#filozofia

36
830

W człowieku ambitnym istnieje pewien paradoks, którego sam często nie dostrzega. Z jednej strony popycha go siła, którą uważa za swoją największą zaletę. Z drugiej strony ta sama siła stopniowo przekształca się w ciężar, który zaczyna nad nim panować. Ambicja, jeśli nie zostanie poddana refleksji, ma skłonność do autonomii. Zaczyna żyć własnym życiem i żąda coraz więcej, tak jakby jej głód nie miał końca.


Współczesny człowiek zwykł wierzyć, że ciągły ruch jest równoznaczny z sensem istnienia, a postęp jest jego naturalną miarą wartości. Człowiek przekonany o własnej misji często nie zauważa, że przestał nią kierować, a jedynie próbuje za nią nadążyć. Wtedy życie nie przypomina już wędrówki, lecz próbę dotrzymania kroku idei, którą sam stworzył, ale której dawno przestał być panem.


Ambicja w swojej ciemniejszej formie nie przybiera postaci tyranii zewnętrznej. Jest subtelniejsza. Przypomina bodziec, który nie pozwala człowiekowi milczeć w towarzystwie samego siebie. Każe mu wypełniać każdą chwilę aktywnością, bo cisza zbyt wyraźnie odbija pytania, których wolałby nie słyszeć. Pytania o to, skąd bierze się ta nieustanna potrzeba udowadniania sobie czegokolwiek. I komu właściwie pragnie to udowodnić.


Największy błąd człowieka ambitnego polega na tym, że myli intensywność życia z jego głębią. Wydaje mu się, że im szybciej biegnie, tym bardziej świadomie żyje. Tymczasem jest odwrotnie. Tempo bywa jedynie mechanizmem, który ma odsunąć od niego świadomość własnej kruchości. Ruch jest łatwiejszy niż refleksja. Wysiłek jest prostszy niż zatrzymanie. Pęd pozwala nie patrzeć w stronę własnych ograniczeń.


A jednak żaden system wewnętrzny nie jest nieskończony. Zarówno psychika, jak i ciało mają swoje granice, których nie oszuka ani siłą woli, ani determinacją. Gdy człowiek uporczywie ignoruje ich istnienie, jego ambicja zaczyna działać wbrew niemu. Przestaje być źródłem rozwoju, a staje się źródłem wyniszczenia. Wtedy pojawia się zmęczenie, które nie ustępuje, nawet jeśli nic już nie robi. Pojawia się niepokój, który nie znika, nawet jeśli osiągnął cel. To sygnały, że ambicja zawłaszczyła zbyt dużą część jego egzystencji.


Do dojrzalszego człowieczeństwa nie prowadzi więc potęgowanie wysiłku, lecz odwaga zatrzymania się. Zdolność powiedzenia: nie wszystko musi być wykonane dziś, nie wszystko zależy ode mnie, a niektóre wartości istnieją poza logiką ciągłego postępu. Mędrzec nie jest tym, kto osiągnął najwięcej, lecz tym, kto zrozumiał proporcje pomiędzy tym, co robi, a tym, kim się staje, robiąc to.


W świecie pełnym presji odwaga ma dziś prostszą definicję niż kiedykolwiek. Jest nią umiejętność spojrzenia na własną ambicję jak na narzędzie, a nie jak na władcę. Kto potrafi to uczynić, odzyskuje autonomię nad swoim życiem. Kto nie potrafi, będzie zawsze pędził za obrazem siebie, którego i tak nigdy nie dogoni.


I tu właśnie pojawia się prawda, której wielu ludzi unika: jesteś wystarczający. Nawet wtedy, gdy nie działasz. Nawet wtedy, gdy zatrzymasz się na chwilę dłużej. Nie musisz już nic gonić. W trakcie tej długiej, pełnej napięcia wędrówki zgubiłeś część siebie, tę cichszą, bardziej wrażliwą, tę, która nie chce biec, lecz chce istnieć.


Pozwól jej teraz dogonić resztę. Daj jej czas, miejsce i ciszę. Odpocznij.


#rozkminy #filozofia #samodoskonalenie

Zaloguj się aby komentować

20 listopada:


  • Dzień Absurdu

  • Światowy Dzień Rzucania Palenia Tytoniu

  • Światowy Dzień Filozofii

  • Święto Młodego Wina

  • Powszechny Dzień Dziecka

  • Dzień Uprzemysłowienia Afryki

  • Międzynarodowy Dzień Pamięci Osób Transpłciowych

  • Dzień Przedsiębiorczości Społecznej


#nietypoweswieta #kalendarz #ciekawostki #absurd #filozofia #wino #dzieci #rzucaniepalenia

d46beb2d-9020-4901-88b4-821574aaa590

Zaloguj się aby komentować

Nigdy nie będziecie jeździli sportowym autem drogą wzdłuż oceanu zostawiając za sobą wielkie miasto podczas zachodu słońca. Po co więc żyć?

Tego typu obrazki mają w sobie pewną magie. Wywołują poczucie specyficznej nostalgii za miejscami w których nigdy nawet się nie było, ale zawierają w sobie też pewną większą ideę. Ukazują bowiem pewne archetypiczne wyobrażenie o raju dostosowane do czasów współczesnych. Emanuje z nich spokój i poczucie uczestniczenia w czymś ponadczasowym. Jest to w końcu obraz jazdy samochodem zapętlony w gifie na tle zachodzącego słońca. Człowiek choć przez moment może doświadczyć stanu zawieszenia w trakcie ciągłego przepływu czasu.


#przegryw #filozofia #psychologia #ehhhhhhhhhhhhhhhhhh #pixelart

8b126950-4504-4a8a-b874-21ef849df3cf

@Al-3_x skąd ta pewność, że nigdy? Ja nie mam tej aktywności na liście "do zrobienia w życiu", ale nie jest wcale nieprawdopodobnym że coś takiego się odbędzie.

Żeby nie było - rozumiem zachwyt nad sceną przedstawioną na gifie. Sam na niego patrzę w ten sam sposób w jaki oglądam na przykład to wideo z muzyką połączone. Jednak pod powierzchowną idyllą lat 80 jestem świadomy też tego co kryje się poza kolorowymi kadrami.

Zaloguj się aby komentować

Skąd taka popularność tej całej hipotezy o symulacji? Dla mnie to trochę znaczny przerost formy nad treścią.

Ludzie argumentują, że rzeczywistość działa jak komputer. A ja pytam, a jak inaczej na kuźwa działać, skoro komputer podlega takim samym prawom fizyki jak kubek czy drzewo?

#fizyka #fizykakwantowa #astronomia #nauka #filozofia #teoriespiskowe #symulacjadziwena

cea58c3c-9264-4d80-8cf8-e99f8bcb4745

Skąd taka popularność tej całej hipotezy o symulacji? Dla mnie to trochę znaczny przerost formy nad treścią.

@Alembik z jednej strony ludzie podświadomie czują, ze to co widzimy i doświadczamy, to nie wszystko. z drugiej strony wzdrygają się na samo wspomnienie słowa Bóg. Jako, że komputery są już dość dobrze oswojone w naszym życiu i dobrze się kojarzą (codzienna masa dopaminy) to hipoteza, ze sami jesteśmy w jakimś komputerze wydaje się im całkiem atrakcyjna. W skrócie - hipoteza symulacji to taka transcendencja na którą współczesny homo digitalis jest w stanie przystać.


edit: plus to co @m_h podał jako poszlaki ktore mają to uprawdopodabniać. pal licho, ze coraz czesciej sie slyszy, ze fizyka kwantowa jest błędna

Stąd popularność bo to obecnie jedyna sensowna hipoteza, to że stworzymy kiedyś symulacje nie do odróżnienia od tego świata to w zasadzie fakt bo nic tego nie uniemożliwia a czy to będzie za 100, 1000 czy nawet 100 000 lat to nie ma znaczenia, zresztą jeśli chcemy istnieć wiecznie jako gatunek to wręcz musimy

@Alembik Skąd popularność? Z rozwoju technologicznego.

Ja trochę patrzę na hipoteze symulacji jako rozwinięcie solipsyzmu

Zaloguj się aby komentować

INSTYNKT OCENIANIA

Z biegiem lat, uważam że stałam się bardzo wyrozumiałą osobą. Staram się zawsze postawić w czyiś butach by zrozumieć motywację i wybory osób, które przez wielu są jednoznacznie negatywnie oceniane. Wiem że świat, nie jest czarno-biały, a dobro i zło często zależy od punktu siedzenia. A jednak ostatnio sama z siebie się zaśmiałam, gdyż w moich myślach oceniłam negatywnie kogoś kto ma to nie zasługiwał.

Siedząc w barze z jedzonkiem, na przeciwko mnie siedziała kobieta która po posiłku wydawała z siebie delikatnie mówiąc odgłosy których raczej w miejscu publicznym się nie wydaje. A nawet wśród bliskich osób raczej niebyloby to mile widziane, trochę mi to zepsuło, cieszenie się posiłkiem, w głowie jednak negatywnie myślałam o tej kobiecie, że jest niekulturalna i nie umie się zachować.

Po chwili do kobiety podeszła mała dziewczynka, najprawdopodobniej jej córka, która zaczęła migać do kobiety i wtedy zdałam sobie sprawę, że kobieta po prostu nie zdawała sobie sprawy jak głośne i mało przyjemne dźwięki z siebie wydaje, bo po prostu ich nie słyszała. Więc taka krótką lekcje o sobie dostałam, że jednak nie jestem aż tak nieoceniająca.

#psychologia #filozofia #rozkminy

4c23505a-65c0-4764-9d5c-7d47be5d7410

Zaloguj się aby komentować

"I TAK SKAZUJE SIE NIEWINNYCH LUDZI"


Miałam ostatnio silnie stresującą sytuacje, wydawało mi się, ze zgubiłam telefon lub ktoś mi go ukradł. W skrócie - zostałam podwieziona na dworzec PKP przez tatę, po czym mając spory zapas czasu, od razu po wyjściu z auta poszłam do apteki dworcowej. Będąc w kolejce do kasy sprawdziłam na swoim telefonie, która jest godzina i do odjazdu pociągu miałam jeszcze 25 min. Po kupieniu leku udałam się na główną hale, sprawdzić z którego peronu odjeżdża pociąg, udałam sie do sklepu po jakieś przekąski i potem sie zaczęło, nie mogłam znaleźć nigdzie swojego telefonu, adrenalina wskoczyła do góry, plecak przeszukany na wylot i nic po za większą paniką tam nie znalazłam.


Wiedziałam, ze miałam telefon jeszcze w aptece, od razu zapytałam kogoś czy moge zadzwonić od tej osoby na swoj telefon i nikt nie odbierał, a jedno z połączeń zostało odrzucone. Pojawiła sie mysl, ze skoro odrzucone to ktos musiał ten telefon ukraść. Rozmawiając z przyjacielem(numer telefonu jaki najłatwiej było mi znaleźć w necie, bo oczywiście żadnego nie znam na pamieć) poradził mi, żebym zadzwoniła do Taty, zeby zobaczył czy telefon nie jest czasem w aucie, wyśmiałam go bo przecież telefon miałam jeszcze na dworcu w aptece. Zadzwoniłam do Taty i ... telefon był na tylnym siedzeniu.


Oprócz poczucia wstydu, ze taką dramę zrobiłam z niczego, poczułam zażenowanie, że moj mozg spłatał mi figle i wykreował fałszywe wspomnienie sprawdzania godziny na telefonie w aptece(godzinę musiałam zobaczyć na kasie fiskalnej), które było i jest dalej żywe jak każde inne wspomnienia z tego dnia. Czuje sie z tym dziwnie bo wiem, ze nie zawsze mogę sobie ufać i swoim wspomnieniom.


Przypomniała mi sie dodatkowo historia wspomnianego przyjaciela, ktory kiedys byl oskarżony przez dwie osoby, które rzekomo widziały jak brał kluczyki do auta, które zaginęły. Mimo, ze mówił ze brał klucze od swojego auta, te uparcie oskarżały go o to ze widziały jak brał te które nie należały do niego. Nawet jak sprawa sie wyjasniła i zginione klucze byly zostawione przez oskarżającego w aucie, nie usłyszał przeprosin, a zwykle zignorowanie tematu. Po czym dodał słowa z tematu wpisu i sprawa została zamieciona pod dywan.


Obie te sytuacje dają mi do myślenia jaka jest w zasadzie wiarygodność naocznych świadków przestępstw? Wiem ze nie wystarczy tylko taki świadek, ale często są oni kluczowymi dowodami w sprawie i pewnie nie jednokrotnie ktoś został skazany bo ktoś był przekonany, ze widział to co w rzeczywistości nie miało miejsca.


#filozofia #psychologia

808e2fd4-fdb1-4fd2-9c30-20e088d2f818

Zaloguj się aby komentować

NIEBO W ABONAMENCIE

Jakiś czas pewien słodki cukierek polecił mi serial "Upload", z opowieści wiedziałam od razu, że to właśnie moja bajka, no i... spodobał mi się dużo bardziej niż mogłam się spodziewać. Co prawda oceniam tylko pierwszy sezon i mam niestety obawy, że kolejne sezony mogą być trochę zmęczeniem materiału. Bo to nie historia mnie porwała, a świat przedstawiony. Sama fabuła jest prosta i schematyczna. Często oparta na znanych rozwiązaniach, aż mnie bawi jak czasem dialogi są jak ze szkoły dla scenarzystów i słyszy się ta sama rozmowę, która pojawiała się w pierdylardzie innych serialach czy filmach. Ale...

No ten świat przedstawiony, jak przyjemne jest wyłapywanie smaczków kulturowych, AI-owych czy gamingowych. Widać że twórcy głównie skupili się na tym co może się wydarzyć jezeli, symulacje będą dostępne dla żywych i martwych, czy jak technologia i rozwój wpłynie na relacje międzyludzkie i motywację do działania.

Sam serial opowiada o właśnie niebie i życiu wiecznym, które można wykupić w abonamencie. Ludzie których na to stać wykupują sobie miejsce na serwerach w luksusowych symulacjach i w zależności od tego ile płacą za abonament ich bliscy lub oni sami z uzbieranwgo majątku, na takie życie wieczne ich stać.

Jest cała masa scenek po których pomyślałam "hmm ciekawe, może tak właśnie będzie lub by było gdyby symulacje stały się normalnością " moja ulubiona gdy jakiś dzieciak wszedł w Avatar kobiety jak to powiedział "żeby ponapierdalac się z umarlakow" stąd od razu pojawiła mi się wizja trolli, którzy by się wkradali do takiej symulacji, dla czystej rozrywki robienia sobie z kogoś żartów. Kolejny ulubiony to, to jak serial przedstawia to, że wraz z rozwojem technologii relacje międzyludzkie stana się wypaczone i zminimalizowane. Zostało to przedsione tak, że chęć poznawania kogoś i zadawanie pytań jest dużo bardziej intymne niż seks i postrzegane jako "perwersję". Albo typ pomógł lasce tylko dlatego że krótka rozmowa w celu dostania informacji była dla niego i tak najdłuższa rozmowa jaka przeprowadził od miesięcy. Można tak wymieniać i wymieniać, jak wspomniałam cudownie się te smaczki wychwytuje.

Minusem serialu jest to, że można się odbić od trochę zbyt nachalnej styry, ale z biegiem odcinków bardzo taka forma komediowa wciąga i w zasadzie ciężko sobie wyobrazić, że mogłobybyc to lepiej przedstawione.

#seriale #filozofia #polecam

1820929e-4620-4448-9cd3-d1f89ad21ef2

@Cori01 obejrzałem kilka odcinków i się odbiłem, takie zbyt cukierkowe to dla mnie było. Sam koncept był super, szczególnie, że zachęcił mnie to obejrzenia jeden z odcinków Black Mirror, z podobnym motywem.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Od kiedy dzisiaj wyjmowałem ciuchy z pralki prześladuje mnie dylemat etyczno-moralny, który nie daje mi spokoju.

Wołam tagi #etyka #filozofia #spoleczenstwo #socjologia i #religia

Czy jeżeli osoba, z którą ci nie wyszło, po jakimś dłuższym okresie czasu przypadkiem cię spotka i zapyta "Czy nadal mnie kochasz?" to (w przypadku kiedy tak), należy powiedzieć jej prawdę, narażając się na możliwość zostania w przyszłości emocjonalnie lub inaczej wykorzystanym przez tę osobę, czy też należy powiedzieć nie, kłamiąc siebie i tę osobę, czy też należy nie odpowiedzieć nic i zrobić z siebie debila/buca, czy też istnieje jakieś czwarte, inne podejście?

Ten dylemat etyczny nie daje mi spokoju, mimo, że raczej mnie nie dotyczy, bo wszystkie dziewczyny i chłopaki w jakiś się kochałem mieli mnie zawsze głęboko w d⁎⁎ie. XD

@Alembik to nie jest tak, że na każde pytanie od dowolnej osoby, w dowolnych okolicznościach trzeba odpowiadać. Jak sam zauważyłeś ta wiedza może być później wykorzystana przeciw tobie. "Co, jeśli tak, a co, jeśli nie?" jeśli w ogóle widział bym sens kontynuowania rozmowy.

@Alembik Wbrew temu co czujesz, ja bym tego nie rozpatrywał w zakresie etyczno-moralnym. Nie wiemy z jakiego powodu "nie wyszło", ale coś mi mówi, że czujesz się wykorzystany i odrzucony. W takim przypadku, nie oczekuj od tej osoby życzliwości ani tym bardziej drugiej szansy. Chcąc pozostać kulturalnym, zawsze możesz powiedzieć prawdę, że był taki czas, że kochałeś, ale najbardziej jesteś wdzięczny za lekcję życia, która nauczyła Cię, że nie warto kochać byle kogo.

Zaloguj się aby komentować

najważniejszym elementem #tworczoscwlasna jest umiejętność ponoszenia porażki.


Mam szafę pełna modeli. Czołg, trzy armie do #warhammer40k prawie całe pudełko startowe #lotr, zestaw modeli do niszowej gry bitewnej i bohaterów Marvela.


A przerasta mnie złożenie stateczku. Widać jak dałem za dużo kleju który wyciekł i roztopił pod palcem plastik, zostawiając mój odcisk na zawsze w miejscu gdzie kiedyś była burta.


Długopis dla skali.


#hobby #filozofia #stoicyzm #regresosobisty #gownowpis

e458c04c-4d9d-4903-b401-8e241d79d185
b58f5754-a554-49e1-90d3-e34f642549a8

Co do pierwszego zdania - trafne spostrzeżenie choć może nie najważniejszym ale trzeba sobie dać przestrzeń na błędy. Papier ścierny i podkład zamaskuje odcisk :)

Zaloguj się aby komentować

HISTORIA O CZŁOWIEKU, KTÓRA ODPOWIADA NA PYTANIE: "czy warto ciężko pracować?"


"BĘKART" - Piękny film co tu dużo mówić, na pewno warto obejrzeć, jak nie dla ładnych obrazków i Madsa Mikkelsena to dla wolnych przemyśleń, które ten film serwuje.


Jak w tego typu filmach bywa, nie trzeba znać historii, by się domyśleć, że została ona ubarwiona i nadano jej życia opierając sie na wyobraźni, w tym przypadku pisarki Idy Jessen. Jest ona okraszona romansami, dramatem i ckliwością. Jednak to co w tym filmie wydaje się być w miarę wierne, to tło historyczne. Dzięki temu można wyciągnąć z filmu parę spostrzeżeń, które sie nasuwają, w kontekście tego, czy cieżka praca i dążenie do celu to sposób na sukces.


Po filmie starałam sie na tyle mogłam poszperać w internetach, na temat prawdziwej historii wspomnianego w tytule Kahlena, to co potwierdzają źródła to; Był to zdolny bękart wojskowego i służącej, który uporem i talentem mimo niskiego urodzenia, zdobył w wojsku tytuł kapitana(zajęło mu to 20 lat, szlachcie taki tytuł dostawali od ręki). W imię ambicji zdobycia tytułu szlacheckiego, wziął się za najcięższe wyzwanie jakie mógł na tamte czasy, czyli spróbował urolonić jałowe wrzosowiska Jutlandii. Zadanie przy którym wszyscy poprzednicy polegli, a było to marzeń króla by nieużyteczne ziemie zostały zasiedlone. W tym wyzwaniu Kahlen zauważył szanse na osiągniecie swojego celu. Wiemy, jednak, ze za pomocą ciężkiej pracy i zdobytej wiedzy agronomicznej, udało mu się użyźnić ziemie i zebrać plony, na jakiś czas zebrać osadników. Jednak zyski były na tyle mało dochodowe, ze Król nie uznał tego za sukces, a tytuł szlachecki nie został mu przyznany, sam zmarł po 20 latach uprawienia ziemi, bez tytułu, bez rodziny, bez potomstwa. Jego gospodarstwo przetrwało jeszcze parędziesiąt lat, po czym zostało opuszczone i z powrotem zarosło wrzosem. Jednak mimo nieosiągnięcia celu, udało mu się zostać postacią historyczną. Symbolem duńczyków, jako człowiek który był pionierem w uprawieniu jałowej gleby i modernistycznego podejścia do rolnictwa.


Wydaje mi się, że film jak historia jego bohatera, dotyka tematu, który dzieli ludzi na dwie grupy, tych którzy wierzą, że ciężką praca można osiągnąć wszystko i żyć jak "król", a biedni sami sobie zasłużyli na ich los i drugą, która uważa, ze "Ciężka praca nie popłaca". Dla mnie Kahlen jest właśnie przykładem, który moim zdaniem odpowiada na pytanie "Czy warto sie starać?". Myślę, że tak warto, ale trzeba pamiętać o jeden ważnej kwestii, że gramy wg określonych zasadach i praw. Możemy grac tylko tymi kartami jakie mamy w ręku. Jak je wykorzystamy już zależy od nas, ale jaki skutek będą mieć nasze ruchy i decyzje? Nie wiemy, możemy się tylko domyślać.


Historia Kahlena jest bardzo skąpa, ale jeżeli sugerując sie tym co mówią zródla, mozna wysunąć wniosek taki, że Kahlen chciał zagrać w lidze, która nigdy nie była dla niego. Tytuł szlachecki w 17 wieku był bardzo trudny do uzyskania, podejrzewam, że zabrakło mu paru kart w postaci znajomości, czy choćby urodzenia się z prawego łoża(bękarty były bardzo zle postrzegane), ale czy nie osiągnął sukcesu? Myślę, że osiągnął i to bardzo duży. Karty, które miał w ręku rozgrywał bardzo sprytnie.


Sama uważam, że sukces(w zależności od definicji), jest mieszaniną; pracy, szczęścia i znajomości/urodzenia. Nikt nie startuje z tej samej pozycji, każdy dostaje inne karty do dłoni, jednak zawsze dla większosci, widoczny jest końcowy efekt jak w przypadku Kahlena, czy tez osób nam znanych i cenionych za pozycje ją zajmują w społeczeństwie. Nie jest widoczne to co jest pomiędzy, dlaczego ktoś skończył na ulicy czy dlaczego ktoś jeździ Porsche. Popada się przez to często w odklejenie i mimowolne kategoryzowanie ludzi na tych lepszych i gorszych, zapominając, że żyjemy w chorym świecie, którym rządzą niesprawiedliwie zasady.


#filmy #filozofia #rozkminy

f4a3b7c6-7116-4422-af70-4e6bcc201b3e

Zaloguj się aby komentować

Biali osiągnęli taki poziom cywilizacyjny bo mają małe penisy. Z malymi penisami jest jak ze wzrostem. Trzeba nadrabiać ego. A murzyni? Murzyni nic nie czują potrzeby udowadniać.

Moją teorię potwierdza obecny boom cywilizacyjny Azjatów. #gownowpis #filozofia

@InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz Chiny były zawsze mocarstwem, któremu się jednak podupadło wskutek wewnętrznych konfliktów i wojen opiumowych. Rewolucja industrialna, pchnęła Europę daleko przed innych na niespotykaną wcześniej słalę.

@deafone dla faceta wielkość łechtaczki nie ma takiego przełożenia na atrakcyjnosc jak penis dla kobiet. no chyba, ze jest wielkości kciuka.

Zaloguj się aby komentować

Macie na dobranoc.

Do refleksji i do pocierpienia. Warte lub nie warte do przemyślania, do radości i do strachu.

#filozofia #smuteczek #przemyslenia #religia #wieczornarefleksja

891c7878-9088-4512-8678-6929186bbe99

Hej, nie chcę psuć zabawy, ale wystarczy posłuchać pierwszy lepszy wykład profesora fizyki, żeby dojść do wniosku, że oni na tyle nie ufają swoim zmysłom, że nie wiem czy da się nie ufać bardziej, pozostając przy tym normalnie funkcjonującym człowiekiem.


Ja np dzięki naukowcom dowiedziałem się że to nie telefon ma czarną ramkę, tylko odbija fale światła danej długości, które mój mózg dekoduje po wpadnięciu do oka, i odtwarza mi jako kolor czarny.

Oczywiście można założyć istnienie jakiegoś chochlika, który miesza nam w głowach, i przez to naukowcy dochodzą do niejasnych wniosków, ale takim pierdoleniem nie zajmują się naukowcy, od tego jest starsza, upośledzona siostra nauki imieniem filozofia

@Gepard_z_Libii dzięki, już się właśnie zabierałem za dementi i mnie ubiegłeś.


Metoda naukowa u swojej podstawy zakłada, że możemy nigdy nie poznać rzeczywistości w 100%, nie ma czegoś takiego w nauce jak "zaufanie swoim zmysłom". Nie wiem skąd taki pomysł. Cała idea naukowości właśnie na tym polega, że paradygmaty się zmieniają jak tylko ktoś udowodni, że jest inaczej niż do tej pory zakładano.

@Iknifeburncat Koleszka @Alembik jest naszym naczelnym nihilistycznym pesymistą, ale to dobry i przede wszystkim kreatywny człowiek, więc można mu wiele wybaczyć

Zaloguj się aby komentować