do podjęcia takiej decyzji były równie ciekawe. Podziwiam nie tylko umiejętność wyszukiwania wdzięcznych tematów, ale także umiejętność ciekawego opowiadania o nich.
Z narażeniem życia ratowali rzymskich legionistów na polu bitwy przed śmiercią. Posiadając rozległą wiedzę medyczną, nieśli ulgę potrzebującym kolegom.
Medycyna była obecna we wszystkich cywilizacjach od zarania dziejów, próbując złagodzić ból i obrażenia fizyczne doznane w walce na polu bitwy. W tym celu Rzym zaadaptował grecką wiedzę medyczną, łącząc ją z własną. Rzymianie szukali sposobów umożliwiających przeżycie legionistom ranionym w starciu, szybkie wyleczenie i przywrócenie ich do służby.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Bylem dzisiaj na zakupach w aldi i jak przystalo na porzadnego obywatela zanioslem butelki do automatu.
Niby tylko 14 zl,ale chyba przestane wyrzucac butelki do kosza
#oswiadczenie #zakupy #systemkaucyjny
rok temu w kuchni w biurze słuchałem jak jedna babka gada do grupy trzebioczących koleżanek o swej córci a potem się okazało, że przygarnęli razem z psim tatusiem jakąś suczkę ze schroniska. Ręce mi opadły.
Kompozycja "Lux Aeterna” Clinta Mansella w wykonaniu kwartetu smyczkowego Kronos Quartet to kultowy motyw przewodni z mrocznego dramatu Requiem dla snu z 2000 roku. Ten niezwykle intensywny, minimalistyczny i narastający utwór stał się popkulturowym fenomenem, zyskał tak ogromną popularność że po drastycznym przearanżowaniu na pełną orkiestrę i chór (pod tytułem Requiem for a Tower) był masowo wykorzystywany w zwiastunach największych hollywoodzkich hitów takich jak Władca Pierścieni: Dwie Wieże, Kod da Vinci czy Jestem Legendą.
Label: Nonesuch
Album: Requiem For A Dream
Wykonawca: Clint Mansell Featuring Kronos Quartet
Utwór: Lux Aeterna
Kraj wydania (label): Europe
Kraj pochodzenia: UK
Wydany: 2000
Gatunek: Electronic, Stage & Screen
Styl: Abstract, Score, Modern Classical, Ambient
Wszyscy heheszkują na temat legendarnego pudełka / szuflady z różnego rodzaju kablami nieużywanymi od lat, a ciekawe, czy ktoś z was posiada FBUS USB do Nokii 3510i (bo chętnie bym taki działający kabelek odkupił)