Zaloguj się aby komentować
Uwaga, przekleństwa i obrażanie innych
Ja j⁎⁎ie jak ja nie znoszę wesel ludzi, których widziałem raz w życiu najbliżej 8 metrów od siebie.
Kuzynka partnerki. Jesteśmy ze sobą ponad 2 lata, nigdy z tą kuzynką nie rozmawiałem, nigdy nie była u nas. Ledwo zmotałem czas na 2 tygodnie urlopu, a teraz miesiąc chodzenia na "zastaw sie a postaw sie" pijackie imprezki, bo nie mam innych spraw w swoim życiu. Oczywiście dej dej dej, bo k⁎⁎wa w tej kulturze z gówna musisz dawać na randomów żeby kupili dziecku plastikowego Mercedesa G klase. Idziesz sypnąć kasą i widzimy się za 10 lat xD W Polsce tylko trzymam sie za portfel, z każdej strony ktoś sięga. Stać cie? Rob i mnie zaproś. Nie stać, nie rób i nie zawracaj d⁎⁎y.
Jakbym robił jakiekolwiek wesele to byłby zakaz przynoszenia pieniędzy. Zapadłbym się pod ziemię gdybym sugerował ludziom sięganie po portfel, "bo wypada". Wpadajcie i się bawcie. 50zl do kuferka Wośp jak już musisz.
Oj tak to nasz taki sposób celebrowania wspólnie, rodzinnie, jedyna metoda. Znam to. Lekko połowa wesel w tym kraju to popis hipokryzji i imo najgorsza część naszej bogatej kultury.
I tu nawet nie chodzi o to że ktoś faktycznie robi coś dla pieniędzy tylko o kulturowe "wypada" ktore imo jest absurdalne w kontekscie "zapraszania" kogokolwiek na cokolwiek. Nazwijmy polskie wesela "impreza biletowana płatna 500, 700, 1000zl/os" i bedzie wiadomo o co chodzi, a nie "zaproszenia". Tyle ludzi zaprosiłem w swoim życiu i nawet grosz nie był od nich wymagany.
Chyba w ogole bede od teraz te "zaproszenia" tak nazywał - impreza biletowana, płatna
Bilet na Guns and Roses w Londynie jest tańszy niż na Marte i Tomka którzy zaaaatańczą przeeeed paaaństweeem zaaabawny taaaaanieeeeeec, klaaaszczeeemy wspoolnieee, a teraz idziemy na jednego hihihi
Nie lubie dzizas k⁎⁎wa. Za każdym razem mnie to odpala.
P.S nie oczekuje niczego innego niż hejt xD
#wesele #comniewkurwia #niepopularnaopinia
@Afterlife byłem na weselu gdzie rozdzielano koperty od obu stron. Jak ja wrzucałem w przypadkowe koszyki to mnie opierdolili, że jak teraz policzą, która strona ile dała? Jak spytałem się ale po co, to jak na wariata spojrzeli...
Też nienawidzę wesel, zwłaszcza z widzirejami... W życiu bawiłem się dobrze może na 3 albo 4
@sireplama kurde tego jeszcze nie widziałem.
Generalnie wesela zależą od rodziny. Mi na szczęście nigdy nie zdarzyło się zaproszenie na siłę żeby tylko wydoić. Współczuję.
Zaloguj się aby komentować
27 518,76 + 7,0 = 27 525,76
Myślałem, żeby zrobić dzień off ale ostatecznie poszedłem na kompromis ze sobą i dojebauem elegancki trening push (może bez pr ale forma powtórzeń do upadku prima sort dzisiaj) i na dokładkę 7 km regeneracji jak Garmin proponował bo w terenie nie jestem w stanie tak wolno biec (sr tętno 121).
Ogólnie z bieganiem to będzie wyzwanie bo ma dwa tygodnie padać tutaj w Norwegii... Ale nie ma wymówek, będę rotował bieżnię z terenem (mam deszczówkę super fajną)w zależności jak mi wilgoć da w kość w pracy.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Ja wiem, to pewnie się podoba - trochę jak w Kuwejcie, a trochę jak u Cezara.
Tym co kupują mieszkania w takim (nowym) budownictwie widocznie pasuje, ale miejcie litość...
Dla Was to nie problem jak macie tak w domu, pamiętacie już mięśniowo (który guzik wcisnąć). Jednak jak chcecie paczki (na czas) na święta i inne okazje z internetu, to kurierzy tracą na każdej tak oznaczonej windzie od kilku do kilkudziesięciu sekund (upał nie przyspiesza myślenia, tak jak i 200 adresów). Domofony z rebusem też są cudowne.
Dodajmy do tego wolno zamykające się drzwi niektórych modeli wind, nieczytelny układ mieszkań, labirynty dokoła budynku gdzie jedna widna jedzie na 3, a druga do 5, brak oznaczeń na pietach - w którą stronę jakie będą numeracje (klatka na lewo i prawo, po drodze 15 drzwi przeciwpożarowych).
A w pracy dostarczyciela paczek jest jeszcze więcej smaczków.
Dopiero zacząłem i jeszcze gówno wiem.... to be continued (jak to zdzierżę dalej)
EDIT:
idąc za niektórymi komentarzami - no tak jestem debilem, moja wina
"j⁎⁎ać ergonomię" - Albert Einstain
#pracakuriera #fucklogic #design #heheszki #pracbaza #nowebudownictwo

@g0r0madska a ja Cię doskonale rozumiem. Brytyjska prowincja here. Czy można by używać numerów domów? 1,3,5,7 z drugiej strony 2,4,6,8 ? Jeszcze jak! Ale nie, mój 3 sypialniowy, szeregowy domek będzie się nazywał Fox Cobs, zaraz obok Twin Oaks (kij, że żadnych lisów ani dębów w promieniu kilometra nie ma) I bujaj się po ukicy długości kilometra, szukając jebanego Low Cleabarrow. Dla wszystkich śmieszków, hehe, było się uczyć a nie na taksówce jeździć, ja po 16 latach trochę ogarniam ale, nowi nie ogarniają, nowi właściciele domu zmieniają często nazwy (a listownego anonsu nikt się nie pofatyguje wysłać) no i służby w stylu straż pożarna, karetka, policja też mają utrudnione zadanie. Wspominałem, że niektóre drogi mają po 10km długości?
Zaloguj się aby komentować
Mogę odtrąbić sukces, właśnie skończyłem jazdę testową po złożeniu wszystkiego. Bałem się że coś się z łożyskami na półosiach stało bo na podniesionych kołach było stukanie ale widocznie musiało się ułożyć bo po przejechaniu stukanie zniknęło.
Blokada uruchamia się, po 30 minutach pracy na postoju nie uciekło powietrze więc jest bardzo dobrze, blokadę zwykle uruchamia się na krótko.
Poniżej zamieszczam listę wszystkich modyfikacji (małych i dużych) jakie zrobiłem w moim Jimny: 1. Opony terenowe 215/75R15, 2. Lift zawieszenia 2” Jowisz, 3. Wyciągarka 4500lbs z heblem przy zderzaku, 4. Wyciszenie wnętrza (mata butylowa 2.5mm, pianka kauczukowa 4mm+filc tam gdzie się dało), 5. Większe głośniki JBL, 6. Siłowniki maski silnika, 7. CB Radio, 8. Drabina na tylnej klapie, 9. Wydech sportowy Ulter, 10. Blokada pneumatyczna tylnego dyfra (chińczyk HF), 10. Kompresor powietrza pod maską, 11. Panel Molle ba szybę pasażera, 12. Hak odpinany, 13. Kamera cofania, 14. Progi stalowe typu rock slider mocowane do ramy, 15. Owiewki okien (polskiej produkcji Heko).
Modyfikacje robiłem etapami w ciągu 2 lat czyli odkąd mam auto. W weekend jedziemy na off-road i będę testował blokady w trasie.
#motoryzacja #mechanikasamochodowa #diy #dildomajsterkuje #samochody #suzuki


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Na moc posępnego czerepu, mocy przybywaj!
A nie, wróć.
Dzisiaj w godzinach 17-19 mieliśmy przywołanie na rynku mocy. Czym to się różni od 20 stopnia zasilania 11 lat temu? Przede wszystkim, mamy tą sytuację nie przez cały dzień, ale tylko przez 2 godziny. Po drugie, nie dotyka nikogo, kto tego nie chce. Przez cały dzień przemysł normalnie pracował, a nie był ograniczany. Różni się mniej więcej jak pobranie pieniędzy na nagły wydatek z oszczędności a opłacenie go pożyczką u Bociana.
Energetyka na rynku mocy płaci m.in. za gotowość - zarówno za gotowość do oddawania do sieci określonej mocy "na wezwanie", jak i gotowość ze zrezygnowania z tego poboru mocy w momencie, gdy energetyka tego zażąda. Płaci zarówno dostawcom, którzy w normalnych warunkach rynkowych nie produkują prądu, bo na co dzień jest to nieopłacalne, bo koszt za 1 kWh wychodzi zbyt duży - ale są gotowi zacząć produkować w razie potrzeby. A także odbiorcom, którzy mają duży pobór mocy, ale na wezwanie są gotowi "na ochotnika" tą moc przestać pobierać - oczywiście nie za darmo. Korzystają na tym firmy, które na przykład nie mają problemu zatrzymać produkcji na dwie godziny - w których procesy produkcyjne nie wymagają kosztownego i długiego wygaszania a potem ponownego uruchamiania. W zamian za deklarację takiej gotowości, mają korzyści finansowe.
#energetyka #oze

Fajny wpis, wiedziałem o tym że stronie podażowej się płaci za gotowość ale nie wiedziałem że popytowj też.
Energetyka to ciekawe zagadnienie, trochę tego liznąłem z uwagi na zawód wyuczony ale nie wykonywany i jest to temat rzeka. Bilansowanie tego, moc czynna i bierna, optymalizacja kosztów przy zachowaniu bezpieczeństwa systemu.
Jedno co wiem to że elektrownie jądrowe plus zróżnicowane OZE wydaja się obecnie optymalnym rozwiązaniem (do czasu działających tokamaków). To że EJ nadal nie mamy to jest zaniedbanie za które postawiłbym przed trybunałem stanu wszystkie kolejne rządy po 1989 robiące laskę lobby górniczemu.
@Kronos Tak, to są tak zwane umowy redukcyjne. Czyli de facto zamiast 20 stopnia zasilania i dostarczać wszystkim tylko minimalną gwarantowaną moc - robią to tylko firmy, które podpisały taką umowę. Dzięki temu tym, co nie mogą sobie na coś takiego pozwolić, nie trzeba odgórnie redukować mocy - bo np. przygotowanie mieszanki gumy w fabryce opon trwa kilka dni i nie mogą tego procesu przerwać.
Zaloguj się aby komentować
@Jim_Morrison no wiadomo, tak jakoś od ~67 roku https://www.youtube.com/watch?v=AgHaGrZkkv4
Zaloguj się aby komentować
304 944,04 - 2,40 - 3,90 - 1,10 = 304 936,64
Grzybobranie tak dobre, ze zebralem wiecej squadratsow jak grzybow wiekszych niz kurka.
#ksiezycowyspacer #grzyby
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin


Zaloguj się aby komentować
352 806 + 20 = 352 826
Lajtowe kręcenie po mieście (i odrobinie górek) #swiniobicie #team3
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
1120 + 1 = 1121
Tytuł: Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie
Autor: Cezary Chlebowski
Kategoria: historia
Ocena: 7/10
#bookmeter
***
Suchedniowski zespół producentów ustalił zasadę, której starał się wiernie trzymać: „Niech Niemcy szukają stenów na niebie, a nam pozwolą je w możliwym spokoju produkować na szarej, umęczonej, polskiej ziemi”.
Wciąż byłem (a po prawdzie, to nadal jestem) pod wrażeniem, jakie zrobiła na mnie lektura Gołoborza pana Macieja Siembiedy, kiedy uświadomiłem sobie, że choć pochodzę ze Świętokrzyskiego, to w zasadzie nic o tym regionie nie wiem. Postanowiłem to zmienić. Moja ignorancja w tym temacie była jednak (a po prawdzie, to nadal jest) tak ogromna, że nawet nie wiedziałem od czego mam zacząć. Sięgnąłem więc po książkę, która tu i ówdzie przewijała się przez moje dzieciństwo, choć w postaci raczej tylko okładki i tytułu, bo na to żeby choć spróbować ją wtedy przeczytać była zwyczajnie zbyt gruba.
.
Ostatnio, po wieloletniej tułaczce, niczym Odyseusz do Itaki, ja powróciłem do Świętokrzyskiego (choć żadna Penelopa na mnie tutaj nie czekała, a i po drodze też nie spotkałem ani jednego cyklopa). W tym regionie, kiedy tylko wyjedzie się poza Kielce, bardzo często jedzie się przez lasy.
– Ile tutaj jest krzyży – powiedziałem w czasie jednego z takich wyjazdów do mojej towarzyszki, siedzącej na siedzeniu pasażera.
– To partyzanckie – odpowiedziała, ale nie kontynuowaliśmy tematu. Głównie dlatego, że nic o tych świętokrzyskich partyzantach nie wiedziałem, nie miałem więc nic do dodania.
Gdyby ta sytuacja zdarzyła się dzisiaj, kiedy jestem już po lekturze książki pana Chlebowskiego, być może ten krótki dialog rozwinąłby się w jakąś rozmowę, bo Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie to opowieść (reportaż?) o jednym ze zgrupowań partyzanckich na Ziemi Świętokrzyskiej, a konkretnie o Zgrupowaniu Partyzanckim AK „Ponury” działającym w regionie pod komendą Jana Piwnika – „Ponurego” właśnie.
Jan Piwnik, urodzony pod Opatowem był jednym z cichociemnych. Do Polski powrócił w listopadzie 1942 roku i w zasadzie od tego zaczyna się ta książka. Jej zasadniczą część stanowią jednak wydarzenia roku 1943 – począwszy od uwolnienia 43 więźniów z więzienia w Pińsku, za co Jan Piwnik został uhonorowany orderem Virtuti Militari (a Jan Wojnowski – „Motor” tylko Krzyżem Walecznych), poprzez działalność w okolicach Wąchocka i Starachowic, aż po późniejsze efekty konfliktu (wówczas) porucznika „Ponurego” z pułkownikiem Stanisławem Dworzakiem – „Danielem”, w wyniku którego Jan Piwnik ostatecznie trafił w okolice Nowogródka, gdzie w roku 1944 poległ w bitwie pod Jewłaszami.
Bardzo się cieszę, że tę książkę przeczytałem. Po pierwsze zacząłem realizować jeden ze swoich zamiarów i dowiedziałem się trochę o historii regionu. Po drugie, zdarzenia roku 1943 oglądane z dzisiejszej perspektywy, kiedy mamy pełniejsze informacje sprawiają, że sama opowieść wciąga, bo jest w niej wszystko, co w dobrej opowieści być powinno – jest motywacja, jest działanie, są silne charaktery, są rozczarowania, ale jest i zdrada. Osobą, którą najbardziej zapamiętam z całej książki, bo wzbudziła we mnie najsilniejsze emocje, na pewno będzie „Motor” – jeden z bohaterów Akcji Pińskiej, który stał się później współpracownikiem gestapo o kryptonimie „Garibaldi”.
Książkę jednak czasami czytało mi się trudno. Dużo w niej nazwisk i pseudonimów (co jest zrozumiałe – jeśli się chce upamiętnić leśne wojsko, to należy w miarę możliwości wymienić wszystkich jego żołnierzy, a nie tylko dowódców i bohaterów), a momentami (moim zdaniem, ale to moje zboczenie) książka kuleje też narracyjnie. Chodzi mi głównie o opisy walk, gdzie autor (co widać) chciał wprowadzić do narracji powieściową dynamikę, ale nie wyszło mu to zbyt dobrze. Niemniej jednak, pomijając moje w zasadzie w tym przypadku zupełnie nieistotne preferencje względem narracji, uważam, że Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie to kawał świetnie wykonanej roboty. Imponuje praca, jaką pan Chlebowski wykonał (ta książka, wydana po raz pierwszy w roku 1968 ciągle jest wznawiana i z wydania na wydanie wciąż jest poprawiana), mnogość źródeł, do których dotarł, uczciwa konfrontacja sprzecznych zeznań i jasne zaznaczenie wątpliwości oraz (chyba) obiektywny opis zdarzeń, w tym i tych mniej chlubnych, jak choćby odwet wzięty przez partyzantów na Niemcach za zbrodnię michniowską, co, w mojej ocenie, świadczy o tym, że autor nie chce kreować sztucznych bohaterów bez skazy, ale dotrzeć możliwie najbliżej prawdy. W efekcie, pomijając wartość reporterską, czytelnik nie otrzymuje opowieści o superbohaterach, ale o ludziach, którym przyszło żyć w takich okolicznościach, w jakich im żyć przyszło i którzy robili to, co uważali za słuszne, mając jednak swoje ludzkie słabości i popełniając przy tym błędy.

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dzisiaj udało mi się popłynąć Wkrą, Narwią i Wisłą. Idealna pogoda na taką rozrywkę. Płynąc Wkrą więcej czasu spędziłem w wodzie niż na supie - piękna czysta woda z mnóstwem ryb. Narwią była taka sobie - woda bardzo mętna, ale nie pachniała źle, za to było dużo ptaków: kormorany, nurogęsi, czaple i krążący nad nami myszołów lub jakiś inny blotniak. Najgorzej wypadła Wisła z mętną wodą i słabym zapachem.
Po drodze zatrzymałem się w ruinie po starym spichlerzy, który w Panu Tadeuszu grał ruiny zamku Horeszków, oraz mogłem podziwia elementy Twierdzy Modlin.
Taki teleks połączony z ćwiczeniami uwielbiam.
A teraz pytanie do supowców. W kolejnym już supie zaczęło mi uciekać powietrze w miejscu gdzie wklejony jest zawór. Albo mam wyjątkowego Lecha, bo tamto .iejsce nie nadaje się do łatania, albo - teraz wpadłem na ten pomysł - to nie źle wklejony zawór, tylko po prostu mechanizm się rozszczelnił i do naprawy tego sluży specjalny klucz dołączany do każdego supa - Nie wiem, więc vędę wdzięczny jak podzielicie się swoimi doświadczeniami.
Jeśli ktoś chce polecić jakiś model zupa to będę wdzięczny za info.
#odpoczynek #turystyka #pływanie #sup




Zaloguj się aby komentować
27 513,30 + 5,46 = 27 518,76
Bieganko boze
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
352 765 + 32 = 352 797
Aktywna regeneracja
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować