Rozglądam się za aplikacją do zarządzania (czy bardziej monitorowania) domowych wydatków. Zdecydowanie w uproszczonej formie. Preferuję, żeby to się "samo robiło" zamiast dokładności co do grosza - automatyczna klasyfikacja wydatków, ustawienie sobie przypomnień o cyklicznych opłatach, etc. Fajnie jakby miała jeszcze inne kwestie przypomnień w stylu np. śledzenie OC.
Może być to nawet usługa po prostu banku, potencjalnie mogę założyć konto.
Bonus za self-hosta (czy po prostu apkę Windowsową), ale pod warunkiem że aplikacja się zbytnio nie excelyzuje (patrzyłem na Firefly III i raczej ją skreślam).
Na co najlepiej patrzeć?
#finanseosobiste #selfhosted
PS: Bonusowe pytanie: Dobrze się orientuję, że sprzedaż srebrnych bulionówek, poniżej 2 tysięcy euro i kupionych sporo ponad pół roku wcześniej nie wpada jeszcze w dochodowy czy inne podatki?
Tak z ciekawości zapytam osoby które odkładają pieniądze w PPK, czy ktoś z was odkłada większą kwotę niż te stawki określone domyślnie przez rząd? Albo czy nawet udało się wydębić od pracodawcy większą składkę niż domyślnie?
@Trypsyna U mnie oczywiscie nie licząc wydatków na konia, najmu i kredytów bo to każdy ma indywidualnie jest około 6k na wydatki codzienne na miesiąc na 2 osoby. W tym jest paliwo i powiem Ci, że czasami mamy problem się zmieścić w budżecie. Gotujemy prawie codziennie.
A ze 5-7k bydzie. Dzieci brak, mieszkam z partnerką, jadam na mieście w semi-wojewodzkim mieście. Do 10k jak trzeba np. maglownice wymienić bo jakiś mechanik pałkarz zafajdany powiedział że to przez nią stuka, a jak wymieniłem to dalej stukało, a nikt nie lubi jak stuka i to kosztuje, ale zwykle przestaje stukać jak się wydaje 3k, eh
Bez różnicy, IKZE to jest "opakowanie" a nie konkretny produkt. Założysz IKZE a później już musisz wybrać konkretny produkt np kopiujący indeks światowej giełdy lub obligacje. Każdy oprócz "IKZE obligacje" działa tak samo różni się może ciut kosztami za operację.
Polecam zobaczyć sobie Marcina Iwucia - on robi zdaje się rankingi tego typu kont. Można mieć w opakowaniu ikze giełdę i tu warto etfy szerokiego rynku typu sp500 czy światowe indeksy. Można mieć jakiś fundusz który dana instytucja zarządza i inwestuje (tu koszty zapewne większe). Jeżeli obligacje to imo w takiej perspektywie obligacje skarbowe np pół na pół indeksowane inflacja i stali procentowe z największym oprocentowaniem (czyt z najdłuższym terminem wykupu). Jakiś czas temu konto w BOŚ było polecane jeżeli chodzi o giełdę.
Możecie nalać Kowalskiemu Dom Perignona, albo dobrej whisky 18 letniej. Kowalski wypije duszkiem i powie, że cierpkie i jakieś mdłe. Wyślecie Kowalskiego na omakase do 3 gwiazdek to powie, że porcje małe i poprosi o sos sojowy z boku, który pomiesza ze świeżo startym wasabi. Dacie mu białą truflę to powie, że w telewizji widział inną i co to za podróba. Zaparzycie Kowalskiemu dobrego espresso z dobrej, ręcznej maszyny, z świeżo mielonych ziaren bardzo dobrej jakości, powie że jakaś mała ta kawa i w ogóle kwaśna i dziwnie smakuje.
Dlatego mnie nie dziwi, że 3/4 z Was, szkaluje OKI.
Nie dziwi mnie to, ponieważ wiem, że gdy tylko klikacie przycisk "kup" już myślicie o stracie. Wizja, gdzie będziecie musieli coś jeszcze zapłacić obok prowizji i faktu odnotowania straty sprawia, że wasza perystaltyka jelit przyspiesza szybciej niż bolid F1 na prostej startowej.
Nie znacie życia, Wasze pomysły inwestycyjne sprowadzają się do tego co jakiś Dividendguru_Shakalaka69 albo przypadkowy sprzedawca abonamentów napisze na X albo zamkniętej grupie. Nigdy nie mieliście okazji sami czegoś wymyślić. Najwyższy wysiłek intelektualny na jaki jesteście zdolni to wyszukanie spółek rosnących danego dnia, historycznego P/E albo ETF który ciekawie brzmi, ale którego składu nie rozumiecie.
Na widok lokaty w banku, której oprocentowanie wynosi 4,5% i trzeba pojawić się 3 x dziennie w oddziale, żeby je utrzymać byście pewnie skakali i darli mordę jak te małpy w zoo. Jak jakaś gówno spółka ogłasza dywidendę ze stopą 1% to tańczycie szybciej niż wujek po kabanosie i 8 kieliszkach bimbru na weselu.
W cywilizowanej i rozwiniętej Japonii, kiedy córka przyprowadza i przedstawia swojego wybranka rodzicom, ci wykonują test. Dają mu milion jenów i każą coś z nimi zrobić. Kiedy chłopak zaczyna otwierać konta i spełniać warunki żeby dostać 1% w skali roku, albo zaczyna kupować altcoiny, to wiadomo że pochodzi z patologicznej rodziny. Test działa z dokładnością 100% i stwierdzono, że u rodzin w których dominuje alkoholizm albo narkomaństwo zawsze pojawia się niechęć do inwestowania w akcje na rodzimym rynku.
Chciałbym w końcu zacząć oszczędzać lub inwestować jakieś niewielkie kwoty co miesiąc. Do tej pory nie ważne ile zarabiałem zawsze żyłem w zasadzie od wypłaty do wypłaty, czasami robiąc jakieś krótkie cele oszczędnościowe np. żeby pojechać na wczasy albo kupić coś droższego. Teraz chciałbym zacząć budować sobie jakąś poduszkę finansową i oszczędzać długoterminowo. Coś tam googlałem i szukałem na youtubie, ale absolutnie nie jestem w stanie rozpoznać scamu od tego co jest warte zainteresowania.
Do tej pory zwykle do oszczędzania używałem konta oszczędnościowego w moim banku, problem z takim kontem jest jednak taki, że zawsze mam dostęp do tych pieniędzy po zaledwie kilku kliknięciach, więc jak akurat były mi absolutnie niezbędne do zakupu jakiejś gry czy ciucha to po nie sięgałem xD.
Z inwestowaniem mam doświadczenie z czasów inwestowania w krypto, tutaj udało mi się coś zarobić (w stosunku do $) ale generalnie straciłem w stosunku do btc (na początku kupiłem 0.7 btc za niecałe 1000$, potem inwestując w shitcoiny i sprzedając przez fomo ze stratą z tego 0.7 btc zrobiło się 0.2 btc czy coś koło tego, dalej zarobiłem bo btc w stosunku do $ wystrzelił, ale lepiej byłoby mi trzymać to co kupiłem na początku XD).
Chciałbym na początku oszczędzać/inwestować drobne sumy, tak powiedzmy 500-1000 zł miesięcznie i najlepiej z jakąś dywersyfikacją. No i teraz moje pytanie:
czy macie jakieś porady w tym zakresie?
gdzie mogę szukać rzetelnych informacji?
#oszczedzanie #finanse #finanseosobiste może #kryptowaluty
@edantes obligacje indeksowane inflacją, ETFy, akcje arystokratów dywidendowych. Jak masz długi horyzont czasowy to instrumenty z giełdy możesz zakupować w ramach IKE/IKZE
Ja np. z wygody korzystam z gotowych strategii w mbanku, ale ogólnie najlepsza zasada jest taka jak pisze @FoxtrotLima czyli wybierasz sobie intrument czyli jakiś etf, krypto, akcje, surowiec, który ma w miarę niskie ryzyko oraz stały wzrost w długim okresie i kupujesz go regularnie przez długi okres nie patrząc się na jego cenę
Od pewnego czasu zastanawiam się nad zmianą banku i co pewien czas przeglądam różne oferty. Trafiam na mniej lub bardziej ciekawe, ale oprócz samego ich przeglądu chciałbym też zapytać was o to z jakich banków korzystacie, czemu, co się wam w nich podoba, a co nie?