Zdjęcie w tle

bojowonastawionaowca

Lider
  • 2148wpisów
  • 29214komentarzy

Dobry wieczór,


#hejtopiwowarszawa 22 marca 2025, sobota, godzina 19 w bliżej nieokreślonym miejscu w Warszawie


Zapraszam do zgłaszania zainteresowania w komentarzach, zawołam jak ogarniemy jakiś lokal wraz z @Yes_Man


#hejtopiwo #hejtosoczek #warszawa

#owcacontent <- do blokowania moich wpisów

Ja tak się czaję na trójmiasto, Rzeszów albo Kraków, bo tam mam bezpośrednie loty z Bristolu to sobie wpadnę na weekend. Ostatniraz w tych miastach kurde 20 lat temu byłem xD xD

Zaloguj się aby komentować

412 + 1 = 413

Prywatny licznik: 5 + 1 = 6


Tytuł: Heaven

Autor: Mieko Kawakami

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Mova

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383213484

Liczba stron: 263

Ocena: 3/10


Mem mówi wszystko. Gdyby nie to, że JAPONIA, to książka z całą pewnością nie zyskałaby swojego statusu (krótka lista w Międzynarodowym Bookerze? Naprawdę?!).


Książka opisuje zmagania dwójki bardzo wycofanych czternastolatków będących prześladowanymi w szkole i ich próby zrozumienia dlaczego dotyka to właśnie ich. Pomijam filozoficzne dysputy 14-latków na temat sensu cierpienia - okej, pewnie, że się zdarzało w takim wieku każdemu udawać mądrego, ale tutaj tak zupełnie od czapy, kiedy bohater nigdy się nie potrafił nawet jednym słowem odezwać, nagle wchodzi z jednym ze swoich oprawców w jakieś głębokie filozoficzne dysputy i rozmowa na pełnym spokoju? Pomijam zwyczajną szkodliwość przesłania książki (cierpienie uszlachetnia, to ci poddający się bez słowa i reakcji cierpieniu są silni, a oprawcy są słabi) - chociaż to można pewnie zwalić na japońską kulturę. Pomijając jeszcze parę rzeczy - to autorka ewidetnie miała frajdę z opisywania kolejnych cierpień i szkód, jakie nastolatkowi były wyrządzane. I nie, scena będąca punktem kulminacyjnym, gdzie najlepszą ochroną było sprowokowanie kolejnego upokorzenia i całkowite odsłonięcie się na nie nie jest dobrym rozwiązaniem...


Szybko weszła i mam nadzieję, że szybko o niej zapomnę.


#bookmeter #ksiazki #japonia

#owcacontent <- do blokowania moich wpisów

b249d2ff-6839-406b-831a-e56fdfc5bd87

@bojowonastawionaowca Dzięki, co prawda nie jestem fanem Japonii, ale już kilka osób swoimi recenzjami zdradziło mi to i owo

Zaloguj się aby komentować

411 + 1 = 412

Prywatny licznik: 4 + 1 = 5


Tytuł: Skasowany mózg. Osobisty portret rodzinny z alzheimerem w tle

Autor: Katarina Gos

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Pascal

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383174389

Liczba stron: 128

Ocena: 8/10


Historia życia oraz opieki nad rodzicem, który pod wpływem choroby Alzheimera zamienia się ze wspaniałego o towarzyszącego taty w trudne do wytrzymania dziecko czy dalej warzywo ze skasowanym mózgiem, przed czym nie da się uciec. Krótka, ale bardzo treściwa i nasycona emocjami. Na początku nie rozumiałem skąd aż tyle wściekłości w autorce - ale z każdym kolejnym rozdziałem zamieniało się to w brak rozumienia, jak autorka jest w stanie to wytrzymać. Najgorzej, że to nie jest coś, za co winę można zrzucić na jakiś czynnik zewnętrzny - tak po prostu się zdarza i im dalej w las, tym bardziej zostaje się z tym samemu, bo ktoś niewidzący tej przemiany na co dzień po prostu nie będzie w stanie tego pojąć jak z inteligentnego człowieka można stać się kimś tak nie do współżycia.


Zastanowiło mnie zakończenie książki - jednocześnie nie jest ostateczne, ale jest konkretne. Cały proces choroby odebrał dużą część (całość?) człowieczeństwa ojcu, ale byłem zaskoczony, że nie było jeszcze jednego rozdziału, który zamknąłby opowieść i w którym autorka rozprawiła się też ze swoimi emocjami.


Na koniec czysto wewnętrznie: jeśli miałbym napisać jakiego swojego albo bliskich końca się obawiam najbardziej, to właśnie tego - niepozornego, acz nieodwracalnego i monopolizującego życie na miesiące czy lata.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #zdrowie #chorobaalzheimera #ksiazki

#owcacontent <- do blokowania moich wpisów

cb4e8db9-67c1-4a34-ab3c-692002efdfcd

Moja babcia od kiedy pamiętam chorowała, zmarła jak miałem 8 lat. Choroba sprawiła, że nie mam dobrych wspomień z tą babcią. Od zawsze to był mój wróg i bałem się jej. Potrafiła mnie uderzyć, opluć, boleśnie uszczypnąć.


Babcia pomieszkiwała po swoich synach, dopiero chyba w ostatnim roku życia została ,,umieszczona" w domu opieki, bo już strach było ją zostawić samą. Potrafiła włączyć gaz i go nie zapalić. Doszły problemy z trzymaniem moczu, kału.

Zaloguj się aby komentować

407 + 1 = 408

Prywatny licznik: 3 + 1 = 4


Tytuł: Yellowface

Autor: Rebecca F. Kuang

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Format: książka papierowa

ISBN: 9788379649617

Liczba stron: 429

Ocena: 8/10


Recenzji tej książki już parę było (i to dosłownie para), więc nie będę się wgłębiał w szczegóły. Książka, która pod płaszczem kryminału opowiada o rynku wydawniczym książek i karierze początkującej pisarki, wypunktowując wszystkie pojawiające się tam problemy i dylematy moralne (moi poprzednicy napisali o tym dużo ładniej, więc odsyłam do nich: @Wrzoo tutaj a @George_Stark tutaj )


Od siebie za to tylko dodam (znowu nie będąc oryginalny), że o ile nie jestem miłośnikiem przesady formy nad treścią, to tutaj forma wizualna okładki szalenie mi się podoba, jako że jest idealnie dopasowana do tematyki i stylistyki książki I za to ocena w górę ponad początkowe 7/10


#bookmeter #ksiazki

#owcacontent <- do blokowania moich wpisów

74f56780-7f7c-474f-8f4c-3d4e3cd87922

@bojowonastawionaowcamnie trochę wydłużającą się intryga i główna postać ostatecznie zmęczyła, ale polecam każdemu, zwłaszcza jako fajne czytadlo na weekend z ksiazka

Zaloguj się aby komentować

405 + 1 = 406

Prywatny licznik: 2 + 1 = 3 (trzeba się wziąć za siebie)


Tytuł: The Great Successor: The Divinely Perfect Destiny of Brilliant Comrade Kim Jong Un

Autor: Anna Fifield

Kategoria: biografia

Wydawnictwo: PublicAffairs

Format: e-book

ISBN: 9781541742499

Liczba stron: 338

Ocena: 8/10


Książka o Szanownym Towarzyszu Kim Dzong Unie - trzecim Kimie z kolei, który kontynuuje dynastię mającą w sobie niemalże boską krew Góry Paektu.


Książka jest podzielona na 3 części: pierwsza wprowadza czytelnika w dynastię Kimów, jak i dzieciństwo samego Kim Dzong Una, druga pokazuje okres konsolidowania władzy w rękach przywódcy, który zakończył się w okolicy 2017 roku (m.in. pozbywanie się mogących mu zagrażać członkach rodziny, ale również zadbanie o nową elitę kraju), trzecia zaś skupia się na czasie, kiedy Kim, pewny już swojej władzy w państwie, zaczyna pokazywać się na arenie międzynarodowej (Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Korei czy spotkania z Xi Jinpingiem i Donaldem Trumpem). Wszystko zgrabnie i dobrze skondensowane - każdy z rozdziałów po kilkanaście stron, więc wchodzi błyskawicznie.


Autorka zajmuje się obszarem Korei zawodowo jako dziennikarka, niemniej na potrzeby zgłębienia przeszłości najmłodszego z Kimów przejechała świat wzdłuż i wszerz, by odnaleźć osoby, które mogą cokolwiek ciekawego powiedzieć o jego przeszłości. I tak mamy tu kolegów Kima ze szwajcarskiej szkoły, prywatnego kucharza sushi z dzieciństwa czy członków bliższej i dalszej rodziny, którzy w pewnym momencie zdecydowali o opuszczeniu kraju w obawie o własne życie. Nie są to może wstawki zmieniające wiele w obrazie Kima, ale zdecydowanie warto docenić postaranie się, żeby to takich osób, często dobrze ukrytych przed światem, dotrzeć.


Generalnie bardzo dobra książka na początek przygody z Koreą Północną, polecam


#bookmeter #politykazagraniczna #koreapolnocna #ksiazki

#owcacontent <- do blokowania moich wpisów

f7b54cd7-b3fb-4de4-aa06-5b7bc75d2d18

@bojowonastawionaowca odpowiedz mi jako specjalista od azji:

Który Kim jest najlepszy?

Czy Jong un ma szansę w boskiej walce na olimpie z Ir Senem?

Czy Ir sen pokonał by Zeusa?

@bojowonastawionaowca nieładnie tak pisać o Słońcu Narodu, Najwyższym Przywódcy Jedynej Słusznej Korei.


A tak poważnie dzięki za polecajkę.

Zaloguj się aby komentować

Najnowszy model LLM od Anthropic, Claude 3.7 gra sobie w Pokemon Red, można oglądać jego postępy na Twitchu


https://techcrunch.com/2025/02/25/anthropics-claude-ai-is-playing-pokemon-on-twitch-slowly/


Nie jest to najbardziej fascynująca rozrywka, biorąc pod uwagę ile zajmuje mu przemyślenie każdego, nawet najmniejszego kroczku, ale trzeba docenić, że zdołał już zdobyć 3 pierwsze odznaki i zaszedł zdecydowanie dłużej niż jego poprzednicy


#pokemon #ai #technologia #llm

#owcacontent <- do blokowania moich wpisów

23b771a7-4201-4a36-b003-c97774136f92

Zaloguj się aby komentować

344 + 1 = 345


Tytuł: The Generalissimo: Chiang Kai-Shek and the Struggle for Modern China

Autor: Jay Taylor

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Belknap Press

Format: e-book

ISBN: 9780674060494

Liczba stron: 752

Ocena: 9/10


Huh, cóż to była za przygoda!


Życiorys Chiang Kai-Sheka (Czang Kaj-szeka) mógłby bez problemu obdzielić przygodami przynajmniej kilkoro osób. Bez wątpienia jedna z najważniejszych postaci XX wieku, jednakże mimo swoich starań po prostu wyszedł tym samym na jednego z największych przegranych ubiegłego wieku. I żadnym pocieszeniem nie będzie jeśli powiem, że łatwo w życiu nie miał.


Żeby przypomnieć o kogo i o co chodzi: edukacja w Japonii, o czym powrót do macierzy i walka o zjednoczenie Chin u boku Sun Yatsena, później już samodzielne niemalże wytępienie komunistów (czego niewykonanie brutalnie się zemściło), następnie pasmo potężnych ciosów od Japończyków, seria upokorzeń ze strony Amerykanów (ha tfu na generała Stilwella), bycie skazanym na porażkę z ręki komunistów w Mandżurii, w następstwie czego wycofał się na Tajwan, gdzie w końcu miał warunki, by rządzić krajem zgodnie ze swoimi przekonaniami - acz dalej pod ciągłym zagrożeniem ze strony komunistycznych Chin, by w końcu pod koniec swego życia utracić uznanie dyplomatyczne USA w wyniku manewru dawnego sprzymierzeńca, prezydenta Nixona.


Co do samej książki - baaardzo bogata w treść, powiedziałbym że wręcz zbyt bogata - stąd tak długi czas czytania, bo raz, nie ma niestety żadnej pomocy w rozpoznawaniu chińskich nazwisk dowódców, generałów, sojuszników, przyjaciół, wrogów, rodziny, etc. (więc często i gęsto wspomagałem się internetem), a dwa, niestety równie mało jest map - szczególnie przydałyby się w okresie obu faz chińskiej wojny domowej, a jeszcze bardziej szczególnie w "przerwie" na wojnę z Japonią - i za te dwie rzeczy zdjąłem 1/10 oceny. Ponadto wyczułem mocną sympatię autora do bohatera książki, będącą IMO przeciwwagą dla bardzo krytycznych wcześniejszych zachodnich źródeł. Na pewno wynikało to z dostępu do m.in. materiałów z dziennika prowadzonego przez samego Chianga, co pokazywało, że rozumienie bieżącej wewnętrznej i zagranicznej sytuacji było na bardzo wysokim poziomie, tyle tylko, że okoliczności, w jakich się znajdował, często nie pomagały w podejmowaniu właściwych decyzji - po prostu państwo chińskie w ówczesnym czasie było w zasadzie skazane na porażkę. I z tej perspektywy obserwacja zmagań Chianga jest niezwykle fascynująca.


Podsumowując, świetna lektura Zdecydowanie przesunęło w kolejce następnych książek biografie Zhou Enlaia, muszę też poszukać czegoś więcej o siostrach Soong - mam nadzieję, że efekty będą widoczne w kolejnych wpisach pod tagiem A książka koniecznie wyląduje w wersji fizycznej na półce


#bookmeter #ksiazki #historia #chiny #tajwan

#owcacontent <- do blokowania moich wpisów

f979313a-0f23-4ce7-aa00-1bdaf18f0701

Zaloguj się aby komentować

Te wiatru porywy to żadna atrakcja

Z podmuchem torebka na drzewo ucieka

A na torebce napis Biedronka

Wiesz już więc w jakmi kraju dzieje się akcja.

W środku lasu harmider, światła, policji akcja

na czubku drzewa już cel foliowy czeka

to ruski balon meteo, wysłała go bezpieka

aspirant wspina się, małpia jego gracja

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Viettel Post (firma kurierska pod państwową firmą telekomunikacyjną; powiedzmy taka trochę wietnamska wersja Orlen Paczki) zaczął od zeszłego roku wprowadzać wózki samojezdne (AGV) do magazynów, tym samym znacząco ułatwiając logistykę całego procesu, zwiększając swoje możliwości przerobowe do 4 mln paczek dziennie (co stanowi mniej więcej połowę rynku Wietnamu). Początkowo postawili na import robotów z Chin, tworząc jedynie własny software; obecnie własnymi środkami mają również tworzyć sam sprzęt


Trochę więcej o postawieniu przez nich na automatyzację procesu: https://restofworld.org/2025/vietnam-viettel-post-delivery-robots/


Więcej zdjęć i filmów: https://vnexpress.net/hang-van-chuyen-viet-dung-200-robot-thay-con-nguoi-4702006.html


#ciekawostki #technologia #wietnam #azja

#owcacontent <- do blokowania moich wpisów

e9354f0a-ac58-4b51-9654-80b22a41a003
416e464b-9e30-4a84-a26f-5d73e01b5a53

Pracowalem w takiej firmie w NL z 5 lat temu przez chwile. Co prawda te roboty wożą “półeczki” na sobie a koniec końców stoją w kolejce do człowieka ze skanerem który musi ten produkt wyjąć i wrzucić do odpowiedniego zamówienia (: Także też jesteś robotem bo wykonujesz 8h jeden ruch (:

Zaloguj się aby komentować

25 grudnia 2024r. Chiny zaakceptowały plany budowy nowej największej hydroelektrowni na świecie. Powstać ma w Tybecie na rzece Yarlung Tsangpo, zaś jej koszt budowy ma sięgać 1 biliona chińskich juanów (~560 miliardów PLN; mniej więcej tyle, ile dochody do budżetu Polski w 2024 roku). Po wybudowaniu ma produkować blisko 300 tys. GWh energii elektrycznej rocznie (niemalże 2x tyle, co cała produkcja energii w Polsce). I być może tu tekst mógłby się zakończyć, gdyby nie fakt, że planowany zbiornik miałby się znajdować nieopodal granicy z Indiami, zaś rzeka za tą granicą nosi nazwę Brahmaputra i jest ważnym źródłem wody dla ponad 100 mln osób żyjących w jej dorzeczu w Indiach oraz Bangladeszu. Nie dziwi więc, że oba te kraje obawiają się o wpływ planowanej infrastruktury na swoje bezpieczeństwo wodne.


Duży potencjał regionu jeśli chodzi o zbudowanie elektrowni wodnej został dostrzeżony w końcówce XX wieku, kiedy w wyniku serii badań odkryto, że tamtejsze rzeki żłobią tam jedne z najgłębszych wąwozów na świecie. Władze regionu od końca pierwszej dekady XXI wieku zaczęły budować elektrownie wodne w Tybecie, widząc w nich możliwość podźwignięcia gospodarki jednego z najbiedniejszych regionów Chin. Sprawę ułatwiał fakt, że zdanie Tybetańczyków dotyczące zalania ich terytoriów nie ma absolutnie żadnego znaczenia – w razie czego zawsze można ich pobić, jak w przypadku planów stworzenia zbiornika na rzece Jinsha w zeszłym roku.


Pierwsza wzmianka o tym konkretnie projekcie pojawiła się w listopadzie 2020 roku, zaś następnie została umieszczona w 14. planie pięcioletnim Komunistycznej Partii Chin. Mimo to nie została ujawniona jej dokładna lokalizacja – można domniemywać, że znajdzie się ona tuż przed samą granicą, gdzie na odcinku 50 km długości poziom lustra wody w rzece opada o blisko 2000 metrów. Żeby osiągnąć planowane rezultaty, najprawdopodobniej trzeba będzie dodatkowo stworzyć od czterech do sześciu 20-kilometrowych tuneli w górskich skałach, by wyprostować zakola rzeki. Obszar ten odwiedził sam Xi Jinping, który w 2021 roku zwracał co prawda uwagę na potrzebę dbania o tutejszą naturę, ale zbalansowaną z możliwościami wykorzystania terenu do budowy źródła energii odnawialnej.


Najważniejszym problemem w budowie tak dużego zbiornika jest jednakże niestabilne podłoże geologiczne. Jest to teren wykształcony stosunkowo (jak na historię Ziemi) niedawno, w związku z czym region dosyć często nawiedzają trzęsienia ziemi – najnowsze o magnitudzie 6,8 miało miejsce jeszcze w styczniu. W regionie często zdarzają się również różnego rodzaju osuwiska ziemi z okolicznych stoków, co jednak w żadnym oficjalnym i ujawnionym chińskim dokumencie nie zostało poruszone. Ponadto sam region jest siłą rzeczy dosyć trudnodostępny, zarówno jeśli chodzi o przywiezienie niezbędnych materiałów, jak i eksport wyprodukowanej w elektrowni energii.


Nie są to jednak jedyne problemy: jak się wydaje, niedogodny jest również moment na budowę takiej inwestycji. Raz, że Chiny i Indie są aktualnie w fazie ocieplenia wzajemnych stosunków (jako że w październiku ubiegłego roku doszły do porozumienia w sprawie rozluźnienia sytuacji na granicy między krajami) i wznowienie konfliktu przez uruchomienie projektu byłoby szkodliwe dla wzajemnych relacji. Dwa, że w związku z bardzo dużym zadłużeniem lokalnych rządów i problemami ze stroną przychodową, problemem mogłoby być znalezienie takich dużych środków na wieloletnią inwestycję o długim terminie spłaty. Jednakże wszystkie te kwestie mogą zostać pominięte przy odpowiednim nastawieniu rządu centralnego – ewentualne koszty zostałyby odłożone na przyszłość.


Wszystko dlatego, że Chiny zdecydowanie potrzebują wykorzystywania nowych źródeł odnawialnej energii. Xi Jinping zadeklarował, że do 2030 roku Chiny dojdą do szczytu swoich emisji CO2, zaś do 2060 roku osiągną neutralność klimatyczną. Mimo że już teraz stały się światowym liderem w produkcji z paneli słonecznych oraz farm wiatrowych, jednakże wciąż potrzeba jest zdecydowanie więcej włożonych wysiłków, by doprowadzić do ograniczania produkcji energii z paliw kopalnych. Szczególnie w momencie występowania lokalnych blackoutów w wyniku niedostatecznej z przyczyn pogodowych produkcji energii ze słońca i wiatru, które muszą być w takich wypadkach uzupełniane przez elektrownie węglowe (które aktualnie odpowiadają za 55% produkcji energii). W takich wypadkach stabilne źródło energii z wody jest na wagę złota.


Nie dziwią więc obawy przede wszystkim Indii dotyczące stworzenia tego zbiornika – Brahmaputra daje blisko 30% zasobów świeżej (i czystej) wody dla mieszkańców Indii. Potencjalnie przy odpowiedniej współpracy obu stron, stworzenie tejże elektrowni mogłoby przynieść ulgę dla mieszkańców niżej położonych terenów szczególnie w okresie monsunowym, kiedy rzeka zdecydowanie przybiera na wysokości i szerokości. Trudno jest jednakże na to liczyć, biorąc pod uwagę, że do tej pory nie udało się między tymi państwami wynegocjować porozumienia dotyczącego podziału wód na wspólnych ciekach – Indie mogą być więc skazane na łaskę lub niełaskę sąsiada. Póki co Chiny mówią swoim odpowiedzialnym podejściu do sprawy, bez szkodzenia regionów położnych w dolnym biegu rzeki, jednakże na słowach się kończy. W związku z tym Indie planują przedtem zbudować swój zbiornik na rzece, w regionie Arunachal Pradesh, by zaspokoić swoje potrzeby i uniezależnić się od kaprysów chińskiej tamy – a także jej potencjalnego zagrożenia w wyniku tragedii.


Mimo tego wszystkiego, ani wpisanie projektu do planu pięcioletniego, ani nawet zaakceptowanie planu budowy nie oznacza, że budowa nowej największej elektrowni wodnej na świecie ruszy lada moment – a nawet, że w ogóle ruszy. Zdarzały się już projekty, które mimo takich kamieni milowych nie doczekały się realizacji, bądź ich realizacja trwała przez wiele lat. Jeśli jednak Chiny będą przekonane, że potrzebują takiej elektrowni, to los krajów położonych w dolnym biegu rzeki nie będzie dla nich istotnym czynnikiem – widać to doskonale po budowie zbiorników na rzece Mekong, które powstawały pomimo oporu sąsiadów. Pozostaje więc czekać na dalsze wieści o tej wielkiej inwestycji.


A na zakończenie zostawię komentarz rzecznika chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych komentującego tę kwestię:\

Chiny zawsze zachowywały odpowiedzialną postawę w kwestii rozwoju rzek transgranicznych. Rozwój energetyki wodnej w dolnym biegu rzeki Yarlung Tsangbo ma na celu przyspieszenie rozwoju czystej energii i reakcję na zmiany klimatu oraz ekstremalne klęski hydrologiczne. Rozwój energetyki wodnej w dolnym biegu rzeki Yarlung Tsangbo był przedmiotem dziesięcioleci dogłębnych badań; wprowadzono odpowiednie zabezpieczenia zapewniające bezpieczeństwo projektu i ochronę środowiska, które nie będą miały negatywnego wpływu na tereny położone niżej. Chiny będą również nadal utrzymywać komunikację z krajami położonymi w dorzeczu rzeki za pośrednictwem istniejących kanałów i zacieśniać współpracę w zakresie zapobiegania katastrofom i ich łagodzenia, aby przynieść korzyści mieszkańcom dorzecza.

\

#wiadomosciswiat #chiny #indie #bangladesz

#azjatyckaowca <- moje większe wpisy o Azji

#owcacontent <- do blokowania moich wpisów

bd9fc948-ab17-4161-843b-3a7753516573

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W razie gdyby ktoś nie zauważył — w nocy weszła nowa aktualizacja do aplikacji na androida, która m.in. umożliwia wyłączenia wyzwań w ustawieniach konta czy poprawia parę błędów, które się wczoraj pojawiły


#hejto #hejtobugi #aplikacja

#owcacontent

@bojowonastawionaowca ja to w sumie nawet lubiłem ten bug/ficzer w apce, że jak kliknąłem trzy razy w ten domek w lewym dolnym rogu to mnie przenosiło z głównej w gorące. Brzmi głupio, ale regularnie działało xD


Teraz musze rozwijać listę na górze i ręczenie wybrać gorące. Fajnie by było jakby dało się ustawić domyślnie gorące najpierw.

Zaloguj się aby komentować