Nieironicznie nienawidze l*berałów.
#revoltagainstmodernworld #antykapitalizm #bekazlibka

Nieironicznie nienawidze l*berałów.
#revoltagainstmodernworld #antykapitalizm #bekazlibka

Zaloguj się aby komentować
Ukryta dyktatura kobiet
Dzisiaj stalinowski, bo wprowadzony w 1950 przez Bieruta, dzień kobiet - święto polskiego kukoldystanu i matriarchatu. Oszczędźmy sobie powielanych ad nauseam cukierkowych słów o tym jakie kobietki som fspaniałe i cudowne, dzisiaj będzie o czymś innym, o czymś o kim mało kto mówi z obawy o popełnienie zbrodni wolności słowa.
Co najmniej od Oświecenia, a od XIX wieku de facto, w Europie kontynentalnej mężczyźni byli i są na równi, o ile nie bardziej dyskryminowani od kobiet. Tzw. "patriarchat", którym od X lat bombardują nas środowiska liberalno-feministyczne był nie tyle systemem supremacji mężczyzn co systemem afirmacji i hołdowania arbitralnym standardom, w które wpasowywało się może 15% mężczyzn. To nie był system premiujący mężczyzn z samej racji bycia mężczyznami, a system, gdzie mężczyzna był zasobem zbywalnym i zastępowalnym, który zarazem miał chronić, bądź co bądź paternalistycznie i patronizująco, ale nadal chronić kobietę. Można tu postawić tezę o kobietach zdanych na majątek męża, która poniekąd jest zasadna, ale nie rzutuje nam na całość obrazka - kobieta zajmująca się domem wykonywała o wiele mniejszy wysiłek psychofizyczny od mężczyzny, który często musiał wykonywać ryzykowny i niebezpieczny zawód fizyczny. Tu nie ma mowy o finansowym ubezwłasnowolnieniu, wręcz przeciwnie - to kobieta finansowo ubezwłasnowolniała mężczyznę zmuszała go do pracy na nią. Gdyby kobiety rzeczywiście były "ubezwłasnowolnione" majątkowo, to tak samo szlachcic byłby niewolnikiem chłopa, a kapitalista proletariusza - jest to analogiczna hierarchia, ale nikt nie stawia tez o dyktaturze chłopów i robotników w dobie XIX-wiecznego kapitalizmu.
Wracając do kwestii zbywalności - mężczyzna zobligowany był do służby wojskowej i ewentualnego walczenia za kraj. Sama instytucja służby wojskowej miała służyć jako swoiste rite de passage i inicjacja do "bycia mężczyzną" (pogląd ten poniekąd dalej się dziś utrzymuje w społeczeństwie) - od kobiet nigdy analogiczna inicjacja nie była wymagana, a przynajmniej nie była skodyfikowanym przymusem, którego niewypełnienie byłoby równoznaczne sanckjom karnym, albowiem macierzyństwo, które możnaby uznać za swoistą inicjację nigdy nie było prawnym przymusem kobiet. Natomiast argument o możliwości odbudowania przez kobiety populacji w realiach monogamii i małżeństw nie ma racji bytu, gdyż jest de facto negacją monogamii i wychodzeniem z założenia, że jeden mężczyzna miałby zapłodnić kilka kobiet. Ponadto utrata 25% mężczyzn w wieku produktywnym jest równoznaczna absolutnej zapaści socjoekonomicznej - szacuje się, że utrata jednego człowieka w wieku produktywnym to w skali kilku dekad strata rządu trzech milionów dolarów.
Podobnie sytuacja ma się w Polsce współcześnie, mimo molestowania nas bzdurnymi frazesami o "czekaniu stu lat" czy innym "piekle kobiet" - to kobiety, nie mężczyźni mają dodatkowe punkty przy rekrutacji na studia, stanowią procentowo większą liczbę studentów, mają lepsze osiągi w szkole, dostają granty z racji płci, mogą liczyć na instytucjonalne wsparcie i pomoc chociażby w przypadku przymusowej relacji, niższe normy dźwigania w pracy, urlopy macierzyńskie, wygrywają praktycznie WSZYSTKIE sprawy o przyznanie alimentów i opiekę nad dziećmi, a podmioty sponsorowane przez wszystkich podatników organizują dla nich dni tylko dla kobiet, które ekskluzywistycznie wykluczają mężczyzn. Nie zapominajmy też o propozycjach powoływania rad kobiet w urzędach miasta, 'walce z dniem chłopaka' przez 'ministrę' obecnego rządu jak i cały patetyczny festiwal składania życzen na ósmego marca przez rzesze rodzimych kukoldów. To, że wyskrobanie dziecka, które w połowie jest także potomkiem mężczyzny nijak ma się do wymienionych przywilejów systemicznych.
"Przywileje" mężczyzn z kolei przejawiają się w gwałceniu ich autonomii cielesnej - komisja wojskowa, zawieszone powołanie do pełnienia służby, de facto obywatelski i konstytucyjny obowiązek obrony ojczyzny czy sięganie do portfela zmuszając do płacenia alimentów niekiedy tylko na dziecko ale też i na kobietę (sprawa premiera Marcinkiewicza), co jest absolutną patologią i zepsuciem. To, że kobiety patrzą na wąską klikę rządzących, posiadaczy i kapitalistów nie zmienia tego, że 99% mężczyzn nigdy nie załapie się do takich pozycji. Historycznie opresja zawsze przebiegała według linii klasowych, nie płciowych, a idpol pt. patriarchat to dystrakcja od konfliktu klasowego. Przemalowanie kapitalizmu na różowo nie wyeliminuje jego inherentnych patologii, a to czy twój szef jest kobietą nie ma znaczenia jeżeli dalej jesteś wyzyskiwany. Współczesny feminizm nie ma za zadanie zrównywanie obowiązków mężczyzn i kobiet czy walczenie z tymi antywolnościowymi, vide pobór. On ma na celu premiować kobiety przywilejami, a zarazem utrzymywać obowiązki mężczyzn.
#antykapitalizm #polityka #revoltagainstmodernworld #prawamezczyzn #pieklomezczyzn
Zaloguj się aby komentować
Metafizyczny aspekt projektu Trump Gaza
Trump Gaza ma mimo wszystko poza sensem skandalicznym również sens mocno metafizyczny. Oto pojawia się wizja wygenerowana przez sztuczną inteligencje wspaniałej, kapitalistycznej utopi, a więc sekularyzowanej wersji raju powstałej na gruzach miejsca będącego dla wielu ludzi piekłem. Trump jest tam swego rodzaju przedstawiony jako mesjasz lub półbóg. Jego złoty posąg jest na to dowodem. Pojawiają się tam też jego złote świątynie. Przybiera postać złotego cielca któremu Palestyńczycy mają się kłaniać. Bogowie często otrzymywali ofiary. Tutaj jednak danina krwi została już złożona. Ziemia na której ma powstać ta wymarzona utopia wchłonęła już krew licznych poległych dzięki czemu miejsce to faktycznie nabierze charakteru sacrum.
Oczywiście jest to raj fałszywy. W końcu wizje tego nie stworzył nawet człowiek. Jest to fantazja gdzie to co święte miesza się z profanum. Transcendencja religijna zostaje odrzucona na rzecz cieszenia się przyjemnościami zmysłowymi. Elon zajadający Humus i Trump podziwiający atrakcyjną, półnagą tancerkę są na to dowodem. Jeśli jednak próba stworzenia Trump Gaza okaże się realna to powstanie coś iście potwornego. Parafrazując Dugina będzie to czysty satanizm. Żeby było zabawniej wszystko przecież rozgrywać się ma na fragmencie ziemi świętej. Jest to więc oczywista próba całkowitej profanacji. Gdyby Trump był młodszy i bardziej inteligenty to bym pomyślał, że to antychryst.
#polityka #filozofia #religia #revoltagainstmodernworld #antykapitalizm

Wrzucę, bo pasuje.
"It is early November 2016 and the Trump campaign is getting ready to make its final push towards the White House. For months, he has been playing to the basest urges of the American populace: the need for more. More safety, more money, more guns, more of everything. His followers have been whipped into a frenzy, waiting to strike at the polls. The whole country is wound as tight as a fiddle-string, and that’s exactly the way Trump wants it."
Wstęp do scenariusza And the Rockets Red Glare.
#rpg #kult
Zaloguj się aby komentować
Upadek współczesnego konserwatyzmu
Bawi mnie Dugin twierdzący na Twitterze, że w USA dokonuje się jakaś konserwatywna rewolucja. Jeśli ktoś chce wiedzieć na czym polega ten powrót do tradycyjnych wartości to powinien się zapoznać z pomysłem Trumpa co zrobić z terenami Gazy. Trump Gaza to dosłownie idea przerobienia tego miejsca w drugi Dubaj i luksusowy kurort z hotelami i kasynami gdzie sam obecny prezydent USA byłby czczony niczym złoty cielec. Iście cudowny koncept. Amerykańska oligarchia wreszcie miałaby gdzie spędzać wakacje.
Innym przejawem jego tradycjonalizmu był prawdopodobny nacisk na władze Rumuni by te pozwoliły braciom Tate wyjechać do USA. Nie dziwi mnie, że Trump chciał im pomóc. Na swój sposób są oni do siebie dość podobni pod względem charakteru. To co łączy tych wszystkich ludzi to silne przywiązanie do swojego statusu i luksusu, narcystyczna osobowość, płytkość emocjonalna, brak poczucia jakiejkolwiek moralności i odpowiedzialności za swoje czyny oraz skłonności do manipulowania innymi dla osiągnięcia własnych korzyści. Mówiąc w skrócie to klasyczny model psychopatów.
To oni jednak wraz z takim Elonem Muskiem symbolizują współczesną prawicę i wyrażają wspólnie swój podziw do wielkiego obrońcy rozsądnego konserwatyzmu czyli Putina. Dugin często krytykuje współczesność za to, że promuje materialistyczną wizje świata i odwraca uwagę człowieka od wiecznych, transcendentalnych idei. Koleś w końcu sporo czerpie od Platona. Teraz mam jednak niby uwierzyć, że Trump który dosłownie promuje nowoczesną wersje kultu złotego cielca jest symbolem zwrotu ku tej transcendencji?
Napisałem co prawda jakiś czas temu, że jest postacią mocno zmitologizowaną, ale niekoniecznie w pozytywnym sensie. W mitach pojawiają się w końcu też istoty złe które wodzą ludzkość raczej ku jej zgubie niż oświeceniu. W praktyce Trump promuje wszystko czego Dugin powinien więc nienawidzić. Widocznie samo odrzucenie wokeizmu dziś wystarczy by uważać się za obrońcę zachodniego świata przed dekadencją i upadkiem.
https://www.youtube.com/watch?v=G5HlrkLQWnc
#polityka #filozofia #revoltagainstmodernworld #antykapitalizm #bekazprawakow
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Jak to liberalizm niszczy się sam
W ogólnym rozrachunku coraz wyraźniej widać, że obcym mocarstwom jak rosja, oligarchom pokroju Muska, szurom i skrajnej prawicy dość skutecznie udało się wykorzystać liberalne wartości jak wolność słowa chociażby przeciwko samym liberałom. Na swój sposób było to genialne posuniecie. Zwykle swobodę wypowiedzi utożsamiano z możliwością krytyki tyranów. Dziś jest to hasło odwołujące się do możliwości swobodnego siania dezinformacji i hejtu.
Trzeba teraz czekać aż w imię wolnego rynku zacznie się promować dyktaturę na zachodzie. Próbował już tego eksperymentalnie Korwin, ale średnio mu to wyszło. Patrząc jednak na to, że taki J.D. Vance jest fanem myśli Curtisa Yarvina to prędzej czy później zaczną się próby tworzenia narracji o konieczności ogłoszenia Trumpa królem. Jeśli to się stanie to projekt demoliberalny będzie już kompletnie skompromitowany i pokonany na własnych zasadach.
Będąc szczerym to demoliberalizm nie jest czymś za czym osobiście mógłbym przepadać. Jednak panowanie oligarchów i oszołomów na zachodzie wydaje mi się jeszcze gorszym scenariuszem. Jedyny ratunek widzę w myśli Thomasa Hobbesa. Silny, ale mimo wszystko racjonalny suweren prawdopodobnie byłby wstanie zapanować nad obecnym chaosem. Ludzie czują naturalny pociąg do siły, autorytetu i porządku. Lepiej by więc szli za kimś takim niż za jakimś kolejnym prymitywnym, prawicowym populistą.
Liberałowie nie będą wstanie poradzić sobie z obecną sytuacją. Musieliby by bowiem odrzucić wartości które wyznają. Nawet małe próby ograniczania popularyzowania radykałów i szurów w przestrzeni publicznej skutkują oskarżeniami o hipokryzje i cenzurę wywołując odwrotną reakcje do zamierzonej. To co mówię może brzmieć kontrowersyjnie, ale tylko w ten sposób będzie można zapewnić trwałą stabilność na kontynencie europejskim.
#polityka #neuropa #4konserwy #antykapitalizm #revoltagainstmodernworld

@Al-3_x
wolność słowa chociażby przeciwko samym liberałom
nie zgodzę się z tym. Gwoli ścisłości gdy mówimy o takim USA to co oni nazywają liberalizmem to jest odpowiednik progresywnej lewicy w Polsce. Od lat widać w USA odchył od wartości liberalnych w lewą stronę i marginalizowanie głosów przeciwnych, widać do m.in. na uniwersytetach, gdzie głos mogą zabierać ludzie tylko z określonymi poglądami. Wyzywanie ludzi od nazistów jest na mediach społecznościowych na porządku dziennym.
Moim zdaniem przyczyna leży właśnie w tym, że coraz szersza pula poglądów, co za tym idzie ludzi je mających została wypchnięta poza margines. Właśnie ludzie zaczęli tworzyć sfrustrowaną grupę, która wypycha autorytarnych populistów do władzy. Według mnie oni nie są czynnikiem, który powoduje zmianę a jedynie symptomem głębszego problemu.
W Polsce mieliśmy to samo 10 lat, gdy wjechała pedagogika wstydu i kompleksy wobec zachodnich państw do mainsteamu skończyło się to tym, że mnóstwo ludzi poczuło się, że są pogardzanym chamstwem, które trzeba uczyć jak widelcem jeść. Właśnie na tych sentymentach właśnie PiS zdobył poparcie, które dało im zwycięstwo (było też wiele innych w czynników, ale ten był jednym z ważniejszych).
Zaloguj się aby komentować
Krytyka hodowli przemysłowych i ślepa akceptacja tej optyki w kręgach lewicowych jest dla mnie absurdalna i śmieszna. Jest to nic innego jak najzwyklejsze w świecie sygnalizowanie cnoty poprzez kolportowanie idpolowych nurtów i pretekst do poczucia wyższości względem tego 'wstecznego' i 'prymitywnego' plebu spoza dużych ośrodków miejskich. Gros Polaków kupuje w dyskontach i supermarketach, gdyż są stosunkowo tanie jak na wynagrodzenie przeciętnego pracownika etatowego, którego z reguły nie stać na towary od mniejszych dostawców oraz te organiczne, które są zwyczajnie droższe. Sama demonizacja masowej hodowli przypomina propagandę dot. śladu węglowego - jest to przerzucanie odpowiedzialności na końcowego konsumenta, którego wpływ na produkcję jest znikomy. Tutaj jeszcze dochodzi sztuczne oburzenie pseudomoralne o 'dobrostan zwierzontkuf' i szantaże emocjonalne na ludziach podatnych na podobne manipulacje, na czym skutecznie bazują ruchy wegańskie i prozwierzęce. Ze stricte utylitarnego punktu widzenia masowa hodowla bydła jest uzasadniona, gdyż dostarcza ludziom niezbędny do życia produkt w przystępnej cenie - to nie jest produkcja zbytecznych dóbr luksusowych przez niewolników. Standardowo dochodzimy tu do wniosku, że tak jak w przypadku górników, idpolowa lib-lewica w d⁎⁎ie ma proletariat i większość społeczeństwa, a zależy jej jedynie na nieuzasadnionym poczuciu moralnej wyższości z racji uświadomienia co do typowo kalifornijskich problemów w rodzaju 'praw osób nieludzkich'.
#revoltagainstmodernworld #antykapitalizm #weganizm #polityka
@RobertVanPlitt niby dlaczego weganizm = lewactwo? Ta idea nie ma nic wspólnego z polityką.
sygnalizowanie cnoty poprzez kolportowanie idpolowych nurtów i pretekst do poczucia wyższości względem tego 'wstecznego' i 'prymitywnego' plebu spoza dużych ośrodków miejskich
Niby dlaczego rezygnacja z wykorzystywania zwierząt miałaby być sygnalizowaniem cnoty? System wartości, w którym sprzeciwia się traktowaniu czujących istot jako zasobów do wyeksploatowania jest czymś dziwnym?
Sama demonizacja masowej hodowli przypomina propagandę dot. śladu węglowego - jest to przerzucanie odpowiedzialności na końcowego konsumenta, którego wpływ na produkcję jest znikomy.
Matematyka jest prosta - im mniej kurczaków/świń/ryb/krów zjem, tym mniejszy będzie na nie popyt i mniej zwierząt straci życie przez mój wybór żywieniowy. Oczywiście, że jest to kropla w morzu, ale co z tego? Mam nie robić zupełnie nic i przyczyniać się do niepotrzebnego eksploatowania zwierząt?
Tutaj jeszcze dochodzi sztuczne oburzenie pseudomoralne o 'dobrostan zwierzontkuf' i szantaże emocjonalne na ludziach podatnych na podobne manipulacje, na czym skutecznie bazują ruchy wegańskie i prozwierzęce
Na czym polegają te szantaże emocjonalne i manipulacje? Na pokazywaniu patologii na fermach zwierząt? Na pokazywaniu szerszej publiczności skąd bierze się mięso na ich talerzach? Zwracanie uwagi na dobrostan czujących istot, które miliardami trzymane są w fatalnych warunkach to 'oburzenie pseudomoralne'? Naprawdę nie widzisz nic złego w tym, jak zwierzęta są traktowane przez ludzi? Dlaczego masz problem z tym, że są osoby, które nie chcą w tym uczestniczyć?
@okim >weganizm = lewactwo
Silna korelacja. Korelacja =/= przyczynowość, ale ludzie wspierający różne progresistowskie działania są bardziej skłonni myśleć w tych kategoriach i w efekcie przejść na weganizm.
>Niby dlaczego rezygnacja z wykorzystywania zwierząt miałaby być sygnalizowaniem cnoty?
Bo jest to dystrakcja od rzeczywiście ważnych problemów, takich jak, lecąc Marksem, walka klas?
>Mam nie robić zupełnie nic i przyczyniać się do niepotrzebnego eksploatowania zwierząt?
Niepotrzebnym byłoby ich bezproduktywne dręczenie dla samego dręczenia. Tu mamy do czynienia z ubojem na mięso.
>Na czym polegają te szantaże emocjonalne i manipulacje? Na pokazywaniu patologii na fermach zwierząt?
Chociażby.
>Naprawdę nie widzisz nic złego w tym, jak zwierzęta są traktowane przez ludzi?
Nie.
>Dlaczego masz problem z tym, że są osoby, które nie chcą w tym uczestniczyć?
Bo wstrzymanie się od uczestnictwa na tym się nie kończy. Wielu wegan to po prostu fanatycy i ekstremiści. Osobisty mesjanizm w połączeniu z poczuciem ideologicznej misji i przeświadczeniu o byciu wybudzonym i obdarzonym 'tajemną' wiedzą, oblężona twierdza, mentalność my kontra oni, tezy pt. "jeżeli porzuciłes weganizm to nigdy nie byłeś prawdziwym weganinem", etc. Mi to przypomina mizantropiczno-suicydalny kult dzikiej natury samej w sobie, swoisty bambinizm, który ma być zarazem 'czysty' w zestawieniu ze 'zgniłym' światem ludzi, a owa utopia ma zaistnieć dopiero po wyginięciu ludzi.
>Na pokazywaniu szerszej publiczności skąd bierze się mięso na ich talerzach?
Ingerencje chirurgiczne również są nieatrakcyjne wizualnie i poniekąd turpistyczne. Rozumiem, że mamy zaniehać przeszczepów serca, bo nie każdemu się spodoba taki widok?
>traktowaniu czujących istot jako zasobów do wyeksploatowania
Pusta antropomorfizacja. Na mnie nie działają takie emocjonalne obrazki.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Reakcjonizm, a akceleracjonizm
Reakcjonizm jest do pewnego stopnia pozbawiony sensu. Nie można cofnąć przeszłości. Oświecenie na zawsze pozostanie dziedzictwem zachodniego świata. Podobnie jest w przypadku komunizmu i krajów z bloku socjalistycznego. Nie można wymazać tej części historii tych narodów gdy były one częścią bloku wschodniego w czasach zimnej wojny i wiadomo, że wpływa to na ich tożsamość. Dlatego akceleracjonizm wydaje mi się ciekawszym podejściem.
Skoro niemożna wrócić do mitycznego złotego wieku to należy przyspieszać obecny proces zmian cywilizacyjnych aż do momentu gdy społeczeństwo zachodnie dotarłoby do punktu historycznej osobliwości po którym system demoliberalny uległby możliwemu przeciążeniu. Dawna liberalna narracja zostałaby zakończona i wyłoniłaby się nowa struktura relacji znaczonego i znaczącego. Osobiście jestem zdania, że doprowadziłoby to do objawienia nowego boga. Proces ten ma szanse wydarzyć się za jakieś 10 lat.
Jung pisał, że gdy w ramach roku platońskiego punkt Barana wszedł w położenie konstelacji Ryb to niedługo później nastąpiło narodzenie Jezusa Chrystusa, a potem cała cywilizacja starożytna przeszła gruntowne zmiany. Dziś chrześcijaństwo jest w procesie schyłkowym, a punkt Barana jest w położeniu konstelacji Wodnika. Astrologia oczywiście u Junga nie jest czymś rzeczywistym, ale służy do określenia procesu przemian w zbiorowej nieświadomości wywołanej przez ciągły przepływ libido. Znaki Zodiaku to nic innego jak pewne symbole archetypowe.
W ten sposób człowiek zostaje wystawiony na faktyczne oddziaływanie nieznanego. Myślę, że pewne znaki zapowiadające nową religie już się pojawiły. Mesjanizm i irracjonalność trumpizmu jest tego przykładem. Trump jest jednak fałszywym mesjaszem. Prawdziwy bóg dopiero nadejdzie.
#revoltagainstmodernworld #antykapitalizm #polityka #filozofia #religia

Zaloguj się aby komentować
Wstęp
Jest to poprawiona wersja części drugiej mojego artykułu poświęconego westernom i amerykańskiej tożsamości. Z poprzedniej wersji tego wpisu nie byłem w pełni zadowolony. Mam nadzieje, że ta lektura będzie dla was przyjemna. Dalej będę pisać ameryka i amerykanie z małej litery. Tradycyjnie chce przypomnieć, że będą się tu pojawiać spojlery.
Trochę historii amerykańskiej
Tożsamość amerykańska została ukształtowana przez dwie rzeczy. Protestantyzm i liberalizm. Pod tym względem rosyjski filozof Dugin ma racje pisząc, że amerykę zbudowano na pustce. Większość społeczeństw czuje naturalną więź z ziemią na której stawiają domy, a później...
Jeżeli w 2025, będąc Polakiem albo przedstawicielem Polonii popierasz Trumpa bądź GOP to jesteś zdrajcą albo co najwyżej naiwnym idiotą i twoje pobudki nie mają żadnego znaczenia. Brzmi to skrajnie, ale w obliczu ostatnich wydarzeń i poczynań prezydenta USA stawianie takich tez wydaje się zasadne. Pomarańczowy orangutan mógłby nas przehandlować (de facto już to zrobił) Putinowi, a bezmózdzy widzowie TV Republika i inni stanleje biliby brawo, bo nie ma już łok i murzynów w serialach. To jest porażające, że mamy w kraju ludzi, dla których amerykańskie kalczer łor jest najważniejszym życiowym zmartwieniem.
Nie mam wątpliwości, że gdybyśmy my znaleźli się w pozycji Ukrainy to Republikanie/MAGA uprawialiby względem nas taką samą propagandę jaką teraz głoszą wobec Ukrainy, zwłaszcza, że na antypodach amerykańskiej polityki od dekad istniały i istnieją poglądy, które głoszą, że to my jesteśmy winni wybuchu drugiej wojny światowej albo jakobyśmy mieli pchać NATO w stronę konfrontacji z Rosją. Jest to szczególnie niebezpieczne, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że takie poglądy zyskują na trakcji na łamach amerykańskiej prawicy, a Tucker Carlson (ten od wywiadu z Putinem) jakiś czas temu zaprosił do swojego programu 'historyka', który stawiał podobne antypolskie tezy, a na Xie pisał peany pod adresem Hitlera, a Elon Musk, kontrolujący zza sceny Trumpa, stawia na jawnie antypolską i rewizjonistyczną AfD.
O ile Putin jest przewidywalny i nie jest obecnie zagrożeniem stricte militarnym tak nieprzewidywalność Trumpa jasno stawia go w opozycji do naszych interesów. To jest zdemencjonały sługus Izraela i marionetka Muska. Dzisiaj zachwyca się Putinem, ale jakby ten uraził jego ego, to byłby gotów wysłać na Ukrainę cały amerykański arsenał przy aprobacie nierozgarniętych minionów w czerwonych czapeczkach. W przeciągu najbliższych 3-4 lat spodziewałbym się powrotu tematu 447 i ewentualnej wojny z Iranem, do której Trump dążył już w ubiegłej kadencji, chociażby zabijając generała Solejmaniego. Czas najwyższy wyleczyć się ze ślepej amerykanofilii i bezkrytycznej wiary w egzotyczne sojusze, które skończą się dla nas tak jak w 1939. USA nigdy nie było naszym czy europejskim sojusznikiem - byliśmy rynkiem zbytu i mięsa armatniego, którego data przydatności powoli dobiega końca.
Jak nie jestem zwolennikiem ukrofilii i wgniatania Putina, tak świadom jestem zagrożeń z obecnej sytuacji geopolitycznej. Można myśleć sobie co się chce o Ukrainie czy Unii, ale sytuacja, w której staliśmyby się satelitą postsowieckich mongołów z fetyszem Stalina i ZSRR jest dla nas tragiczna, a wyłamanie się z takiego układu byłoby okupione większym wysiłkiem niż ewentualny polexit.
Wyjątkowo żałosne z kolei jest zachowanie polskiej prawicy, która prześciga się w tragikomicznym festiwalu włażenia w d⁎⁎ę Trumpowi i jego sykofantom. Warto mieć na względzie, że to są stronnictwa, które słusznie lub i nie stawiają tezy o proniemieckości obecnego rządu i przez 8 lat uprawiały narrację jakoby ich władza miała być obalona przez mieszanie się RFN w nasze sprawy. Najwidoczniej 8 lat przekazu poszło w odstawkę, bo ci sami ludzie dzisiaj najchętniej złożyliby Waszyngtonowi hołd lenny porównywalny do wizyt przy ścianie płaczu. Zachowanie to poniekąd przypomina zachowanie autystyka, który usilnie próbuje się przypodobać najpopularniejszemu uczniowi w szkole, mimo, że ten otwarcie nim pogardza i patrzy na niego z góry.
#4konserwy #polityka #revoltagainstmodernworld #usa #rosja #bekazprawakow

A co Górnośląski Okręg Przemysłowy ci zawinił?
Naszego wynika byś chcioł pieronie jeden, ja?
A popieranie Trumpa przez Polaków to tak jak popieranie słońca albo grawitacji.
Albo ich dissowanie.
Słyszałeś takie powiedzenie:”psy szczekają, karawana jedzie dalej”? No to właśnie tutaj jest Polska.
Dobra, teraz doczytałem do momentu “Putin jest przewidywalny” no chyba jak czekasz na kolejny rozbiór Polski.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Elon Musk jest dosłownym odbiciem wszystkich klisz na temat imigrantów. Imigrant z Afryki płodzący masowo potomstwo, który ciągnie socjal z budżetu państwa i narzuca swoją wizję wchodząc zarazem w politykę.
#antykapitalizm #elonmusk #revoltagainstmodernworld
Zaloguj się aby komentować
Cała ta jałowa i bezpłciowa dyskusja o dzietności nie jest płaczem rozpaczy zmartwionych tradkatolików i konserwatystów, lamentujących nad masowymi aborcjami niebieskowłosych Julek z kolczykiem w nosie. To odbicie kapitalistycznego paradygmatu supremacji kapitału na kwestię życia rodzinnego. Tu nie chodzi o przetrwanie idyllicznej wizji rodziny atomowej rodem z amerykańskiej propagandy kulturowej lat '50 - tu chodzi o kwestie przyrostu PKB dla przyrostu samego w sobie, co jest modus operandi kormórki nowotworowej.
Klasa posiadająca i demoliberalni służbiści kapitału potrzebują napływu krwi do utrzymania systemu, którego w dłuższej mecie utrzymać się nie da. Ci drudzy muszą zachować pijar utrzymywaniem bismarckowskiej piramidy finansowej za wszelką tego cenę, byleby nie stracić kilku punktów procentowych w sondażowniach, co w kraju takim jak Polska jest tematem wyjątkowo drażliwym, biorąc pod uwagę reakcję na podniesienie wieku emerytalnego przez pierwszy gabinet Tuska i tendencję starzenia się wyborców. Ci pierwsi chcą mieć taniego pracownika, a to skąd będzie jest bez znaczenia, bo ci ludzie i tak żyją z dala od plebu, a w razie czego sejmowe butolizy zawsze przyklepią wizę czy pozwolenie kolejnej fali gruzinów, murzynów, islamistów, kolumbijczyków czy tego co obecnie będzie najtańsze.
Społeczeństwo o skończonym terytorium i skończonych zasobach nie może utrzymywać stale rosnącej liczby ludności, a masowa prokreacja w ramach jednej grupy etnicznej prędzej czy później zaczęłaby mieć trend mocno dysgeniczny. Masowa imigracja nie jest żadnym rozwiązaniem, a jedynie pogarsza problem poprawiając kondycję finansową kapitalistów i pasożytów wzbogacających się kosztem całego narodu. W przeciągu jednej generacji dzietność imigrantów spada do poziomu tej autochtonów, ale autochtoni nadal muszą liczyć się z bagażem zostawionym przez napływ trzeciego świata - spadek jednolitości etnicznej, rozrost terenów zurbanizowanych, spadek jakości usług publicznych, spadek bezpieczeństwa, pauperyzacja standardów życia, rosnące koszta najmu, destrukcja środowiska, etc.
Remedium? UBI, automatyzacja, przymusowe deportacje "taniej siły roboczej", moratorium wizowe, wywłaszczanie agencji pracy i januszeksów. W obecnych warunkach, gdzie liberalna pseudolewica (Soros, Gates, etc.) i prawica, a zwłaszcza cuckserwatyści i syjoniści (Musk, Trump, Bezos, Dolina Krzemowa) chodzi na pasku miliarderów niemożliwe, a zwłaszcza w demoliberalizmie, będącym fasadą systemu kapitalistycznego.
#antykapitalizm #revoltagainstmodernworld #polityka #imigracja #demografia
Zaloguj się aby komentować
Wstęp
Jest to część druga mojego artykułu poświęconego westernom i amerykańskiej tożsamości. Mam nadzieje, że ta lektura będzie dla was przyjemna. Tradycyjnie chce przypomnieć, że będą się tu pojawiać spojlery.
Trochę historii amerykańskiej
Tożsamość amerykańska została ukształtowana przez dwie rzeczy. Protestantyzm i liberalizm. Pod tym względem rosyjski filozof, Dugin ma racje pisząc, że amerykę zbudowano na pustce. Większość społeczeństw czuje naturalną więź z ziemią na której stawiają domy, a później wsie i w końcu miasta. To jednak nie była ich ziemia tylko Indian których sami amerykanie mieli za dzikusów. Dało to im jednak później...
Anarcha a anarchista
Koncept Anarchy wprowadził niemiecki filozof i i pisarz, Ernst Jünger inspirując się filozofią Maxa Stirnera. W jego mniemaniu miał być to swego rodzaju pozytywny odpowiednik anarchisty. Anarchista był bowiem zdaniem Jüngera ideowcem o mocno kolektywnym podejściu do życia pomimo swojego umiłowania do wolności. Całe swoje życie poświęca walce o dobro ogółu ze złem które widzi w systemie i władzy. W tym sensie żyje on dla społeczeństwa. Anarcha tego nie robi będąc bowiem skrajnym indywidualistą jednocześnie żyje w społeczeństwie jak i poza nim. To co można uznać za anarchiczne, a co nie Jünger dość dobrze zobrazował w swojej książce Eumeswil:
Potrzeba tu rozróżnień: miłość jest anarchiczna, małżeństwo nie. Wojownik jest anarchiczny, żołnierz nie. Zabójstwo jest anarchiczne, mord nie. Chrystus jest anarchiczny, Paweł nie.
Anarcha nie walczy więc z władzą, a jeśli to robi to nie w imię powszechnej równości i braterstwa bo te terminy i tak są mu obojętne. Jest on zdolny do zabicia króla, prezydenta czy tam dyktatora, ale zrobi to dla siebie, a nie w imię woli kolektywu. Anarchista istnieje bowiem z natury w opozycji do monarchy podczas gdy Anarcha istnieje jako ktoś mu równy. Jeśli monarcha panuje nad innymi to Anarcha panuje nad sobą. Samemu nawet może stać się władcą jeśli faktycznie tego zapragnie by niczym nietzscheański nadczłowiek realizować swoją wole mocy. Jest on samotnikiem z natury choć nie przeszkadza mu to cenić sobie bliskich relacji i to na dużo głębszym poziomie niż przeciętny człowiek.
Pojęcie Anarchy zrodziło się bowiem wtedy gdy Spengler przewidywał stopniowy zmierzch cywilizacji zachodniej (co wielu niesłusznie wyśmiewa interpretując to jako niesprawdzoną zapowiedź gwałtownej katastrofy). Od czasów oświecenia ludzie zaczęli traktować relacje coraz bardziej w formie umownej jak chociażby małżeństwo które straciło na religijnym znaczeniu i stało się swego rodzaju kontraktem który można w każdej chwili rozwiązać. W takim przypadku pojęcie trwałych tradycyjnych wartości traciło na znaczeniu, interakcje międzyludzkie stawały się coraz bardziej płytkie i relatywne co prowadziło do coraz większej atomizacji społecznej. Zygmunt Bauman pisał w tym przypadku o tak zwanej płynnej nowoczesności gdzie kultura jest poddawana ciągłej dekonstrukcji i nie ma żadnych stałych do których dawny człowiek mógł się odnieść.
Ernst Jünger uważał, że żeby rzeczy miały dla nas znaczenie to najpierw muszą mieć dla nas sens. W świecie postmodernistycznym wszystko traci na znaczeniu bo i sensowność otaczającego nas świata się rozmywa. Ludzie stracili kontakt z rzeczywistością na rzecz symulakrów które tą rzeczywistość zastąpiły. Gdzie więc szukać ratunku? Przywołana zostaje idea piękna jako skrytej harmonii i odnoszona zostaje ona do perły której sens jest niezależny od zjawiska i zachwyca ona zarówno w mroku rafy jak i w koronie. Jednostka również jest zdolna do emanacji samoistnego sensu i Anarcha to ktoś kto pielęgnuję ten swój własny, niezniszczalny sens. Pod tym względem jest on równy Bogu.
Jak więc należy rozumieć Anarchę? Jako kogoś kto w świecie gdzie dawne hierarchie i normy straciły swoje pierwotne znaczenie pozostaje poza czasem, poza historią zyskując tym samym nieśmiertelność i prawdziwą wolność.
#filozofia #polityka #revoltagainstmodernworld #antykapitalizm

Zaloguj się aby komentować
Wstęp
O to zapowiadany artykuł poświęcony jednemu z moich ulubionych gatunków filmowych czyli westernom. Przy okazji będzie to też analiza tożsamości amerykańskiej. Jak bowiem powszechnie wiadomo, westerny są swego rodzaju amerykańską mitologią. Mam więc nadzieje, że wpis ten was zaciekawi. Poza tym chciałem też klasycznie przypomnieć, że będą się pojawiać spojlery dotyczące omawianych tutaj filmów.
Klasyczne westerny i dusza ameryki
Jednym z pierwszych, znaczących klasycznych westernów był z pewnością Dyliżans z 1939 roku. Film wyreżyserował John Ford i zagrał z nim symbol tego gatunku, John Wayne. Było w nim zdecydowanie sporo elementów...
Koniec postpolityki i ideologia trumpizmu
Jedną rzecz należy Trumpowi przyznać. Zakończył on erę postpolityki. Zrobił to co prawda nieco zbyt radykalnie czego efektem jest rosnąca polaryzacja społeczna, ale przynajmniej polityka nie sprowadza się dziś jedynie do kwestii ciepłej wody w kranie. Szczególnym szkodnikiem tutaj był Korwin Mikke który dosłownie chciał, by konflikt prawicy i lewicy ujmować wyłącznie na bazie podziału na wolnorynkowców i etatystów. Tym samym polityka zostałaby zastąpiona ekonomią co pewnie neoliberałom by pasowało. Korwin jednak był zbyt radykalny i eksperyment się nie powiódł. Zbyt często pozwalał sobie na gadanie o Hitlerze i lekkiej pedofilii by go brano na poważnie.
Dziś z kolei Memcen i jego koledzy z konfy traktują kwestie niskich podatków bardziej jak zasłonę dymną, a w praktyce są mocno zaangażowani w wojnę kulturową czy obronę tradycyjnych wartości. Trump u siebie z kolei narzuca myślenie w kategoriach narodowych. Chce uczynić amerykę znowu wielką, a nawet wprost mówi o zaprowadzeniu nowego złotego wieku. Posługuje się więc on innym rodzajem dyskursu politycznego niż jego poprzednicy których mowa była dużo bardziej formalna, urzędnicza i profesjonalna. To czego jednak Trumpowi brakuje to ideologii. Potrafi się posługiwać różnymi wielkimi pojęciami i lotnymi hasłami, ale brakuje mu jakiegoś strukturalnego ujęcia jego myśli.
To jest jeden z ważniejszych powodów dla którego elity intelektualne w USA i nie tylko w przeważającej części go tak nie lubią. Dotyczy to nawet intelektualistów konserwatywnych. Trumpizm więc sam w sobie nie ma ideologicznego zaplecza, ale może w przyszłości się to zmieni. J.D. Vance, potencjalny następca Trumpa już intelektualistą jest i wydaje się być pod wpływem filozofii mrocznego oświecenia zapoczątkowaną przez libertariańskiego blogera, Curtisa Yarvina i filozofa Nick Landa. Patrząc na coraz większy biznesmenów z doliny krzemowej na partie republikańską wydaje mi się całkiem prawdopodobne, że mroczne oświecenie zostanie za jakiś czas uznane za oficjalną doktrynę trumpizmu. Mogę się jednak mylić. To tylko pewne moje przemyślenia w tym temacie.
#polityka #usa #filozofia #revoltagainstmodernworld #antykapitalizm

Zaloguj się aby komentować
Tylko nieliczni mogą dostąpić prawdziwego oświecenia jaką jest wizja osiągniecie punktu osobliwości w technokapitalistycznej dystopii która doprowadzi do narodzin nowego boga. Ten bóg przywróci znaczenie sacrum i pokona siły profanum (satanistyczne elity które myślą, że poprzez swoje rytuały mogą kontrolować siły przepływu libido nieświadomości zbiorowej). Wszystko zostało w ramach wejścia punktu Barana w konstelacje wodnika.
#polityka #filozofia #revoltagainstmodernworld #antykapitalizm #przegryw

Zaloguj się aby komentować
Kilka słów o wolności słowa.
Prawdę mówiąc to naprawdę nie lubię tego ciągłego demonizowania słowa cenzura. Chęć zwiększania wolności słowa wyrosło z liberalnego pomysłu, że najlepszym sposobem dojścia do prawdy jest wolny rynek idei. Jest to podobne założenie do tego, że w demokracji większość będzie zawsze wybierać najlepsze dla ogółu partie, a w kapitalizmie konsumenci będą kupować najtańsze i najbardziej jakościowe produkty.
Praktyka wykazała, że żadne z tych stwierdzeń nie jest słuszne lecz kwestie wolności słowa należy tu poddać szczególnej krytyce. W czasach internetu nastał okres powszechnej dezinformacji na niespotykaną wcześniej skale co doprowadziło do epoki postprawdy. Przewidział to już amerykański filozof, Alvin Goldman z ponad 30 lat temu. Najpierw pojawiły się zwykłe trolle z 4chana które mogły szerzyć dezinformacje dla żartu. Szybko jednak potencjał dostrzegły w tym obce mocarstwa jak rosja czy chiny, a także korporacje czy partie polityczne.
Dziś jednak w czasie rozwoju sztucznej inteligencji problemem stały się też boty i obrazki sztucznie wygenerowane przez Ai. Jest to jedna z głównych przyczyn zwiększenia popularności różnych teorii spiskowych. Twitter jest dobrym przykładem do jakiego chaosu doprowadził brak moderacji i przyzwolenie na szerzenie się dezinformacji. W takich warunkach pewien poziom cenzury jest konieczny. Słuszne było też zbanowanie TikToka. Trwa wojna informacyjna i zachód ją przegrywa przez takich biznesmenów jak Musk.
#polityka #neuropa #4konserwy #revoltagainstmodernworld #antykapitalizm

@Al-3_x no bo niestety wszystkie te podane przykłady- wolny rynek idei, demokratyczna wola ludu czy kapitalistyczny samoregulujący się rynek to są takie utopijne idee, które może i by działały, gdyby występowały 2 czynniki: wszyscy graliby do jednej bramki i wszyscy byliby na tyle mądrzy, żeby kierować się szeroko pojętym "dobrem wszystkich". No tyle że jak wszyscy wiemy to tak nie działa więc jest co jest ¯\_(ツ)_/¯ A cenzura? Narzędzie jak każde inne, samo w sobie nie jest inherentnie złe ani dobre- to ludzie je wykorzystując tak czy inaczej sprawiają, że takie się staje. IMO nie powinno się dać wszystkim mówić tego czego chcą, szczególnie w kontekście zwykłych zjebów nawołujących do popełniania przestępstw czy innych wynalazków rozgłaszających te swoje szuriady, ale tego jest dużo, dużo więcej. A im bardziej się z tym zwleka i bagatelizuje problem, tym on przybiera na sile tak, że po pewnym czasie wszyscy na jakąkolwiek wzmiankę- nawet nie o cenzurze a moderacji- zaczynają machać łapami i wyć, że "wolność mi zabierajo!".
Zaloguj się aby komentować