„Prezydent Polski stwierdził, że Order Orła Białego nie jest zwykłym odznaczeniem. To symbol najwyższego zaufania wspólnoty narodów, oznaczający szczególną więź z państwem polskim i wyjątkową wdzięczność narodu. Taki symbol wymaga nie tylko zasług, lecz także szacunku dla wartości stanowiących fundament naszej wspólnoty” – napisał Zełenski.
Dodał, że skoro – jego zdaniem – to odznaczenie może pozostawać w gronie osób takich jak Katarzyna II, Benito Mussolini czy Gerhard Schröder, Ukraina nie zamierza wdawać się w dalszy spór w tej sprawie.
@Dzemik_Skrytozerca No, to tak nie działa. Jak Niemcom i Francji będzie zależało, a w końcu będzie, to bez problemu znajdą sprawę, na której będzie zależało Polsce. Przehandlujemy to w try miga.
@Big__lebowski Okropne, obrzydliwie soczyste splunięcie na Batyra. Aż niewiarygodne, że tak się dał podejść, taki prosty ruch. Szkoda tylko, że kosztem Polski.
Sam koncept jest fajny - chłop zasypia w jaskini na Ziemi, budzi się na Marsie i wplątuje w walki między wielkimi, brzydkimi zielonymi Marsjanami i wyglądającymi jak ludzie czerwonymi. Ale to koniec zalet.
Główny bohater John Carter jest wspaniały, idealny, najmoralniejszy, najmądrzejszy i najodważniejszy bo jest prawdziwym amerykańskim patriotą z Południa. Gdybyście zapomnieli to przypomni wam o tym średnio co pół strony, bo książkę czytamy z jego perspektywy, w formie dziennika. Co pół strony przypomni wam także, że każdy kto się od niego różni, czy to Indianin czy zielony kosmita, jest niemoralnym barbarzyńcą, dzikusem i śmieciem, którego on jeszcze nie ucywilizował, albo nie zabił. Irytujący megaloman przekonany o swojej zajebistości, będący tak naprawdę kompletną gnidą i bezmózgim, rasistowskim tępakiem. I to ma być według autora pozytywna postać, z którą się utożsamimy. xd A tytułowa księżniczka istnieje tylko po to żeby ganiała z gołym cycem i była ratowana przez naszego bohatera, w którym od razu się zakochała, bo to przecież baba.
Jest w książce jakaś fabuła, ale jest prowadzona chaotycznie. Raz autor rozwodzi się długo nad jakimiś bzdurnymi szczegółami, żeby potem urwać po chwili ciekawie zapowiadający się wątek. Po czym kilka stron przed końcem pojawia się z d⁎⁎y zupełnie nowy problem i zakończenie. xd
Napisane jest to prostackim stylem i nie sprawdza się nawet w kategorii 'tak głupie, że aż śmieszne'.
Co do tłumaczenia to dopiero po przesłuchaniu dowiedziałem się, że chłop tłumaczy AI i potem poprawia. Przy tym gniocie raczej to nie ma znaczenia, ale zniechęciło mnie to do reszty jego kanału.
@Telezajaczek Coś w tym jest. Aczkolwiek - trzeba pamiętać że to zostało napisane w 1911 roku, a nadal czyta się nieźle. A taki Howard ze swoimi Kane'ami i Conanami to wystartował dopiero w latach '50.
@Cerber108 głównie dlatego że nie słucham audiooków, a chcę wypełnić bingo, więc jak mi to wyskoczyło na yt to stwierdziłem, że to dobra okazja do wypełnienia kafelka. xd Poza tym nie wiedziałem że to aż takie dziadostwo.
Dzisiejszy start w triathlonie - z biegania akurat nie jestem zadowolony, ale też nie oczekiwałem wiele, bo niewiele trenowałem. Po drodze była jeszcze toaleta oraz 2 odcięcia po wybiegnięciu z cienia na pełne słońce ^^
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Książka o dwóch amatorskich bokserach i amerykańskiej biedzie w smutnym jak p⁎⁎da, prowincjonalnym mieście. Billy miał żonę i nieźle zapowiadającą się karierę, ale dostał parę razy z rzędu po mordzie i teraz ma 29 lat, flaszkę i depresję. Kiedy po długiej przerwie idzie na siłownię spotyka tam młodego Erniego. Dostaje od niego po mordzie, mówi mu jaki to ma potencjał i Ernie zaczyna boksować żeby uciec od swojego smętnego życia. Skończy jak Billy? Może tak a może nie.
Jest tu parę bardzo dobrych opisów walk bokserskich, parę dobrych, naturalnych dialogów, ale reszta książki to jedno wielkie nic. Nudna, szczątkowa fabuła sklecona z wtórnych, zużytych motywów i prowadząca donikąd, plus nieciekawi, jednowymiarowi bohaterowie, którzy całą książkę smęcą i nie doświadczają żadnego rozwoju. I standardowa amerykańska bieda - picie w spelunach, mieszkanie w tanim motelu, ruchanie menelicy, praca dorywcza na farmach itd.
Podobno to jakieś wielkie arcydzieło, ale ja jakoś tego nie zauważyłem.
Największe to basen, najmniejsze to rozgrzewka przed startem, a środkowe to start właściwy - pierwszy raz cały dystans open water kraulem (nie licząc pojedynczych machnięć żabą, jak dostałem z kopa i musiałem potwierdzić kierunek). Powiem wam, że jestem z siebie dumny ^^
#plyniemydojadraziemi #plywanie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin