Dzisiaj dla odmiany nieco inna tematyka niż mury obronne. Na przełomie lipca i sierpnia przeszedłem samotnie Rob Roy Way, czyli długodystansowy szlak w Szkocji. Odległość, którą pokonałem to 130 km, chociaż tam naprawdę dystans był dłuższy, Dla mnie była to ogromna satysfakcja, ponieważ zrobiłem to idąc samemu. co wbrew pozorom nie jest proste. Zupełnie inaczej idzie się, gdy ktoś Wam towarzyszy.
Szlak Rob Roy Way nawiazuje do miejsc związanych ze szkockim Robin Hoodem, który żył na przełomie XVII i XVIII wieku. Pod kątem widokowym jest to niesamowita wędrówka, gdyż Szkocja obfituje w piękne i malownicze miejsca.
Całą wędrówkę podzieliłem na 7 dni, a pokonany dystans wyniósł łącznie około 135 kilometrów. Szlak rozpoczyna się w Drymen nieopodal Glasgow, a kończy w Pitlochry.
Taka ciekawostka: W Wielkiej Brytani w ramach walki z przestępstwami z użyciem noży wprowadzono skrzynki na noże i inne rodzaje broni rozstawione w miejscach publicznych, do nich przestępcy mają dobrowolnie wrzucać takie narzędzia, najlepiej przed ich użyciem. W UK planują też wprowadzić specjalny podatek od posiadania ostrych narzędzi.
!FB Strzelać każdy może.
#wielkabrytania #uk #przestepczosc #lewackalogika
Nota moderatora @bojowonastawionaowca : Word 4 Weapon to brytyjska organizacja pozarządowa, która wymyśliła takie kosze na wszelakie uzbrojenie. Jest niezwiązana z działaniami rząduhttps://www.word4weapons.co.uk/about/
@4pietrowydrapaczchmur nie pamiętam przez jak długi okres, ale chyba w ciagu kilka lat w sumie ponad 7k nozy w Bristolu i okolicach zebrali, czyli cos tam daje. Pytanie jaki % wszystkich noży stsnowi to 7k
Edit:
Ok .... nie bylo tematu xd
Recent Deposits (2023-2024): 175 knives/blades surrendered in Bristol bins (68 at Castle Park, 107 at The Park Centre).
Long-Term Impact: Over 5,000 knives taken off streets region-wide since 2016.
@bscoop w Polsce czy UK xD bo w Polsce to żaden wyjątek w sumie. Tyle razy widziałem jak cyganka tam dzieciaki wrzucała że traktuję to jak tak samo naturalne zjawisko jak deszcz.
Oto podsumowanie raportu rocznego Word 4 Weapons za rok finansowy zakończony 31 marca 2024 wg Gemini :)
Dokument ten stanowi oficjalne sprawozdanie finansowe i operacyjne organizacji charytatywnej Word 4 Weapons, zarejestrowanej pod numerem 1174262.
Głównym celem statutowym organizacji jest edukacja społeczna oraz umożliwienie anonimowego oddawania broni poprzez specjalne pojemniki ("knife bins").
W omawianym roku organizacja obsługiwała 45 pojemników na broń, z czego zdecydowana większość (42 sztuki) znajdowała się na terenie Wielkiego Londynu.
Władze lokalne zakupiły dziewięć nowych pojemników, jednak z powodu opóźnień administracyjnych żaden z nich nie został zainstalowany w tym roku finansowym.
Raport nie podaje dokładnej liczby zebranej broni w 2024 roku, wspominając jedynie ogólnie o opróżnianiu niektórych pojemników.
Całkowity dochód organizacji wyniósł 70 526 funtów, przy czym większość tej kwoty pochodziła z kontraktów z samorządami, a darowizny stanowiły zaledwie 1 859 funtów.
Dzięki ograniczeniu kosztów rok zakończył się nadwyżką finansową w wysokości 13 833 funtów, co pozwoliło na pokrycie wcześniejszych strat.
Stan rezerw netto na koniec roku był jednak bardzo niski i wynosił jedynie 371 funtów, co oznacza, że organizacja operuje na granicy opłacalności.
Poważnym obciążeniem pozostaje niespłacona pożyczka rządowa typu "Bounce Back loan", której saldo wynosi wciąż ponad 31 tysięcy funtów.
W dokumencie ujawniono problemy z zarządzaniem (governance), wynikające ze zbyt małej liczby powierników w latach 2021–2024.
Sytuacja ta uniemożliwiła w pełni niezależny nadzór nad zatrudnieniem ówczesnej CEO, Yvonne Codner, która otrzymała wynagrodzenie w wysokości 32 692 funtów.
Yvonne Codner zrezygnowała ze stanowiska pod koniec roku finansowego, a jej obowiązki przejęła Sandra Campbell na podstawie tymczasowego kontraktu.
Plany na przyszły rok obejmują sprzedaż co najmniej 10 nowych pojemników oraz poprawę ściągalności opłat za ich serwisowanie.
Zarząd przyznaje, że obecny model biznesowy jest ryzykowny, ponieważ opiera się głównie na sprzedaży usług, dlatego planowane jest poszukiwanie grantów.
Organizacja podkreśla, że jej działania, takie jak bezpieczne usuwanie noży domowych i broni znalezionej w parkach, przynoszą istotne korzyści dla bezpieczeństwa publicznego.
Barings Bank – najstarszy brytyjski bank inwestycyjny, istniejący od 1762 do 1995 roku.
~
W 1802 współfinansował (przy 6% oprocentowaniu) zakup Luizjany od Francji przez USA za 15 mln dolarów (80 mln franków), choć Wielka Brytania była już wówczas w stanie wojny z Francją.
~
W roku 1995 nienależycie kontrolowany makler Nick Leeson doprowadził do strat w wysokości 1,4 mld dol. i w efekcie upadku banku[1].
~
ING Groep przejęło bank za symboliczną sumę 1 funta.
Nicholas Leeson (ur. 25 lutego 1967) – były makler handlujący instrumentami pochodnymi, którego działania doprowadziły do bankructwa najstarszego angielskiego banku inwestycyjnego Barings Bank.
~
Leeson zaczął w tajemnicy spekulować na rynku instrumentów pochodnych w 1992 roku, będąc maklerem w singapurskim oddziale Barings, dokąd został oddelegowany z powodu toczącego się przeciwko niemu w Londynie postępowania sądowego. Do jednego z jego głównych zadań należało m.in . dokonywanie bezpiecznych transakcji arbitrażowych w kontrakty futures na indeks giełdy japońskiej Nikkei 225. Ponieważ indeks był notowany w dwóch miastach: Singapurze i Osace, występowały niewielkie różnice między wartościami indeksu na tych giełdach, co było dogodną sytuacją do kupna kontraktu terminowego na jednej giełdzie i sprzedaży kontraktu na drugiej, zarabiając na różnicy w cenach. Jednak Leeson zaczął wdrażać serię niebezpiecznych strategii. W celu zatarcia śladów swoich działań stosował wewnętrzny numer banku 88888 (w chińskiej numerologii uważany za wyjątkowo szczęśliwy). Pod koniec 1992 r. jego straty wynosiły ponad 2 mln £ i wzrosły do 208 mln £ pod koniec 1994 r. Początek końca nastąpił 16 stycznia 1995 r., kiedy Leeson dokonał bardzo ryzykownej transakcji stelażowej (rodzaj krótkiej sprzedaży) w opcje na indeks Nikkei 225. Założył on, że wartość indeksu nie zmieni się z dnia na dzień i utrzyma się na poziomie 19 000 punktów. Jednak następnego dnia, z powodu trzęsienia ziemi w Kōbe, na rynku nastąpiły gwałtowne spadki, powodujące jeszcze większe straty maklera. Leeson próbował zminimalizować straty dokonując serii niezwykle ryzykownych, niezabezpieczonych inwestycji. Tym razem założył, że na rynku nastąpi gwałtowne odbicie, co jednak nie nastąpiło. Gdy Leeson postanowił w końcu zabezpieczyć się przed rosnącymi stratami, dokonał transakcji kompensacyjnej na japońską stopę procentową i obligacje rządowe, co nie przyniosło spodziewanego efektu. Zdając sobie sprawę z powagi sytuacji, zostawił wiadomość "I'm sorry" i uciekł z Singapuru.
~
Całkowite straty Leesona osiągnęły wartość 827 mln £, dwa razy więcej niż kapitał banku, i po ujawnieniu doprowadziły Barings do bankructwa. Bank został przejęty przez ING za symbolicznego funta[1].
~
Po ucieczce do Brunei, Malezji oraz następnie do Niemiec, Leeson został aresztowany i wydany z powrotem Singapurowi 2 marca 1995 r. Ponieważ miał upoważnienie na wykonanie transakcji stelażowej 16 stycznia, został posądzony o oszustwo swoich przełożonych co do wielkości ryzyka i skali inwestycji, chociaż część obserwatorów obwiniła bank za brak wewnętrznego audytu finansowego oraz praktyk zarządzania ryzykiem. Ukarany karą sześciu i pół roku więzienia, zwolniony w 1999 r. po stwierdzeniu raka okrężnicy, którego jednak przeżył mimo niekorzystnych prognoz lekarzy.
~
Leeson wrócił do Wielkiej Brytanii i opublikował autobiografię Rogue Trader, opisującą jego działania. Na podstawie książki powstał później film o tym samym tytule, z Ewanem McGregorem i Anną Friel w rolach głównych.
~
Nick Leeson mieszka aktualnie w Barna w hrabstwie Galway w zachodniej Irlandii. Podczas pobytu w więzieniu rozwiedziony, ożenił się ponownie i aktualnie jest regularnym gościem na sympozjach. W kwietniu 2005 r. został dyrektorem handlowym, a w listopadzie 2005 r. dyrektorem naczelnym klubu piłkarskiego Galway United.
~
23 czerwca 2005 opublikował nową książkę Back from the Brink: Coping with Stress.
@Deykun Należy wspomnieć o świetnej książce, która w polskiej wersji językowej ma tytuł "Łajdak na giełdzie". Doczekała się też ekranizacji - polecam film, w którym występuje Evan McGregor i Anna Friel:
Zwięzła monografia pierwszego okrętu w historii, który został od początku zaprojektowany i wybudowany jako lotniskowiec. Prace projektowe rozpoczęto w 1917 roku, stępkę położono w 1918 roku, zwodowano w 1920 roku a służbę rozpoczął w 1924 roku. Okręt służył Jego Królewskiej Mości na 3 ocenach, pływał nawet na rzece Jangcy. W czasie II wojny światowej ścigał niemieckie okręty głównie na Atlantyku. Został zatopiony w 1942 roku koło Cejlonu przez japońskie samoloty w czasie rajdu Kidō-butai na Ocean Spokojny.
Zeszyt numer 233 z serii "Typy Broni i Uzbrojenia", wydawanej z przerwami od 1970 roku. Pozycja mimo niewielkiej objętości bogata w dane i ilustracje. Duży plus za sporą ilość danych technicznych oraz rysunków okrętu, ale przede wszystkim za ogromną ilość archiwalnych zdjęć.
Masakra w Amritsarze – rzadziej znana jako masakra w Jallianwala Bagh, została dokonana 13 kwietnia 1919 roku w mieście Amritsar w północnych Indiach przez żołnierzy brytyjskich i Gurkhów przeciwko nieuzbrojonym cywilom – sikhom, muzułmanom i hindusom – protestującym przeciwko uwięzieniu dwóch indyjskich przywódców narodowych. Wśród zabitych i rannych byli mężczyźni, kobiety i dzieci[1][2].
Poza licznymi ofiarami śmiertelnymi, które zginęły bezpośrednio w wyniku strzelaniny, wiele osób poniosło śmierć, zostając zgniecionymi podczas paniki przy wąskich bramach lub skacząc do samotnej studni na terenie kompleksu, aby uciec przed ostrzałem. Tablica pamiątkowa, umieszczona w tym miejscu po uzyskaniu niepodległości, podaje, że ze studni wydobyto 120 ciał. Dyer wprowadził godzinę policyjną wcześniejszą niż zwykle; w rezultacie rannych nie można było przenieść z miejsc, w których upadli, i wielu z nich zmarło w nocy z powodu odniesionych ran.[50].
Książka z kolekcji "Arcydzieła Literatury Światowej" - no tak średnio bym powiedział. Trójka bohaterów i pies z dnia na dzień decydują się na wypłynięcie łódką w podróż po Tamizie. I to w zasadzie tyle z fabuły - reszta to opisy przyrody i poszczególnych miasteczek (na plus) czy humor na poziomie kabaretów (hehe, komuś łódka uciekła, a ktoś inny wpadł do wody, boki zrywać - zdecydowanie na minus, okrutnie się to zestarzało). Nie polecam, chyba że ktoś akurat takie klimaty lubi.