Czy Wy też macie wrażenie, że jak dzwonicie / piszecie do korpo typu bank czy inny ogólnopolski uslugodawca, to osoba kontaktowa ma za zadanie tak udzielać odpowiedzi, by jej nie udzielić.
Dziś straciłem godzinę, by dowiedzieć się o tym dlaczego bank pobrał se z mego konta kasę. Po 40 miniutach dopytywania w koncu dowiedziałem się, że pani nie wie, bo nie ma dostępu do moich danych. Tak jakby nie mogła powiedzieć od razu.
Teraz napisałem konkretnego maila do usługodawcy. A on mi odpisuje elaborat jak z chata gpt - totalnie nie ma temat.
I żeby to pierwszy raz - przez lata miałem wiele kont w różnych bankach, wiele usług u różnych operatorów tele, i innych uslug w necie.
Zastanawiam się, czy w innych krajach też tak jest. Na przykład mieszkając w UK - zawsze bawiła mnie druga skrajność - tłumaczenie powoli, szczegółowo jak dla debila.
Ehhh, chyba to było lepsze Jakie macie doświadczenia?
@tosiu Tak jest, wszędzie gdzie napiszę, to mi zawsze odpiszą 2 strony A4, z których wynika kompletnie nic.
Ostatnio w banku też płaciłem za coś 12k pln i dodatkowe 12k mi zablokowało (czyli w sumie utraciłem 24k). Dzwoniłem, to mi baba powiedziała, że w ciągu siedmiu dni powinni zwrócić od momentu zablokowania środków i ona na to nic nie poradzi, bo tak jest i już. Mówię, że dzisiaj mija siódmy dzień i jak mam dalej postępować, jeżeli nie odblokują się środki. To baba mi mówi, żebym dzwonił na infolinię XD Pytam ją, czy mam dzwonić dokładnie na tą samą infolinię, na którą teraz dzwonię i na której ona nie jest wstanie nic zrobić? W jaki sposób mi jutro ktoś pomoże, skoro dzisiaj się nie da nic zrobić, bo to jest proces. Ale na szczęście przez noc odblokowały się środki.
Innym razem pisałem maila z reklamacją sensora i baba do mnie oddzwoniła i pyta mnie jaki był błąd. To mówię, że opisałem wszystko dokładnie w mailu. A ona mówi, że "Błąd sensora. Zaaplikuj nowy sensor." nie jest błędem, tylko komunikatem i mam jej powiedzieć jaki był błąd sensora XD No to mówię babie, że w takim razie nie miałem błędu sensora, tylko komunikat na czerwono o treści "Błąd sensora. Zaaplikuj nowy sensor", po którym sensor przestał kompletnie działać. Baba bez cienia zawahania powiedziała, że następnym razem jak piszę o błędzie, to mam mieć błąd i ona w ramach k⁎⁎wa dobrej woli mi przyjmie tą reklamację.
Innym razem jeszcze dzwoniłem, że mam kompletnie losowo złe wyniki z sensora, a powinny mieścić się w zakresie błędu 8.2%.
I mówię jej na przykładzie, że mamy odczyt 100, 156, 140, 170, 100, 150, 144, 100, 102, 70, 150, 50 - gdzie z ręcznego pomiaru wychodzi mi 105, więc część wyników jest dobra, ale część jest zła. I baba pyta mnie jaki mam teraz wynik i jaki oczekuję, to mówię że teraz akurat jest dobrze, bo wychodzi 102, a oczekuję 105. No to ona nie przyjmuje reklamacji, bo dobry jest wynik, jak trzy wyniki po kolei będą złe, to ona wtedy może przyjąć reklamację XD To ją pytam, czy jak za 5 minut dostanę odczyt 200, to też to jest okej? A ona, że jak kolejny będzie 200, a następny bliski 105, to tak XD No to ją pytam, czy mam k⁎⁎wa zgadywać, który jest poprawny, a który nie? Bo jak mam się za każdym razem ręczenie upewniać, to po c⁎⁎j mi wasz sensor...
@tosiu tak, a potem mi wszyscy mówią "co ten biedny, szary konsultant jest winny, ze tak po nim jedziesz, przecież to korporacja i on nie ma nic do gadania". nie ze mną te numery
Za tydzień książka wędruje do druku. Jeśli zamówień będzie więcej, możliwe, że uda się zwiększyć jej nakład, ale nic nie jest przesądzone. Na wypadek, gdyby stała się białym krukiem, możesz zamówić tutaj: https://gopaniuk.pl
Kod hejto, co daje 20% zniżki ciągle działa.
A oto kolejny fragment na zachętę
– Robi wrażenie, co? – zwrócił się do niego dumny ze swojej kolekcji kupiec.
– Robi, robi – odparł karczmarz i wskazał na maczety. – Ile te cacka kosztują?
Niskiego wzrostu, z wąsikiem i ciemną bródką jak u kozy, kupiec zaczął cmokać.
– To nie są tanie rzeczy – odparł.
– A tak konkretnie, to jak będzie – nie dawał za wygraną Vargas. Kupiec znów zaczął cmokać.
– To maczety kute z tego samego metalu – cmok, cmok – co najlepsze miecze w całym Louravetlanie. A rękojeści tworzył sam Wielki Mistrz Rzemiosła Tarvun Niedźwiedzia Dłoń.
– A ta maczeta z wygrawerowaną głową niedźwiedzia, to ile by za nią było? – dopytał zniecierpliwiony Vargas.
– Ooo, to to jest wybitne dzieło mistrza, jedno z najważniejszych pozycji w jego życiu. Bardzo długo błagałem go, by mi to w ogóle sprzedał, sobie miałem to nawet zostawić i nie sprzedawać, ale zobaczcie moją lichą dłoń, zdarzył się wielki dramat, wielka kłoda spadła i trąciła tak, że dziś maczetą nie powojuję.
– To ile? – zapytał krótko zdenerwowany już Vargas.
– Cmok, cmok, to będzie 900 monet, wyjątkowe dzieło…
– Ile?
– Mogę opuścić o 100, ale nie więcej – dodał kupiec.
– Przecież to ogromny majątek! – wykrzyknął doprowadzony do granic szaleństwa Vargas.
– Ale to niebywałe dzieło, cały czas zyskuje na wartości – dodał niewzruszony kupiec. – Dziś kupujesz za 900, jutro sprzedajesz za 2000. To jak, bierzesz czy nie, bo już czterech dziś pytało o tę maczetę – zapytał z udawanym zniecierpliwieniem kupiec.
– To ogromne pieniądze, chyba się jednak zdecyduję – powiedział Vargas.
– Ale nie dziś – dodał Vargas, a kupcowi mina zrzedła.
– A kiedy? – zapytał z nieukrywanym smutkiem.
– A do kiedy tu będziecie? – zainteresował się Vargas.
– Gdy pełnia na niebie się pojawi, to wyruszymy już w drogę, bo wtedy nocą oświetlone wszystko, a to potrzebne w drodze przez zamarznięte morze. Czyli za jakieś 2 tygodnie.
– Dobrze, zgłoszę się do ciebie po maczetę. Ale za 600 monet ją odkupię – rzucił Vargas.
– Cmok, cmok, no nie, tyle to nie, cmok, cmok, no 800 to tak.
– Nie dam więcej niż 700. Zgoda? – upewniał się Vargas.
– Za tyle to może być, ale na jutro. Bo to wielkie dzieło Mistrza Rzemiosła Velnora Żelaznego Chwytu.
– A nie Niedźwiedziej Dłoni? – dopytał skonsternowany karczmarz.
– A jak powiedziałem? No przecie, Mistrz Rzemiosła Velnor – Niedźwiedzia Dłoń.
– Dobrze już, dobrze – odparł Vargas. – Za 7 dni tu wrócę i 650 monet przyniosę, nie więcej. Tak może być ostatecznie? – dopytał karczmarz.
– Ostatecznie – odpowiedział bez cienia satysfakcji kupiec. – A swoją drogą, nie widzieliście może w miasteczku takiego młodego chudzielca? – zapytał kupiec Vargasa.
Jesteście ze mną od początku realizacji książki, to podzielę się z Wami najpierw
Znacie tego Pana? A może jego głos? Ja znam go z wielu postaci, ale numerem jeden jest Pan Lustereczko z Wiedźmina. Zgadza się, gdzieś w wielkiej Warszawie, dziś zaczął czytać audiobooka - Droga bez końca
Kod "hejto" ze zniżką nadal jest aktywny. Wszyscy, którzy kupili książkę w przedsprzedaży, dostaną nie tylko wydanie papierowe, ale też ebook i audiobook w jednej cenie.
Dobra, czas wyjść z cienia... Premiera książki będzie miała miejsce 9 kwietnia 2025 roku. Oznaczało to, że albo nazywam się Rafał Trzaskowski albo Kamil Gopaniuk. Maski opadły, a przedsprzedaż ruszyła.
Kupując w przedsprzedaży, otrzymasz osobistą dedykację autora
Pierwsze 1000 sztuk będzie numerowane, co jest gratką dla kolekcjonerów
Daje Wam kupon "hejto" a razem z nim 20 procent zniżki
Ostatnio szedłem do lekarza rodzinnego zrobić badania profilaktyczne, po dłuższej przerwie. Trochę z duszą na ramieniu. No bo jednak 39 lat i nadmiarowe kilogramy... - teraz czytam wyniki i niedowierzam... ABSOLUTNIE, STUPROCENTOWO ZDROWY CHŁOP
Od razu inne samopoczucie Życzę zdrówka wszystkim!
Błogi relaks. Bombelek położył się spać wyjątkowo wcześnie, bo przed 21. Dokończyłem swoje sprawy i odpaliłem Tiny Glade. Gra polega na tym, że buduje się dioramę. A potem można po niej łazić i robić fotki. Oto moje 3 godziny budowania.
Ktoś na YouTube dobrze napisał - to nie gra, to terapia.
Jutro zaczynam weekendowy maraton finiszowania poprawek, od korektorki, w mojej książce. Ta ma mniej więcej 444 strony (tekst może się ułożyć ostatecznie plus minus 1-2 strony). Ostatnio skończyłem gdzieś w okolicach 250 strony.
Książka jest już po 2 korektach.
Idzie szybko, 90% uwag po drugiej korekcie to bękarty czyli litery a, i, z, w (itd.) na końcu wersu. Likwiduje się to na 2 sposoby - kerrningiem czyli manipulowaniem szerokością spacji i odstępów między znakami. Niestety tu są limity, by tekst nie wyglądał pokracznie. Jeżeli, nie da się kerrningiem, to trzeba przebudować zdanie. Wtedy zaznaczam na zielono dla korektorki, że coś zmieniałem. Dlaczego na zielono? Bo po pierwszej korekcie zaznaczałem dopiski na czerwono
Jak skończę, to wysyłam to do niej na trzecią korektę, ostatetczną, gdzie ona czyta wyłapując ostatnie błędy i błędziki, które mogły zostać zignorowane wcześniej.
Tak jak teraz po drugiej korekcie dostałem ponad 700 uwag, ze względu na bękarty, tak po trzeciej spodziewam się maksymalnie kilkunastu uwag. Poprawienie ich zajmie mi chwilkę, zatem książka będzie gotowa do druku.
I tu zaczyna się zabawa. Muszę ustalić nakład na podstawie potencjalnego zainteresowania książką. Jest to o tyle trudne, że jak ktoś dał mi lajka - czy tu pioruna, nie oznacza jeszcze, że kupi. Muszę też wydrukować jakąś pulę, która pójdzie na recenzje i rozdajo
Zanim ustalę nakład, będzie miesięczny preorder. Już wiem, że audiobook nie wyjdzie razem, bo musiałbym opóźnić premierę o 2 miesiące. Chyba, że preorder pójdzie fantastycznie i finansowo udźwignę: druk, wynagrodzenie aktora-lektora i promocję książki papierowej, ebooka i audiobooka no cóż, robiło się szalone w życiu rzeczy, więc kto wie...
Wiele wskazuje na to, że premiera będzie w kwietniu. Ale życie pokaże czy nie w maju
Przeglądając YouTube w poszukiwaniu perełek, natrafiłem na mega kanał z muzyką. Konwencja jest taka, że znani i mniej nieznani grają koncerty w jakiejś bibliotece akustycznie. Mega się tego słucha.
@tosiu kurcze, jestem zdziwniony, że ktoś nie znał Tiny Desk Concerts. Jest jeszcze KEXP, jakbyś nie znał. Ale tam znowu jest sporo alternatywy. Polecam również (° ͜ʖ °)
@tosiu ja ogólnie, za każdym razem, jak słyszę ta piosenkę, to płaczę.
Usypiałem swojego pierwszego owczarka przy tej piosence, bo akurat była w radiu. Po strzale środka usypiającego, psi organizm działa tak, że płuca są sparaliżowane. Pies potrafi wtedy zerwać się w poszukiwaniu powietrza. I tak było. Ostatni taki ochłap powietrza i już 9 lat minęło w jednej chwili. I mój pies i taka sytuacja i ta muzyka. Ona (piosenka) mnie wyłącza. Rozsypuje się jak dziecko...
Jak pozwolisz, to polecam tą ze Stevie Wonder'em. Na żywo.
Dostałem książkę z drugiej korekty. Ta polega na tym, że wgrywam plik PDF z komentarzami korektorki i w książce mam na żółto zaznaczone co poprawić. Tego za wiele nie ma. Ale, są też zaznaczone tak zwane bękarty. Mimo, że w składzie robiłem co mogłem żeby tekst układał się pięknie, to korekta to widzi inaczej
Ogólnie rzecz biorąc muszę obrobić ponad 700 komentarzy! Nawet mój profesor, wybitny naukowiec uznany w Polsce, na doktoracie nie dawał tylu komentarzy...
Ehh a już miałem w planach czytanie 5 książek i granie w gry... Mogę sobie to odłożyć na kiedyśtam.
Jak skończe się babrać w komentarzach, to korekta rzuci okiem i można drukować...