Drugi sezon #fallout nadal trzyma poziom i mnie nie nudził. Kilka scen lekko irytowało, ale nie na tyle, żeby mocno krytykować całość. Według mnie wprowadzanie do serialu znanych aktorów/aktorek (np. "Kevin sam w domu", albo jeszcze gorzej Kumail Nanjiani) to słaby ruch, bo w pewien sposób produkcja traci tym na swojej oryginalności.


#seriale #rozkminy

2981f3eb-be7b-4f07-baa7-cf3ed90b9cb2

Komentarze (4)

@nobodys Mi się podoba kontrast roli Macaulay Culkina. Widzimy go przez pryzmat jego roli w "Kevin sam w domu", a w serialu gościu mimo twarzy cherubinka (no powiedzmy, w końcu ma 45 lat ) jest złolem i mordercą.

Co do Kumaila to może bardziej, bo jednak jest znany z ról komediowych i stand-upu, ale tutaj też grał takiego brata łatę, spoko gościa którego polubimy, a tu cyk - scena w fabryce "Sunset Sarsaparilli".

@BiggusDickus ja nie krytykowałem ich ról i tego jak zagrali, ale nadal pozostaje (przynajmniej mi) niesmak, kiedy do świata Fallouta wkracza ktoś, kogo już wcześniej znałem

@nobodys a to reszty nie znałeś? Przecież tam nie grają anonimy. Hanka gra Kyle MacLachlan. Toż to agent Dale Cooper z Miasteczka Twin Peaks, grał też w pierwszej Diunie, generalnie aktor z dużym dorobkiem. Tak samo jak Walton Goggins. To może nie jakaś gwiazda, ale pożądny aktor, którego gębę można kojarzyć z wielu wielu produkcji. Nawet w epizodycznych rolach grają znani aktorzy, jak Ron Perlman. Więc Culkin i Kumaila, to nawet są mniej znani od tych niektórych (° ͜ʖ °)

Zaloguj się aby komentować