Niechaj umysł nasz gotuje się do przeciwności właśnie w czasie zupełnie wolnym od trosk i niechaj uodparnia się na ciosy zmiennej fortuny w okresie, kiedy doznaje jej dobrodziejstw.
Żołnierz odbywa ćwiczenia wojskowe podczas pokoju;
nie mając przed sobą żadnego nieprzyjaciela, buduje umocnienia i wyczerpuje się pracą na razie niepotrzebną, by móc kiedyś podołać potrzebnej. Jeśli nie chcesz, by ktoś trwożył się w chwili niebezpiecznej, zaprawiaj go do tego przed nadejściem niebezpieczeństwa.
Kiedy Jezus umył uczniom nogi, powiedział im: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować. Nie mówię o was wszystkich. Ja wiem, których wybrałem; lecz potrzeba, aby się wypełniło Pismo: Kto ze Mną spożywa chleb, ten podniósł na Mnie swoją piętę. Już teraz, zanim się to stanie, mówię wam, abyście, gdy się stanie, uwierzyli, że Ja jestem. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto przyjmuje tego, którego Ja poślę, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał".
John 13:16-20
After Jesus had washed the feet of his disciples, he said to them, ‘Truly, truly, I say to you, a servant is not greater than his master, nor is a messenger greater than the one who sent him. If you know these things, blessed are you if you do them. I am not speaking of all of you; I know whom I have chosen. But the Scripture will be fulfilled, “He who ate my bread has lifted his heel against me.” I am telling you this now, before it takes place, that when it does take place you may believe that I am he. Truly, truly, I say to you, whoever receives the one I send receives me, and whoever receives me receives the one who sent me.’
@Ravm to nauczyciel, ja byłem przeciwny ale młoda już od roku dobrze sobie radzi i pierwsze kółko samodzielnie dała radę zrobić. Fajny koń który lubi dzieci.
Akurat miałem wenę, żeby opisać. Historia zawierająca #stoicyzm w praktyce. Taki z dnia codziennego.
Wracałem samochodem do domu. Jadąc środkowym pasem zbliżałem się do świateł. Zauważyłem, że z parkingu marketu wyjechał dość agresywnie samochód wykorzystując lukę pomiędzy autami na prawym pasie, które właśnie wyprzedzałem. Niespodziewałem się jednak, że na tym nie zakończy manewru, lecz, chcąc przebić się na skrajnie lewy pas, wjedzie wprost pod moje auto, . Zahamowałem awaryjnie i odbiłem na lewy pas. Zmieściłem się na centymetry między krawężnik a zajeżdżającą mi drogę Toyotę. Zakupy, które wiozłem na tylnim siedzeniu spadły na podłogę.
– K⁎⁎wa idiota – mruknąłem mimowolnie. I tyle.
Obserwowałem jak przez głowę przechodzą mi myśli nakazujące rzucanie wulgaryzmów i machanie łapami jak małpa. Powstrzymałem je. Zauważyłem, że autem jechała kobieta. Przez głowę przeszły kolejne myśli: co za baba, nie umie jeździć, w chipsach prawko znalazła. – odrzuciłem je jako głupie i krzywdzącą generalizację. Pomyślałem, już spokojniej, że ta pani może faktycznie nie jeździ zbyt sprawnie, a może jeździ ale ma gorszy dzień, lub jest czymś zmęczona, lub po prostu niewyspana. W każdym razie jaki by nie był powód tego manewru, to mój wybuch złości nie sprawi, że nagle zacznie lepiej jeździć. A nawet jeśli by sprawił – co jest absurdalną myślą – to i tak pewnie więcej jej nie spotkam. A wszystkich kierowców, którzy jeżdżą po drodze przecież nie wychowam.
Powstrzymałem się od chęci wygięcia się i podniesienia zakupów zza foteli. Jak już miało się coś z nimi stać, to już się stało. Podniosę je za 5 minut, jak już dojadę do domu.
Obserwowałem jak przez wyrzut adrenaliny kołacze mi serce, a przyspieszony oddech pomału zaczyna zwalniać. Zacząłem odczuwać rosnącą satysfakcję z powstrzymania automatycznych odruchów, które doprowadziłyby mnie do wściekłości i popsucia humoru. Wracając do domu czułem zadowolenie, że auto jest całe, a moje odruchy jako kierowcy są całkiem sprawne. Pomyślałem jeszcze, że jakbym nie wyhamował, to wcale by źle nie wyszło, bo wpadłoby trochę kasy z odszkodowania.
Po kilku minutach dojechałem na parking, podniosłem rozsypane zakupy – nic się nie stało – i wszedłem do domu w dobrym humorze.
Mnie zawsze ciekawi czy taka postawa stoicka jest do końca zdrowa. Chodzi mi o tłumienie emocji. A co jak ktoś po prostu potrzebuje wyrzucić to z siebie w takich sytuacjach? Chłopski rozum mi podpowiada, że to jednak nie dla każdego.
@DKK otóż to nie jest tłumienie emocji. Dokładnie polega to na wyłapaniu pierwszego odczucia i nie pozwolenie mu na przerodzenie się w emocję, z którą trzebaby już coś zrobić. Wymaga to dużo praktyki, znajomości siebie, swoich odczuć, reakcji. Potrzeba do tego zmiany światopoglądu i całego sposobu myślenia. Potrzeba na to sporo czasu i jest z tym bardzo dużo roboty. To nie jest tak, że sobie postanowisz, że zamiast się wkurwić nie zrobisz nic, bo wtedy faktycznie byłoby to tłumieniem emocji. To ma działać wielopoziomowo i jest to stopniowe przesuwanie coraz dalej granicy tego punktu, w którym czujesz się pokrzywdzony przez jakąś sytuację. Działa to też w ten sposób, że gdy jednak dojdzie do poczucia krzywdy i np. wybuchu złości, to praktykujący stoik będzie w stanie przyjąć tę nieprzyjemną emocję, dać jej wybrzmieć - w ten czy inny sposób, raczej wewnętrzny - i w stosunkowo krótkim czasie dać jej przeminąć. Nie przeżywając jej w nadmierny sposób. Np. już nie zdarzya mi się ,żebym stwierdził, że nie pójdę pobiegać albo nie poczytam książki, bo mnie w robocie wkurwili i już nic mi się nie chce!
Wtedy poczułem przypływ tych wszystkich emocji w obecności otaczającego mnie tłumu ludzi. Postanowiłem z nimi nie walczyć tylko pozwolić im dać się wyrazić więc jednym ruchem z sunąłem spodnie i bieliznę do kostek, kucnąłem i zesrałem się na środku krakowskiego rynku w sobotnie, słoneczne popołudnie. Dzieku temu, że nie tłumię w sobie emocji czuję się zdrowszym człowiekiem.
«Dla wielu zdobycie bogactwa nie stało się końcem nędzy, lecz jej odmianą»*. I wcale się temu nie dziwię. Błąd bowiem zawiera się nie w rzeczach, lecz w samej duszy. Tenże sam błąd, który czynił uciążliwym dla nas ubóstwo, czyni uciążliwym również bogactwo. Tak jak nie ma różnicy, czy chorego ułożysz w łóżku drewnianym, czy też złotym, bo dokądkolwiek go przeniesiesz, wszędzie zabierze ze sobą swoją chorobę, podobnie nie ma różnicy, czy duszę chorą umieścisz pośród dostatków, czy też pozostawisz w ubóstwie: jej dolegliwość zawsze pójdzie za nią.
Ważna i warta zapamiętania myśl — zgadzam się z nią w 100%. Choć z drugiej strony, jak kiedyś powiedziała moja znajoma: lepiej płakać w korku w Mercedesie niż w autobusie miejskim.
@fonfi Racja, ale to było powiedziane w latach dziewięćdziesiątych, kiedy w autobusach miejskich łatwiej było stracić portfel przez kieszonkowca wykorzystującego Twoją nieuwagę niż dostać współczucie.
Święto św. Katarzyny ze Sieny, dziewicy i doktora Kościoła, patronki Europy
(Mt 11, 25-30)
W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: "Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie".
Matthew 11:25-30
At that time Jesus declared, ‘I thank you, Father, Lord of heaven and earth, that you have hidden these things from the wise and understanding and revealed them to little children; yes, Father, for such was your gracious will. All things have been handed over to me by my Father, and no one knows the Son except the Father, and no one knows the Father except the Son and anyone to whom the Son chooses to reveal him. Come to me, all who labour and are heavy laden, and I will give you rest. Take my yoke upon you, and learn from me, for I am gentle and lowly in heart, and you will find rest for your souls. For my yoke is easy, and my burden is light.’