Kolejne kilka wizyt na basenie i powrót do zajęć z instruktorką.
Co na plus, to wydaje mi się, że co raz lepiej idzie mi grzbiet. Już mniej więcej wiem jak machać nogami, dochodzą do tego powoli ruchy rąk. Nadal mylą mi się te ruchy, obroty nadgarstków, synchronizacja no i przestaję machać nogami gdy robię ruchy rąk bo skupić się mogę tylko na jednej rzeczy na raz. Ale płynę. Irytujące jest wpadanie wody do nosa a potem ust i zachłyśnięcia, więc muszę mieć zatyczki.
Najgorsze jest niestety pływanie na brzuchu z deską. No nie jestem w stanie się utrzymać na wodzie przez niską pływalność i jak brakuje powietrza, podnoszę głowę i nogi mam już na dnie. Nagrałem filmik i wysłałem koleżance, która twierdzi, że za słabo macham nogami, przez to jak podnoszę głowę żeby nabrać powietrze to się zatrzymuję i tonę. No generalnie macham najmocniej jak mogę i po takiej minucie już jestem wypompowany. Dla niej to nadal za słabo ale ona jest bardzo silna, ma dużo silniejsze ręce i nogi ode mnie więc łatwo jej mówić, mogłaby ciągnąć statek za sobą i byłaby szybsza niż połowa ludzi na basenie.
Z trenerką pływam głównie ostatnio z płetwami ale szczerze to nie wiem jak mi to ma pomóc. Ona nawet do wody nie wchodzi bo "rozmażę sobie makijaż". Serio xD Generalnie zmieniłbym chętnie trenerkę ale na tym basenie jest tylko jedna szkółka więc trochę byłby kwas. A to bardzo dobry basen, mało ludzi na torach i tory dla początkujących.
No nic, muszę wyczaić to pływanie na brzuchu bo od miesiąca praktycznie brak postępów i zaczynam się trochę irytować i zastanawiać, czy w ogóle mój organizm w tej chwili jest w stanie pływać na brzuchu.
#plywajzsheppardem #plywajzhejto


























