Według GUS średnia krajowa za pierwszy kwartał tego roku wyniosła 9 562,88 zł brutto.
W opinii wielu średnia krajowa jest sporo zawyżona i ważniejszym wskaźnikiem jest mediana która wynosi 7907,20 zł brutto. A jak to wygląda u was?
#zarobki #ekonomia #praca
@Merkury mam powyżej średniej ale to głównie dlatego, że mam 2 prace, sporo nadgodzin i bonusów. Gdyby wziąć gołą wypłatę to pewnie plasowałbym się w okolicach mediany.
Inna sprawa, że ta średnia krajowa gówno jest warta przy obecnej metodzie liczenia. 3/4 kraju patrzy na to i tylko się frustruje zastanawiając się czemu zarabiają tak mało.
@manstain Niestety ja tu widzę jeden problem, w którym Polska troche przegapiła szansę na stworzenie własnych technologii, konkurencyjnych dla krajów rozwiniętych. To powoduje sytuację w której za chwilę możemy wpaść w tzw. pułapkę średniego dochodu. Dotyczy ona panstw, ktore tak jak Polska, z początku byly biedne, ale dzieki naplywowi zagranicznego kapitału. Poziom zycia szybko podnosi się razem z pensjami. W pewnym momencie wynagrodzenia staja sie zbyt wysokie aby konkurowac z biedniejszymi krajami i przez to państwo staje się zakladnikiem zagranicznych koncernow, ktore za wszelką cenę stara się u siebie zatrzymać. Powoli zaczyna być to widoczne i obawiam się, ze ta kreska nie będzie za chwilę rosnąć tak mocno. Moim zdaniem państwo powinno bardziej dotować i przeznaczać wieksze srodki na wlasne technologie - czy to zbrojeniowka, czy motoryzacja, czy cokolwiek innego. Kraj istnieje tylko dzieki temu co eksportuje, a nie na odwrót.
Dane z Litwy, Łotwy, Estonii, Czech i Słowacji wykluczono, bo tam były bardzo niskie zarobki w 1994
Przecież to naturalne, że skoro będąc krajem postkomunistycznym zarabialiśmy gówno, to żeby dorównać do Europy zachodniej musimy te pensje podnosić szybciej niż oni...
Każdorazowe podniesienie pensji minimalnej odbija się w Waszych rachunkach oraz cenach w sklepie i to w sytuacji, gdzie jest masa osób zza granicy, która chętnie przyjedzie robić te mniej atrakcyjne pracę, za niższe kwoty niż te wydumane minimalne.
Sam czynsz podskoczył mi w ciągu pięciu lat dwukrotnie. Wiem, że nie tylko przez płacę minimalną ale jest ona znaczącym elementem drożyzny.
GPW Benchmark ogłosiła, że wskaźnik WIBOR zostanie wycofany dopiero z początkiem 2037 r. Oznacza to, że przez kolejne 10 lat nie będą zawierane nowe umowy i kontrakty oparte na tej stopie procentowej, choć dotychczasowe będą funkcjonować do końca 2036 r. Decyzja ta ma kluczowe znaczenie dla kredytobiorców oraz całego sektora finansowego.
Wcześniejsze plany zakładały, że WIBOR zostanie zastąpiony przez nowy wskaźnik referencyjny POLSTR już w przyszłym roku. Jednak w wyniku zmian w reformie wskaźników referencyjnych zdecydowano się na wprowadzenie długiego, dziesięcioletniego okresu przejściowego. Dzięki temu osoby spłacające kredyty hipoteczne oparte na WIBOR mogą być spokojne — ich umowy pozostaną niezmienione do końca 2036 r.
Nowy harmonogram przewiduje, że od końca 2026 r. banki nie będą już oferować kredytów opartych na WIBOR. Zamiast tego w ofercie pojawią się produkty bazujące na POLSTR lub indeksach składanych POLSTR, a także kredyty o stałym oprocentowaniu. W praktyce oznacza to, że WIBOR będzie stopniowo wygaszany, a większość obecnych umów wygaśnie naturalnie w ciągu najbliższych lat.
Kapitał ucieka z Chin i jednocześnie Chiny ukarały też trzech zagranicznych brokerów online — Futu, Tiger Brokers i Longbridge Securities — łącznie kwotą ok. 330 mln USD za to, że bez zgody regulatora dawali chińskim inwestorom dostęp do zagranicznych giełd.
I dlatego ich waluta nigdy nie zastąpi $ i jak ktoś powtarza te bzdury to nie ma zielnego pojęcia o czym mówi.
Dolar ma mnóstwo problemów, ale jego przewaga to nie tylko siła USA.
To też głębokość rynku, płynność i zaufanie, że wyjście nie zostanie nagle zamknięte decyzją partii dodatkowo nową silną bronią są stablecoins.
Zwykle nie zgadzam się z twoimi wpisami ale tutaj masz 100% racji, jest dokładnie jak piszesz. Petrojuan to mżonka, no chyba że Chiny cudownie zaczęlyby cenic wolność 😆 Juan cierpi trochę na to co miała prl-owska złotówka: czyli syndrom nie wymiennej waluty.
@b0lec Głupio by było gdybyś się w większości zgadzał Tutaj nie chodzi tylko o swobodę przepływu kapitały ale aby Chiny wskoczyły w rolę $ to musiałby by dostarczać olbrzymie ilośc swojej waluty = deficyt., Triffin dilemma itd. co jest nie do pogodzenia no i oczywiście oni (nadwyżka w handlu) robią na odwrót i zasysają kasę z zewnątrz, zamiast jej dostarczać a nadwyżkę muszą mieć aby sprzedawać to co ich fabryki produkują inaczej ludzie by nie mieli pracy a to byłoby groźne.
@manstain no dlatego realnie co mogą zrobić to wypuścić coś ala krypto: cyfrowy petrojuan oparty o słowo puchałke, tylko pytanie czy ktoś by to w ogóle chciał takie gówno jeszcze sterowane z bejzinu, nie podbasz się to ci wyłączymy zdalnie xD
@manstain Dawno temu czytałem o "utylach", czyli teoretycznej jednostce użyteczności, którą stosują ekonomiści. W tamtym momencie, 16 lat temu, dla pana Hanyecza więcej utyli miało kupno pizzy, żeby zjeść ją ze swoimi synami, niż kiszenie wirtualnego pieniądza, który może kiedyś zyska na wartości, a może spadnie do zera.
Zaraz...
Gość powiedział aby zdjąć podatki z 50% najgorzej zarabiających bo to dla nich problem a zyski z tego żadne.
Po co w tym kontekście wypominać jego własną stopę podatkową?
Euro miało zbliżać europejskie gospodarki, ale Bernd Lucke z Uniwersytetu w Hamburgu pokazuje znacznie bardziej brutalny obraz. Wspólna waluta mogła premiować regiony eksportowe i przemysłowe, a jednocześnie osłabiać te, które bez własnego kursu walutowego traciły możliwość odzyskiwania konkurencyjności. W części regionów Francji, Włoch i Grecji skumulowana strata dochodu względem scenariusza bez euro mogła sięgać nawet 15-30%.
Badanie nie obejmuje polskich województw, ale jego mechanizm jest prosty: euro może wzmacniać regiony najbardziej konkurencyjne, a pogłębiać dystans tam, gdzie gospodarka opiera się na niższej produktywności, usługach lokalnych, rolnictwie lub tradycyjnych branżach.
W polskich warunkach oznaczałoby to potencjalną przewagę Warszawy, Dolnego Śląska i Wielkopolski nad regionami słabszymi gospodarczo.
Euro premiowało przede wszystkim regiony eksportowe, przemysłowe i wysoko konkurencyjne.
W części regionów Francji, Włoch i Grecji straty względem scenariusza „bez euro” mogły sięgać 15-30%.
W Niemczech szczególnie dobrze wypadały regiony związane z przemysłem motoryzacyjnym, m.in. Audi, BMW i Volkswagenem.
We Włoszech badanie nie wykazało ani jednego regionu z dodatnim efektem euro.
Z perspektywy Polski największe korzyści z euro mogłyby odnieść region warszawski stołeczny, Dolny Śląsk i Wielkopolska.
Regiony o niższej produktywności, słabszej bazie eksportowej i większym udziale działalności lokalnej mogłyby być bardziej narażone na negatywne skutki przyjęcia euro