Zwięzła monografia brytyjskiego HMS Eagle - czternastego okrętu i pierwszego lotniskowca o tej nazwie. Od projektu, przez adaptację, budowę prowadzoną z przerwami w latach 1913-1923, wejście do służby w Royal Navy w 1924 roku, okres międzywojenny, działania w czasie II wojny światowej aż po zatopienie w 1942 roku.
Kolejny okręt powstały na bazie przejętego kadłuba statku budowanego na zlecenie Chile, tym razem pancernika Admirale Cochrane. Przeprojektowany na lotniskowiec zgodnie z pierwszowojenną doktryną ich użycia, był wyposażony m.in . w artylerię średniego kalibru do walki ogniowej z innymi okrętami czy wyrzutnie torped. W czasie swojej służby wsławił się działaniami na morzu Śródziemnym, gdzie jego samoloty zatopiły i uszkodziły wiele włoskich okrętów, osłaniał także konwoje zaopatrzeniowe na Maltę. Zatonął trafiony przez 4 torpedy z niemieckiego U-73.
Zeszyt numer 239 z serii "Typy Broni i Uzbrojenia", wydawanej z przerwami od 1970 roku. Ta pozycja niestety nie aż tak bogata w zdjęcia i mapy jak inne, za to nie zawodzi w ilości ilustracji i danych technicznych.
Kieszonkowa monografia brytyjskiego lotniskowca HMS Argus. Od genezy budowy i pochodzenia projektu, przez położenie stępki w 1914 roku, wodowanie w 1917 roku, służbę w Royal Navy, działania wojenne w czasie II wojny światowej aż po jego złomowanie w 1947 roku.
Zbudowany na bazie kadłuba chilijskiego transatlantyka powstającego w Wielkiej Brytanii, przejętego przez admiralicję na początku I wojny światowej. Okręt uważany za prekursora rozwiązania lądowiska jako pasa ciągnącego się się przez cały pokład nad resztą okrętu. Teraz to oczywistość, wtedy niekoniecznie. Służył też jako poligon doświadczalny takich rozwiązań jak odprowadzanie spalin z kotłowni czy systemów wyhamowywania samolotów przy lądowaniu - na początku miał liny hamujące wzdłuż a nie w poprzek pokładu. Dodatkowo miał quasi mostek (chart house) który na czas operacji lotniczych... był opuszczany pod podkład startowy.
Zeszyt numer 235 z serii "Typy Broni i Uzbrojenia", wydawanej z przerwami od 1970 roku. Pozycja mimo niewielkiej objętości bogata w dane, ilustracje i zdjęcia, często z własnych zbiorów autora, bardzo trudnych do zobaczenia w innych miejscach. Duży plus za sporą ilość danych technicznych oraz rysunków okrętu w różnych latach służby. Jeśli ktoś się interesuje marynistyką, lotniskowcami lub II wojną światową na morzu jest to pozycja obowiązkowa.
Hastings to miasto położone w południowo wschodniej Anglii znane z bitwy, która miała miejsce w 1066 roku pomiędzy wojskami Wilhelma Zdobywcy i króla Harolda II. Hastings jest miastem, które chciałem odwiedzić od dziecka, gdyż wiele o nim słyszałem. Warto dodać, że jest ono pięknie położone nad Kanałem Angielskim i nie brakuje w nim ciekawych zabytków. Hastings jest miastem z historią, które warto zobaczyć.
Jedną z najciekawszych atrakcji Hastings jest normański zamek z XI wieku, który pamięta czasy wspomnianego wcześniej Wilhelma Zdobywcy. Zamek można podziwiać z plaży lub ze wzgórza West Hill, na które można wejść piechotą lub wjechać funikularem za 5 funtów (cena w obie strony). Niestety w okresie zimowym 2025/2026 obiekt jest zamknięty. Samo wzgórze jest również ciekawą atrakcją turystyczną, gdyż jest z niego ładny widok na okolicę.
Wzdłuż całego miasta rozciąga się szeroka plaża z drobnymi kamyczkami, co nie jest przyjemne w chodzeniu, ale z daleka ładnie się prezentuje. Na zachód od centrum miasta znajduje się również molo, które jest ciekawą atrakcją turystyczną.
Spacerując po Hastings nie można pominąć głównej ulicy George Street, przy której znajdują się restauracje i sklepy. Jest tam również kilka domów z muru pruskiego (angielskie Tudor House). Do najbardziej charakterystycznych należy “Ye Olde Pumphouse”, którego najstarsze części pochodzą z około 1600 roku, ale sam budynek w 1954 roku został gruntownie przebudowany. W centrum miasta można zobaczyć dużo więcej takiej zabudowy, a za najstarszy budynek z muru pruskiego uważa się Old Court Hall z około 1450 roku.
St Clements Church (Kościół św. Klemensa) to świątynia z XI wieku, ale przebudowana pod koniec XIV wieku. Położona jest w centrum Hastings. Oryginalne okna z kościoła uległy zniszczeniu w wyniku wybuchu niemieckiej bomby w 1945, która zniszczyła położoną w pobliżu gospodę Old Swann Inn.
St. Clement and All Saints to kościół położony nieco dalej od wybrzeża u podnóża East Hill po jego północno zachodniej stronie. Podobnie jak wcześniej wspomniany kościół św. Klemensa również i ta świątynia powstała w okresie średniowiecza. Na jej tyłach mieści się niewielki cmentarz.
Net Huts to charakterystyczne czarne kilkupiętrowe domki w Hastings, które powstały w XVI wieku. Były wielokrotnie przebudowywane i służyły do przechowywania sieci do połowu makreli i śledzi.
Hastings Fishermen’s Museum to muzeum poświęcone miejscowym rybakom. W jego wnętrzu znajduje się niewielka wystawa poświęcona tej dziedzinie. Duże wrażenie robi kuter rybacki, na którego pokład można wejść. Wstęp jest darmowy.
Shipwreck Museum to kolejne z ciekawych muzeów w Hastings. To z kolei poświęcone jest wrakom statków. Zobaczyć w nim można artefakty związane z różnymi statkami, wśród których można wyróżnić okręt duński okręt Amsterdam z 1749 roku. Wstęp do wnętrza muzeum jest darmowy.
-------------------------------------------
Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi znaleziskami to zapraszam do śledzenia hashtagu #antekpodrozuje
Jeśli chcesz, żebym Cię wołał w przyszłości, to zostaw piorun pod odpowiednim komentarzem poniżej
@Augustyn_Benc-Walski dzięki, ten duński już poprawiłem. Co do nazwy Kanał Angielski pisząc o Wielkiej Brytanii używam tej nazwy, gdyż jest na poprawna. Takiej używają Brytyjczycy. Gdybym pisał o Francji użyłbym La Manche :).
@EvilDick no i chyba nie zrozumiałeś treści. Nie napisałem, że Hastigns jest znane, tylko że jest znane z bitwy, która miała tam miejsce w 1066 roku, czyli Bitwy pod Hastings. Lądek Zdrój niestety nie był znany z tej bitwy, ani z żadnej innej :).
Chciałbym, żeby w #polska powstały takie przepisy jak w #wielkabrytania w sprawie cenzury internetu, tak by nie siano #rosyjskapropaganda oraz #fakenews i obrażało wszystkiego co popadnie przez #prawica i #pis #polityka
Pogadałem z cyfrowym konfabulatorem, podobno dane szacunkowe na podstawie ONS, bez podziału na UE/nie-UE. Jako że hindusi z pewnością problem gwałtów zostawili w ojczyźnie to będzie jak @bojowonastawionaowca mówi, rządy konserw.
Australia w grudniu 2025 roku wdrożyła w życie zakaz posiadania przez dzieci poniżej 16. roku życia kont na najpopularniejszych mediach społecznościowych. Śladem Australii chce pójść kilka krajów – Wielka Brytania , Finlandia , a także Polska .
Proponenci twierdzą, że taka ustawa pozwala na „ograniczenie negatywnych skutków platform społecznościowych”. Oponenci – wręcz przeciwnie.
A Wy co o tym sądzicie? Czy Waszym zdaniem zakaz social mediów dla osób poniżej 16. roku życia w Polsce miałby szansę się sprawdzić? Dajcie znać w komentarzach.
Na początek platformy społecznościowe, potem możnaby rozszerzyć zakres tego jak już system identyfikacyjny będzie ukończony.
Jakoś tak kurde nie bardzo ufam, by to było tylko i wyłącznie dla dobra dzieci.
Swoją drogą czy to nie dorośli powinni opiekować się swoimi dziećmi?
Choć z drugiej strony przyznam, że nie każdy nadaje się na rodzica a i tak nim zostaje.
@kontrabanda Cel jest słuszny, ale mam kilka uwag:
Nieważne, jak ta blokada zostanie zaimplementowana, to i tak będzie obchodzona za pomocą VPN-ów.
Może się zdarzyć, że implementacja sprowadzi się do konieczności podania skanu dowodu osobistego. Tak zgromadzone dane wielokrotnie wyciekały pomimo zapewnień, że były kasowane tuż po weryfikacji. Zwracam tutaj uwagę na problem, że gdyby zastosowano kryptografię klucza publicznego, to wtedy dane z takiego wycieku nie umożliwiałyby się podszycie pod kogoś innego. Państwo musiałoby dać taką możliwość podpisu (mobywatel? yubikey? trezor?) oraz wprowadzić przepis, że weryfikacja musi być przeprowadzana za pomocą protokołu kryptograficznego.
Portalom społecznościowym zależy na tym, aby użytkownicy spędzali tam jak najwięcej czasu. Powodowanie problemów przynosi im pieniądze. Blokady będą ustawiane nie po to, aby zmniejszyć skalę problemu, a tylko dlatego, żeby mieć dupochron.
Trzeba postawić na edukację cyfrową, ale wymagałoby to całkowitej reformy szkół. Nie każdy jednak się nauczy na cudzych błędach.
Dzisiaj dla odmiany nieco inna tematyka niż mury obronne. Na przełomie lipca i sierpnia przeszedłem samotnie Rob Roy Way, czyli długodystansowy szlak w Szkocji. Odległość, którą pokonałem to 130 km, chociaż tam naprawdę dystans był dłuższy, Dla mnie była to ogromna satysfakcja, ponieważ zrobiłem to idąc samemu. co wbrew pozorom nie jest proste. Zupełnie inaczej idzie się, gdy ktoś Wam towarzyszy.
Szlak Rob Roy Way nawiazuje do miejsc związanych ze szkockim Robin Hoodem, który żył na przełomie XVII i XVIII wieku. Pod kątem widokowym jest to niesamowita wędrówka, gdyż Szkocja obfituje w piękne i malownicze miejsca.
Całą wędrówkę podzieliłem na 7 dni, a pokonany dystans wyniósł łącznie około 135 kilometrów. Szlak rozpoczyna się w Drymen nieopodal Glasgow, a kończy w Pitlochry.