Kolejne 2 procesy rekrutacyjne z negatywną odpowiedzią. W pierwszym poszło mi świetnie na rozmowie techniczno-architektonicznej, świetnie poszło mi na części managersko-miekkiej. Jako ostatni etap wykonałem test CliftonStrengths, i to właśnie wyniki tego testu mnie zmiotły z planszy, bo o ile ja byłem z wyników bardzo zadowolony, to jednak zgodnie z nimi stwierdzono że nie będę pasował do projektu.
Drugi proces to była moja druga kandydatura do pewnej firmy w ciągu ostatnich 4 lat, i poległem potwornie na pair programmingu, gdyż ponieważ Pan Stres postanowił mi spuścić w trakcie spotkania wpierdol. A 5 minut po zakończeniu spotkania doskonale wiedziałem co miałem zrobić, co tam było do wyjebania/refraktoru, do tego kompletnie zapomniałem o testach jednostkowych.
C⁎⁎j ci w d⁎⁎ę @dziki - to chyba powiedział wszechświat 27 marca tego roku. I nie odwołał swoich słów.
Jakie techniki na opanowanie stresu ćwiczysz? Może chociaż raz dziennie trochę oddychania brzuchem?
Jeśli jesteś ostrym zawodnikiem i jakieś oddychanie brzuchem nie dla ciebie to możesz zacząć na ostro, od 20 minut medytacji dziennie. Jeśli faktycznie jest najgorzej z tym pair programmingiem i stresem z nim, to płać za Headspace i nie ma zlituj, po pierwszym miesiącu rozgrzewki 20 minut dziennie medytacji z samego rana po wstaniu. Nie opuszczając ćwiczeń zadanych na resztę dnia.
Skup się na budowaniu detachment do swoich myśli, np. po Basics 3 program Managing Anxiety, który ćwiczy "nieangażowanie się" w negatywne myśli techniką "noting".
To tylko pomysł. Jeżeli przeanalizujesz kwestię stresu u siebie i zaczniesz ćwiczyć regularnie jakąkolwiek technikę to na pewno w ciągu miesiąca uda ci się osiągnąć efekty. Trzymam kciuki!
@dziki To nie świat zawinił tylko ty jesteś lamusem i tyle. Nie pchaj się w branże na której się nie znasz. Złóż CV do Poczty Polskiej i tam w okienku sobie pracuj. Na nic więcej nie zasługujesz jak widać.
Hej, anony. Muszę być z Wami dzisiaj szczery, bo nie mogę...
Życie mi się wali na własne życzenie, co widać przy każdej mojej zbiórce, którą organizuję. Mógłbym obwiniać złe osoby, którym zaufałem, jak mój brat czy znajomy, który w ramach wdzięczności oferował mi pomoc w spłacie zobowiązań, ale tak naprawdę to moja wina.
W październiku 2023 r. wylądowałem na ulicy, bo polegałem na tym, że brat pójdzie do pracy zamiast sam się za poszukiwanie pracy wziąć bardziej niż wysyłanie CV na OLXie i liczenie, że ktoś oddzwoni a potem zamiast ruszyć się po pomoc czy w końcu złożyć papiery o rentę, do której prawo wygrałem sądownie w 2021 r. liczyłem na szybkie znalezienie zatrudnienia i ratowałem się zbiórkami, które były chwilowym zastrzykiem pieniędzy.
Tak samo potem, po znalezieniu pracy w listopadzie straciłem ją miesiąc później, bo nie mogłem się powstrzymać z rasistowskimi żartami, nawet jeśli miały być po prostu situation jokes, a nie żartami z koloru skóry
W styczniu za pieniądze z jedynej wypłaty, jaką uzyskałem, wynająłem pokój, na którego utrzymanie już w lutym robiłem zbiórkę, a w połowie miesiąca znalazłem zatrudnienie początkowo na 3/4 etatu, a następnie na 2/5, które mnie nie ratowało ani trochę.
Zamiast opłacać rachunki "ratowałem" wcześniej wspomnianego znajomego licząc na wdzięczność, w czego efekcie mam 1420 zł długu za czynsz, a ja do teraz nie poszedłem do żadnego z urzędów po pomoc.
W połowie marca w końcu znalazłem jakkolwiek pozwalające mi żyć zatrudnienie na 1/2 etatu przy sprzątaniu w kuratorium oświaty, jednak dla właścicieli wynajmowanego pokoju 3 miesiące dokładania "do interesu" to za dużo.
Do jutra (15.05) muszę zapłacić dług wraz z czynszem za maj, który wynosi 930 zł. Sam mam na koncie 1170 zł plus kuzyn mi pożyczy 300. Postaram się jeszcze popytać ludzi o pożyczki, ale nie liczę na zbyt wiele...
@JuanPablito_Segundo wiesz, nie rozumiem pewnych rzeczy. Jak samemu ma się ciężka sytuację finansową, i to graniczną, to nie pożycza się innym znaczącej kasy. Jak się w końcu złapało pracę, to się nie smieszkuje. Trzyma z boku, jest milym, robi swoje i spada. Po prostu, przeżycie i uniknięcie braku pracy i mieszkania jest najważniejsze. Bo to jest absolutna podstawa i nie można sobie pozwolić na błędy, które temu zagrożą
Szykują się zmiany w Urzędach Pracy - wśród nich program "skuter plus"
Planowane jest stworzenie mechanizmu pozwalającego na sfinansowanie zakupu przez osobę bezrobotną "środka transportu osobistego", czyli samochodu, skutera lub roweru. Ministerstwo chciałoby, aby urzędy pracy udzielały na ten cel pożyczki, która byłaby umarzana w razie utrzymania przez beneficjenta pracy przez określony czas.
Resort chce także zerwać z funkcjonującą obecnie zasadą powiązania urzędu pracy z miejscem zameldowania osoby bezrobotnej. Po reformie poszukujący pracy będzie mógł dowolnie wybrać urząd, z którym chce współpracować
Zniknąć ma także możliwość karania osób bezrobotnych za odmowę przyjęcia propozycji pracy. Dziś taka osoba może zostać wyrejestrowana z systemu.
Resort chce także stworzyć system elektroniczny, w którym poszukujący pracy będą posiadać indywidualne konta online pozwalające nie tylko przeglądać oferty, ale też m.in. kontaktować się elektronicznie z doradcą czy umawiać wizyty.
Anony, przepraszam k***a, ale nie daję sobie rady i się boję, bo prawdopodobnie zostałem wystawiony przez osobę, której zaufałem.
Napożyczałem na przełomie ostatniego miesiąca od c⁎⁎ja kasy (1800 złociszy) swojemu znajomemu, który obiecuje od prawie 2 tygodni, że odda to, bo sprzedał mieszkanie i czeka tylko za otrzymaniem pieniędzy od notariusz. Jednak czekać dłużej naprawdę nie mogę, bo dzisiaj mam termin zapłaty czynszu (880 zł), a nie mam nawet grosza przy duszy.
Założyłem z tego względu #zbiorka #zrzutka , bo niestety innej opcji nie mam. Może do wieczora jeszcze otrzymam przelew od niego, ale coś nie jestem dobrej myśli. Pytałem się nawet swojego przyszłego szefa o możliwość pożyczki, bo nie chciałem znowu żebrać. Chciałem mu to odpracować po podpisaniu umowy, ale niestety nie był w stanie pomóc.
Nie martwiłbym się o czynsz, gdybym mieszkał tu ciut dłużej niż miesiąc, bo w ostateczności odjebałbym w tym miesiącu ruch w stylu Tomka Chicka, który pewno ktoś mi tu poleci, ale nie chcę sobie psuć reputacji z właścicielką na tak wczesnym etapie mieszkania tutaj, a najlepiej to mieć je dobre na każdym etapie umowy.
Zwracam się do Was o pomoc, bo już nie raz mimo przesadnej ilości żebrackich postów pomagaliście mi, a już naprawdę nie mam kogo prosić...
Dobra, bo wczoraj nie napisałem nic do tematu na koniec.
O godzinie 17:34 rozmawiałem z właścicielką lokalu, gdzie przedstawiłem jej swoją sytuację i uzgodniłem, że zapłacę tyle, ile mam a potem dopłacę, czyli 621 zł, które w tym momencie było na zbiórce. Nie zamykam jej, bo i tak się kończy dzisiaj. Może uzbieram do końca i zapłacę resztę od razu, a może będę musiał czekać za socjalem.
Dla wszystkich, co chcą napisać, żeby żebrak wypierdalał do roboty napiszę wprost. Mimo iż wczoraj spytałem się przyszłego szefa o pożyczkę, ten chce kontynuować współpracę i wczoraj dzwonił jeszcze po wszystkim z 2 albo 3 razy, gdzie deklarował, iż prawdopodobnie w nadchodzącym tygodniu bym miał okres próbny z nim i współpracę bym zaczął pod koniec miesiąca, jakbym dał radę, a nawet poprosił o link do zbiórki.
@RockmanZMorrowind popatrz za robotą na magazynach firm kurierskich. Idą święta, więc wiele z nich zatrudnia w tym czasie. Zawsze to jakaś robota na przetrzymanie.
Pracbaza,pracbaza i po pracbazie. Mój nowy rekord,zaledwie 3 tygodnie. OMG...
Z diagnozą F41 (nerwica lękowa) w gratisie (i tak,że nie maglował bardziej bo za depresję i "szurstwo" to mógłby mnie zatrzymać dłużej). Jeszcze terapię zasugerował,tak już pędzę - jedna sesja minimum 300 zł a co taki pomoże,no co ?
Chyba co najwyżej taki pomoże mi pozbyć się moich gównianych pieniędzy...
A wszystko dlatego,że w pewnym momencie to ja już myślałem,że chyba miałem stan przedzawałowy w tej robocie...
Tyle dobrego,że to nie był zawał...
Spodziewałem się korpo z procedurami po tej dużej firmie - a trafiłem do cyrku gdzie ani przeszkolenia jak trzeba,ani jasnego zakresu obowiązków (znaczy - jasne było to,że najlepiej to żebym za tych leni zrobił wszystko i za rączkę poprowadził - ja,nowy praktycznie nie przeszkolony pracownik "starych wyjadaczy" !), a nazywanie tej firmy organizacją może być co najwyżej sarkastyczne ech... Wyżalę się tutaj bo gdzieś przecież muszę. Najgorsze,że poszedłem tam za gówniane pieniądze, kilka stówek powyżej minimalnej bo z moją historią zatrudnienia to i tak są problemy...
Teoretycznie mógłbym może rzucić w tym momencie chorobowym,no ale nie chciałem być ostatnim ciulem - choć to bez sensu chyba i oni raczej byli dla mnie ciulami - więc może powinienem... A teraz będą większe problemy od nowa trzeba szukać dalej,taki podły los chłopa że tylko pech i wiatr w oczy...
Jeszcze powoli ale nieubłaganie zbliżają się wybory, sytuacja światowa się zaognia i ten kryzys też niebawem też może j⁎⁎⁎ąć,czy coś znajdę... Nie będę póki co piguły łykał,jeszcze nie jest tragicznie.Jeszcze...
Lekcja na przyszłość nie tylko dla mnie (uczenie się na cudzych błędach moi drodzy/moje drogie jest za darmo):
Jeśli wam zależy w robocie i nie macie wyjebane to mogą was spróbować wykończyć - miejcie zawsze jasny zakres obowiązków,jakiekolwiek niejasności to źródło problemów. Jeśli zabraknie wam bezczelności/asertywności by pytać i żądać tego co się wam święcie należy to wam "na głowę wejdą". Jeśli tego nie dadzą - lepiej iść.
Jeśli ludzie nie współpracują to albo zwracać się do ich przełożonych albo się zawinąć - bo co z tego,że ty starasz się być dobry i nie donosić jak niektóre tłuki jawnie działają na twoją szkodę. I wszystko najlepiej mailem a jak się na maila nie godzą to sprawa jest jasna co to za typ człowieka.
Jeśli zakład nie jest zorgnizowany to nie wolno pokazywać dalej,że się starasz - w takiej firmie w nagrodę za dobrze wykonaną pracę dołożą wam... ale obowiązków nie pieniędzy aż sobie nie dacie rady.
Ehh odpocznij wyluzoj i walisz dalej, w koncu sie znajdzie firma gdzie cie docenia i srodowisko pracy bedzie sprzyjac twojemu rozwojowi, co bedzie i firmie i tobie na +.
Po 4 miesiącach bezrobocia, niezliczonych aplikacjach. Po wielu odrzuceniach od strony potencjalnych pracodawców i po kilku rezygnacjach z procesu rekrutacji z mojej strony.
**ZNALAZŁEM PRACĘ! **
Jestem po pierwszym tygodniu i mega się cieszę, że poczekałem. IT i dodatkowo uciekłem od obsługi klienta/sprzedaży. Kasa mogłaby być większa, ale zadowolenia nie da się wycenić.
Teraz tylko nie zapomnieć się ruszać, żeby mi znowu nie wysiadła.
Ja mam to szczęście (albo w c⁎⁎j głupotę), że zawsze jak zwalnialem się w ciemno to maks tydzień później miałem podpisany kontrakt xd a jeszcze nie zwolniłem się nie-w-ciemno
@0jciecPijo w dzisiejszych czasach w polsce każdy kto chce jakąkolwiek pracę znajdzie bez problemu. Oczywiście nie będą to jakieś wybitne prace, ale jeżeli komuś zależy żeby na szybko coś znaleźć i zarobić jakiekolwiek pieniądze to sądzę że każdy zdrowy człowiek w ciągu maks 2 miesięcy coś dla siebie znajdzie.
@SlavKitchen Je⁎⁎⁎ie PiSu to nie tylko przyjemność, ale i obywatelski obowiązek.
Sam swego czasu, jeszcze na pewnym portalu na W, przed dobre kilka tygodni jebałem nadawałem na PiS codziennie, po tym jak mnie którymś nowym przepisem wkurwili.
Świetnie ten rok się zaczął i trwa. Najpierw pogrzeb mamy, a teraz bezrobocie. Rzeczywiście nieszczęścia chodzą stadami. Trzymajcie kciuki, żeby wyjść z tego bagna jak najszybciej
@Jarem napisałbym Tobie że będzie dobrze, ale sam mam problemy zdrowotne i moja mama również, ja straciłem nadzieje że będzie lepiej ze mną, nie idź moją drogą i nie załam się jak ja
Jeszcze się nie zalamałem. Nie mój pierwszy dół życiowy i pewnie nie ostatni. Ostatnio staram się akceptować to co się trafia w moim życiu i robić swoje mimo, że nie widać światełka w tunelu. Tobie również tego życzę :)
'Praca to nie rodzina'. Jest jak kupowanie bułek w sklepie, dziś to może być biedra lidl, a jutro coś innego. Ty jedynie chcesz z niej bułek w dobrej cenie. Inwestowanie uczuć jest błędem. Oczywiście warto być uczciwym i sumiennym, ale pokładanie jakichś nadziei czy oczekiwania lojalności, to mrzonki dla dzieci.
Jasne, masz całkowitą rację. Tylko raz, że nie zawsze się nad tymi emocjami panuje. A dwa, że zainwestowałem więcej pracy niż uczuć, bo miałem poczucie że to miejsce, które wybije moją "karierę" wyżej niż dotychczas. Tego mi najbardziej szkoda :)
Wstałem i... znowu nie wiem co ze sobą zrobić... pewnie będę się jak co dzień odbijał od pokoju do pokoju i się brandzlował dialogiem wewnętrznym odnośnie swojego życia.
@JSON jak się człowiek zastanowi, to zawsze się coś znajdzie. Np. ćwiczenie angielskiego. Trening, książka, prasowanie. Dziwne, ciekawe miejsce w okolicy, które chciało się zobaczyć.
@JSON ja jak "mi się nie chce" i trwa to trochę za dlugo zmuszam się do zajecia pierdolami które do tej pory schodzily na któryś tam plan i faktycznie trzeba się nimi zająć. Np. porządek w bagażniku, odstawienie elektrosmieci itd. Po tym już jest z górki. Tak samo z rzeczami istotnymi- im bardziej je odkladam, tym trudnej się za nie zabrać. Mogę to przełamać tylko zmuszając się do zajęcia nimi. Po tym jest z górki.
Na rynku pracy zacznie robić się teraz taki gnój że wielu z was pozna smak życia tego co było około 10 lat temu. Od marca uchodźcy będą musieli dorzucać się 50-75% do kosztów utrzymania, więc zapewne wielu teraz szuka pracy. Do tego coraz więcej imigrantów spoza Europy sprowadzanych na skalę przemysłową (Indie, Uzbekistan, Bangladesz, Gruzja, Turcja itd.).
Współczuje wszystkim wysyłającym w tym momencie CV-ki, trochę sobie poczekacie może nawet okrągły rok.
@glejto ja już się z neetem godzę bo ni c⁎⁎ja znaleźć robotę u mnie w mieście, gdzie nie pójde to pierwszeństwo mają ukry a później indie i inne te pakistany ( ‾ʖ̫‾)
@EgeSzegeDre no co ty. nie słyszałeś, że NEET jest najlepszym wyjściem w życiu człowieka. gdzie nie spojrzę na dyskusję o pracy, to każdy poleca ten styl życia. albo owszem, będą smażyć, ale zdalnie. inaczej nie wstają z łóżka i za mniej niż 5k na rękę.
a całkiem bez ironii: teraz dopiero będzie widać nastepną fazę inflacyjno-płacową. tylko, że sezonówka w tym roku to będzie żart. budowlanka? nie ma. gastronomia ? nie będzie. rolnictwo? nikt się nie utrzyma z ich stawek.
mi nie do śmiechu, na późną wiosnę, jak na Ukrainie nic się nie zmieni lub nie ruszy KPO, to nie wiem, co ja będę jadł, bo moi klienci przestaną mi na pewno płacić
@Hjuman w sumie to może być ciężko. Mieszkam nad morzem i każdego roku jest od zasrania ludzi chętnych płacić po 20zl za kiełbasę. Ja jestem sceptyczny ostatnio dostałem spoko podwyżkę, ale za to żona dzisiaj je⁎⁎⁎la kwitem u Janusza Mam nadzieję, że znajdzie jakąś sensowną pracę, bo jakby nie patrzeć kasa potrzebna. Dobrze o tyle, że z mojej wypłaty jesteśmy w stanie "przeżyć" i wszystko opłacić, ale na jakieś dodatkowe cuda już będzie brakowało. Dobrze, że jakaś kasa odłożona
@Hjuman a o neecie to imo chyba tylko dzieci marzą, bo ja sobie nie wyobrażam. Chce zapewnić mojemu dziecku jakis w miarę sensowny start, a i sam też chce coś przezyc. Neet mi tego nie umożliwi. Także albo a) zarabia sie 30k i stać cię na pół roku neetu po jakimś czasie odkładania albo b) ktoś jest jeszcze dzieckiem i nie wie jak wygląda życie żeby o neetowaniu pisać.