Ups, wygranko i spóźnianko... więc już odpalam:
Temat: burza
Rymy: pada - leje - zdrada - chleje
Powodzenia
#zafirewallem #tworczoscwlasna #poezja #naczteryrymy
Ups, wygranko i spóźnianko... więc już odpalam:
Temat: burza
Rymy: pada - leje - zdrada - chleje
Powodzenia
#zafirewallem #tworczoscwlasna #poezja #naczteryrymy
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Przepraszam. Miałem napisać to podsumowanie wczoraj, ale plany weekendowe tak mi się rozjechały, że fizycznie nie dałem rady. Dlatego piszę dopiero dzisiaj.
W ramach przypomnienia przypomnę, że w CXXXVI (słownie: 136) edycji zabawy #nasonety w kawiarnii #zafirewallem rymowaliśmy do utworu “Sonet motywujący, czyli o poezji, rozwoju umysłu, potrzebie działania i biednym kocie” (autor nieznany).
Utwór przywołał do tablicy czterech (słownie: 4) autorów, którzy zgłosili w sumie osiem (słownie:
Nie wszystkie wytwory trzymały się sztywno naszych standardowych zasad, a nawet nie trzymały się ich luźno, chociaż wszystkie były na tyle uprzejme, żeby przynajmniej mieć formę sonetu.
No dobrze, przejdźmy zatem do przeglądu.
Sonet nieregularny jak okres by @Kaligula_Minus
“Sonetem nieregularnym jak okres” autorka pokazuje nam proces twórczego oczyszczania organizmu z nagromadzonych emocji. Wykorzystuje w tym celu tradycyjną metodę „wyrzygania się na papier”. Nagromadzenie rozchwiania, supłów, rozlanych wnętrz i leżenia na dnie wskazuje, że materiału do wydalenia było całkiem sporo, a przeprowadzony zabieg okazał się (mam nadzieję) skuteczny. Można więc pogratulować autorce, że dokonała kontrolowanego literackiego zwrotu treści żołądkowej — zgodnie z zasadami współczesnej poezjoterapii powinno jej być teraz przynajmniej odrobinę lżej.
Wyjście smoka (po angielsku, mimo że po polsku) by @George_Stark
Wiersz stanowi interesujące studium migracji w warunkach późnego kapitalizmu, podważając zarazem stereotyp Krakusa jako homo economicus. Autor dokonuje zabiegu przewrotnego - tekst zatytułowany „po angielsku, mimo że po polsku” staje się językowym odpowiednikiem emigracji, chociaż podmiot nie opuszcza polskiej rzeczywistości mentalnej. Szczególnie istotna jest również figura toksycznych chmur, która może być odczytana zarówno dosłownie, jak i jako metafora środowiska społecznego. Zasadnicze pytanie brzmi zatem czy smok faktycznie wyemigrował, czy - skoro się nie pożegnał - tylko pojechał na Mazury na ryby?
Pijąc calvados by @George_Stark
Szczerze się Państwu przyznam, że to mój zdecydowany faworyt. To jest wiersz, którego chciałbym nauczyć się na pamięć, żeby móc go przywoływać w dowolnym momencie. Wiersz, który podejmuje klasyczny problem przemijania za pomocą fenomenalnej dialektyki młodości: z jednej strony pożądanej, z drugiej — naznaczonej wojennym doświadczeniem, które skutecznie uniemożliwia jej naturalne „zestarzenie się”. A w tle kelner z tacą, który zdaje się pełnić funkcję niemal chóru antycznego. Czuję się poruszony.
Nawoływanie by @Kaligula_Minus
Nareszcie stara (proszę się nie obrazić - to tylko taka figura stylistyczna), dobra Kaligula. Poetyka kontrolowanego absurdu. Świadomie odrzucenie patosu na rzecz gówna. Brutalna demokratyzacja odbiorcy — szlachcic, pleban i kmieć zrównani wobec fundamentalnej potrzeby czytania głupot. Poetycki dowód tezy, że aby sztuka była ludzka, wystarczy żeby była odpowiednio bezczelna. Lofciam!
Odpowiedź na nawoływanie by @fonfi
Autor “Odpowiedzi…” nie tyle tę odpowiedź Kaliguli daje, co bierze jej manifest i podkręca do poziomu artystycznej doktryny. Oba utwory tworzą razem manifest estetyki rynsztokowej, przy czym @Kaligula_Minus otwiera jej drzwi, a @fonfi natychmiast wjeżdża przez nie taczką fekaliów, łamiąc przy okazji zasady wychowania i dobrego smaku.
Płaczliwa pieśń by @George_Stark
Czytając ten wiersz nie można nie odnieść się do poprzedniego - “Pijąc Calvados”. Ewidentnie autor wpadł w jakąś melancholię i prowadzi konsekwentną i niepokojąco obsesyjną refleksję nad losem dzieci. Serio, Dżordżu, co Ty masz do tych biednych dzieciaków. Jak nie obiekt pokoleniowego żalu, to obarczasz je profetyczną wiedzą o własnych przyszłych krzywdach. Wychodzi na to, że najpierw szkoda nam dzieci, później dzieciom szkoda samych siebie, a na końcu wszystkim będzie szkoda, że Calvados tak szybko się skończył…
Rzecz o oszczędności czasu poprzez zastosowanie optymalizacji żywieniowo-zakupowej by @George_Stark
W kolejnym utworze autor przedstawia nam radykalnie pragmatyczną filozofię życia, w której pozornie racjonalny system optymalizacji zakupowej, załamuje się w chwili konfrontacji z najbardziej nieprzewidywalnym elementem gospodarki domowej — pleśnią. Co jednak najbardziej niepokojące, za każdym z dwóch dotychczasowych kontaktów z tym dziełem nachodzi mnie nieodparta ochota na zjedzenie parówki — można więc uznać, że utwór skutecznie realizuje funkcję, której autor prawdopodobnie wcale nie przewidział.
Sonet krwią pisany by @splash545
Utwór jest skrajnym przykładem liryki zaangażowanej, w której podmiot nie poprzestaje na opisywaniu cierpienia, lecz postanawia uczynić z własnego umierania materiał literacki. Szczególnie interesująca jest konsekwentna dosłowność metafory „pisania krwią” — autor bierze środek stylistyczny i postanawia potraktować go jako instrukcję techniczną. To utwór, który udowadnia, że można być jednocześnie świadomym własnej śmierci, świadomym odbiorcy i nadal pamiętać o tym, żeby zakończyć wiersz efektownym „nara, cześć!”.
Nie pozostaje mi nic innego jak ogłosić zwycięzcę.
Tym razem postanowiłem oddać głos w ręce ludu, które to ręce na zwycięzcę namaściły koleżankę @Kaligula_Minus.
Wszystkim uczestnikom gratuluję wspaniałych prac, a zwyciężczyni współczuję zwycięstwa.
Dobranoc!
#zafirewallem #nasonety #podsumowanienasonety
Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Znak zapowiada nową książkę Adrienne Mayor. "Amazonki. Wojowniczki starożytnego świata" w księgarniach od 9 września 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 656 stron, w cenie detalicznej 119,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Pierwsza kompletna biografia Amazonek – mit, który okazał się prawdą
Wojowniczki galopujące przez pola bitew, kobiety wyzwolone i równe mężczyznom, nieustraszone królowe stające na czele wielkich armii – podobne postaci zamieszkiwały opowieści i legendy ludów od Morza Śródziemnego po Wielki Mur Chiński. Przez tysiące lat ich istnienie uważano za mit. Archeolodzy odkrywają jednak kolejne groby kobiet pochowanych z mieczami, łukami i końmi – kobiet, które naprawdę walczyły i budziły strach swoich wrogów. Kim były Amazonki?
Adrienne Mayor, światowej sławy badaczka starożytności, wyrusza w fascynującą podróż tropem jednej z największych zagadek historii. Łącząc najnowsze odkrycia archeologiczne ze starożytnymi przekazami z Grecji, Persji, Indii czy Chin, rysuje pełen rozmachu portret kobiet, które rzuciły wyzwanie męskiemu światu. Amazonki zmieniły oblicze starożytności – i dziś wołają o napisanie historii na nowo.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #znak #historia #starozytnosc #adriennemayor

Zaloguj się aby komentować
Cytat na dziś:
Każdy duży zbiór nawet zwyczajnych książek deformuje przestrzeń, o czym łatwo można się przekonać, odwiedzając jeden z tych naprawdę staroświeckich antykwariatów - jeden z tych, które wyglądają jak zaprojektowane przez M. Eschera, kiedy miał zły dzień, mają więcej schodów niż podestów i długie rzędy półek kończące się małymi drzwiczkami, z pewnością zbyt niskimi, żeby przeszedł przez nie pełnowymiarowy człowiek. Tłumaczy to następujące równanie: wiedza = potęga = energia = materia = masa. Dobra księgarnia to po prostu elegancka czarna dziura umiejąca czytać.
Terry Pratchett, Straż! Straż!
#uuk
Zaloguj się aby komentować
Nadchodzi premiera nowej książki China Mieville - „The Rouse”
Objętość typowa raczej dla Sandersona - 1260 stron
Data premiery angielskiego wydania to 15 września.
Na ten moment brak informacji o polskim wydaniu.
Książka dostępna na polskim Amazonie w twardej oprawie za 105,87zł oraz na amerykańskim jako ebook na Kindle za 55,80zł
Krótko o fabule od wydawcy:
„Ewan is a preternaturally quiet child, a fact that his single mother, Maur Towns—Maur being short for Maureen—has remarked on from the moment he could speak. But then, after a childhood spent drawing pictures of guns and tanks and planes, Ewan rebels against Maur’s hippie-ish lifestyle, enlisting in the army and becoming an elite soldier. It doesn’t end well. As Miéville writes, “There was a person and she had a baby and she grew up and the baby grew up and he died.” But did he? In a novel that expertly blends horror and mystery, Miéville introduces a parallel story that tracks the military career of one Trooper Allardyce, who fights his way around the world, an expert at killing—and at reviving the dead. As he explains to Maur, once their storylines meet, “Mostly…the dead are memories. No good to anyone. But if you’re the right sort of person and you die just right? Then get up at once, the bugle’s sounding.” It’s a military necromancer’s dream: an army of corpses. Maur is horrified, naturally enough, as she tells Allardyce, who now sports the name Stallo: “Those were people.…Soldiers or something. That void army you talked about? Whoever they were, it wasn’t revenants, that was people.” One of those ex-people, of course, is Ewan, of whom the principal villain of the piece explains, “Your son was a soldier…He took an oath, and I do him the courtesy of taking that seriously.” Miéville’s inventive story has its share of violence, but the psychological dimension is the main attraction, in the end morphing into a ghost story—and, as Stallo says by way of valediction, “Ghost stories don’t work that fucking way…They’re not about justice.”
#ksiazki #czytajzwujkiem #zapowiedziksiazkowe


Zaloguj się aby komentować
Dziękuję za docenienie rymowanki, Wasza kolej!
Temat: Pan Władek to jednak zawodowiec
Rymy: wczesny - grzeje - bolesny - wieje
Zasady:
Masz podany temat i rymy
Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.
Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci
Szerzysz radość z tworzenia
#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem
Nie zapomnij o społeczności bo ta zapomni o Tobie.
Zaloguj się aby komentować
1165 + 1 = 1166
Tytuł: Wdowa
Autor: John Grisham
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Albatros
Format: ebook
Liczba stron: 464
Ocena: 8/10
Najnowsza książka Grishama, no dobra ma już blisko rok, ale w polskim wydaniu wyszła w tym tygodniu ;)
W niej autor po raz kolejny przypomniał mi, dlaczego tak dobrze odnajduje się w historiach, w których prawo jest tylko punktem wyjścia do znacznie większych problemów. "Wdowa" bardzo szybko mnie wciągnęła i przez zdecydowaną większość książki byłem przekonany, że może to być jedna z tych pozycji autora, którym dam nawet więcej niż 8/10. Niestety na drodze stanęło zakończenie.
Głównym bohaterem jest Simon Latch, prawnik z niewielkiej kancelarii, którego kariera zdecydowanie nie wygląda tak, jak kiedyś sobie wymażył. Problemy finansowe i niezbyt imponująca praktyka sprawiają, że pojawienie się starszej (85 letniej), zamożnej klientki, potrzebującej pranwika, wydaje się dla niego szansą, która może odmienić jego sytuację. Eleanor Barnett potrzebuje pomocy przy sporządzeniu testamentu, a informacje o jej podobno ogoromnym majątku (dużej ilości akcji Coca Coli i Wallmartu) bardzo szybko zaczynają komplikować pozornie rutynową sprawę.
Grisham robi tutaj to, co potrafi najlepiej - bierze zwyczajnego prawnika i stopniowo dokręca mu śrubę. Początkowo problemy wydają się możliwe do opanowania, później pojawiają się kolejne komplikacje, pytania i wątpliwości, aż w końcu Simon znajduje się w sytuacji, w której jego zawodowe i prywatne życie zaczyna się rozpadać i już nie bardzo da się je pozbierać.
Bardzo podobało mi się, że główny bohater nie jest kryształowy. Podejmuje dyskusyjne decyzje, popełnia błędy i momentami sam dokłada cegiełkę do problemów, w których później tonie. Dzięki temu nie dostajemy prostego podziału na dobrego prawnika i złych ludzi próbujących go zniszczyć. Grisham pozwala nam zastanawiać się, jak wiele z tego, co spotyka Simona, jest wynikiem pecha, a ile konsekwencją jego własnych kiepskich wyborów.
Im dalej w historię, tym mocniej książka zmienia się z dramatu prawniczego w thriller. Pojawiają się oskarżenia, śledztwo i pytanie, komu właściwie można wierzyć. I właśnie ta część podobała mi się najbardziej. Grisham świetnie wykorzystuje znajomość systemu prawnego, pokazując jednocześnie, jak przerażająca może być sytuacja człowieka, przeciwko któremu zaczynają układać się kolejne poszlaki.
Przez większość lektury naprawdę trudno było mi tę książkę odłożyć. Nie potrzebuje szalonego tempa ani zwrotu akcji co trzydzieści stron. Wystarczy świadomość, że pętla wokół szyi bohatera coraz bardziej się zaciska.
I dlatego tym większy mam problem z zakończeniem.
Po tak dobrze poprowadzonej historii oczekiwałem finału, który pozostawi mnie z podobnymi emocjami. Tymczasem rozwiązanie całej sprawy nie dało mi satysfakcji proporcjonalnej do tego, jak bardzo zaangażowałem się we wcześniejsze wydarzenia. Jest zrobione po łebkach i na szybko, jakby autor się zorientował, że podpisał kontrakt na książke, która ma 450 stron, a on jest na 449.
Mimo wszystko "Wdowa" to Grisham w bardzo dobrej formie. Jest prawo, pieniądze, moralnie niejednoznaczny bohater, sala sądowa i sytuacja, która z niewinnej sprawy w kancelarii przeradza się w walkę o własną przyszłość i życie. Szkoda tylko, że po świetnej drodze do celu sam cel okazał się dla mnie najmniej satysfakcjonującą częścią podróży.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Cytat na dziś:
Dios siedział na stopniach tronu i ponuro wpatrywał się w podłogę. Bogowie nie słuchali. Wiedział to. Wiedział to najlepiej ze wszystkich. Tyle że nigdy nie miało to znaczenia. Człowiek wykonywał właściwe ruchy i znajdował odpowiedź. To rytuał był ważny, nie bogowie. Bogowie mieli pełnić funkcję megafonu, bo w przeciwnym razie kogo ludzie zechcieliby słuchać?
Terry Pratchett, Piramidy
I tym cytatem kończymy Piramidy i od jutra zaczynamy "Straż! Straż!"
#uuk
Zaloguj się aby komentować
1163 + 1 = 1164
Tytuł: Gra o tron
Autor: George R.R. Martin
Tłumacz: Paweł Kruk
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Format: książka papierowa
ISBN: 9788372983701
Liczba stron: 777
Ocena: 10/10
Od dawna nic nie wciągnęło mnie tak bardzo jak „Gra o tron” właśnie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio siedziałem po nocach, czytając po kilka godzin. Do tego stopnia, że potrafiłem „obudzić się”, że jest już druga czy trzecia w nocy, a ja wciąż czytam. Co prawda nie musiałem wstawać rano do pracy, ale nie zmienia to faktu, że nie potrafiłem się też oderwać od lektury.
George R.R. Martin ma niesamowity talent do tworzenia postaci, które po prostu się lubi. Napisałem o tym w opinii o „Rycerzu Siedmiu Królestw” i opinię tę podtrzymuję. Oczywiście perspektywy niektórych postaci (Sansa, Bran) czytałem z mniejszą ekscytacją niż historie Tyriona (mój ulubieniec), Jona czy Daenerys, niemniej wszystkie były ciekawe i ani przez chwilę nie czułem znudzenia. Nawet po obejrzeniu kilku sezonów ekranizacji.
Co zabawne, złapałem się na tym, że pomimo znajomości dalszych wydarzeń, i tak miałem nadzieję, że może w powieści Eddard Stark nie okaże się takim głupcem i nie przyzna wprost, że zna tajemnicę Królowej, a nawet jeśli, to nie odmówi młodszemu bratu Króla, gdy ten zaproponuje przejęcie władzy, póki mają przewagę. Bycie honorowym jest chwalebne, ale lepiej jest po prostu żyć. Poza tym Ned miał już doświadczenie w obalaniu niewłaściwej osoby zasiadającej na Żelaznym Tronie.
Pierwsza część cyklu kończy się wieloma zwrotami akcji - każda z postaci otrzymuje własny - co sprawia, że mam przemożną ochotę zacząć kolejny tom, mimo że obiecałem sobie przeplatać dłuższe książki krótszymi. :' )
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #fantasy #fantastyka #graotron

@ErwinoRommelo
Dziwisz mu się? Jako pisarz osiągnął chyba wszystko, o czym tylko można zamarzyć. Stał się znany na całym świecie, dostał trzy świetne ekranizacje (wiadomo, „Gra o tron” do pewnego momentu, o „Rodzie smoka” też są mieszane opinie, ale nie można nazwać ich słabymi serialami), na podstawie jego twórczości powstają gierki i mody do gierek. Tak naprawdę to Martin już nic nie musi. x)
@cyberpunkowy_neuromantyk no dziwie, za 20 lat go nie bedzie i to ile zarobil i jak bardzo byl znany bedzie gowno warte, po pisarzu zostaja kartki. Wziol nas w ta zajebista przygode i nie doprowadzil do konca. Szczgulnie teraz kiedy jak juz pisalem finansowo nie musi sie o nic martwic. Jeszcze siedziec i patrzec jak feminninazistowskie scenarzystki z pedo hollywood sraja na wszystko co zbudowales…
Zaloguj się aby komentować
5 stycznia 2025 roku pochwaliłem się Kompletem* Szarej Serii z Wydawnictwa Literackiego (link w komentarzu). Okazało się, że istnieje jedenasty tom
(╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #chwalesie #wydawnictwoliterackie #historia

W sumie zainteresowanie serią było, więc wołam grzmocących tamten wpis:
@A_a @Schecterro @HerrJacuch @Pekci-Sajmon @Fly_agaric @HamsKloss @Merkury @Shagot @Oberon @cyberpunkowy_neuromantyk @Augustyn_Benc-Walski @rozrewolweryzowany @Szuuz_Ekleer @Atuannauta @moll @razorn3 @Kilik @Grzesinek @l__p @Tyglys @Helio09. @bojowonastawionaowca @chwastyodkuchni @KatieWee @Gepard_z_Libii @Dziwen @smierdakow @GEKONIK
Zaloguj się aby komentować
Drodzy mili,
Uprzejmie dziękuję za docenienie.
Przybywam więc z dziejszym zadaniem,
A zatem:
Temat: Olsztyn
Rymy: wąsy - dąsy - piwo - krzywo
Zasady:
Masz podany temat i rymy
Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.
Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci
Szerzysz radość z tworzenia
Et voilà
#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem
Nie zapomnij o społeczności bo ta zapomni o Tobie.
Zaloguj się aby komentować
1162 + 1 = 1163
Tytuł: Gniew Tiamat
Autor: James S.A. Corey
Tłumacz: Marek Pawelec
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG
Format: książka papierowa / audiobook
Data wydania: 2020-06-17 / org. 2018-12-07
Liczba stron: 530
ISBN: 9788366409095
Ocena: 7/10
To moje drugie podejście do tego tytułu. Pierwsze było kilka lat temu, gdy wciągałem cały Expanse, jeden za drugim, ciesząc się, że ktoś kontynuuje po Ben Bova scifi, gdzie uwaga i wszystkie wykrzykniki lecą na science, nie fiction. Byłem oczarowany serią Expanse, ponieważ czułem pewną wiarygodność, która za nią stała. Pomimo oczywistych deuxexówmaszinów, będących filarami całej opowieści (napęd Epsteina u Coreya, czy nanoboty u Bovy), całość była tak brudno i przyjemnie wiarygodna, rzeczywista... wręcz o krok od spełnienia. Także pochłaniałem Expanse bez zahamowań i wstydu aż do... do wątku Wolnej Floty. A może nawet do Gier Namezis? Gdzie nagle i z czapy powstawały siły, które obracały w gruzy potęgi uniwersum Expanse. Gdy science zaczęło dramatycznie ustępować fiction i umarło we mnie poczucie, że kto wie... ? Być może... ? A nuż... ? Mógłbym dożyć i zobaczyć to co się działo na łamach tych książek?
Także gdy sięgałem po następną pozycję cyklu - Gniew Tiamat, mocno zniechęcony i zniesmaczony. Całym tym kosmicznym protomagicznym bullshietem, wątkiem Wolnej Floty, irytującymi antagonistami... No byłem zły... sfrustrowany i zawiedziony. I to odbiło się na moim odbiorze książki. Do tej pory, ze względu na fantastyczność, dawałem jej może 5/10 i uważałem za najsłabszą, a może wręcz słabą książkę.
... ale...
Po latach wróciłem do pozycji, tym razem w formie audiobooka i czuję, że muszę trochę przeprosić się z autorem.
Złość po irytującym wątku Wolnej Floty już opadła, poirytowanie postacią Inarosa jakoś przygasło, a to fantazy które zastąpił science chyba mniej razi na tle alternatyw od innych twórców.
Gdy podszedłem do Gniewu Tiamat bez tych wcześniejszych emocji wyłoniła się książka, która od początku trzymała w napięciu. Pełna bezsilności, nierównej rewolucyjnej walki, spisków i desperackich prób wpływania na innych mając do dyspozycji wyłącznie ucho wielkich i nic do stracenia.
Także po drugim razie powiem tak - akcja jest wartka, pełna świetnych walk kosmicznych, trzymająca w napięciu od początku do końca, z ciekawymi postaciami, poświęceniami, polityką autokratów i upadkami imperiów... W sumie najnudniejsze były wątki Teresy, które jednak obroniły się pod koniec książki w jej decyzjach. Stąd moja ocena 7/10 a ja z nowym nastawieniem zabieram się po latach za Upadek Lewiatana i opowiadania :)
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Ciemną nocą
Myję zęby
Gdy nagle ze ściany
Wynurza się potwór
Ma 18 pazurów
I o wiele więcej zębów do mycia
W dodatku mlecznych
#zafirewallem #wierszeztoalety #koty #remont

Zaloguj się aby komentować
No i tak to jest. Człowiek dobiega już do czterdziestki, a ciągle się zastanawia co będzie w życiu robił, kiedy już będzie duży. A tutaj kolejne drzwi się zamykają. Z różnych powodów:
***
Nie będę
Przed chwilą wstałem, by się wysikać,
do toalety udałem się pędem
i tam ujrzałem w kącie kątnika
i pomyślałem sobie, że będę
hodowcą pająków,
kiedy już będę duży, jak Splasz...
Nie! Nigdy tak duży nie będę aż.
***
#zafirewallem
#wolnewiersze
#raportzchwilibiezacej
#wierszeztoalety
Zaloguj się aby komentować
1161 + 1 = 1162
Tytuł: Star Trek. Konflikt Q
Autor: Scott Tipton
Tłumacz: Marek Starosta
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Egmont Polska
Format: książka papierowa
ISBN: 9788328160507
Liczba stron: 157
Ocena: 4/10
Ten i inne komiksy kupiłem pod wpływem fascynacji startrekowymi serialami. Pomyślałem, że spotkanie załóg z czterech serii jest świetnym pomysłem, nawet jeśli stało się to z powodu Q. Nie przepadam za tą postacią i uważam ją za męczącą, co na pewno było zamiarem scenarzystów. Podobnie zresztą uważają kapitanowie Gwiezdnej Floty, którzy mieli z nim do czynienia.
No i to spotkanie załóg zostało kiepsko wykorzystane. Załogantów jest na tyle dużo, że trudno było wykorzystać ich wszystkich już w czterdziestominutowym odcinku serialu (przez co niektóre postacie w ogóle się wtedy nie pokazywały), a co dopiero dać im odpowiednio dużo przestrzeni, by wszyscy mogli się zaprezentować na kartach komiksu. Ponadto przez decyzję fabularną, by kapitanowie rywalizowali ze sobą w turnieju zorganizowanym przez Q, nie mają zbyt dużo okazji do interakcji ze sobą. Szkoda, że nie spotkali się w innych okolicznościach, żeby mogli w spokoju porozmawiać ze sobą i powymieniać się doświadczeniami.
Co prawda były momenty, które mi się bardzo podobały, jak różnice technologiczne, do których musiała się dostosować załoga pierwszego Enterprise'a czy Worf, który zobaczył Dax, od dawna nieżyjącej w jego linii czasowej. Niestety, było tego zbyt mało.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #komiksy #sciencefiction #startrek #fantastyka

Zaloguj się aby komentować
Sonet krwią pisany
Napiszę sonet, choćby swą krwią –
Z rozciętej tętnicy niechaj poleci.
Może obudzi on tych, co śpią,
I do działania choć trochę zachęci.
Krew z żył wypływa, przez co ręce drżą,
Lecz to prostuje myśli rozchwiane.
Żyjesz, jakbyś miał przeżyć lat sto...
No cóż, nie sądzę. Niedoczekanie!
Teraz umieram – już o tym wiecie
I to sprawiło na udzie cięcie,
A ja wiem o tym, że mało który
Ma tę świadomość, sądząc: "To bzdury!",
Że umiera teraz – o tym jest ta treść.
Krew w żyłach się kończy mych, więc nara, cześć!
#nasonety #zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Państwowy Instytut Wydawniczy ogłasza nowy tom z serii Biografie Sławnych Ludzi. "Cesarz Fryderyk II" Ernsta W. Wiesa w sprzedaży od 31 sierpnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 360 stron, w cenie detalicznej 75 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Fryderyk II Hohenstauf (1194–1250) należy do najwybitniejszych, najbarwniejszych i najbardziej kontrowersyjnych władców europejskiego średniowiecza. Energiczny, niezwykle ambitny, a przy tym wszechstronnie wykształcony i ciekawy świata, przez Fryderyka Nietzschego zaliczony został do grupy „owych przedziwnych, niepojętych i niewyobrażalnych, zagadkowych ludzi powołanych, by zwyciężać i uwodzić”. W polityce wewnętrznej dążył do budowy władzy autokratycznej i nowoczesnego, scentralizowanego aparatu państwowego. Udało mu się to osiągnąć w Królestwie Sycylii, podczas gdy w Rzeszy Niemieckiej musiał lawirować i godzić się na kompromisy z tamtejszymi książętami. Rosnąca potęga Hohenstaufa oraz jego uniwersalistyczne ambicje prowadziły do ostrych konfliktów z papiestwem, co skutkowało kolejnymi ekskomunikami i oskarżeniami o herezję. Fascynujące były jego relacje ze światem muzułmańskim: stłumił co prawda bunty ludności arabskiej na Sycylii, ale Jerozolimę odzyskał w drodze dyplomatycznych negocjacji, głęboko fascynowała go też arabska kultura i nauka.
Niemiecki mediewista Ernst W. Wies kreśli wielowymiarowy obraz człowieka pełnego sprzeczności, którego prawdziwej natury i motywów działania współcześni mu ludzie nie pojmowali i który rzucił odważne wyzwanie swojej epoce.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #piw #historia #biografieslawnychludzi #sredniowiecze #ernstwies #fryderykii

Zaloguj się aby komentować
1159 + 1 = 1160
Tytuł: Jądro ciemności
Autor: Joseph Conrad
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Vesper
Format: książka papierowa
Liczba stron: 172
Ocena: 8/10
Mroczna i refleksyjna opowieść.
Dziś brak kreatywności na lepszy opis, ale bardzo polecam, nie zawiedziecie się.
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
1158 + 1 = 1159
Tytuł: Slaves to Darkness
Autor: John French
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Black Library
Format: ebook
Liczba stron: 432
Ocena: 6/10
“You are left with one thing that means that you are not a slave - you have a choice.”
LI część cyklu Herezja Horusa
Zbliżamy się do punktu kulminacyjnego. Sztormy osnowy tracą na sile, Horus zdaje sobie sprawę, że czas się kończy i musi uderzyć póki jeszcze lojalne Imperatorowi Legiony I i XIII nie dotarły układu Sol. Zwołuje więc braci, którzy stanęli po jego stronie, by wyruszyć na podbój Terry: Hej, chłopcy, zbieramy się odwiedzić tatusia. Lorgarku, znajdź Fulgrima, a ty Perturabo weź ze sobą Angrona <papajmacha.jpg>
“Slaves to Darkness” okazało się jedną z trudniejszych części cyklu.
Po pierwsze dlatego, że jest to opowieść o podziałach. O tym, że każdy ze zdradzieckich prymarchów ma w tej wojnie swój własny cel, a niektórzy nawet zboczyli ze ścieżki na tyle daleko, że obalenie Imperium przestało ich interesować. O tym, że Legiony również nie są monolitami, a ambicje poszczególnych oficerów prowadzą do wewnętrznych zdradzieckich rozgrywek. Ponadto niektórzy bohaterowie zaczynają sobie uświadamiać, że byli tylko pionkami w grze prowadzonej przez innych, ale mimo tej świadomości nie mają już możliwości powrotu z obranej drogi i stają się niewolnikami losu.
Druga sprawa, to chaotyczna narracja. Niby została podzielona w prosty sposób na trzy wątki, ale jest pełna zaburzających rytm czytania wtrąceń i retrospekcji, czasem wyjaśniających skomplikowane ciągi przyczynowo-skutkowe, a czasem będących po prostu wspomnieniami. Tak jakby złożona konstrukcja przerosła autora i musiał tym sposobem ratować spójność opowieści. No i na mój gust za dużo było osnowowego ugabuga.
Tym razem to Maloghurst nie zrobił nic złego.
Ciekawe przedstawiony został Perturabo łączący sprzeczne cechy posłusznego psa i giga chada.
Książka ma też mocne momenty takie jak spotkanie Perturabo z Angronem, czy końcówka na Ullanorze.
W perspektywie całości Herezji Horusa jest to średniak, który nie wnosi wiele nowego, a raczej wyjaśnia pewne zagadnienia.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k #herezjahorusa

Zaloguj się aby komentować
1157 + 1 = 1158
Tytuł: Sto milionów dolarów
Autor: Lee Child
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Albatros
Format: audiobook
Liczba stron: 416
Ocena: 6/10
Książki z Reacherem dzielę na 3 kategorie (na ten moment):
Reacher sam pośrodku niczego - zawyczaj wysiada na przystanku, a lokalsi od razu go nie lubią, bo mają coś za uszami, a on jest wścibski
Reacher z zespołem - więcej akcji, więcej strategii, konflikt z organizacjami rządowymi/przestępczymi i trochę historii innych bohaterów ze 110 pulku lub innych
Reacher na pełnej k⁎⁎⁎ie - helikoptery, samoloty, narkotyki, przemytnicy, międzynarodowy konfilkt/zagrożenie, miliony na stole
21 tom przygód Jacka Reachera to zdecydowanie 3 kategoria. Child ponownie zabiera nas w trochę bardziej międzynarodowe rejony. Amerykański wywiad przechwytuje informację o tajemniczej transakcji wartej 100 milionów dolarów. Problem w tym, że nie wiadomo, co właściwie jest przedmiotem sprzedaży ani kto chce to kupić. Wiedzą tylko kto sprzedaje. Cena sugeruje jednak, że sprawa może być naprawdę poważna i wagi państwowej, bo sprzedawcą jest były wojskowy. Do akcji wkracza więc Reacher oraz reprezentanci 3 literowych służb, a śledztwo prowadzi między innymi do Niemiec.
Sam pomysł z pytaniem „co może być warte 100 milionów dolarów?” jest całkiem dobry i przez sporą część książki skutecznie napędza fabułę. Niestety ponownie dostajemy Reachera bardziej jako agenta wykonującego międzynarodową misję niż samotnego włóczęgę, który przypadkiem trafia do małego miasteczka i odkrywa jego mroczne tajemnice.
A ja zdecydowanie wolę tę wersję Reachera z 1 kategorii. 2 wersja też spisuje się nieźle, ale wersja 3 to już nie moja bajka i tego typu fabuły szukam u boku innego Jacka - Ryana.
Oczywiście nadal mamy wszystkie charakterystyczne elementy serii: analizowanie przeciwników, bójki, wojskową przeszłość Reachera i jego niezwykłą zdolność do znalezienia się dokładnie tam, gdzie za chwilę wydarzy się coś złego. Tyle że po 21 tomach sam schemat już nie wystarcza, jeśli historia nie wyróżnia się czymś więcej.
"100 milionów dolarów" nie jest złym Reacherem, ale jest jednym z tych gorszych tomów, które prawdopodobnie szybko znikną mi z pamięci. Czytało się sprawnie, dostałem swoją kolejną porcję przygód ulubionego włóczęgi, ale zabrakło mi lokalnego klimatu i bardziej osobistej historii.
Reacher nadal pozostaje dla mnie literacką gwarancją dobrej rozrywki, ale z 21 tomem bawiłem się mniej udanie.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik: 157/128
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować