#grykomputerowe

4
336

Playstation 2, która swoją premierę miała w 2000 roku jest najbardziej kupowaną konsolą w historii. Obecnie można powiedzieć, że "Dwójkę" kupiło w ciągu około 25 lat od premiery dwukrotnie więcej osób niż "Piątkę" w ciągu niecałych 5 lat od premiery.


#ciekawostki #ps5 #konsole #grykomputerowe #technologia

705ed1b0-7e98-4119-8842-61adf9d2e903

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@rith pogralem wczoraj 5h. Takie 6/10 póki co.

Z plusów to świetnie chodzi, ładnie wygląda, bronie w końcu mają jakiś recoil, bardzo dobry widok mapy.


Z minusów to słaba widoczność, trudno wypatrzeć wrogów, duży chaos w słuchawkach - ciężko usłyszeć kroki. Zarówno ten wirtualny commander jak i interfejs gry wywalają co chwilę masę niepotrzebnych i rozpraszających komunikatów dźwiękowych i wizualnych. Mapy trochę niezbalansowane - gralem przełamanie kilkanaście razy i niezależnie czy silna czy słaba drużyna, atakujący nigdy nie wygrali. Mapy są też dość ciasne, 64 graczy na Kairze czy Iberii to zwyczajnie za dużo, jest chaotycznie imo ale nie tak zdrowo chaotycznie, że "dzieje się" tylko w stylu "porzućcie wszelką taktykę, napierdalamy na pałę".

Pojazdy trochę jak resoraki, modelem jazdy bardziej przypominają te z coda niż bf3/4/1/5. Heli ma w końcu masę i bezwładność, to na plus ale szybciej zabijesz kogoś z pistoletu niż z tych rakiet xD

Brońki niektóre mocno niedoważone, np. lmg czy dmr zadają zbyt mało dmg, bezużyteczne są więc w zwarciu a klasyczne zastosowanie czyli wsparcie z większej odległości nie działa bo chaos na mapie i w 3s nas ktoś flankuje. Do tego lunety snajperskie świecą jak latarki xD

Ogólnie strzelanie, pojazdy, wielkość map - śmierdzi mi to wszystko codem.

Może to chwilowe wrażenie i się przyzwyczaję, póki co to mam mieszane uczucia.


Edit: wkurzało mnie też zero bullet dropu - snajperki to laserowe dzidy. Podobnie granatniki - granat leci prosto, nie zwalnia i zaczyna opadać dopiero po ~150m, tor lotu granatu bardziej przypomina pocisk z rpg niż coś co ma masę i zwalnia podczas lotu.

@rith Będę grał dopiero jutro, mam na BF 2042 jakieś 700h za mną (we wcześniejszych jeszcze więcej), więc mam do czego porównać

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

92 + 1 = 93


Tytuł: Mutant Year Zero: Road to Eden

Developer: The Bearded Ladies

Wydawca: Funcom

Rok wydania: 2018

Gatunek: Taktyczny RPG

Użyta platforma: PC

Ocena: 8.5/10

Czas przejścia: około 18h


Mutant Year Zero Road to Eden to taki trochę mój "ukryty klejnot", głównie dlatego, że tego typu rozgrywka jest chyba jedną z moich ulubionych w taktycznych grach RPG, a nie mówimy tu o tytule jakoś bardzo znanym. Nie każdemu przypadnie do gustu, bo bardzo przypomina najnowsze XCOMy, do tego wymaga pewnego planowania i bawienia się dostosowywaniem ekwipunku przed dosłownie każdą potyczką. Nawet na najłatwiejszym poziomie trudności na końcu będzie wymagana pewna pomysłowość. No ale od początku. 


Mutant Year Zero Road to Eden to gra, oparta o szwedzkiego papierowego RPG'a Mutant: År Noll, czyli dosłownie Mutant Year Zero, w którego zagrywali się twórcy, jak byli dziećmi. Samo to dla nas z poziomu gracza wiele nie mówi, ale odpowiada trochę na pytanie, czemu ta gra jest tak fajna - na swój sposób. Nie często bowiem spotyka się taki setting w którym mamy gadającą kaczkę, dzika i kilka innych mutantów, jak np. lisek. Wszyscy pochodzą z pewnej Arki, która służy tutaj za bazę wypadową ze sklepem, barem, czy mechanikiem od ulepszania broni. Ludzie zwani Starożytnymi, w tym świecie wyginęli na własne życzenie, a ich miejsce zajęły Gule, czyli w miarę bezmózgie istoty, targane prostymi instynktami, choć daleko im do typowych zombiaków. Arka to jedyne miejsce w którym znajdziemy w pełni inteligentne postaci. Naszym celem będzie nie tylko ochronić pewne miejsce, ale i odkryć historię stojącą za pochodzeniem mutantów i guli. 


Sama rozgrywka czerpie garściami z serii XCOM, choć mam wrażenie, że formuła jest tu na tyle ulepszona, że nie potrafię tego rozpatrywać, jako coś złego. Na screenie niżej macie wygląd fazy taktycznej. W niej typowo mamy pola ruchu, osłony, ruch, atak, opcję na używanie przedmiotów, wartę, ukrycie i umiejętności, wśród których znajdziemy takie, które będą wymagały kilku zabójstw, by się odnowić. No XCOM z umiejętnościami. Cała różnica polega na celu rozgrywki i tym, że poza fazą taktyczną poruszamy się po małych lokacjach dość swobodnie i możemy wybierać co i gdzie atakować lub dosłownie omijać zbyt trudnych rywali. Nasze postaci to stalkerzy, którzy nie mają wiele punktów życia, bronie często nie będą wystarczająco silne, by wygrać dość szybko, dlatego od początku gra pokazuje, że musimy się skradać i eliminować wrogów po cichu. Jeżeli przed nami jest grupka 5 guli, najlepiej jest spróbować wyeliminować najpierw tych oddalonych od innych, by potem nie mogli uczestniczyć w walce głównej. Do tego będziemy używać słabszych, cichych broni i niektórych umiejętności, jak i postaci. Wszystko można poza walką zmieniać w locie. Dlatego całość dla mnie przypominała trochę grę w dynamiczne szachy i byćmoże dlatego tak bardzo polubiłem ten tytuł. 


To nie jest gra dla każdego. Ma fajną opowieść, fantastyczne głosy i spoko założenia, ale bywa trudna. Łatwo jest też się lekko zablokować, jak ktoś nie optymalizuje "wydatków" na ulepszenia i szasta częściami broni. Nawet najłatwiejszy poziom trudności to piekło, jeżeli będziemy próbowali wchodzić do każdej lokacji, jak John Rambo. No ale jak ktoś lubi XCOM i chciałby czegoś więcej, to mam wrażenie, że poza aspektem budowy bazy, którego tu nie ma, to Mutant Year Zero jest idealną propozycją. A no i warto dodać, że tu narracja prowadzona jest nie tylko przez komentarze bohaterów znajdujących się w głównej drużynie, ale też typowe przerywniki, jak ten niżej, a główna fabuła jest trochę jak ruchomy komiks (motion comic). 


Warto wspomnieć, że całą grę da się przejść na najwyższym poziomie trudności bez utraty zdrowia. Dosłownie. Kwestia pomysłowości i cierpliwości - no i nie, nie chodzi o wczytywanie zapisów do skutku. 


Z DZIWENNYCH PORAD, które mógłbym dać, to warto skupić się tylko na broniach cichych i umiejętnościach uniemożliwiających przeciwnikom alarmowanie innych. Bormin ma rozwalanie barier, które obala rywali, Dux ma wyłączanie robotów itp. Dodatkowo nigdy, absolutnie nigdy nie kupujcie broni w sklepie na Arce, nie warto. Czasem jak walka jest zbyt trudna, można spokojnie podkraść się po łup. A no i poziomy postaci są dość wizualnym dodatkiem. U przeciwników ważny jest poziom zdrowia, ilość zbroi i ewentualnie posiadana broń. Między poziomiem 20, a 60 w zasadzie praktycznie nie ma różnic u przeciwników, więc się tym nie przejmuj. 


------------

Ostatnio dodałem wpis o grze Metro Exodus i MYZRTE ma easter egga z tą serią związanego. Bardzo fajny, choć nie jest częścią głównej fabuły i trzeba troszkę poekslorować.

W planach mam jeszcze ograć grę Miasma Chronicles, którą stworzyli ci sami ludzie z brodatych panien. Ponoć ma dużo bardziej zaawansowany system walki i więcej opcji. Zobaczymy.

------------

Jakby tę jedną osobę zastanawiało, czemu zawsze wysoko oceniam, to odpowiedź jest prosta. Jak coś mi nie pasuje, to w to nie gram. Wyjątkiem Death Stranding 2, bo tam dałem szansę. Z takich gier, które mnie mocno rozczarowały, to ostatnio ogrywałem Outcasta Nowy Początek i tam tak z czystym sumieniem mógłbym dać co najwyżej 5.5/10. Może kiedyś się do tego tytułu bardziej przekonam i znajdę coś fajnego, czego obecnie nie widzę.

------------

#gamesmeter #gry #grykomputerowe #postapo #mutantyearzero

ab11167e-0e21-49be-afa1-3f845666c26b
48355047-a22f-48e6-af6e-27d31b271538
586511f0-e722-4a80-acde-05e2ca4f2dfb
112324ed-6982-4fd8-b534-b4ac217435d4
e89060d7-c13b-41f2-99cb-6089740a8609

@Dziwen bardzo mi się ta gra podobała i dobrze ją wspominam zwłaszcza warstwę fabularną.

Trochę bawiłem się z tego co pamiętam w load/save bo rzut kością może zaważyć na powodzeniu całej potyczki.

Dałbym 9/10

Zaloguj się aby komentować

Kiedyś to było, a teraz nie ma

Nocki w kafejkach internetowych i naparzanie LANówek do rana: Quake 3 Arena, Unreal Tournament, Half-Life, CS 1.5, Soldier of Fortune..


Mapki do teraz pamiętam, a w żadną nie grałem od kilkunastu lat :v


https://www.youtube.com/watch?v=MQJzUsZb7co


#nostalgia #grykomputerowe #kiedystobylo #q3arena #quake #lanparty #multiplayer #okboomer

Zaloguj się aby komentować

Rosyjskie wiesci ekonomiczne na ostatnia srode lipca 2025r.


  1. Współwłaściciel lotniska Wnukowo Witalij Wancew jest gotowy zainwestować w Domodiedowo

  2. Mieszkańcy Siewiero-Kurilska wrócili do swoich domów po trzęsieniu ziemi i tsunami

  3. Co wiadomo o skutkach trzęsienia ziemi u wybrzeży Kamczatki? Główna

  4. Trump pozwoli ukraińskim uchodźcom pozostać w USA do zakończenia działań wojennych

  5. W Biełgorodzie dron uderzył w wieżowiec mieszkalny

  6. Średnia powierzchnia mieszkań na rynku pierwotnym nadal spada EXCLUSIVE

  7. Hurtowa cena czerwonej ryby spada EXCLUSIVE

  8. Proste cyberataki na przemysł zostały zastąpione przez ukierunkowane EXCLUSIVE

  9. Ozon- bank rozpoczyna wdrażanie bankomatów. Bank rozpoczyna wdrażanie sieci bankomatów EXCLUSIVE

  10. Jak nowoczesny biznes wybiera dla siebie specjalistów JUDGEMENT PROJECT

  11. Rosyjscy twórcy gier wideo szukają nowych historii REVIEW


Poniewaz mam nadmiar wiesci o trzesieniu i powodzi to wybralem ostatni punkt z listy (Uwaga - dlugie, przeczytalem wyrywkowo):


Gry wierzą w bajki

Rosyjscy twórcy gier wideo szukają nowych historii

Rosyjski rynek gier wideo przeżywa w ostatnich latach odrodzenie: twórcy szukają nowych historii, które często wiążą się z promowaniem wartości narodowych, kulturowych i historycznych. Takie gry najczęściej otrzymują wsparcie państwowe od instytucji deweloperskich. W najbliższej przyszłości rynek spodziewa się takich gier jak "Gardariki", "Zemsky Sobor", "Offroad Commanders", "Kyndykan", "Tsarevna" i innych. "Kommersant-Review" ocenił perspektywy rosyjskich projektów, ich popyt i specyfikę konkurencji z zagranicznymi studiami gier wideo.


Rządowe wsparcie dla niezależnych treści krajowych nabiera tempa i nie chodzi tylko o teledyski, filmy i seriale telewizyjne, ale także gry wideo. W czerwcu Instytut Rozwoju Internetu ANO (IDI) zakończył kolejny konkurs na tworzenie treści krajowych, w ramach którego wsparcie otrzymało 13 gier wideo. Wśród nich znalazły się zarówno nowe projekty, jak i kontynuacje gier z różnych gatunków. Kwota dotacji nie została ujawniona, ale wcześniej IRI stwierdził, że do 2 miliardów rubli zostanie przeznaczonych na wsparcie gier w 2025 roku.


Wszystkie te projekty łączy fakt, że są one oparte na różnych historiach narodowych: od baśni i legend po bieżące wydarzenia historyczne.


Przykładem może być Gardariki, gra wieloosobowa osadzona w historycznej scenerii starożytnej Rosji. Innym przykładem jest Kyndykan, gra przygodowa o tradycjach kulturowych rdzennych mieszkańców północnej Jakucji. Wśród projektów bliskich historii najnowszej konkurs wsparł "Spetsnaz: Warrior of Russia" - pierwszoosobową strzelankę z realistyczną współczesną oprawą, w której gracz wciela się w oficera rosyjskich sił specjalnych, uczestniczącego w operacjach przeciwko terrorystom w konfliktach XXI wieku. Wśród zwycięzców konkursu znalazła się również gra strategiczna czasu rzeczywistego - "Forefront: ZOV".


W konkursach biorą udział zarówno małe studia, jak i duże projekty gier. W przypadku tych drugich pożądane jest posiadanie prototypu lub wersji demonstracyjnej. W przypadku gier niezależnych dopuszczalne jest przesłanie wersji demonstracyjnej do 20% finalnego produktu. Wcześniej trzyletni cykl rozwoju był swego rodzaju punktem odcięcia dla projektów na dużą skalę, ale stworzenie projektu na dużą skalę często zajmuje znacznie więcej czasu, więc IRI zmieniło warunki i zaczęło stopniowo finansować projekty o okresie rozwoju od pięciu do sześciu lat w trybie pilotażowym. Współfinansowanie z instytutu może pokryć od 30% do 50% kosztów projektu.


"Rosyjski gamdev (GameDev, od angielskiego "games development" - Kommersant) jest dopiero na początku swojej drogi, nie jest łatwo osiągnąć wysokie wskaźniki komercyjne, więc uwaga i wsparcie ze strony władz jest teraz niezwykle ważne.


Oprócz możliwości otrzymania dotacji, które mogą częściowo pokryć rozwój projektów, branża gier została objęta preferencjami, które otrzymuje cała branża IT", - przypomina studio gier wideo "Sayberia Nova" (gry "Smuta", "Zemsky Sobor").


Obecnie wśród środków mających na celu wsparcie branży IT, firma wyszczególnia obniżoną stawkę 5% podatku dochodowego, ulgi w składkach ubezpieczeniowych (obniżone z 30% do 7,6%), zwolnienie z podatku VAT na operacje przeniesienia praw do oprogramowania, regionalne stawki uproszczonego systemu podatkowego i wiele innych. Wśród odbiorców korzyści są mieszkańcy specjalnych stref ekonomicznych, małe firmy, w tym małe firmy technologiczne. Dla uczestników rynku dostępne są również odliczenia podatku VAT od usług marketingowych dla eksportu.


National Stories

Gry wydane w poprzednich latach przy wsparciu IRI zostały pobrane około 6,7 miliona razy. Wśród najpopularniejszych gier na PC znalazły się historyczna "Smuta" i oparte na niej aplikacje edukacyjne, science fiction RPG "Saturn", strategia wojskowa "Forefront", futurystyczna taktyka "Sparta 2035" o rosyjskich ochotnikach w Afryce, historyczna strategia z okresu wojen napoleońskich "Battle Order: Denis Davydov", turowa strategia taktyczna dla jednego gracza z wątkiem detektywistycznym "SSR: Enemy from the Future" i inne. "Ogólnie rzecz biorąc, takie wyniki pokazują, że krajowi gracze nie mają uprzedzeń do krajowych projektów i są one poszukiwane" - powiedział IRI.


W ostatnich latach wiele rosyjskich studiów deweloperskich zaczęło tworzyć treści wykorzystujące mitologię, fabuły bajek i wydarzenia historyczne, zauważa przedstawiciel studia Sayberia Nova i dodaje, że czerpiąc z rosyjskiej kultury, "można stworzyć wiele interesujących projektów, zwłaszcza że każdy region ma swoje własne wydarzenia historyczne i postacie".


"Wśród projektów, nad którymi obecnie trwają prace, znajdują się również "Offroad Commanders" (wyścigi, rajdy ciężarówkami po bezkresach Rosji), "Tsarevna" (baletowy slasher o słowiańskiej tematyce). Niektóre gry, w szczególności przygodówka science fiction "Saturn", doczekały się już kontynuacji. Przy odpowiedniej realizacji są tu dobre perspektywy, i to nie tylko na rynku rosyjskim" - uważa Saiberia Nova.


Zapotrzebowanie na projekty potwierdza przede wszystkim wzrost rynku, przekonuje studio. Według ADV Game na koniec 2024 roku osiągnie on wartość 2,3 mld dolarów.


VCIOM Consulting zauważa, że 21-22% Rosjan aktywnie gra w gry wideo, a krajowe projekty stają się coraz bardziej poszukiwane. "Jeśli mówimy o naszym projekcie "Smuta", do tej pory pobrano już ponad 1,2 miliona kopii ostatniej gry" - dodają w studiu.


W tym roku "Sayberia Nova" planuje wydać nową grę "Zemsky Sobor", która została sfinansowana głównie ze środków pochodzących ze sprzedaży pierwszej gry (patrz "Kommersant" 10 lipca). "W nowym projekcie postanowiliśmy położyć nacisk na Kozaków i ich rolę w wydarzeniach historycznych. Rzecz w tym, że obecnie sporo studiów tworzy gry o historii wojowników, samurajów - są one bardzo poszukiwane, ale prawie nie ma popularnych gier o Kozakach, zwłaszcza w gatunku przygodowej akcji" - powiedział dyrektor kreatywny studia Siergiej Russkikh. Sercem "Zemsky Sobor" są wydarzenia historyczne - dojście do władzy dynastii Romanowów, ale twórcy wykorzystują technikę "nierzetelnego narratora": przejście gry w imieniu głównego bohatera Kozaka Kirshy. "Historia stawiała rosyjskich bojarów przeciwko polskim arystokratom, a nawet brytyjskim agentom" - dodaje Russkih.


Wysoka konkurencja

Odejście zagranicznych dystrybutorów i studiów gier z jednej strony umożliwiło rosyjskim deweloperom aktywniejsze przyciąganie odbiorców, ale z drugiej strony dało zielone światło innym graczom rynkowym. Teraz rosyjskie studia muszą konkurować z azjatyckimi studiami gier wideo, które zaczęły aktywnie zwiększać inwestycje w promocję swoich produktów w Rosji.


Jednocześnie chińscy twórcy gier mogą sobie pozwolić na agresywną ekspansję w Rosji, biorąc pod uwagę ich obroty na "rodzimym" rynku.


Tak więc, zgodnie z prognozą Statista, w 2025 r. przychody na chińskim rynku gier osiągną 137,78 mld USD, a Chiny konsekwentnie plasują się w pierwszej trójce krajów pod względem przychodów na rynku gier.


Głównym powodem takiej aktywności chińskich deweloperów na rynku rosyjskim jest wysoka rentowność rynku rosyjskiego, według Cyberia Nova: "Odejście znacznej części zagranicznych budżetów reklamowych stworzyło wyjątkowe możliwości przyciągnięcia odbiorców niedrogo, a pojawienie się rosyjskich platform uprościło dostęp do nich".


W RuStore, gdzie azjatyccy deweloperzy inwestują obecnie najwięcej w promocję, muszą konkurować tylko z rosyjskimi projektami, które zajmują prawie całą pierwszą dwudziestkę gier, mówi Oleg Dobroshtan, niezależny ekspert branży gier i członek stowarzyszenia APRIORI. Przypomina, że głównym źródłem dochodów z gier są zakupy w grze.


Rosyjski rynek nie jest obecnie interesujący dla zachodnich deweloperów, ponieważ rosyjscy użytkownicy nie mogą dokonywać zakupów w zagranicznych sklepach z aplikacjami, precyzuje serwis prasowy dewelopera Astrum Entertainment. "Z drugiej strony w Chinach jest ogromna liczba twórców gier i oczywiście szukają oni różnych sposobów na poszerzenie grona odbiorców swoich produktów. Nasi użytkownicy są gotowi do dokonywania zakupów, a brak konkurencji ze strony zachodnich firm zmniejsza koszty przyciągnięcia graczy, więc nasz rynek jest obiecujący dla wydawania zlokalizowanych chińskich gier" - wyjaśnia firma.


Jednak rosnąca ekspansja chińskich deweloperów niewątpliwie zwiększy konkurencję z lokalnymi graczami i doprowadzi do wyższych kosztów promocji gier, przyznaje Astrum Entertainment: "Oznacza to, że nowym grom od rosyjskich deweloperów będzie trudniej wejść na rynek i odzyskać swoje inwestycje w rozwój".

Andrej Iwanow


#rosja #ekonomia #gry #grykomputerowe

079f3320-d643-4a6f-9f33-6302347c3cd6
61f07ef8-0acd-42a4-873b-b4736d5cfe62

Twórcy szukają nowych historii, które często wiążą się z promowaniem wartości narodowych, kulturowych i historycznych. Takie gry najczęściej otrzymują wsparcie państwowe od instytucji deweloperskich. W najbliższej przyszłości rynek spodziewa się takich gier jak


"Rape simulator", "Vodka smuggler", "Grand Theft Buhanka", "History Corrector", "Imagine How Great russia Could Be If It Wasn't Full Of russians" i tak dalej.

Zaloguj się aby komentować

Cześć,


znowu mam coś specjalnego, mianowicie całą kompilację piosenek wykonanych w stylu Micka Gordona, stworzonych przez różnych niezależnych muzyków.

Zapraszam do obejrzenia.

Aktywność pod filmem mile widziana — algorytm YouTube’a bardzo nie lubi mojego kanału.


#tworczoscwlasna #produkcjamuzyki #muzyka #metal #muzykaelektroniczna #industrialmetal #gry #grykomputerowe #cyberpunk2077 #doom #argentmetal #devilmaycry #metalgearsolid #metalgearrising


https://youtu.be/bWlmT94mpyw?si=UsyjNvgVZh3ruLrK

89 + 1 = 90


Tytuł: Metro Exodus: Enhanced Edition

Developer:  4A Games

Wydawca: Deep Silver

Rok wydania: 2019

Gatunek: FPS/Postapokaliptyczna Szczylanka

Użyta platforma: PC

Ocena: 8/10

Czas przejścia: Jakieś 25h


Nigdy nie rozumiałem fenomenu gier z serii Metro. Przeczytałem pierwszą książkę, która miejscami była wciągająca, ale w gruncie rzeczy jako całość mnie nie porwała. Pierwszej gry nie ukończyłem, bo pewnie zacząłem ją ogrywać dopiero jak stała się trochę przestażała. Plus tamten klimat tak średnio mi leżał. Tunelowa rozgrywka, mało widzisz, no średnio. Ostatniego światła nawet nie ruszałem, a Exodus to trochę przypadek. Po tym, jak Bethesda skopała Stalkera 2 i musiałem czekać, aż go napiawią - w sumie to nadal czekam - wyskoczył mi filmik o tym, co daje Exodus właśnie. Czyli coś, czego chyba nie miały poprzednie części. Dużo większą wolność.


No ale od początku. Exodus opowiada historię wyjścia z Metra i to będzie taka trochę opowieść drogi. Mała grupka osób będzie próbowała dostać się w pewne odległe miejsce, gdy odkryją, że nie wszędzie powietrze jest niezdatne do oddychania. Lokacje będą podzielone na dwie kategorie. W miarę otwarte tereny z masą opcjonalnej eksploracji i dość tunelowe poziomy z oskryptowanymi sekwencjami. Jak się pewnie domyślasz, będą się one przeplatać na zmianę i zwłaszcza te otwarte mapki są niesamowite w tym, co i jak oferują. Niestety by tej otwartości doświadczyć, trzeba przetrwać coś gorszego, niż bestie, bandyci i promieniowanie. Grę aktorską, czy tam głosową głównych postaci i głupotę dialogów. Nie boję się tego napisać. Spośród wszystkich gier, jakie ogrywałem w tym roku, ta konkretna jest tylko troszkę wyżej od Outcasta - Nowy Początek i to nie jest komplement. Brakowało jak cholera opcji do zmiany głosów na polskie (ja nie miałem takiej opcji), bo tu było tak źle, że aż nie wierzę, że nasi ludzie zrobili by to gorzej. Głupota objawia się... A w sumie wszystkie postaci poza Artemem i Anną są jakby miały IQ na poziomie białoruskiego ziemniaka. Aż mi się przypomniały niedożywione postaci co się nawdychały CO2 z książki. To wszystko potęguje trochę fakt, że większość postaci to gaduły, które nie mają nic ciekawego do powiedzenia. Na szczęście pod koniec gry to się mocno poprawia i już tak nie razi. Zwłaszcza ostatnia misja to niezły psychodeliczny trip.


To gdzie ta gra się broni, to wszystkim lub prawie wszystkim tym, co dzieje się poza głównym wątkiem fabularnym. Eksploracja, to napięcie, jak zaczyna brakować nabojów lub przebiła się maska gazowa gdzieś w dziczy, a zbliża się noc. Wejście w strefę radiacji, która sprawia, że obraz wygląda jak nagrania z wybuchu w Czarnobylu, a licznik Geigera wydaje coraz intensywniej swój charakterystyczny dźwięk. To serio robi robotę. No i sam fakt, że nie każda lokacja jest warta eksplorowania. Widzisz chatkę w oddali, no i decydujesz. Warto się tam zapuszczać i ryzykować utratę cennej amunicji, bo może łup będzie lepszy? No i czasem nie warto, co jest świetne. Typowe gry boją się robić takie rzeczy. Za masą przeciwników zawsze czeka dobra nagroda. Tutaj? Czasem tylko promieniowanie i konieczność zużycia apteczki. 


To co dodatkowo kupiłem, to samą atmosferę. Może i głosy są tragiczne, ale te małe historie są super. Walczysz z fanatykami, ledwo uchodzisz z życiem, a dzięki temu, przez to, że liżesz ściany, znajdujesz małego misia, którego potem dajesz dziewczynce, która się cieszy. No i najlepsze w tym wszystkim jest to, że ta gra nie ma radarów na przedmioty, magicznych skanerów otoczenia. Musisz sam znaleźć rzeczy. Bardzo analogowe podejście, co sprawia, że jak coś ciekawego znajdziesz, masz większą satysfakcję. Dodatkowo gra na dobrą sprawę nie ma HUD'a, poza wyświetlaczem na naramienniku. Całość pojawia się dopiero jak klikniemy przycisk TAB i po chwilce zniknie. To sprawia, że jest jakaś pozytywna sterylność w tym wszystkim. Kilka fot niżej będzie z takich drobnych scen, jakie na początku zauważyłem. Normalnie nie robię "zdjęć" w grach, ale tu nie mogłem się powstrzymać.


Strzelanie jest fajne, choć nie bez wad. Pomysł na wykorzystanie światła lub jego braku w opcjonalnym skradaniu jest spoko, ale ma swoje braki. Głównie w AI przeciwników. Ci często nie reagują na ciała swoich kolegów, chyba że zostali zabici na ich oczach. To ułatwia grę, ale też trochę psuje immersję. Dodatkowo jak już nas wykryją, to będą widzieli nas zawsze, często ignorując fakt, że nie powinni, bo jest zbyt ciemno. W pierwszych etapach ta ciemność działała i naprawdę ciekawym było to, że mogłem podejść do wrogów, którzy szukali mojej postaci w zasadzie na odległość cichego obalenia, bo było ciemno. Potem niestety to już przestało tak działać w tych otwartych sekcjach. Warto tu dodać, że burza z piorunami może bardzo łatwo rozświetlić jakieś miejsce na kilka sekund, co umożliwi wykrycie Artema. Bardzo fajna opcja - tak, zachwalam kreatywne utrudniacze. 


Bronie to też fajna sprawa i nie chodzi tylko o ich modularnośc, która odblokowuje się podczas gry, ale sam fakt bilansu zysków i strat przy wielu ulepszeniach. Tłumiki klasycznie ucinają obrażenia, ale w tym świecie nie tylko ludzcy przeciwnicy reagują na dźwięk. Może się więc okazać, że walcząc z bandytami, przy okazji zwabimy w okolicę mutanty i z nimi też trzeba będzie walczyć, co w przypadku cichej eliminacji nie miałoby miejsca. Sytuacja z amunicją co prawda staje się coraz lepsza, bo mamy jej i więcej i więcej mamy zasobów do jej produkcji, ale nadal, padamy po kilku strzałach lub 2-3 ciosach mutanta. Bez apteczki łatwo umrzeć. Na końcu i tak pewnie tak jak ja, skończycie z kilkoma nabojami, szybko biegnąc obok przeciwników, bo inaczej się zginie. Może też kwestia tego jak dobrze ktoś celuje. Ja możnaby powiedzieć, że średnio.


Krem de la krem to chyba to w jaki sposób gra decyduje o zakończeniach. Głównych mamy chyba dwa i przez całą grę będziemy pracować na to, które z nich rozegra się na końcu. Spodziewałem się bardzo liniowego podejścia, a tu proszę. Zwłaszcza, że jedynym wyznacznikiem tego, jak nam idzie jest to, czy ktoś z naszych towarzyszy ginie po drodze. Co do tego jak wpływać na owe, pozostawię wam do odkrycia. A no i ja miałem to "pozytywne", choć straciłem jednego z towarzyszy.


Ogólnie polecam serdecznie. Zwłaszcza tym z nas, którzy szukają nieprzyjemnej atmosfery, zbieractwa i chcą załatać dziurę po niezałatanym Stalkerze 2.

-----

PS: Jak ktoś ma problem, bo gra już w samym menu ciągnie całą moc karty graficznej, to należy odpalić VSync. Bez tego z automatu macie produkowaną maksymalną liczbę klatek na sekunde. W moim przypadku na maksymalnych detalach to było jakieś 250, przy czym mój monitor ma 60Hz. xD

-----

Ale ściana tekstu. O kurde. xD

#gamesmeter #gry #grykomputerowe #metro #metroexodus

c613ddf9-16ed-4a47-92d0-788b8aee6002
edfa6be0-d1fb-4acf-9d66-0f28165d2632
105f7351-3d5d-4f4d-8cc7-f3599dd1b29d
47c41e98-05f8-47fd-a14b-4b39dcca5231
d5d32a1c-69fa-4997-b608-958dacd00538

W moim przypadku na maksymalnych detalach to było jakieś 250, przy czym mój monitor ma 60Hz. xD

Nie wiem jaka masz kartę graficzną, ale jak masz coś od Nvidia to możesz w Panelu Sterowania Nvidia > Zarządzanie Ustawieniami 3D ustawić sobie maksymalną liczbę klatek w aplikacjach 3D. Możesz ustawić sobie np. na 60Hz i wtedy nawet jak gra nie ma ograniczenia klatek to i tak karta będzie się sama ograniczać zamiast dawać ile fabryka dała.

Fajna recenzja, od jedynki się odbiłem bo nie zyskała mojego zainteresowania, więc o Exodusie nawet nie myślałem, ale to może być ciekawy eksperyment

Dobra robota, mnie też się cała gra podobała, nie rozumie tylko odbicia od pierwszej części? Książki nie przeczytałem, a lubię książki SiFi. Mnie właśnie pierwsza część najbardziej wciągnęła, historia i właśnie te szlajanie się po tunelach. Choć było to sto lat temu, to utkwiła mi w pamięci.


Pozdrawiam Serdecznie

Zaloguj się aby komentować

88 + 1 = 89


Tytuł: Cyberpunk 2077 - bez DLC

Developer: CD Projekt RED

Wydawca: CD Projekt RED

Rok wydania: 2022

Gatunek: FPS/RPG/Akcyjniak

Użyta platforma: PC

Ocena: 8/10

Czas gry: A pewnie ze 60h

--------


Zastanawiam się co mogę napisać o tej grze, czego jeszcze nie napisano. Z mojej perspektywy bywało różnie. Kilka osób przynajmniej doświadczyło mojego narzekania na bugfest, jaki mimo kilku lat od premiery nadal był tu obecny, ale... Z biegiem czasu było coraz lepiej. W zasadzie im dalej byłem od początku gry - od miejsca w którym dostajemy pełną wolność - tym mniej miałem problemów i dziwnych gliczy. Serce się topi, że po zakończeniu wróciły stare bugi i mogłem znowu doświadczyć tego czegoś. Tu się działy takie rzeczy, że aż po akcji gdy ciało gościa zaczęło sunąć po asfalcie i zatrzymało się na światłach jak samochód, a potem na zielonym odjechało, zainstalowałem sobie programik do nagrywania. Tak mnie to rozwaliło, że uznałem, że nie chcę takich akcji przegapić w przyszłości. xD


Sporo misji miało problem ze startem. Dla przykładu misja Judy w jej mieszkaniu nie triggerowała się w zasadzie do samego końca gry. Jedna z misji Johnniego - ta w której ktoś musi oddzwonić - w zasadzie w ogóle się nie odpaliła i jej nie ukończyłem w pełni.


Tak ogólnie nie czułem, żeby to była dla mnie gra, która zasługuje na więcej, niż 8/10. Pewnie innym podeszła bardziej, dla mnie w wielu aspektach była po prostu spoko, a tylko w kilku wybitna. Misje to coś, co moim zdaniem mocno odróżnia REDów od innych twórców, bo często mają to coś. Nawet nie chodzi mi o wątek główny, tylko te misje poboczne. Mam wrażenie, że mało było takich na jedno kopyto, a w świecie zdominowanym przez kopiuj-wklej, to rzadkość. W tym miejscu powinienem dowalić jeszcze bardziej, niż ostatnio grze Death Stranding 2, ale się powstrzymam. W końcu to inny typ gier, choć podejrzewam, że gdyby REDzi dostali historię Sama do rąk, to byłaby znacznie bardziej urozmaicona. Dlatego poniekąd nie boję się o Wiedźmina 4.


Co do zakończeń, to chyba nie urwały dupska. W sensie były OK, ale nie dawały ciarek na plecach, nie były bardzo emocjonalne. Nawet jak się wybrało takie, w którym ktoś umierał, to w zasadzie nie miałem żadnej reakcji. Podobała mi się relacja V i Johnniego, jaką wypracowałem podczas gry, ale to wszystko. Fajny koncept, ale mam wrażenie, że urwany zbyt szybko. Może dodatek dałby więcej. Sporo pozytywnych emocji było związanych z Panam i jej misjami, choć nie wszystkimi. To była taka część gry w której faktycznie czułem to co chcę by gry mi dawały - mimo że nie było romansu.


Koniec, końców czuję się lepiej po ukończeniu Cyberpunka 2077, niż po ukończeniu Death Stranding 2.


--------

#gamesmeter - tera nie zapomniałem

#dziwengrawgry < do blokowania

#gry #cyberpunk2077 #grykomputerowe

566c2fff-0653-4969-9e4b-67664c84b970

@Dziwen ja przechodziłem dwa razy. Od razu po premierze i przy okazji grania w dodatek, gdy zmienili mechaniki awansów. Za 2 razem jako kobieta i postawiłem na umiejętności hackerskie. Dodatkowe wyzwanie gdy próbujesz każdą misję przejść bez wykrycia


Oczywiście gra ma cały czas trochę błędów ale ogólnie jest świetna i pełna ukrytych smaczków

#dałbymdychę


Myślę, że ocena mocno rozbija się o stylistykę. Personalnie settingów punkowych jakiś gorąco wielkim fanem nie jestem, ale jednak lubię to bardziej przyziemne, dystopijne podejście. Nie ma idealnego rozwiązania, ludzie to siusiaki, ile się nie nastarasz to ktoś przyjdzie i nasra. Bardziej mi to brzmi niż takie Skyrimowe zakończenie wojny domowej przez jednego człowieka, bo wziął i połamał na kolanie każdego jednego żołnierza drugiej strony. xD


Ja dużo odczekałem po premierze zanim zagrałem (dosłownie parę tygodni temu skończyłem platynować), więc pewnie największego bagniska błędowo-robaczego uniknąłem, ale nie trafiłem na nic co by mnie odcięło od progresu czy uniemożliwiło ukończenie jakiegokolwiek zadania. Poza notorycznym "katapultowaniem" pojazdów w powietrze po ich zawezwaniu, czy doczytywaniem elementów otoczeniu już po moim dotarciu do nich (i kilkusekundowym zastanawianiu się, czemu jest tu niewidzialna ściana) był spokój. Chyba raz musiałem zrobić quickloada bo rozmowa przerwana przez walkę nie wznowiła się sama. I raz nie mogłem wchodzić w interakcje z obiektami i osobami, też naprawione quickloadem.


Zastanawiam się, czy to nie jest jakaś niekompatybilnosć sprzętowa, że może gierka się nie lubi z pewnymi konfiguracjami, bo miałem okazję z dwiema osobami o tym pogadać i u nich nie było takich kwiatków wcale, a jedna z tych osób ma na pewno dużo świeższy sprzęt ode mnie. Przy okazji ciekawe, czy sama obecność dodatku coś przypadkiem naprawia?


Co do zakończeń to ja byłem bardzo usatysfakcjonowany, a te krótkie scenki epilogowe na napisach potrafią duszę i serce wyżymać do sucha (choćby wariant z zakończeniem sprawy "na własnych warunkach"). Zwłaszcza zakończeniu odblokowywanym przez dodatek, Wieża.


No i mnie kompletnie kupił system rozwoju postaci, mnogość buildów i kombinacji sprzętu, perków, wszczepów, metod ich zastosowania jest obłędna. W porównaniu do trzeciego Wieśka, gdzie levelowania postaci i wsadzania ledwie kilku małych bonusów w sloty nienawidziłem z pasją i przez to niemal zawsze grałem pod znaki bo jako jedyne cokolwiek się zmieniały, progres jest niesamowity i liczę na przeniesienie tych zdobyczy do W4.


BARDZO polecam DLC. Dużo dodaje, nie tylko fabularnie, ale i gameplayowo.

@Dziwen Podchodziłem ze dwa razy ale jakoś ui, drzewko skilli, piszczące dźwięki - jakoś mnie ta gra przytłacza i męczy po kwadransie.

Zaloguj się aby komentować

@Heterodyna Z jakiego to filmu? Poznaję Johny Deppa, ale jaki to film?

Swoją drogą ten aktor miał mnóstwo wspaniałych ról. Co sobie jaką przypomnę to mam - o, ta była świetna!

@Heterodyna miałem urlop. Myślałem, że może w końcu przejdę sobie Skyrima, albo odpalę coś z kupki wstydu. Skończyło się tak, że pograłem trochę w OpenTTD i przeszedłem Dredge. Do tego zagrałem ze dwie rundy w Hell Let Loose. Resztę co najwyżej pobrałem, odpaliłem menu główne, i skasowałem, bo nie chce mi sie uczyć nowej gry. Starość.

Zaloguj się aby komentować

Cześć,


przychodzę do was z nowym utworem muzycznym zainsipirowanym serią #halflife . Zapraszam do obejrzenia. Aktywność pod filmikiem mile widziana (algorytm YouTube bardzo nie lubi mój kanał).


#tworczoscwlasna #produkcjamuzyki #muzykaelektroniczna #industrialmetal #argentmetal #gry #grykomputerowe #cyberpunk2077 #metal


https://youtu.be/gTXNTGf8qLc

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jeśli by okroić Wiedzmina 3 z fabuły, to zostałaby z niego przeciętna gra akcji że szczątkowymi elementami rozwoju postaci, słabym systemem przedmiotow I równie słabym systemem walki. Jeśli by okroić Dark Soulsy z fabuły, to nadal zostaje za⁎⁎⁎⁎sta gra. Tylko że bez fabuły xD


#niepopularnaopinia #gry #grykomputerowe

f00dcb6a-e808-4248-9f35-6171cefbd4db

@dziki to soulsy miały fabułę? ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Dla mnie jakby soulsy odrzeć z przesadzonego poziomu trudności, do którego wszyscy fani się brandzlują to nie zostaje nic ciekawego, ani fabula, ani walka, ani mechaniki gry. Czyste drewno. Jest fajnie bo jest trudno, elo.

#niepopularnaopinia

@dziki Jak za pierwszym razem przechodziłem W3 to po kilku godzinach się totalnie odbiłem i dopiero jak wróciłem po kilku miesiącach z odpowiednim nastawieniem to jakoś poszło, ale drugi raz jużbym w to raczej nie zagrał. Wręcz mam trochę Wieśkowi za złe że rozpoczął modę na przeładowane nudnymi aktywnościami otwarte światy na 100h gdzie już po 1/3 wieje nudą.

Od DSów się odbiłem z 4 razy ale jak już klikneło tak nie mogłem się oderwać, i łyknąłem już sporo tego typu gier, ale też widzę że coraz bardziej się jakaś taka Soulsowość wdziera do mainstreamu i boję się że za parę lat też tym będę już rzygał xD

@dziki Zagdzam się Wiedźmina 3 głównie skleja fabuła i klimat.

Walka jest monotonna po czasie, system rozwoju z tymi kieszeniami jest słaby, przy pierwszym podejściu ciężko mi było się w tym połapać.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#grykomputerowe #retrogry #petycja

Dzień dobry!

Czy są tu jacyś gracze? Wstawajcie samuraj, jest petycja do podpisania. I to taka prawdziwa, zgodna ze ścieżką legislacyjną UE a nie "change.org".


https://eci.ec.europa.eu/045/public/#/screen/home/already


Może się uda coś ruszyć że jak kupujesz grę to jest faktycznie twoja a nie korpo wyłączy serwery i se nie pograsz w grę single player xD

(tak było np przy "the crew").


Wymagany milion podpisów jest zebrany, ale potrzeba więcej, bo część będzie mieć z pewnością błędne dane, i jest też podejrzenie że sporo to amerykańce wpisujący fałszywe dane przez vpn (amerykańskie maupy nie rozumieją ze tym szkodzą zamiast pomagać)

4bcc05fd-44ce-4202-aa8f-aa72a6aebe85

Zaloguj się aby komentować

No więc tego. MindsEye skończyłem.


Każdy strzępek informacji o tej grze wywoływał gównoburzę wszędzie gdzie się da. Wieszczono najgorszą grę tysiąclecia, czepiano się absolutnie każdego elementu, wyśmiewano wszystko od grafiki przez fizykę jazdy po feeling strzelania (te dwa ostatnie także oczywiście po przedpremierowym ograniu gry na YouTube). A ja, tak jak nie wskakuję już na hype train, gdy widzę zwiastun GTA VI czy innego Wiedźmina IV, tak też konsekwentnie nie wskakuję na hate train. Pożyjemy, zagramy, ocenimy. Albo nie zagramy, a wtedy nie ocenimy.


Kupiłem na premierę, przeszedłem w 13 godzin i jestem zadowolony. Bardzo przyjemna strzelanka z dobrą oprawą, fajnym światem i ciekawą fabułą. Czuć niestety, że gra jest niedokończona, ewidentnie twórcom skończyły się pieniądze i trzeba było już to wypchnąć na rynek. Narracja pędzi jak szalona, bohater strasznie zżywa się z postaciami, które spotykamy ze dwa razy, nie ma w ogóle oddechu między misjami, tylko przeskakujemy od razu do kolejnej. Coś jakby z GTA wywalić wszystko poza wątkiem głównym i odpalać automatycznie misję za misją. Paradoskalnie jednak czuć wysoki budżet produkcyjny - wszystkie cutscenki są porządnie wyreżyserowane i z pełnym motion capture - ani razu nie ma ma tak, że postacie po prostu stoją i gadają. Model jazdy jest świetny, strzelanie jest po prostu ok - takie jak w GTA, gdzie też nigdy jakoś specjalnie mięsiste nie było. Miasto jest duże i zróżnicowane, tak samo poszczególne lokacje - wszystko fajnie zaprojektowane z masą szczegółów. Jest sporo urozmaiceń w stylu misji skradanych, jakichś zagadek, latania dronami i tak dalej.


Ponoć na konsolach jest festiwal bugów, ja grałem na PC i pomijając jakieś harce fizyki, to z poważniejszych rzeczy tylko raz mi się skrypt nie odpalił, gdy infiltrując pewien budynek zamiast wejść frontową bramą, wszedłem przez jakieś krzaki (tak rozumiem infiltrowanie :D). Optymalizacja jest na pewno kiepska, bo na RTX 4070 60-70 klatek w 3440x1440 z DLSS jakość i Frame Generation to nie jest dobry wynik.


#gry #mindseye #grykomputerowe


BTW A może wypchnęli tę grę już teraz, bo jedna z głównych postaci to zdecydowanie Elon Musk z czasów, gdy jeszcze był kochanym przez masy zbawicielem ludzkości, a teraz z każdym miesiącem jest coraz gorzej

1fb72434-d389-4092-a6cc-cd3d1b758c0b
e1f75cc9-885c-4e87-a21b-a414a2384066
ef21d4a0-288a-46dd-a0b5-6c72baf3fb7b

No i opisałeś w sumie dlaczego ludzie dali tak niskie oceny i uwazaja ją z najgorsza grę tego roku jak na razie. Zabrakło tu tylko informacji że przeciwnicy są dennie glupi i czasami mega zbugowani.


Mam nadzieję że miałeś to w gamepass

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować