Zaloguj się aby komentować

Nom nom nom, karkóweczka....


Do tego ogóreczki rzepcia i winogronka, żeby było po bożemu.


Fajnie smakuje taki chlebek jak się go wcześniej zamoczy w tłuszczu z karkówki się wytapiającym.


#chlopakizdzialeczek #grill #jedzenie #karkowka

40ca0f05-15ca-4cdd-bca2-c2722a522370
Opornik userbar

@Opornik miażdżyca, nadciśnienie i rak na raz xD

Czasami trzeba sobie grilla zrobić i smakuje pysznie, byle nie za często.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Chyba pora zapuścić pejsy.

Zrobiłem czternaste (!!!) parzenie Gonting pu-erh. Mój osobisty rekord. Ponad litr herbaty z 5g. Zaczynałem od 10s, skończyłem na 10 minutach xd Gongfu cha rulez, po europejsku w życiu bym tyle nie wyciągnął.


#herbata #hejtoherbata #chwalesie

2949ee76-724f-4356-8697-a627fb781921

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#gotujzhejto #gotujzowco

Kurczak, szparagi, czerwona cebula, mascarpone, pecorino i dużo pieprzu i gałki. Makaron, bo bez makaronu się nie najesz

10/10 I'll fucking do that again

1dc8495f-3a74-4ec9-9f99-125b075fdf3a
Ragnarokk userbar

Zaloguj się aby komentować

Zapraszam dziś na degustację kolejnej herbaty z zestawu klubowego od eherbaty. Dzisiaj testujemy Banzhang Gushu Sheng Pu-erh 2007, czyli bardzo dobrego pu-erha, który dojrzewał… na Tajwanie! 


Tak jest, Tajwanie. Tajwańczycy zainteresowali się pu-erhami już w latach 70 XX wieku, jednak wtedy na wyspie tej herbaty prawie że nie było. Tajwańscy kupcy zaczęli sprowadzać z Hong-Kongu czy Malezji i je składowali. Dzięki doświadczeniu jakie zyskali, oraz podróżach do Yunnanu(ojczyzny pu-erhów) udało im się doprowadzić składowanie oraz dojrzewanie ciastek herbacianych do perfekcji. I jednym z dzieci jest ta herbata!


Przyszło do mnie 12g tej herbaty, więc idealnie na 2 seanse gongfu cha. Herbata była prasowana w ciastka o wadze 357g, do mnie przyszło kilka ładnych kawałeczków tego ciastka. Liście bardzo ciemne, z pojedynczymi jaśniejszymi, czerwono-brązowymi tipsami. Pachną obłędnie, starym drewnem i apteką. Klasa parzyłem jak wspomniałem, w gongfu cha, jako że to surowy pu-erh to wybór był prosty i wybrałem czajniczek yxing o pojemności ok 100ml. Do niego 6g herbaty, zalewane wrzątkiem. Ze względu na wyjątkowość herbaty, najpierw ogrzałem czajniczek, później przez 10s budziłem liście. Długość parzeń: I: 20s, II-IV: 10s, V:20s, VI, VII:30s, VIII: 40s, IX:50s; 

Jednym słowem: SZTOS. Panie i panowie, rewelacja. Herbata obłędnie wręcz pachnie i smakuje starym drewnem, kadzidłem, apteką. Pierwsze 5,6 parzeń na końcu ma świetną, owocową nutę. Herbata jest cierpka, ale ta cierpkość nie przeszkadza. Świetna herbata!


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

7bf7ba3d-4d34-429e-b535-046d05f864cc

Zaloguj się aby komentować

Jak na koncernówkę dość przyzwoita. A przynajmniej była przyzwoita do momentu jak w składzie nie pojawił się cukier (po co???)

Duży plus to 4,2%. W lecie wolę lekkie piwa bo tak nie zmulają.

@TyGrySSek Czyli nieźle. Każda 10 zasługuje na max 7 :D @krzysztof-2 Dziwne. Słód jest tak tani, że średnio opłaca się go zastępować cukrem. Może niedobory, a może po prostu wyszczególnili, żeby się ludzie nie czepiali, że jest cukier w piwie a o tym nie piszą. Jak pracowałem w browarze to się czepiali, że na etykiecie nie ma wymienionych drożdży, więc co to za oszukańcze piwo xD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

koledzy z hejto się ze mnie śmiali, że falafel jest dla bab i że gejoza, więc teraz jem z mięsem żeby im udowodnić ze nie jestem gejem


#kebab #daniednia #mieso #jedzenie #gotowanie

959a94d2-8e3c-4e13-9d00-ba4431fe1fe6
37355271-20ed-41f3-9ae3-4b42b0c3821c
152eec9c-74cd-45a3-adc3-be681f68d4bf

It's ok to be gay. Żeby udowodnić, czy żeby udawać :p Gejem nie jestem, ale falafel lubię. Generalnie wszystko co jest fasolopodobne mi smakuje :p

Falafel jest za⁎⁎⁎⁎sty. Ale to musi być dobrze zrobiony falafel, najlepiej świeży. Większość Januszo-Kebabów pod tą nazwą sprzedaje jakiś mrożony syf. Więc to trochę tak jakby twierdzić, że nie lubi się wina po spróbowaniu jabola.

Zaloguj się aby komentować

Yeongam Jungseon – mszysta herbata? Zawiła nazwa tej zielonej herbaty wynika z jej koreańskiej proweniencji. Pochodzić ma z ogrodu herbacianego uprawianego organicznie i z tradycyjnych odmian liści. Zbiór jest wiosenny, majowy, z dwóch metod powstrzymywania oksydacji wykorzystano przy jej stworzeniu skorzystano z obydwu, czyli najpierw trafiła pod strumień pary, a później na patelnię gdzie została wyprażona. Nie wydaje się popularnym typem herbaty, zbyt wiele stron jej nie oferuje, zarówno polskich jak i zagranicznych. Opis ze strony czajnikowy.pl był zasadniczo dość podobny do jednej z czeskich stron – wspólne źródło, lub tłumaczenie?


 Załącznik numer dwa przedstawia widok suszu, więc kto ma oczy, może zobaczyć. Kto ma nos może powąchać, ale przez ekran się nie da, więc zapach określiłbym jako ogólnie zielony, bardziej w typie herbat chińskich.


Zaparzanie odbywało się z reguły w temperaturach 75-80°, trwając dwie minuty, jedną, dwie i trzy minuty. Ilość suszu to 5 g na czajniczek obrachunkowy. Ostatnie zaparzanie było wyraźnie słabsze. Kolor herbaty jest wyraźnie żółty, ale w załączniku nr 1 zlewa się z błękitem czarki tworząc jadowicie zielone :D. Najważniejszy jest smak, a ten okazał się przyjemnym zaskoczeniem. Yeongsam  okazał się mieć posmak leśny, nie spotkałem jeszcze takiego w innych herbatach. Gdybym spróbował rozłożyć go na czynniki pierwsze wyszłoby coś w rodzaju zielono-ziołowego i gorzko-świeżo-warzywnego. W praktyce każda czarka tej herbaty była jak spacer do lasu, tak bowiem odbierałem to zestawienie. Czerwcowy las po deszczu, w którym zapach podbija wilgoć, czuć było kobierce mchów. Takie coś w podniebieniu. Yeongam Jungseon smakuje jak Puszcza Piska.

#herbata #zielonaherbata

016b7655-4b70-4ede-804d-093b85430635
2810a26f-bcb1-49a2-95cf-09047d772245

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Lubię ostre jedzenie. Nie tak ostre, że czuć wyłącznie ogień, ale takie, po których łza w oku się zakręci, a i z nosa coś popłynie. Jakiś czas temu wpadłem na pomysł zamawiania z netu kolejno różnych sosów, w różnej skali ostrości.


W miarę możliwości postaram sobie je tu wrzucać i opisywać. Chyba niepotrzebne są dodatkowe tagi, bo po #ostrejedzenie i #ostresosy chyba każdy da sobie radę odfiltrować, a ja nie piję tego przecież butelkami, żeby moja tu produkcja miała poskutkować jakimś tam floodem.


Razor Fearless

Nazwa kojarzy mi się z faktem, że grupy ochroniarskie nazywają się w stylu "Masakrator", a jedynym w patrolu bez grupy inwalidzkiej jest pies.


Nie jest to nic wyjątkowo ostrego (uwaga, ocena subiektywna, nie biorę odpowiedzialności za zakupy, sklep daje mu ostrość 5 w dziesięciostopniowej skali, gdzie np. Tabasco ma 2), chociaż pozostawia przyjemne uczucie w ustach. Również nie jest to sos w stylu "jakiś smak + ostre". Mieszanka jest ciekawa i naprawdę dobrze smakuje. W składzie znajdziemy imbir, cebulę, czosnek (w tym fermentowany) i odrobinę octu, co doceni na pewno Bojówka Kieleckiego.


Sos jest wydajny, bo jeść go w celu ognia w ustach za bardzo nie ma jak, za to rozsmarować cienką warstwą, żeby trochę połaskotało i dodało smaku - już jak najbardziej. A, no i opakowanko z tą zalakowaną nakrętką jest bardzo fajnie pomyślane.


Moja ocena: 5/5.

4cb1ff7d-3b3a-4204-8b0c-3739c0e19ac3
Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować