Zdjęcie w tle

tosiu

Fenomen
  • 395wpisów
  • 3270komentarzy

Zbierałem się do tego wpisu przez 2 tygodnie, a teraz mam chwilkę wolnego, to postanowiłem, że napiszę. Szczególnie, że wpis @splash545 został odebrany tak pozytywnie to i może mój taki będzie


W skrócie:

Moim marzeniem z dawnych lat było odwiedzenie Lazurowego Wybrzeża. Wsiedliśmy z żoną i córką w samochód, objechaliśmy 4900 km. Trasa: Podlasie - Graz (Austria, tylko nocleg) - Como (nocleg) - Bellagio - Como - San Remo (Włochy) - Antibes (3 noclegi - baza wypadowa) - Awignion - Chamonix-Mount Blanc - Sallanches (nocleg) (Francja) - Monachium (Niemcy, tylko nocleg), Wrocław (tylko nocleg) - Podlasie.


Długa wersja:

Zaczęło się w 2012 roku. Wziąłem wtedy urlop na 3 tygodnie i postanowiłem pojechać na Lazurowe Wybrzeże. To była seria fatalnych pomyłek. Stanąłem na wylocie na Warszawę z Białegostoku o 7 rano. Po chwili zatrzymał się przedstawiciel handlowy, który obiecał podwieźć 30 km dalej na stację benzynową, gdzie mogę popytać i złapać kogoś w dalszą trasę. To był błąd. Utknąłem tam na 2 godziny. Na stacji prawie nikogo nie było. W końcu udało się i dojechałem do Warszawy z kolejnym przedstawicielem.


Kolejny odcinek to kolejna pomyłka. Wybrałem nie tą wylotówkę co trzeba. Uznałem, że wszystko mi jedno czy kierunek będzie na Poznań czy Wrocław. Stanąłem więc w okolicach Powązek, gdzie krzyżują się drogi. Kolejne 2 godziny nikt się nie zatrzymał, bo... auta przed miejscem gdzie łapałem rozpędzały się na tyle, że nie warto było dla mnie hamować. Ponadto kierowcy nie wiedzieli czy jadę na Poznań czy na Wrocław.


Ostatecznie pojechałem na wylotówkę w Jankach (Kraków, Łódź). Tam skierowałem się na Łódź i złapałem dostawczaka. Dojechałem do Bełchatowa. Tam szybko złapałem TIR-a i dojechałem do Wielunia. Była już godzina 19. Straciłem totalnie cały dzień na tak krótki odcinek. Poszedłem do Biedry po kolacyjkę, a następnie zacząłem szukać noclegu. Okazało się, że Wieluń to dziura i najbliższy hotel robotniczy znajduje się w innej miejscowości. Było ciemno. Droga bez pobocza. Nie dało się tam dojść. Przyszła noc, a ja siedziałem na przystanku w Wieluniu bez pomysłu co dalej.


W końcu zacząłem łapać stopa, a nuż ktoś się zatrzyma. Zatrzymał się TIR do Wrocławia, ale po drodze musi zrobić przerwę. OK. Około 2 rano stanęliśmy na jakimś zadupiu. Kierowca zasnął, ja też. O 4 pobudka i dojazd na obrzeża Wrocławia po 5.


Zjadłem tam śniadanko na jakiejś stacji (jajecznica), potem udałem się autobusem do centrum. Tam byłem o 7 rano. Na przeciwko dworca był jakiś tani hostel, ale doba zaczynała się jakoś o 14. Morale były na dnie. Poszedłem na dworzec, by złapać jakiś pociąg, i przekimać kawałek drogi. Traf chciał, że najbliższy pociąg był do... Białegostoku. To mnie złamało. Wsiadłem i wróciłem z hehe "Lazurowego wybrzeża".


I tak przeskakujemy do 2025 roku. Tym razem nie autostopem, a własnym autem. Z rodzinką.


Pierwszy odcinek najdłuższy bo ponad 1000 km. Do Graz jedziemy przez park dinozaurów przy granicy polsko-czeskiej, gdzie robimy sobie 1,5 godziny przerwy. W 35 stopniowym upale zwiedzamy atrakcje, żeby dzieciakowi dać odpocząć jazdę. Potem kolejny przystanek to granica czesko-austriacka. Zwiedzamy tam zamek w Mikulovie i piękne ogrody. Na wieczór dojeżdżamy do Graz, od razu do hotelu.


Rano śniadanko i jazda dalej. Kierunek: Como. Teraz już "tylko" 720 km. W Como jesteśmy późnym popołudniem. Od razu idziemy na miasto. Zwiedzamy centrum i na wieczór wracamy do pensjonatu. Rano po śniadaniu jedziemy do Bellagio. Górskie, wąskie drogi wokół jeziora to piękne widoki, ale też trudna i wymagająca jazda. Po drodze chcieliśmy zobaczyć słynny wodospad i most, ale ostatecznie nie udało się to, bo ciężko było to znaleźć samochodem w plątaninie wąskich dróżek. W Bellagio o wiele lepiej. Zaparkowaliśmy i poszliśmy do jednego z portów. Potem przeprawa promem na drugą stronę jeziora i powrót do Como przez kolejne piękne miejscowości.


Jako, że wyjechaliśmy dość wcześnie, to Como opuściliśmy też w miarę wcześnie. Pogoniliśmy prosto na plażę w San Remo (311 km), gdzie zameldowaliśmy się jakoś około 17.00. To był pierwszy dotyk Lazurowego Wybrzeża. Marzenie sprzed lat spełnione


Około 21.00 zajechaliśmy pod hotel w Antibes. O ile to było zaledwie 80 km, to niemiłosierne korki wydłużyły czas podróży.


Kolejnego dnia od razu po śniadaniu pojechaliśmy na plażę w Antibes (Francja). Przyjemnie się plażowało. parę godzin do momentu aż nie przyszli Cyganie. Dwie panie, jeden pan, dwoje nastolatków (chłopak i dziewczyna). Najpierw pani wzięła bez pytania nasza matę do plażowania i zaczęła nią szarpać (bo leżała obok jej pustych od rana krzeseł). Jak wybiegłem z mordą, to było tylko gorzej. Rozsiadły się, nastolatki zaczęły zachowywać się dziwnie - niby zabawa, ale to sypnąć piaskiem, to chlapnąć wodą w moje dziecko. W obawie, że albo zaraz im wpierdolę, albo nas okradną, postanowiliśmy zawinąć się, pójść na lody, i rozłożyć w innym miejscu daleko od tej dziczy. Dalszą część dnia plażowaliśmy z przemiłymi starszymi Włochami.


Zeszliśmy z plaży popołudniu i dziecko zasnęło w samochodzie. Ruszyliśmy na wycieczkę do Cannes. Totalne korki sprawiły, że nie było jak wysiąść, więc tylko objechaliśmy główne ulice oglądając "wielki świat" z samochodu. To samo było w Nicei. Potem pojechaliśmy do Monako, a na koniec do Eze. Wszędzie było to samo - totalne korki, brak możliwości zaparkowania gdziekolwiek, obejrzenie z samochodu pięknych miast i tyle...


Generalnie następnego dnia mieliśmy do wyboru: wracać do Cannes, Nicei, Monako z Antbises, ale pociągiem, by połazić, albo jechać do Saint Tropez (100 km dalej). Wybraliśmy to drugie i to był strzał w ... korki Po godzinie stania w korku, zaparkowaliśmy na przedmieściach i doszliśmy z buta do centrum. Następnie poszliśmy na plażę, która okazała się lipna bo żwirowo-kamienna. Chwilę się tam wykąpałem i postanowiłem wracać po auto. Żona z małą zostały. Ja przebijając się przez kolejne korki dojechałem do nich później i pojechaliśmy 4 km dalej na piękną piaszczystą plażę, gdzie siedziałem w wodzie kolejne 5 godzin.


Na marginesie ciekawostka. Woda jest tam nie tylko przepięknie lazurowa od mocnego zasolenia, ale też powoduje, że będąc nawet do pasa można się położyć na tafli i leżeć. U nas od razu idzie się jak kamień na dno.


Wieczorem zahaczając o Auchan i Burger King (tu ciekawostka w Auchan nie działają inne karty niż francuskie) wróciliśmy do Antibes.


Kolejnego dnia po śniadaniu od razu ruszyliśmy do Awinion (250 km). Dawna stolica papieska była tak samo zakorkowana jak reszta. Ale na szczęście w murach zbudowano 4-piętrowy parking, toteż około 11.00 zostało ze 30 ostatnich miejsc. Zwiedziliśmy sam średniowieczny kompleks z mostem. Resztę miasta sobie darowaliśmy, bo pojechaliśmy do Chamonix-Mont Blanc (444 km).


Powiem tak, nie spodziewałem się że miasteczko wywrze na mnie takie wrażenie. Te gigantyczne góry dookoła były niesamowicie przytłaczające. Człowiek się czuł taki malutki. W lokalnej knajpce zamówiłem sobie pieczone ślimaki. Jadłem już je kiedyś, gdy był francuski tydzień w Lidlu. Te w knajpie w Chamonix smakowały podobnie.


Na wieczór zjeżdżając 40 minut z gór serpentynami nocowaliśmy w Sallanches. Rano mieliśmy piękny widok na góry.


Po śniadaniu ruszyliśmy przez Szwajcarię (na granicy z Austrią włączyliśmy internet za szybko, T-Mobile zabrało 49 zł), dojechaliśmy do Monachium. Tam poszliśmy pozwiedzać okolice. Uraczyliśmy się pizzą, a ja dodatkowo lokalnym piwkiem.


Następnego dnia dojechaliśmy do Wrocławia. W zasadzie to na obrzeża. Znów straciliśmy z godzinę na korki. Tym razem nigdzie chodziliśmy. Czilerka w pokoju hotelowym i kolacyjka na dole w restauracji.


Kolejnego dnia szybko wróciliśmy na Podlasie.


Podsumowując: spełniłem swoje marzenie, zwiedziłem Lazurowe Wybrzeże, ale z planem powrotu tam za rok samolotem, by plażować i jeździć pociągiem.


Nie udało nam się zobaczyć:

  1. Portofino (woleliśmy jechać od razu na plażę w San Remo)

  2. Chur (Szwajcaria) - chcieliśmy pojeździć pociągami po górach, ale online było brak biletów, więc ostatecznie nie chcieliśmy ryzykować tam noclegu, by spróbować kupić bilet na miejscu

  3. Cannes, Nicea, Eze, Monako - zwiedziliśmy tylko z samochodu, jest niedosyt

  4. Chamonix - nie wjechaliśmy wyciągiem na 4400 m n. p. m. bo bombelek jeszcze za mały - wrócimy tam też gdy podrośnie

#podroze #wlochy #francja #lazurowewybrzeze

c48b5818-4ebb-43c5-9db4-76f3a9b5b5a9
d97b9256-d5ca-4933-949e-edbdc7da4352
46f4c4c7-62de-4bb5-a5ef-e4c239769712
eecbe720-3a9a-4d7a-be54-7925e6139876
db8be32f-2b9e-49db-bbbd-c6b59f344b3f

Zaloguj się aby komentować

Widzieliście już ChatGPT 5? Masakra jakaś. Wolałem różne modele do różnych zadań a oni wzięli i wywalili opcję wyboru starych modeli


#ai #sztucznainteligencja #chatgpt

46a2b2b4-e1ae-452d-ac8e-05b119000baa

Zaloguj się aby komentować

Wiecie co jest najśmieszniejsze w tej aferze z KPO? Że te wały są od początku istnienia dotacji, a dopiero teraz głupia koalicja zaczęła być transparentna i cały ten smród zaczął bić dookoła


Dokładnie jest tak samo ze wszystkim innym. Coś co za pisu było tajne, teraz jest jawne i koalicja za to dostaje - jakby tego była autorem xD.


Na przykład Centra Integracji Cudzoziemców xD


#polityka #aferakpo

Zaloguj się aby komentować

Jestem już tak stary, że marzę o kupieniu własnego kawałka ziemi nad jeziorem i kawałkiem lasu. Tam bym zbudował tajny tunel prowadzący z tajnego, podziemnego pokoju do pomostu nad rzekę, a na powierzchni jakąś fajną drewnianą daczę z kominkiem i werandą. I siedziałbym przy tym kominku, na werandzie, pomoście, czytał książki.


https://www.youtube.com/watch?v=mmXkY5v-yMY


#marzenia

Zaloguj się aby komentować

K⁎⁎wa co za czasy. W sobote mam wesele nie mam spodni. W galerii w reserved jest kolejka do przebieralni bo faceci okupują przebieralnie od 20 minut. Aż baby im towarzyszace stękają żeby szli. Kiedyś było odwrotnie.


W tym czasie dzieląc na zmianę 1 przebieralnie z innymi dwoma chlopami, przymierzyłem 3 pary spodni, napisałem posta.


#kurwacozaczasy

Zaloguj się aby komentować

Mam pytanie do rodziców bombelków - 4 lata wzwyż. Czy istnieje coś co nie jest wózkiem-spacerówką, a nadaje się na długie spacery, gdy bombelek lat 4 nie zechce już spacerować? Szukam pomysłu w co zapakować zmęczone dziecko podczas zwiedzania. Może macie jakieś doświadczenia?


#kiciochpyta #bombelki

Zaloguj się aby komentować

Polskie państwo wreszcie rozwiązuje najważniejsze problemy trapiące Polaków. Teraz Konfederusja nie ma szans dojść do władzy! Juhu!


#niesmiesznewhuj #polityka

b933784a-a941-4667-a6b3-334190e80bd0

Zaloguj się aby komentować

Czy jest życie poza IT? Ostatnio rozważam temat zaczęcia zawodowo czegoś nowego, jak najdalej od IT i wszystkiego co powiązane. Powoli czuje się wypalony zawodowo.


Przejrzałem oferty pracy, rozważałem też różne własne "biznesy" i co? I nie mam pojęcia co 40 latek może w życiu robić do "starości" lub emerytury.


Oferty pracy to głównie sprzedaż, której nie cierpię. Już wolałbym mieć swój sklep lub coś sprzedawać na własny rachunek, ale to już wole IT


Moje zainteresowania to jazda rowerem i podróże. Ostatnio też napisałem książkę - jak pamiacie może. Ale nie oszukujmy się, żadne z tego nie da porównywalnych zarobków do IT, albo chociaż życia nie w biedzie


Co 40-letni mąż i ojciec może robić bez wyjeżdżania do wielkiego miasta typu Warszawa i harowania w korpo? Jest coś zwykłego, średniego, noramalnego za w miarę normalną kasę? Typu kierownik, menadżer, dyrektor, ekspert... no nie wiem.


Chciałbym coś zmienić, ale kompletnie nie wiem jak się za to zabrać.


#praca #kiciochpyta

rozwiązywanie problemów w domu - stolarstwo, hydraulika, kominiarstwo, remonty, ogrodnictwo - wszędzie pełno zleceń, kasa dobra/bardzo dobra, pracujesz ile chcesz i za ile chcesz, względnie łatwo się nauczyć, a nawet jak nie umiesz to mało kto zauważy od razu

Zaloguj się aby komentować

Dziś w Biedronce przede mną jakiś facet kupował dużą wódę za 15 zł (Barmańska). Dla mnie to chore, że można mocny alkohol kupić za taką cenę. Powinno być u nas tak, że wóda jest minimum 0,7 l i państwo zabiera minimum 10 zł za każde 100 g wódy.


#alkoholizm

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio odświeżam swoje ulubione gry - CyberPunk2077, Wiedźmin 3, Assassin's Creed Odyssey - i zanim zagrałem to patrzyłem jakie mody są, by coś sobie urozmaicić. I w każdym - w topce najpopularnijeszych modów są te, które powodują że postacie są nagie XD. Ja nie wiem po co tym graczom taki dodatek.


Może tu ktoś jest, kto gra w to co ja i instalował te mody i mi powie po co. Do fapu?


#gry

@tosiu

Bo można? Bo pewnie niektóre cutscenki są przekomiczne?


Tylko zgaduje, praktycznie nie używam modów estetycznych, a już na pewno nie na nagość... Chociaż Lune w E33 by kusiło, nie powiem xD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W życiu schudłem już może z 5 razy i potem przytyłem z powrotem a zatem jestem ekspertem w tej dziedzinie.


Jeżeli też jesteście w okolicach 40 l. i uważacie, że nie ma dla Was szans na schudnięcie, to powiem Wam, że jest. A oto dowody i zarazem life hacki.


1. Bieganie - wiadomo, najgorzej jest zacząć. A jak już zaczniecie, to pierdolicie ten interes i to szybko, bo ciężko, nogi bolą, pot po d⁎⁎ie spływa, kołatanie serca. Pro tip? Zostaw sobie niedosyt. Jest taki plan w necie gdzieś na stronie o bieganiu - nazywa się Bieganie na odchudzanie. Jest perfekcykny bo tak lamerski, że po każdym treningu jest niedosyt. I o to chodzi. Biegajcie tym planem, tempem takik by spokojnie rozmawiać, a szybko się wkręcicie.


2. Jedzenie - tu jest największy problem. Już od dawna nie jemy tylko z głodu. Więc po co? Zajadamy emocje. Dlatego jeżeli nie ustalisz - w jakiej sytuacji zajadasz emocje (zapewne stres) to niewiele diety Ci pomogą. A gdy już ustalisz, to będziesz w stanie to kontrolować. Oczywiście zmiana jedzenia na palenie szlugów w naszym wieku może być zabójcze. Dlatego najlepiej zacząć biegać


3. Niejedzenie - brak jedzenia jest równie ważny jak jedzenie. Makrofagia w naszym wieku działa cuda. 16 godzin bez jedzenia każdego dnia, przez kilka miesięcy, zeżre tyle martwych komórek, stanów zapalnych, innych syfów, że organizm nabierze mnóstwo energii. Wystarczy jeść małe posiłki o 10.00, 12.00, 14.00, 16.00, 18.00 albo średnie o 10.00, 14.00, 18.00 i będzie git.


- Ważne jest, by każdy posiłek zawierał warzywa.

- Ważne jest, by nie jeść gotowych posilków ze sklepu / diety pudełkowej tylko przygotowywać własne

- Ważne by nie jeść słodyczy i nie pić alko. Twarde zero dla obu da sukces.

- Najważniejsze to codzienne piciu - butelka 1,5 l wody dziennie + płyny w jedzeniu, herbatki, kawki.


#dieta #bieganie #hejto40plus #hejto30plus

@tosiu 5 razy i ekspert, powiadasz? Ja schudłem z 10+ razy. Pierwszy raz z sukcesem zaliczyłem dietę w wieku 12 lat (obóz odchudzający - kiedyś muszę to opisać xD), a na pewno nie jestem ekspertem, bo ekspertów nie ma.


Czynników jest w ch... dużo i u jednego działa jedno, u drugiego drugie. Ogólne zasady (żryj mniej, ujemny bilans kaloryczny, włącz ruch i uważaj na jojo) są znane wszystkim, ale wdrożenie to inna sprawa, bo kluczowe znaczenie ma psychologia, a takie rady z netu w zderzeniu z psychologią odchudzania to se mogą fikołki porobić.


No i ten urban legend o autofagii z punktu 3. Wiele osób o tym gada - ale żadne badania tego nie potwierdziły. Póki co nie ma żadnych naukowych podstaw, żeby o tym mówić, poza chłopskim rozumem oczywiście.


Generalnie graty z sukcesu - widziałem kaloryfer, serio mega efekt, ale nie rób z siebie eksperta, bo: a) to co zadziałało u ciebie, nie musi zadziałać u innych, b) raz grubas, zawsze grubas - nie takich kozaków jojo łapało, a najbardziej zdradliwy jest brak pokory.

@tosiu zacząłem biegać i jeździć rowerem, można powiedzieć że pokochałem sport i nie myślę o sobie "jestem grubasem" tylko wiem, że jestem sportowcem i mam cele rozpisane już na lata.

Do tego wiem, kiedy jadłem kompulsywne i wiem już czemu.

Zakręciłem się na punkcie żywienia.

Rzuciłem alkohol.


I jestem upartym poooojebem. Nie wiem czy jest to drugi taki zawzięty. A mój największy wróg to byłem ja, aż siebie pokochałem w końcu po 35 latach życia. I skoro się kocham to muszę o siebie dbać.


No i zbadałem testosteron jakieś dziesięć lat za późno.

Zaloguj się aby komentować

W poniedziałek umówiłem się z klientem u niego w biurze. Strasznie się boję podjechać nowym samochodem żeby nie pomyślał że kupiłem to za jego


#niesmieszne

@tosiu Hehe, mu kumpel właściciel firmy budowlanej ma 2 auta. Jedno ładne do jeżdżenia i drugie szrot na spotkania z klientami żeby ich nie denerwować.

Zaloguj się aby komentować

Muszę przyznać, że nie rozumiem hejtu na żonkę tego Sławosza całego. Córka z domu milionerów zamiast być bananowym dzieckiem wykorzystała swoje zasoby, by pomagać innym i to ma jaką skalę! Teraz jest posłanką, bo przy jej możliwościach dostanie się do parlamentu to pestka. No i jeszcze jakby było mało, to żona polskiego astronauty, który właśnie jest w kosmosie.


Dlaczego w Polsce nie podziwia się takich ludzi tylko się ich opluwa? Bo jeszcze rozumiem plucie na Solorza i innych dorobkiewiczów lat. 90. Ale taka Wiśniewska ze swoją przeszłością naprawdę jest godna podziwu. Albo taka Kasia Tusk. Na swoim pomyśle zbiła tyle hajsu, że chyba nawet jej stary - król Europy i dwukrotny premier tyle nie ma.


#przemysleniazdupy

@tosiu mnie tam abrdziej rozwala ten hype - 2 polak w kosmosie - slawosz uznanski-wysniewski II jak JP2 XD

Po prostu wystarczyla by informacja 1x ze leci, 1x ze przelozony lot, 1x ze leci a nie rozkmina codziennie w wiadomosciach i analiza jego kalu XD

Do tego te wywiady z zona - jak sie czuje przed wylotem, odlotem, przylotem, przelotem, jak wytrzyma 2 tygodnie, czy zesra nie na brazowa czy na czarno XD


Kierowca tira tez jedzie w trase na tydzien czy 2 i nikt nie pyta MADKI polki jak to zniesie

Ja się tam nikim nie interesuję i mam spokojniejszą łepetyne. Każdy ma swoją drogę do przejścia. Może w poprzednim wcieleniu była biedna, więc teraz udało jej się zaznać dobrobytu. Niech se ma. Ja mam figurkę funko pop z Entem i dwoma hobbitami i jestem bardzo szczęśliwa. ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯

@tosiu bo Polak musi pluć na kogoś komu się udało. Mamy to wytrenowane przez dekady zaborów i komunizmu. Jak ktoś odniósł sukces to na pewno imperialista, menda, złodziej i ogólnie trzeba donieść.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Mam pytanie do znawców. Czy Izrael przedstawił jakieś wiarygodne dowody, że Iran planował na nich atak w bliskiej określonej przyszłości i że mają lub by mieli niedługo nuki - czy mamy wierzyć na słowo?


Pytam poważnie, bo umknęło mi to, co się wydarzyło pomiędzy tym co Iran miał do tej pory, a ma teraz - co doprowadziło do ataku.


#wojna #geopolityka

Przypominam że Iran od rewolucji islamskiej powtarza ustami swoich przywódców że państwo Izrael musi zniknąć z mapy świata.

A kilkanaście - kilkadziesiąt tysięcy wirówek to nie przelewki. Dwie kopalnie rudy uranu też mają. Rozwinięta balistyka. Bomba była kwestią czasu. Uderzenie prewencyjne.

Dla żydków to takie być lub może nie być.

Zaloguj się aby komentować