#japonia

25
929

Zaloguj się aby komentować

Kohei Ohmori jest japońskim artystą znanym z superrealistycznych rysunków metalowych przedmiotów, wykonywanych ołówkiem. Wiele rysunków wymaga ponad 200 godzin pracy do ich ukończenia, prezentując niespotykaną dbałość o detale i wyjątkowe umiejętności cieniowania.


#ciekawostki #sztuka #japonia #art

bc73b519-4a56-4d02-8949-81a6ea010a03
bec0ecc9-9428-4028-9468-3ae79fa27eaa
31c32d05-96e4-4fc0-a0f0-9297b252afcf
f39f96bd-6277-4524-8367-6dc2c5d2514a

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Produkcja "To Be Hero X" to kolejny dowód na to, że chińczyki umieją w animacje. Podejrzewam, że z czasem będą coraz bardziej dominować na rynku anime i słowo chińskie bajki przestanie być obraźliwe. Może nawet dojść do sytuacji gdzie za 20 czy 30 lat mało kto będzie kojarzył nawet samo słowo "anime" z Japonią jeśli Chiny uzyskają też dominacje w światowym soft power.


#anime #animedyskusja #japonia #chiny

1094ce9e-1550-485b-8a34-1785a9889719

Nie do końca się zgadzam. Już w pierwszym odcinku weszli na grząski grunt finałowa bijatyka.


Są lepsze serie, ale często cała para idzie w pierwszy odcinek i w opening. Dodatkowo wyraźnie widać cenzurę obyczajowa - niektórych tematów się unika, racja stanu zawsze wygrywa, tzw. starsi nawet jeśli podejmują tzw. trudne decyzje (czyli po naszemu poświęcają kogoś w imię wyższych celów albo zarządzają czystkę etniczna) to jest to tzw. właściwa decyzja*.


* Np. likwidacja nieprawomyslnej wioski, wymordowanie nieprawomyslnej frakcji, eutanazja nieletniej, dyscyplinarne zwolnienie zasłużonego śledczego.

@Dzemik_Skrytozerca

Nie do końca się zgadzam. Już w pierwszym odcinku weszli na grząski grunt finałowa bijatyka.


Co?


Są lepsze serie, ale często cała para idzie w pierwszy odcinek i w opening


Akurat widziałem już drugi odcinek i ma nadal świetną animacje.


Dodatkowo wyraźnie widać cenzurę obyczajowa - niektórych tematów się unika, racja stanu zawsze wygrywa, tzw. starsi nawet jeśli podejmują tzw. trudne decyzje (czyli po naszemu poświęcają kogoś w imię wyższych celów albo zarządzają czystkę etniczna) to jest to tzw. właściwa decyzja*.


Nie widziałem tam motywu jakieś rady starszych która ma w czymś racje. Właściwie to anime promuje pewien indywidualizm. Protagonista mówi o tym, że każdy może zostać superbohaterem w pierwszym odcinku i nim faktycznie zostaje choć wcześniej starszy wiekowo szef go krytykuje za takie myślenie, a nawet go zwalnia. Pod koniec odcinka jego dawny szef staje się złoczyńcą z mocami i walczy z protagonistą i przegrywa. W drugim odcinku dziewczyna będąca celebrytkom chce się wyrwać z korporacyjnej machiny z którą ma kontakt i jej się to udaje pod koniec zyskując wolność.


* Np. likwidacja nieprawomyslnej wioski, wymordowanie nieprawomyslnej frakcji, eutanazja nieletniej, dyscyplinarne zwolnienie zasłużonego śledczego.


Na to już nie wiem jak na to odpowiedzieć. Ogólnie kolektywne podejście jest też obecne w japońskim anime bo azjaci są bardziej kolektywistami niż europejczycy, ale to już brzmi absurdalnie.

@Al-3_x


Finałowa bijatyka: były szef z kompleksami - jak się okazuje, po cichu zwolniony - próbuje zepsuć wywiad głównego bohatera.


Źródłem mocy głównego bohatera jest tzw. Trust Value (stopień zaufania widzów). Pseudo głównego bohatera to Mr. Nice.


Źródłem mocy wroga jest tzw. Fear (uogólnione na lęk, frustracje, niepewność).


Finałowa bijatyka to sztampa (pięści, kłęby dymu i promień śmierci), tępy symbolizm (ślepe zaufanie kontra frustrat) i nic więcej.


Żenada.


Owszem, wciskanie fałszywek telewidzom jest interesujące, ale reszta jest wybitnie kiepska - dialogi pisane na kolanie po prostu.


Twierdzisz, że animacja jest dobra. Sorry, nie. Postacie poruszają się jak kukły, mimika nie istnieje, ekspresja wyrazu - brak. To, że ktoś mruga oczami, rusza ustami i chodzi to za mało.


Walki, choreografia to typowy doskok do przeciwnika i bum, ewentualnie promień śmierci. Minimum ruchu.


Jak w drugim odcinku gość z mieczem pchał głównego bohatera, to nawet nie pokazali porządnie dewastacji scenerii.


Statyczne jak Roblox.

Zaloguj się aby komentować

Ze śmiesznych kanji to moje ulubione to są: 凸 i 凹. Jedno znaczy wklęsły a drugi wypukły, nie zgadniecie które jest które.

A wśród gejowskiej społeczności w Japonii te znaki w slangu oznaczają top i bottom xD.

@dolchus


Po japońsku pingwin to zdajesie ptak we fraku.

Ktos jakiś czs temu to przedstawil.


Kanji jest praktyczne jak jezyk niemiecki.

@w0jmar Z tym, że to akurat był chiński. Po japońsku nie ma kanji na pingwina i używa się angielskiego zapożyczenia zapisanego w katakanie ペンギン - pengin.

73915571-629f-4bf5-a31a-0db8c0497fe3

@Catharsis Wikipedia podaje dwa warianty kanji. Jedno to właśnie to z chińskiego, a drugie człowiek-ptak (人鳥)

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Może Trump powinien dostać tego pokojowego Nobla skoro zjednoczył te 3 kraje.


#trump #polityka #japonia #korea #chiny






Nota moderatora @bojowonastawionaowca : w oficjalnym komunikacie prasowym wszystkich 3 stron porozumienia nie ma mowy o jakiejkolwiek "wspólnej odpowiedzi" wymierzonej w USA.


Pełna treść komunikatu upubliczniona przez stronę koreańską: https://english.motie.go.kr/eng/article/EATCLdfa319ada/2247/view?pageIndex=1&bbsCdN=2

b8c004be-d587-42bc-b1ad-b9eae549fe33

@Deykun a tak naprawdę, wszystkie 3 kraje w oficjalnym komunikacie po prostu zgodziły się, że będą pracować na rzecz rozwoju handlu międzynarodowego poprzez rozmowy o porozumieniu na rzecz wolnego handlu czy współpracy w ramach RCEP (regionalna umowa handlowa)


Nie ma mowy o jakieś wspólnej "odpowiedzi" w stronę USA


Tutaj całość oświadczenia wszystkich 3 stron, opublikowana przez stronę koreańską: https://english.motie.go.kr/eng/article/EATCLdfa319ada/2247/view?pageIndex=1&bbsCdN=2

Zaloguj się aby komentować

588 + 1 = 589


Tytuł: Podziemie

Autor: Haruko Murakami

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: e-book

Liczba stron: 476

Ocena: 7/10


Bardzo długo męczyłem tę książkę. Tak, męczyłem. Uważam równocześnie, że jest bardzo dobra.

Dotyczy zamachu gazowego ma matro tokijskie dokonanego przez pewną organizację religijną. Pierwszą część książki stanowią wywiady z ofiarami lub krewnymi ofiar zamachu. Później zaś wywiady z byłymi członkami sekty.

Nie czyta się tego lekko. Opis części zdarzeń powtarza się kilkukrotnie. Ludzie opowiadają jednak o swoich przeżyciach i jest to w jakiś sposób autentyczne.

Bardzo podobało mi się to, że książka zaczyna się od opowieści ofiar zamachu, a nie od jego sprawców - jak to ma miejsce zazwyczaj.

Sposób narracji zastosowany przez Murakamiego jest... dziwny, ale podoba mi się.

Polecam i taguję "japonia", bo to bardzo japońska książka.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #japonia

278fb824-21e3-4048-80c8-b41f09f5b1cc

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować