Piękny przykład nowoczesności w służbie tradycji — w Chinach od 2-3lat powstają aplikacje pozwalające rodzicom na znalezienie wymarzonego partnera/ki dla swoich dzieci. W przeciwieństwie do normalnych aplikacji randkowych, tutaj od samego początku większą rolę przykłada się do wykształcenia czy sytuacji finansowej potencjalnego kandydata/ki.
W Chinach liczba małżeństw w zeszłym roku spadła do najniższego poziomu od prawie 30 lat , z czego w ostatnich latach ten spadek jest bardzo gwałtowny (w 2013 roku było 13,5 mln małżeństw, w 2022 już tylko 6,8 mln). Według sondy wykonanej w 2021 roku na osobach w wieku 18-26 lat, 44% kobiet i 25% mężczyzn w miastach nie planuje zawiązać małżeństwa . To jest bardzo nie w smak dla rodziców takich dzieci, dla których często to jest jedyna szansa na przedłużenie rodu (zgodnie z obowiązującą do 2015 roku polityką jednego dziecka), więc na rozmaite sposoby starają się wydać swoje dzieci do ślubu.
Screen z tego typu aplikacji — na górze: kobieta, rok urodzenia 1988, zamieszkała w Shenzhen, wykształcenie licencjat, wysokość 1,72m, dochód 8000-12000, potem krótka informacja o rodzinie i czego potrzebują rodzice od związku oraz zdjęcia, na dole analogicznie mężczyzna.
I jeszcze na podsumowanie wczorajszego dnia pogodowego — sumy opadów z IMGW, opracowane przez Polskich Łowców Burz. Sumy nie przekroczyły 100mm w ciągu 24h, natomiast było kilka regionów z bardzo intensywnymi opadami, przez co na kilkunastu stacjach hydrologicznych na rzekach pojawiły się stany ostrzegawcze i alarmowe . Kujawy jak zwykle suche, chociaż tym razem to dobra wiadomość
@bojowonastawionaowca Przeprowadziłem się rok temu z Olsztyna do Bydgoszczy i mam właśnie wrażenie, że tutaj pada o wiele mniej niż w warmińsko- mazurskim.
W związku z tym, że szykuje się chłodniejszy okres lata, to żeby zapobiec narzekaniom typu "gdzie to lato", "kiedyś to były lata, teraz już nie ma lat", "hehe, no i gdzie to ocieplenie klimatu" (pomijam, że najpierw warto się doedukować na temat różnić między pogodą a klimatem), to — niespodzianka, szok i niedowierzanie — temperatura powietrza co roku na przełomie lipca i sierpnia spada poniżej 20 stopni Celsjusza. Czasem jest to odrobinę poniżej, a czasem, tak jak prawdopodobnie w tym roku, spada nawet w okolice 15 stopni. Po prostu ma to związek z cyrkulacją powietrza w Europie i tym, że na przykład nad Polską przechodzi niż genueński, co ma miejsce obecnie.
Żeby nie był gołosłownym, przejrzałem meteorologiczną bazę danych OGIMET dla końcówki lipca i początku sierpnia dla stacji meteorologicznej Warszawa-Okęcie. Tak, ja wiem, stolicocentryzm. Jeśli na Podlasiu bądź Dolnym Śląsku zanotowałeś/aś w swoim dzienniku więcej/mniej zimnych dni, no to bardzo mi przykro. Skupiam się na tych większych ochłodzeniach, bo gdybym miał wypisywać wszystkie daty z maksymalną temperaturą mniejszą niż 20 stopni, to by to potrwało zdecydowanie za długo.
Do rzeczy, od lat najświeższych do początku XXI wieku:
Jak widać, średnio co 2 lata do Polski przychodzi mocniejsze i kilkudniowe ochłodzenie, zdecydowanie najczęściej w pierwszej połowie sierpnia (na ciebie patrzę 11.08). Mam nadzieję, że będziecie pamiętać o tym wpisie w kolejnych dniach, a także jak w przyszłym roku bądź za dwa lata na początku sierpnia ponownie przyjdzie mocniejsze ochłodzenie w środku lata
@bojowonastawionaowca w zachodniopomorskiem to sumarycznie może z tydzień był temperatury powyżej 25 stopni, a ty mi piszesz o okazjonalnym spadaniu poniżej 20 xP
@bojowonastawionaowca możesz sobie oprawić te statystyki w ramkę i powiesić nad łóżkiem. Ocieplenie xd Nawet jeśli będziemy mieli latem +30 a zimą +10 to same plusy. Mniej opału trzeba kupić, mniej CO2 wydostawać się będzie do atmosfery. Jak słyszę to skomlenie o klimat to bierze mnie żałość. Idźcie się wszyscy przykleić do jakiejś ulicy.
W ciągu 24h w Słowenii (m.in. Ljubljanie) spadło około 200mm deszczu — to niemalże taka wartość, jaka spada tam zwykle w ciągu miesiąca czy dwóch (albo taka, która w centralnej Polsce spada w ciągu połowy roku)
Kenia jest gotowa objąć dowodzenia nad międzynarodowymi siłami bezpieczeństwa, mającymi zaprowadzić porządek w niemalże podporządkowanym przez przestępców Haiti. Państwo to pozytywnie zareagowało na apel Sekretarza generalnego ONZ z lipca i ma zamiar wesprzeć haitańską policję siłą około tysiąca policjantów. Do Kenii póki co dołączyły się również Bahamy z siłą około 150 policjantów
Pierwsza prośba o wsparcie tego karaibskiego państwa pojawiła się w listopadzie zeszłego roku, kiedy to premier Haiti Ariel Henry oraz 18 członków jego rządu poprosiło o międzynarodową pomoc w pokonaniu gangów i protestów paraliżujących państwo. W zeszłym roku zorganizowane grupy przestępcze między innymi zablokowały dostęp do głównego terminala paliwowego. Do tego na ulicę największych miast wyszli obywatele Haiti, sprzeciwiający się rosnącym cenom paliw, po tym, jak premier wycofał dotowanie cen paliw. Od tego czasu przez ponad 9 miesięcy apele o pomoc były niewysłuchane.
Skąd mogły wynikać problemy ze zorganizowaniem pomocy? Stąd, że były obawy — wznoszone głównie przez przeciwników obecnego premiera Haiti — o użycie zewnętrznych sił do utrzymania się Ariela Henry'ego u władzy po tym, jak sam przejął pełnię władzy. Nastąpiło to po zabójstwie prezydenta tego kraju w lipcu 2021 roku (w Haiti władza wykonawcza jest podzielona między premiera i prezydenta) i od tego czasu Henry odmawia rozpisania nowych wyborów, przynajmniej dopóki sytuacja nie ulegnie uspokojeniu.
Co więcej, do takiej pomocy nie zachęcała również przeszłość Haiti, jako że w ostatnim ponad stuleciu Haiti doczekało się trzech zewnętrznych interwencji, którymi najczęściej przewodziły USA: w latach 1914-1934 (będąca de facto okupacją państwa), 1994-2000 (operacja Przywrócić Demokrację, w której brał udział m.in. Polski Kontyngent Wojskowy na Haiti) oraz 2004-2017 (naznaczona oskarżeniami o napaści seksualne i przywleczenie cholery do największej rzeki kraju).
Nie pomaga też fatalna sytuacja ekonomiczna i humanitarna. Około połowa kraju żyje za mniej niż 2 USD dziennie, podobna liczba mieszkańców potrzebuje pomocy humanitarnej. Wspomnieć można jeszcze o tragicznym trzęsieniu ziemi z 2010 roku i epidemii cholery, mającej miejsce kilka miesięcy później.
Z kolei w Peru odnaleziono szczątki być może największego zwierzaka w historii Ziemii — wieloryb nazwany Perucetus colossus żyjący 38-40 mln lat temu mógł osiągać do 20 metrów długości i mógł ważyć do 340 ton.
Dla porównania największy znany płetwal błękitny, uważany do tej pory za największe zwierzę na świecie, osiągnął około 190 ton, choć był o ponad połowę dłuższy od Perucetusa. Z kolei najcięższy znany dinozaur, Argentinosaurus, ważył około 76 ton.
Szczątki składały się z 13 kręgów, 4 żeber i jednej kości biodrowej — sama masa całego szkieletu mogła ważyć między 5 a 8 ton.
@bojowonastawionaowca Taguj #paleontologia , nie archeologia Jeśli wykopano skamieniałe szczątki zwierząt lub roślin, bez śladów obecności człowieka -> paleontologia. Jeśli wykopano coś związanego z człowiekiem i jego działalnością -> archeologia.
W Kanadzie odkryto najstarszy znany gatunek pływającej meduzy, skamieliny znaleziono w łupkach z Burgess (prowincja Kolumbia Brytyjska) pochodzących sprzed około 500 mln lat. Nowoodkryty gatunek nazwano Burgessomedusa phasmiformis, mógł osiągać do 20 cm wysokości i miał około 90 macek pozwalających łapać sporej wielkości ofiary. Odkrycie zostało dokonane na podstawie 182 wyjątkowo dobrze zachowanych skamieniałości
Użytkownicy poniżej 8 roku życia mieliby możliwość korzystania z internetu na smartfonie jedynie przez 8 minut dziennie, następnie w granicach 8-16 lat limit wzrósłby do 1 godziny dziennie, po czym do 18 roku życia już do 2 godzin dziennie. Jednocześnie umożliwiona byłaby furtka dla rodziców, by z tych limitów zrezygnować.
Byłby to kolejny krok chińskich władz w kierunku "właściwego" wychowania najmłodszych obywateli Chin. Do tej pory komunistyczne władze m.in:
ograniczyły możliwość grania przez nieletnich na wszelkiego rodzaju sprzętach elektronicznych do maksymalnie 3h w tygodniu (20-21 w piątki, soboty i niedziele, a także w nieliczne święta)
wymogły na firmach technologicznych (takich jak Bilibili, Kuaishou czy ByteDance) stworzenie możliwości ograniczania czasu korzystania z mediów społecznościowych przez nieletnich
wymusiły na Douyinie (chińskim odpowiedniku TikToka) ograniczenie przesiadywania na nim przez nastolatków do maksymalnie 40 minut dziennie
ograniczyły nieletnim możliwość dawania napiwków livestreamerom
ograniczają dostępność gier komputerowych pokazujących na przykład przemoc poprzez blokowanie ich rejestracji
Pomysł ten nie został jeszcze uchwalony, ale nie ulega wątpliwościom, że finalnie zostanie wprowadzony w życie.
"Niespodzianką" jest fakt, że młodzi ludzie w Chinach nie reagują na tego typu pomysły najlepiej — czego oznaką jest chociażby popularnośc ruchów "lying flat" czy najnowszy fenomen "Four Won’t Youth" (won’t date, won’t marry, won’t buy a home, and won’t have kids). Do tego dochodzą bardzo duże wyzwania edukacyjne (egzamin gaokao), presja ze strony rodziców by ich jedynaki osiągnęły jak najlepszą przyszłość oraz rosnące bezrobocie u najmłodszych osób w wieku produkcyjnym (sięgające 25%, choć pojawiają się informacje, że faktycznie może sięgać nawet 50%). Nie więc dziwnego, że według przeprowadzonej przez chiński urząd ankiety, blisko 25% mieszkańców Chin w wieku 18-24 lata jest zagrożona depresją i innymi problemami psychicznymi.
@bojowonastawionaowca W sumie ciekaw jestem jak im to wyjdzie na dluzsza mete. Moim zdaniem dzieci za dlugo przesiaduja w socialach, ale czy da sie to powstrzymac ustawa? Zobaczymy.
Po 18stce pewnie będą jak psy spuszczone ze smyczy
Sytuacja na chińskim rynku nieruchomości jest bardzo niejednolita — z jednej strony mamy największe miasta takie jak Pekin czy Szanghaj, gdzie ceny nieruchomości wciąż są bardzo wysokie, a popyt zdecydowanie przewyższa podaż. A z drugiej strony mamy miasta z tak zwanego tier 3 czy tier 4, które są zawalone nieruchomościami budowanymi w okresie, kiedy chińskie władze (zarówno centralne jak i lokalne) bardzo mocno wspierały sektor budowlany, by wzmacniać rozwój swojej gospodarki (oczywiście na kredyt). Stąd znane powszechnie tak zwane miasta-widmo, których populacja jest zaledwie marnym procentem możliwości, patrząc na zasób mieszkalny.
Ale miasta-widma to nie jedyne ciekawostki dotyczące tamtejszego rynku nieruchomości, czasem można trafić na taką promocję jaka jest widoczna na zdjęciu, dotyczącą mieszkania dwupiętrowego: "kup jedno piętro, drugie dostaniesz gratis". Skąd aż takie promocje? Otóż według szacunków przy obecnym popycie potrzeba by było 13 lat takich jak poprzedni rok, żeby wszystkie mieszkania w niespełna 850-tysięcznym mieście zostały sprzedane. Tak więc mimo takiej okazji, szanse na sprzedaż mieszkania i tak są marne.
Niech wyślą do Polski. Oglądam kanał paru kolesi co tam mieszka. Budowy zwiększaja GDP, jest praca, kasa leci. Dobrze to wszystko wygląda. Problem taki, że kasa się kończy, a inwestycje sie nie zwracają i zaczyna to przypominać efekt domino tam.
Uber w końcu wyszedł na zielono — w końcu, bo w Q2 2023 zanotował 326 mln USD zysku operacyjnego i jest to pierwszy w historii (od momentu publikowania raportów) firmy kwartał z zyskiem operacyjnym. Do tej pory od 2014 roku łącznie zanotował 31,5 mld USD strat operacyjnych xD
Chyba nie doczytaliscie komentarza xd przecież napisałem że są podobne firmy... Chodzi o to że dajemy zarabiać zagranicznym korporacjom które transferują zyski za granicę mimo że można by stworzyć lokalna alternatywę i szczerze wątpię że są to aż tak ciężkie do realizacji przedsięwzięcia
O ile problemu z tym, że śmigłowiec nie został zestrzelony, nie mam, bo być może takie były ustalenia NATO, żeby nie eskalować — nie znam, nie wypowiadam się o tych ustaleniach, to:
cała retoryka jak to Polska jest twarda i potężna została rozbrojona najpierw przez zabłąkaną rakietę, która wylądowała pod Bydgoszczą, a teraz przez 2 śmigłowce przelatujące nad granicą, o której PiS od jakichś ponad 2 lat bije pianę i się chwali jak to ona nie jest strzeżona — żałosne. Błaszczak do dymisji natychmiast i mam nadzieję, że opozycja będzie to grillowała, bo takie zadufanie w swoje możliwości to faktyczne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa, większe niż jakiekolwiek możliwe działania zza wschodniej granicy.
przypadek rakiety to pokazał, a śmigłowce potwierdziły — PiS rozmontował (bądź nie zorganizował) procedury dotyczące jakichkolwiek incydentów. Przynajmniej kilkugodzinna przerwa między doniesieniami medialnymi o przekroczeniu granicy przez śmigłowce a oficjalnym potwierdzeniem? IMO oczywiste skąd to się wzięło — z kompletnej centralizacji przekazu w wymiarze obrony państwa. Wojskowi po prostu wahają się, czy coś powinni przekazać wyżej, czy nie, bo cała narracja nie jest podporządkowana dobru państwa, a dobru partii — tak jak w przypadku rakiety pod Bydgoszczą, jeśli podejmą i opublikują decyzję niekorzystną dla partii, to będzie ich czekać totalny atak propagandowy partii. A w czasie tych paru godzin oczywiście dzielni bojownicy partii w internecie wyśmiewali tezę o naruszeniu przestrzeni, po potwierdzeniu tego nagle ucichli.
Co dalej? Naprawdę nie trzeba sobie wyobrażać dużo — czy jeśli jakieś grupki z Grupy Wagnera faktycznie chciałyby przekroczyć granicę, to też z informacją o tym będą czekać kilka godzin, w czasie którym tacy bojownicy mogliby już być pod Warszawą czy gdziekolwiek indziej? Znowu, totalna kompromitacja, która niestety mnie nie dziwi — bo PiS stosuje centralne zarządzanie państwem z jakichś lat 80. czy 90., zamiast umożliwić podejmowanie decyzji w sposób decentralizowany na podstawie procedur z szybkim przepływem informacji. Bo naprawdę nie byliśmy przygotowani na naruszenie przestrzeni powietrznej przez śmigłowce, patrząc na przykład wojny w Ukrainie? Naprawdę? Jak ktoś by w to mógł uwierzyć?
Takie życie — sprzęt, choćby nie wiem jak znakomity by nie był, tak nie załata niekompetencji przede wszystkim cywilnego (i być może wojskowego) kierownictwa. Przykład? Wojna w Jemenie, gdzie dysponująca znaczną przewagą technologiczną Arabia Saudyjska nie może sobie poradzić z Huti. A PiS, choćby nie wiem ile pieniędzy zamierzał inwestować w wojsko i się tym chwalić, niestety sprowadza niekompetencję na zupełnie nowy, nieznany wcześniej poziom. I to jest największa tragedia w tym wszystkim, a nie samo naruszenie przestrzeni powietrznej przez śmigłowce.
Edit moderatorski: powyższy tekst jest wyłącznie moją opinią, a nie kogokolwiek z administracji Hejto. Zrzekam się również pod moim tekstem moderowania komentarzy, żeby nie być sędzią we własnej sprawie i nie zabijać dyskusji.
@bojowonastawionaowca Panie admin,ja wiem że Pan się śmieje z tego oto szura który ci odpisuje,ale radzę to przeczytać:
Błaszczak do dymisji natychmiast i mam nadzieję, że opozycja będzie to grillowała, bo takie zadufanie w swoje możliwości to faktyczne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa, większe niż jakiekolwiek możliwe działania zza wschodniej granicy.
I co ci da teraz dymisja Płaszczaka ? Wysłaliśmy w cholerę sprzętu na Ukrainę,na nowy mamy dopiero długi i zamówienia, jesteśmy potencjalnie na skraju wojny - z opuszczonymi portkami i gołą wypiętą d⁎⁎ą. Udawanie,że nic się nie stało to w tej sytuacji rozpaczliwe - ba,rozpaczliwie głupie - ale i najrozsądniejsze rozwiązanie z dostępnych niestety.
Oby było lepiej niż ja piszę i ty piszesz,ale tu jedna dymisja już nic nie da. Nawet na walkę z upolitycznieniem armii trochę za późno. Jeśli jest tak źle (albo tak dobrze) jak zakłada odpowiadający ci szur mamy już tylko dni albo tygodnie do mniejszego lub większego zamieszania na naszym podwórku.Tu trzeba - i za to to mnie możesz zbanować jak ci nie spasuje ale trudno,jestem szczery - policzyć siły i środki i w razie czego przestać chojrakować jeśli środków jest za mało. Tego jednak już nikt nie zrobi. Więc zmierzamy potencjalnie ku przepaści. Zwłaszcza,że kierujący tym krajem uważają,że przepaść może nie będzie taka straszna i pozwoli odsunąć rzecz dużo straszniejszą i pewniejszą dla nich - perspektywę przegranych wyborów.
Co dalej? Naprawdę nie trzeba sobie wyobrażać dużo — czy jeśli jakieś grupki z Grupy Wagnera faktycznie chciałyby przekroczyć granicę, to też z informacją o tym będą czekać kilka godzin, w czasie którym tacy bojownicy mogliby już być pod Warszawą czy gdziekolwiek indziej?
Przynajmniej nie będzie paniki,niepotrzebnego skazanego znowu na klęskę oporu - szybko pójdzie. Wiem jak to brzmi i wiem jak cię to wkurzy - ale jeżeli jest tak źle jak zakładam to nasza armia będzie miała problem i z wagnerowcami więc z tej perspektywy atak takich wagnerowców biorących rząd i prezydenta z marszu i z zaskoczenia do niewoli brzmi lepiej jak długa krwawa wojna,zniszczona infrastruktura i rzeź jak na ukrainie. "Opcja czeska" - to trochę niezgodne z naszym Polskim mentalem, ale jednak...
Tu są wieloletnie zaniedbania,wieloletni bezkarny sabotaż - każdy kto czytał raporty fundacji Ad Arma od dawna to wie.
I oczywiście boleję nad tym,że możemy przez nie nawet stracić niepodległość - ale winni tego wszystkiego powinni ponieść surowe konsekwencje. Które tak się składa,że w razie szybkiej kompromitującej porażki - prawdopodobnie poniosą.
Tego się osobiście nie spodziewałem, chociaż plotki o tym od paru dni pojawiły się w paru miejscach — chiński minister spraw zagranicznych Qin Gang został odwołany ze swojego stanowiska. Stało się to po 29 dniach jego nieobecności w życiu publicznym, podczas których ominął m.in. szczyt ASEAN. Jasne, w Chinach też jest okres wakacyjny i zazwyczaj nieco spokojniejszy pod względem politycznym, ale taka długa nieobecność nie sprzyjała chińskiej dyplomacji (która wciąż wraca do życia po 2,5-letniej nieobecności wywołanej pandemią koronawirusa, kiedy to chińscy oficjele nie ruszali się z Chin), szczególnie w momencie zaostrzania się rywalizacji amerykańsko-chińskiej.
Kim był Qin Gang?
56-latek był jednym z najmłodszych ministrów spraw zagranicznych w historii Chin, objął to stanowisko w styczniu tego roku (timing tej decyzji był dosyć niespodziewany, biorąc pod uwagę, że przetasowania w rządzie oczekiwane były w marcu, kiedy tworzony był nowy rząd Li Qianga). Oczywiście, to nie jest tak, że wpływ na tę decyzję miał ktokolwiek inny niż Xi Jinping, który dzierży pełnię władzy w Chinach, w związku z czym Qin Gang zdecydowanie zaskarbił sobie jego przychylność swoją wcześniejszą karierą. Była ona symptomatyczna, biorąc pod uwagę sytuację międzynarodową, albowiem przez ponad 1,5 był ambasadorem Chin w USA, czyli w najważniejszym obecnie dla Chin miejscu. To go naturalnie predysponowało do roli najważniejszego chińskiego dyplomaty. Trudno jego sposób polityki określić jako coś wyjątkowego, był dobrym wykonawcą rozkazów — kiedy chińska dyplomacja potrzebowała "wolf warriorów" i trzeba było być agresywniejszy wobec USA, taką taktykę przyjmował. Kiedy potrzeba było przyłagodzić i pokazać się z milszej strony — żaden problem, na przykład przez złożenie życzeń na meczu NBA z okazji chińskiego nowego roku. Jego nowe stanowisko nie zwiastowało dużych zmian, lecz po prostu solidne wykonywanie rozkazów Xi Jinpinga.
Co się działo w ciągu ostatniego miesiąca?
Odpowiedzieć na to pytanie można w najprostszy sposób: nic. Ostatni raz Qin Gang pokazał się publicznie 25 czerwca podczas spotkania z oficjelami z Rosji, Wietnamu i Sri Lanki. Od tego czasu nie doszło m.in. do spotkania z najwyższym dyplomatą Unii Europejskiej, Josepem Borrellem (odwołane na 2 dni przed przyjazdem), nie było go również podczas przyjazdu amerykańskich sekretarzy skarbu i klimatu, zabrakło go także podczas szczytu ASEANu, gdzie oficjalnym powodem były "kwestie zdrowotne", a zastępował go jego poprzednik, Wang Yi. Chińskie władze nie informowały w żaden wystarczający sposób czy i kiedy Qin Gang ponownie pojawi się publicznie. Taka nieobecność najwyższego stopniem dyplomaty musiała budzić zaniepokojenie i kontrowersje, jako że wstrzymywała jakiekolwiek wysokie spotkania międzynarodowe, natomiast wszystko zamykało się w przestrzeni plotek i niedopowiedzeń. Czytałem m.in. doniesienia o romansie z prezenterką telewizyjną, że za jakieś nieokreślone winy po prostu "zniknął", podobnie jak to w poprzednich latach miało miejsce z różnymi wysokimi oficjelami i osobami publicznymi (wymienić można m.in. Hu JIntao (były przywódca Chin), Meng Hongweia (były szef Interpolu) czy Peng Shuai (tenisistka). Czasem na powierzchnię wypływali (w więzieniu bądź z publicznym przyznaniem się do winy), czasem nie — ot, po prostu Chiny, nie ma co zadawać pytań. Nieco mówiące była również cenzura w chińskim internecie zapytań o los tego ważnego państwowego urzędnika.
Pierwszy sygnał o zmianie i faktyczna zmiana
Pierwszy sygnał o potencjalnej zmianie personalnej pojawił się... wczoraj. Bo to wczoraj w komunikacie Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin pojawiła się informacja o zwołaniu nagłej sesji na dzień kolejny (czyli dziś), w ramach której jedynymi punktami agendy miały być draft poprawki do prawa karnego oraz "lista mianowań i odwołań", która najprawdopodobniej była najważniejszym powodem nagłości (ta poprawka może być tylko przykrywką, tak się zdarzało w przeszłości). Nagłe sesje się zdarzały już w przeszłości, wzmianki o zmianach personalnych również, ale niezmiernie rzadko z wyprzedzeniem zaledwie 1-dniowym - zazwyczaj jest to regulaminowe 7 dni wyprzedzenia. Stąd można było wywnioskować, że to właśnie zmiany Qin Ganga może dotyczyć to spotkanie. Świetnie wypunktował to znakomity NPC Observer . I to stało się dziś faktem o 15 czasu lokalnego (o 9 naszego czasu).
Chińska agencja Xinhua dała komunikat podsumowujący sesję, gdzie przegłosowanie zmiany ministra było jedynie jednozdaniową wzmianką, zastąpił go poprzedni minister Wang Yi. Żadnego wytłumaczenia czy powodu nie podano. I prawdopodobnie go nie poznamy, miejmy nadzieję, że sam Qin Gang się kiedyś pojawi. Niemniej to duży personalny cios dla samego Xi Jinpinga, że jego podopieczny i protegowany tak szybko okazał się być niezdolny do obejmowania swojej funkcji. Czy to zmieni w jakiś sposób jak jest prowadzona chińska dyplomacja? Nie, tak jak napisałem wcześniej, chiński MSZ jest jedynie wykonawcą rozkazów Xi Jinpinga, może ewentualnie ucierpieć kontakt między Chinami a USA (ale on i tak w ostatnich latach jest zły, nie ma się co oszukiwać).
Tak więc zmiana w zasadzie nic nie znaczy. Więc po co się produkowałem? Żeby pokazać chociaż nieco jak wygląda chiński sposób sprawowania władzy od wewnątrz, który dla mnie osobiście jest fascynujący Ot, takie przyjemne spędzenie popołudnia
@bojowonastawionaowca patrząc na sposób działania Chin jako państwa też skłaniam się ku opinii, że coś przeskrobał. Swoją drogą w dużej mierze Zachód wyhodował tego węża sam przyjmując Chiny do WTO. Potem outsourcing produkcji, konsekwencje ekonomiczne w EU i USA... Cóż.
Chiny pochwaliły się nowymi danymi za pierwszą połowę 2023 roku dotyczącymi infrastruktury służącej do ładowania samochodów elektrycznych.
Od stycznia do końca czerwca tego roku w Chinach pojawiło się 351 tys. nowych publicznych stacji ładowania oraz niemalże 1,1 mln prywatnych stacji. Oznacza to, że łącznie w Chinach jest ponad 6,6 mln stacji, co oznacza przyrost względem połowy zeszłego roku o niemalże 70%.
Dla porównania wg danych EV Readiness Index 2023 w Unii Europejskiej znajduje się obecnie około 620 tys. publicznych stacji ładowania. Tym samym w ciągu jednego roku w Chinach przybywa tyle publicznych stacji ładowania, co wszystkich dotychczasowo stworzonych publicznych stacji w całej Unii Europejskiej.
W ciągu pierwszych 6 miesięcy tego roku w Chinach sprzedano około 3,75 mln samochodów elektrycznych, co oznacza, że mniej więcej co 3 sprzedany samochód w Chinach był samochodem elektrycznym. Około połowa całego światowego popytu na samochody elektryczne skupia się właśnie w Chinach.
Do końca zeszłego roku chińskie władze zarówno dotowały, jak i udzielały ulg podatkowych na zakup samochodów elektrycznych, od tego roku funkcjonują już tylko ulgi podatkowe, niedawno przedłużone na kolejne 4 lata. Chiny wydadzą na ten cel więc dodatkowe 520 mld CNY (około 290 mld PLN)
@bojowonastawionaowca pozostaje pytanie na ile wiarygodne są doniesienia z Chin, i jak wypadają ich samochody elektryczne z samochodami innych producentów. Są 4 możliwe opcje:
Zrobili dużo dobrych samochodów
Zrobili mało dobrych samochodów
Zrobili mało słabych samochodów
Zrobili dużo słabych samochodów
Moim zdaniem najbardziej prawdopodobne jest 2 i 4, ale może kwestia tego że Chinom nie ufam bardziej niż Korei Płn. czy rosji
@atos czy ty naprawdę nie masz chociaż krzty godności, tylko stosujesz stare komunistyczne zagrywki i zaglądasz ludziom w przeszłość, żeby usiłować ich skompromitować? Pomyślisz chociaż raz, zanim coś bezmyślnie tu wkleisz? Dość już dziś Twoich manipulacji było, miarka się już naprawdę przebrała. Każdą taką wrzutkę będę kasował.
@atos, w mojej skromnej opinii, wykonywał pracę. Można mieć bezkrytyczne podejście do jakiegoś tematu, ale nawet niepłatny skurczybyk nie próbowałby chyba atakować ofiary tragedii w tak niski sposób.
Ok, mogę się mylić. Wolałbym nie - taki upadek to coś trudnego do uwierzenia.
@Macer, whataboutism level wykop. Mówimy o jednym, a Ty próbujesz na tym ugrać swoje anse do @wyrocznia. Dasz radę odpuścić?
Korzystając z letniej pogody, takiej wręcz portugalskiej, wróciłem do moich ulubionych portugalskich smakowitości, czyli pasteis de nata. Banalne do zrobienia, mniej więcej w godzinkę dwie porcje po 12 sztuk i mniej więcej w podobnym czasie od upieczenia zniknęły :D
@bojowonastawionaowca Bez przekroju to nie wiadomo czy się udało, tak jak ma być nie jest. Z wierzchu niedopieczone i przypomina nieudane brytyjskie wypieki pod namiotami. xD