Zdjęcie w tle

Spleen

Osobistość
  • 215wpisów
  • 454komentarzy

Nie mogę spać, bo mnie jetlag męczy, to popiszę trochę o moich obserwacjach dotyczących zarządzaniem ruchem pieszym w #japonia.


Akurat odwiedziłem Japonię podczas Golden Week - czyli takiej ichniejszej majówki, więc miałem okazję wpaść w kocioł największych tłumów.


KOLEJKI


Słynne ustawianie się w kolejce - jest stosowane i działa. Czy to na przystankach autobusowych, czy to w metrze, na ziemi są oznaczenia w którym miejscu należy się ustawiać, aby nie utrudniać wysiadania pasażerom opuszczającym pojazd oraz aby zachować prawidłową kolejność. Wiadomo, to także są ludzie i czasem zdarzy się, że ktoś zamotany próbuje się jakoś wcisnąć nieświadomie bądź świadomie, ale przeważnie się do tych zasad wszyscy stosują. Dzięki temu formują się eleganckie kolejki.


Dotyczy to także restauracji, kas biletowych przy atrakcjach turystycznych, wind, schodów ruchomych itp. Nie spotkałem się z motywem chaotycznego tłumu próbującego się wbić się w jakieś miejsce bez ładu i składu. Przed knajpami często są rozciągnięte taśmy, aby pokazać w jaki sposób należy uformować kolejkę. W porze lunchu lub około godziny 17 normalką jest, że trzeba swoje odczekać zanim wejdzie się do środka.


Oprócz samych instrukcji wizualnych, są często także głosowe, które dochodzą z głośnika lub z megafonu osoby nadzorującej porządek. I tak na przykład w tunelach przy stacjach metra, pojawiają się starsi panowie z megafonami i sterują potokiem ludzi. Powtarzają jak mantra by np. trzymać się lewej strony, że osoby przesiadające się na daną linię, proszę skręcić tutaj w prawo itp. Podobne osoby pojawiały się na dużych przejściach dla pieszych - pomimo tego, że są światła, to jeszcze stał pan który gestami rąk zatrzymywał osoby na chodniku i po zmianie na zielone dawał sygnał, że można na przejście wejść. Na lotnisku Narita przy wejściu do toalety leciał zapętlony komunikat z głośnika. "Jesteś w toalecie, jeśli zmierzasz do strefy męskiej, skręć w prawo w pierwsze drzwi, jeśli zaś do damskiej, idź do końca korytarzem i tam znajdziesz drzwi wejściowe" - i to przy korytarzu który miał może z 6m długości i wyraźne oznaczenia piktogramami.


Gdzieś kiedyś czytałem, że funkcje osób porządkowych często sprawują wolontariusze przebywający na emeryturze. Jest to swego rodzaju aktywizacja starszych osób, aby miały zajęcie i czuły się potrzebne. Nie wiem czy to prawda, ale jeśli tak, to fajna sprawa.


NAKLEJKI I OZNACZENIA


Instrukcje i oznaczenia widoczne są w wielu miejscach. Na przykład na schodach pokazane są informacje po które stronie należy iść. Początkowo wydawało się to zabawne, ale jak się zauważy, że to działa i mrowie ludzi przemieszcza się bardzo sprawnie, to jednak zacząłem przyznawać, że ma to sens. Zdarza się, że człowiek, mimo, że nie jest upośledzony, w chwili zamyślenia idzie jak ciele przed siebie, a gdy tylko zauważy te znaki, to następuje przebłysk świadomości i ustawienie się w poprawnym miejscu, aby nie tworzyć zatoru lub zamieszania.


W metrze płaci się za konkretny dystans. Do szeregu najbliższych stacji w Tokio było na przykład 180 jenów, do tych dalej opłata rosła. Pierwszy kontakt z automatem sprzedającym bilety - zgroza. Szukanie po omacku jaki bilet i za ile mam kupić. Przełączanie na angielski pomagało, ale nadal zdawało się to skomplikowane. Po paru razach człowiek wskakiwał na tor rozumowania twórcy tego UX i wszystko zaczynało się pięknie spinać i działać sprawnie. Oznaczenia stacji i linii są bardzo klarowne. Oprócz samych kolorów, każda linia ma nazwę (np. widoczna na zdjęciu Tozai Line). Linie nazywają się w taki sposób, że każda (lub prawie każda) zaczyna się od innej litery, a same przystanki na danej linii oznaczone są pierwszą literą od nazwy linii i numerem porządkowym. Tak więc na Tozai Line mamy przystanki od T-01 do T-23 i tak adekwatnie dla pozostałych linii. Załączone zdjęcie wykonane jest na przystanku T-08 o nazwie Takebashi. Pod przystankiem T-10 pojawiają się dwa kolorowe kółka z G i A. To oznaczenia, że na tym przystanku można przesiąść się na linie Ginza Line (G) lub Asakusa Line (A). Piękna prostota.


Automaty biletowe znajdują się przy każdym wejściu do metra. Co jeśli kupisz zbyt tani albo za drogi bilet? Na stacjach, przy wyjściach, znajdują się maszyny "Fare Adjustment" - wkładasz zakupiony bilet i dopłacasz różnicę. Co ciekawe, muszą mieć chyba jakąś taryfę ulgową, bowiem zdarzyło mi się zmienić plan i pojechać dalej, a po włożeniu biletu do maszyny, pokazywała się instrukcja, aby nic nie dopłacać, tylko po prostu użyć tego biletu w bramkach wyjściowych.


Na większych stacjach wyjścia na zewnątrz też były ponumerowane. I dzięki temu wiadomo było gdzie zmierzać po wyjściu z pociągu. Plakaty podpowiadały, że jeśli zmierzasz np. do świątyni, która jest atrakcją turystyczną, idź do wyjścia "EXIT 2".

401cde06-190f-45b5-bdd0-00d49fb038fd
61c81a39-e414-416b-b96b-d0e7c159f9aa
10afc9e9-4db8-41cb-a284-ae990fed2031
73d68232-f08c-4cc0-9624-c772d59875b3
f084b548-1f2a-41a6-8059-b68399c4d71a

@Spleen są tylko dwa miejsca na ziemi gdzie w tłumie czuję się w porządku - Japonia i Finlandia. Oprócz świetnej organizacji i pragmatyzmu te dwa państwa łączy jeszcze jedno - pamięć o tym, by nie przeszkadzać innym. Choćbym nie wiem w jak dużym tłumie był, nikt nigdy na mnie nie wpadł i każdy zdawał się mieć oczy dookoła głowy. Stąd myślę że oprócz świetnej organizacji to też kwestia kulturowa.

w Japonii zauważyłem i czytałem o tym, że gdy zdarza się że dwie osoby idą prosto na siebie, to Japończyk często wskazuje ręką w którą stronę pójdzie. Taki ustandaryzowany sposób zachowania też pomaga w organizacji na poziomie samych uczestników ruchu.

@Spleen zawsze jak czekam gdzies z zona w kolejce, to ona sie na mnie denerwuje, bo zamiast z nia gadac, to stoje napiety jak struna i wypatruje, czy nie czai sie jakis cham, ktorego trzeba naprostowac, bo chce sie wepchac.


Bylem dumny jak w pandemii ustawila sie kolejka do biedry, bo ludzie czekali az sie skoncza godziny dla seniorow. Jakis seba sobie przycupnal przy wejsciu, wiec teoretycznie jeszcze Nic zlego. Ale jak tylko ochroniarz otworzyl, to seba ruszyl w strone wejscia. Alez sie wszyscy wkurwili, zaczely leciec bluzgi, ktos wystartowal z lapami. Nigdy wczesniej ani pozniej nie widzialem jak taki spoleczny chwast jest tak skutecznie i bez zawahania gaszony przez tlum zwyklych ludzi

Zaloguj się aby komentować

#japonia #jedzenie


Wiele restauracji w Japonii (choć więcej tego widziałem w Osace i Kioto, aniżeli w Tokio) wystawia na witrynie plastikowe modele posiłków. Wyglądają one raczej mało zachęcająco, ale dają pogląd na to jak zamówienie będzie wyglądało i jak duże będą porcje.


Rozczarowałem się trochę sushi. Być może za bardzo przywykłem do wariantów europejskich. W kraju kwitnącej wiśni, sushi to istny gabinet osobliwości. Są rolki z mikroskopijnymi krewetkami, macki ośmiornic, dziwaczne ryby, surowa konina, surowe jaja przepiórcze lub różnorodne wynalazki jak np. "yam" - korzeń pochrzynu, który wybitnie mi nie podchodzi.


Tonkatsu - taki kotlet wieprzowy w panierce panko, podawany z posiekaną kapustą - rewelacja.


Ramen - niebo w gębie. Znacznie mniej rybny niż te, które jadałem w Polsce. Jestem totalnie zaskoczony, bo spodziewałem się, że będzie tak jak w przypadku sushi.


Wołowina Wagyu - jak dla mnie przereklamowana. Możliwe, że moje plebejskie podniebienie nie docenia waloru, ale nie czułem różnicy między tym a stekami z argentyńskiej wołowiny, które powszechnie dostępne są w ojczyźnie. Na wołowinę Kobe nie chciałem wydawać pieniędzy, bo stek z polędwicy kosztuje około 100k jenów, czyli jakieś 2600 pln. Gdybym także nie poczuł różnicy, skręcałoby mnie z powodu wydania takiej kasy.


Kultury dawania napiwków rzeczywiście nie ma, co cieszy, bo to zawsze taka strefa dyskomfortu, nigdy nie miałem pewności ile dać, by nie było to nietaktem.


Sporo lokali z ramenem lub tonkatsu wygląda jak odrapane meliny. Ściany z poodpadanym tynkiem, meble, które lata świetności mają już dawno za sobą. To jednak robi fajny klimacik i jest ciekawym doświadczeniem, szczególnie jeśli szama jest pierwszej klasy.

a516afdc-f16c-4407-8040-7aea26fb689d
f3d28095-b886-4933-b0cd-3edb6891b17b
c1e3f009-7582-4ae9-93e1-1c774e375049
0ddc7318-458b-4bbc-a130-e89bece549af
6b51632d-0ba4-412d-bd46-ae6727118efd

Zaloguj się aby komentować

#japonia


Jedną z obowiązkowych atrakcji podczas pobytu w Japonii jest oczywiście pobawienie się zaawansowanymi opcjami w toalecie.


Początkowo sądziłem, że to zbyteczne luksusy, że przesada, ale wystarczyło tylko jeden raz tego użyć po #srajzhejto, aby zdać sobie sprawę jak prymitywnie barbażyńskim jest społeczeństwo europejskie w kwestiach higieny. Już sobie wyobrażam co sobie muszą myśleć Japończycy podczas wyjazdów turystycznych. Europa dla nich jest pewnie tym czym dla nas kraje trzeciego świata, gdzie dwójkę wali się do dołu, a papier wyrzuca do wiaderka.


Eleganckie podmywanie z przodu, z tyłu, mocniej, słabiej i pupcia tak czysta, że możnaby z niej jeść.


Wstydliwe odgłosy? Zapuszczasz nutkę i po chwili rozlega się szum wodospadu.


Tylko czyszczenie różdżki okazało się małym rozczarowaniem, bo to jedynie przepłukanie tej dyszy psikającej wodą.


Po powrocie szukam kibla w stylu japońskim do domu, bo powrót do samego papieru wydaje się wręcz upodleniem.

56dc94f1-d52b-44a6-b4d8-2b4904a231a3

@Spleen W PL na pewno roca oferuje takie luksusy W ofercie mają deski myjące, jak i toalety myjące - https://www.roca.pl/produkty/deski-myjace-multiclean . Sam zastanawiam się nad upgrade mojego kibla od dłuższego czasu, ale wstrzymam się jeszcze do tegorocznego wyjazdu do Japonii, aby na swoim dupsku przekonać się, czy jest mi to na pewni niezbędne


Można też taniej xiaomi, ale ja mam "standardowy" kibel z roca, więc kupując samą deskę, będę miał pewność, że będzie pasować. A jakieś xiaomi to może tu, czy tam wstawać i niezbyt estetycznie wyglądać.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

285 + 1 = 286


Tytuł: Bulwar zachodzącego słońca

Rok produkcji: 1950

Kategoria: Film-Noir / Komedia

Reżyseria: Billy Wilder

Czas trwania: 1h 50min

Ocena: 7/10


Ścigany przez komorników scenarzysta ukrywa się w (jak sądził) opuszczonej willi. Jak się okazuje, rezydencja, która zdawała się być dobrym miejscem na urbex, jest zamieszkana przez dawną gwiazdę kina niemego oraz jej lokaja. Aktorka okazuje się być trochę odklejona od rzeczywistości. Hejtuje filmy dźwiękowe, jako upadek "grania twarzą". Pragnie stworzyć wielki film niemy, który na nowo zdefiniuje kinematografię, a jej pozwoli wrócić na czerwone dywany.


Fajnie się ogląda, takie stare, czarno białe filmy mają jakiś magnetyzm, a historie w nich pokazane zdają się być bardzo rzeczywiste (czyżbym brzmiał jak bohaterka filmu?).


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter

8d7f9e79-f8d5-4199-9d89-2d3dbd2a3e4d

Ps. Film jest dostępny na CDA, ale dźwięk jest na takim poziomie, że tylko prawdziwy maniak będzie w stanie to przeboleć do końca.

Ciekawostka: początkowo reżyser chciał obsadzić w głównej roli żeńskiej Polę Negri (która zresztą była jedną z inspiracji dla postaci Normy), ale zrezygnował z pomysłu ze względu na silny polski akcent Negri.


Ech, polskim aktorom w Hollywood zawsze wiatr w oczy 🥲

Zaloguj się aby komentować

Wspaniale bekową rzeczą w czasach procesorów 386 i 486, był program antywirusowy MkS_Vir, który posiadał w sobie wbudowaną encyklopedię wirusów wraz z demonstracją co robią z komputerem. Wiele z tych wirusów miało efekty wizualne - migoczący ekran, pojawiające się jakieś znaczki itp.


Najlepszy z nich wszystkich był wirus Cysta, który generował dźwięki wulgaryzmów.


Obowiązkowym punktem spotkań towarzyskich z kolegami, musiało być odsłuchanie tych bluzgów, które ledwo co dało się zrozumieć, bo wykrzykiwane były z pierdzącego głośniczka gdzieś na płycie głównej. Ekscytacja dzieciaków była nieziemska, gdy komputer wykrzykiwał "c⁎⁎j ci w d⁎⁎ę" głosem robota.


#nostalgia #komputery

2e473d42-0a5f-4f96-b050-67b160edc0cc

@Spleen Obowiązkowym punktem spotkań towarzyskich z kolegami, musiało być odsłuchanie tych bluzgów

Myślałem, ze tylko ja tak miałem

@Spleen a propos nostalgii. Nie ma już combofixa, którym czyściłem w godzinkę cały rejestr i dysk z wirusów, malware i błędów.

Ciekawa sprawa, że my z kumplami wszyscy MKSa używalim, a jakoś nikt się nie jarał tymi demonstratorami. Może dlatego, że raczej je znaliśmy z doświadczenia.

Zaloguj się aby komentować

Przy angielskiej klawiaturze, w Outlooku komenda "AltGr + S" wyzwala wysłanie maila. Tej samej kombinacji na polskiej klawiaturze używa się do napisania "ś". Rezultatem są kuriozalne maile, zawierające jedynie "cze" (ludzie próbują napisać "cześć" ale wysyłają maila omyłkowo"). Czy znacie podobne przypadki występujące w innych językach?


#programowanie #naukajezykow

Wypadków miałem więcej i to różnych, więc teraz używam własnego układu klawiatury. Przerobiłem Polski Programisty tak, by na numerycznej była kropka miast przecinka, zamieniłem @ i " miejscami, coś tam jeszcze było i dopiero teraz mogę używać klawy z fizycznym układem UK, jak należy.

Zaloguj się aby komentować

Jednym z takich dziwacznych stanów psychologicznych, który pojawia się, kiedy człowiek ma lat około czterdziestu, jest to, że na swojej drodze zaczyna spotykać się specjalistów, którzy są młodsi.


Idzie się do lekarza, a tam siedzi taki szczawik, co ma z dychę mniej na karku. I wówczas pojawiają się myśli, które infekują umysł. Zaraz, zaraz - przecież ja co dopiero byłem nastolatkiem, to co taki młodzian może mi tutaj zaoferować swoją osobą? Pewnie dopiero co płakał na Harrym Potterze, a teraz będzie mi tu jakieś diagnozy stawiał i proponował rozwiązania, od których zależy moje zdrowie (a czasami może nawet życie)?


Policjant zatrzymuje mnie do kontroli i mówi, bym dmuchał w alkomat - no dobra, myślę sobie, gówniarza posłali, by przedmuchiwał kierowców, a jakiś doświadczony gliniarz pewnie siedzi tam w radiowozie i nadzoruje jego pracę. Po czym mija chwila i z radiowozu wychodzi jeszcze młodszy stróż prawa. Jak oni mogą nie mieć jeszcze nasrane we łbie, będąc w takim wieku? Kto dał tym dzieciakom broń?


Jeszcze trener, fizjoterapeuta, informatyk - te profesje są świeże, to i nie ma takiego dziwnego uprzedzenia. Ale radca prawny, poseł, chirurg lub psychiatra, burmistrz czy szef - tutaj potrzebuję kogoś co najmniej w moim wieku, a najlepiej tak trochę starszego (byle tylko nie jakiegoś staruszka, bo wtedy znowu poczucie zaufania spada).


#hejto40plus #przemyslenia

bab88f80-eaa3-4a5c-99a2-a3c2128a4d92

To jeden z fundamentów kryzysu wieku średniego - dostrzegasz osoby dużo mlodsze, które są bardziej ogarnięte i osiągnęły więcej niż ty... Pszypał, nie tak to miało wyglądać...

Pierwszy raz takie uczucie miałem gdy oglądając mecz czy inne wydarzenie sportowe na boisko wszedł zawodnik będący w moim wieku, lub co gorsza, młodszy. Milik był szokiem dla mnie, że taki młody a taki dobry.

Daleko mi do 40 ale już chyba przywykłem do takich widoków

Zaloguj się aby komentować

267 + 1 = 268


Tytuł: Crash: Niebezpieczne pożądanie

Rok produkcji: 1996

Kategoria: Erotyczny / Psychologiczny

Reżyseria: David Cronenberg

Czas trwania: 1h 40min

Ocena: 2/10


Sex i wypadki samochodowe - nic więcej w tym filmie nie ma. Ani fabuły, ani sensu, ani morału. Ocenę podwyższyła jedynie oryginalna eksploracja dziwacznego i nietypowego uniwersum osób osiągających podnietę w wyniku obcowania z kolizjami drogowymi. 


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter

63418aac-9a83-4b37-b53a-210e9b293655

To Cronenberg,więc eksploracja obsesji graniczących z szaleństwem jest na porządku dziennym, poza tym ciekawie zagrane role,, jeden z filmów wczesnej młodości pokazujących mi jak świat i ludzie potrafią być dziwni

Zaloguj się aby komentować

Pytanie do hejtowych #elektryka i #majsterkowanie - co może być problemem: światło mi gaśnie w losowych momentach w jednym z pomieszczeń. Z reguły wygląda to tak - włączam światło przełącznikiem, mija jakiś czas (czasem 15 sekund, czasem 2 minuty, czasem 15 minut) i światło gaśnie. Jak się wyłączy wtedy przełącznikiem i od razu załączy to się nie zaświeci - trzeba odczekać jakieś 10 sekund na wyłączonym i wtedy dopiero po włączeniu się zaświeci.


Czy szukać problemu w lampie, przełączniku czy kablu?

Obstawiam źródło światła lub jakieś połączenie.

Ale jeśli jest to LED to prądy są na tyle małe że ciężko wywołać grzanie się styków.

@Yes_Man @DonMarudo @AmAd @emdet @myoniwy @ZohanTSW


Lampę zdjąłem, ale wymiana żarówki odpada, bo to cała taka płyta z ledami i jest to zdecydowanie poza moimi możliwościami. Chyba będzie trzeba nową lampę kupić.

d210e291-3dcb-4421-a415-7d8caa420a9f
42c2d893-f840-4c39-bed0-20c00a1aea9d
33ceb577-f5da-4549-a8ce-2472622f2ce8

Zaloguj się aby komentować

Zbliża się jeden moich ulubionych dni z punktu widzenia elegancji i koegzystencji w pracowniczym ekosystemie. To już jutro w firmach zostaną zafundowane pączki. I jak co roku, wygłodniałe bestie wparują niczym taran do kuchni, by być tymi pierwszymi i napakować się po korek.


Na nic ogłoszenia dyrekcji, że należy poszanować wspólnotę wszakże kupiono pączków tak, by było ich 1.5 lub 2 na jednego pracownika. Dopóki nie grożą za to dyscyplinarne konsekwencje, walka toczyć się będzie o każdy okruszek. Najzwinniejsi wojownicy będą wychodzić z talerzami, na których utworzą kopiec z cukierniczych wypieków. I zuchwale będą na ustach nieść hasła "bo ja nie wiedziałem ile można", "nie było napisane", "obok mnie nikt nie siedzi, więc jem za niego" oraz "bo ja wziąłem po jednym smaku z każdego". Mijać będą smutnych przegrańców, którzy przypięci kajdanami słuchawek do laptopów nie zdążyli na czas zabezpieczyć sobie słodkiego pączusia. Bo akurat siedzieli na callu, którego im ktoś okrutnie wrzucił wtedy, kiedy miała miejsce dostawa z cukierni. Z triumfem wypisanym na twarzy zdobywcy ustawią upolowane słodkości na swym biurku, by do końca dnia konsumować zwycięstwo. Poszczą dzień wcześniej, aby jutro móc przyjąć dziesięciokrotnie powiększoną dawkę węglowodanów.


Karierowy wyścig szczurów jest tylko niewinną zabawą w porównaniu do rywalizacji o pączki. Tu nie ma litości oraz współpracy. Każdy sobie, jak najszybciej i jak najwięcej.


Nie minie kwadrans a biurowa kuchnia będzie przypominało pobojowisko. Porozwierane, puste pudła, na których pozostaną jedynie tłuste plamy. Podłoga i blaty przyozdobione okruchami, lukrem i kawałkami pomarańczy, przypominać będą arcydzieła Jacksona Pollocka. Co rusz przybędzie spóźniony ochotnik, wiedziony nadzieją, że jeszcze znajdzie jakiegoś pączusia. Muśnie tekturowe wieka, lecz nie znajdzie tam nic poza rozczarowaniem. Zrezygnowany, naleje sobie jedynie herbaty i odejdzie smutny, ale może i trochę szczęśliwy, bo pod względem zdrowotnym, to on jest dzisiaj zwycięzcą.


#korposwiat

a4a5d20a-40e9-4d1f-b872-6cac465b3306

ale może i trochę szczęśliwy, bo pod względem zdrowotnym, to on jest dzisiaj zwycięzcą

@Spleen z jednej strony bez przesady, bo jak na codzień masz zbilansowaną dietę to jeden dzień upuszczania z wentyla moż być zbawienny...z drugiej dzisiaj w lidlu były jakieś po⁎⁎⁎⁎ne pączkowe wariacje typu czarne pączki z białym kremem, z mascarpone, z lemon curdem, no cuda wianki, do tego jeszcze donaty w wielu wariantach - kupiłem wszystkiego po jednym, będziemy każdy dzielić na 4 części, przegonię dzieciaki cały dzień na pączkach i wieczorem zapytam jak się czują. spodziewam się jakieś refleksji od bolących brzuchów

@Spleen jeszcze osobne korytko z pączkami bezglutenowymi i wegańskimi. Specjalnie podpisane tak żeby czasem się nie pomylić. A i tak ktoś dla kogo nie były przeznaczone te słodkości weźmie sobie jednego albo 5. Potem będzie wiadomość na ogólnym korpo teamso czacie, że nie starczyło dla wszystkich naszych wegan i osób z celiakią po pączku. Macie teraz wszyscy się wstydzić i to nie tylko z przejedzenia. Nawet wy którzy to czytają na home office. Macie lukier na rękach.

Zaloguj się aby komentować

Bawiłem się AI, aby zwizualizować wybrane teksty piosenek. Trudne nie są, ale ciekawi mnie czy skojarzycie o które hity chodzi?


#zagadka #aiart


EDIT: w komentarzach padły już poprawne odpowiedzi, więc jeśli ktoś nie chce psuć sobie zabawy, niech tam nie zagląda

190a71de-094e-4429-855c-ada8e19a21fc
0c4a6385-0c76-4b8a-99ed-e8defa8f6758
da02983a-7d2b-4284-ab19-1c4a4ed2f2d2

Zaloguj się aby komentować

Opowiem Wam zabawną sytuację z mojej #pracbaza sprzed kilku lat. #budownictwo


W Polsce działają dwie duże japońskie firmy w obszarze generalnego wykonawstwa, szczególnie obiektów przemysłowych lub magazynowych.

I jak to bywa w takich dużych firmach, czasami przyjeżdżają na budowę jakieś szychy z centrali. Różnice kulturowe wówczas wylewają się na wierzch i powstają nieporozumienia, które czasami są zabawne, czasami dziwaczne.


Z tego co zauważyłem, zazwyczaj podczas takiej wizytacji, panowie w drogich garniturach chcą za wszelką cenę dorzucić jakąś radę lub polecenie, które ma na celu potanienie inwestycji lub (i te są ciekawsze) polepszenie estetyki.


W zakresie optymalizacji finansowych mogą to być uwagi typu:

- czy możemy zrobić te fundamenty o 1cm mniejsze?

- czy można pomalować balustrady tylko od frontu, a z tyłu to niech będą niemalowane?

- czy można zwiększyć odstęp między zawiesiami rurociągu o kilkanaście milimetrów, aby na długości kilkudziesięciu metrów wyszedł jeden wieszak mniej?


Uwagi są zazwyczaj bardzo kosmetyczne, dające niemal zerową oszczędność, a jak się weźmie pod uwagę zmianę projektu lub robociznę, jeśli coś już zostało zamontowane to nawet wychodzi ostatecznie zwiększenie kosztów. Zakładam jednak, że potem taki człowiek zdaje raport wyżej, że budowę odwiedził i coś tam poradził i jakąś oszczędność zapewnił i tak się to jakoś kręci, psy szczekają, karawana jedzie dalej.


Estetyka to pole do popisu i niebywałej finezji.


Podczas jednej z wizytacji, już nie pamiętam, czy to ktoś z dyrekcji czy też przedstawiciel klienta stanął przed elewacją fabryki, gdzie instalowane były akurat litery tworzące dumną nazwę właściciela zakładu. Litery mega duże, bo o wysokości około 2m, a cała fraza miała może z 20m długości. Każda litera indywidualnie zamontowana do ściany. Połowa już wisi, druga przygotowana do zawieszenia.


Świta ustawiła się w rzędzie przed ścianą i dywagują w jaki sposób wycisnąć z tego napisu marketingowo jak najwięcej. Po krótkiej naradzie najważniejszy z ważnych stawia werdykt: trzeba przesunąć ten napis w lewo o 2cm!

Początkowo konsternacja i dopytywanie czy aby dobrze zrozumieliśmy i czy przypadkiem nie chce on przesunięcia o 2m?


Nie 2m, nie 20cm, chodzi dokładnie o 2cm. Tutaj nadmienię, że to elewacja fabryki, tanie płyty warstwowe, a nie jakieś eleganckie okładziny tworzące piękny rytm lub teksturę, które swoimi podziałami w jakikolwiek sposób mogłyby współgrać lub kolidować z lokalizacją napisu.


Z całym szacunkiem, drogi panie dyrektorze, ale tam są już poprzykręcane te mocowania i odkręcenie tych liter, przesunięcie tych wsporników o 2cm to jest ze dwa dni roboty.


Mina szefa niewzruszona, on dyspozycję wydał i nie zamierza się powtarzać. Po kilku próbach bezowocnego przedstawienia różnych argumentów, kierownik budowy pokłonił się przed majestatem dowódcy i rzekł "zrobimy to".


Delegacja tego samego dnia zawinęła się i pojechali do siebie albo balować gdzieś w okolicznych barach karaoke. Jak tylko opuścili plac budowy, kierownik ogłosił: nic nie zmieniać, montować dalej tak jak jest.


Po ukończeniu tejże instalacji, zrobione zostały zdjęcia i przesłane jako dowód, że umiejscowienie gigantycznego napisu jest skorygowana według otrzymanych podczas wizytacji wytycznych.

Jedyną odpowiedzią było zdawkowe "approved".


Do tej pory nikt nie wie, czy druga strona rzeczywiście widziała różnicę. Może z satysfakcją stwierdzili, że warto było to przesunąć, a może zorientowali się, że wisi po staremu, i uznali, że nie ma co się szarpać, i w sposób elegancki zakończyli tę dyskusję.


Zdjęcie wygenerowane przez AI, co by nie narażać nikogo na przykrości

67ba2433-f0c8-454f-9cd4-a257f283f502

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Czy jest jakaś apka ai, którą mozna zintegrować z messengerem i whatsupem, która zrobi krótkie podsumowanie na podstawie analizy czatu?


Np. To jest ktoś z kim rozmawiałeś w marcu zeszłego roku, poruszaliście temat jeżdżenia na nartach. Ma dwójkę dzieci, nazywa się Janusz i mieszka w Wąchocku.


Albo:


Na tym czacie grupowym, twoi znajomi obecnie dyskutują o filmie Substancja. Twoje imię nie padło podczas rozmów.


#ai

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio mialem taka sytuacje w casto, oczywiscie opcja B. Ksiega ulicy zakazuje sikania obok sasiada jesli inne sa wolne, a o obnizonych pisuarach dla dzieci nic nie mowi.

Zaloguj się aby komentować

Po raz kolejny potwierdza, że #inpost to nadfirma, a w tandemie z #hejto to już wyczyniają cuda. Rangę Osobistość wbiłem zaledwie 3 dni temu, a już dzisiaj rano w paczkomacie dostałem emblemat. Super sprawa z tymi odznaczeniami. Robi mi się już niezła kolekcja, a z uwagi na wprowadzenie w ostatnim czasie nowych rang, to widzę, że muszę sobie zrobić więcej miejsca na półce.


Nie wygrawerowały się Wam polskie znaki, ale to nic, nagroda i tak cieszy michę!


Dzięki!

490a4129-c94a-4662-9d12-c146b38d607c

Zaloguj się aby komentować

Wpis będzie mieszanką nostalgii oraz kontrowersyjnego tematu o zasięgach Kościoła Katolickiego.

Z kościołem to mi bardzo nie po drodze, ale ostatnio wpadł mi do głowy pomysł na to jak ta instytucja mogłaby dotrzeć do młodych.


Pamiętam jak dawno, dawno temu, zbierałem naklejki Transformers. Kupowało się boostery z kilkoma naklejkami i się je umieszczało w dedykowanym albumie. Niektóre obrazki były duże, składały się z wielu naklejek i trzeba je było długo zbierać. Były też unikalne naklejki z hologramowym tłem, największe rarytasy.


I teraz tak sobie pomyślałem, że kościół, aby przyciągnąć dzieciaki, powinien zdecydowanie pójść w te klimaty. Mogliby wydać album z miejscami na naklejki. Wewnątrz historie biblijne, z krótkim opisem i oczywiście miejsca na naklejki. Musieliby to zrobić w takiej naprawdę szałowej szacie graficznej. Do kosza wszelkie lodziarskie grafiki rodem ze Strażnicy. Nie ma tu miejsca na postacie z dziwnym uśmieszkiem jakby byli na haju. To musi być petarda, jak spod piórka Jakuba Różalskiego albo z serialu Arcane. Wybitna szata graficzna to byłby klucz do sukcesu. Silne, wyraziste postacie zamiast delikatnych wrażliwców.


Ksiądz po kolędzie często wręczał obrazki dzieciakom. Teraz dawałby rzadkie naklejki, jakieś z hologramem lub przezroczystym tłem. Do dostania wyłącznie podczas kolędy. Dzieciaki by błagały rodziców, by przyjąć klechę!


Podczas różnorakich świąt, do zakupienia w sklepiku przykościelnym byłyby kolejne unikaty, zbieżne z tym o czym się akurat mówi z ambony. Boże Narodzenie? Podczas pasterki do kupienia wlepka z olbrzymią kometą w kształcie gwiazdy na niebie. Wielki piątek? Dramatyczna scena ukrzyżowania wzmocniona kłębiącymi się czarnymi chmurami na niebie. Pod sklepikiem ustawiałyby się kolejki za komuny po mięso.


Najrzadsze i najdroższe, złote naklejki do zdobycia podczas pielgrzymek, spotkań oazowych lub jako nagroda za uczestnictwo w jasełkach czy innych wydarzeniach.


Oczywiście zaraz pojawiłby się rynek spekulacji naklejkami. Serwisy z ogłoszeniami rozgrzane do czerwoności, na FB awantury w komentarzach, memy i licytowanie się kto ma więcej, kto ma rzadsze, kto ma bardziej kompletny album. Znamy to doskonale z czasu, kiedy pojawił się Gang Świeżaków w Biedrze.


Jeśli przy obrazkach pojawiłby się krótki opis wydarzeń, ale napisany przystępnym, fajnym językiem, to pozwoliłoby to kształtować świadomość nowych ludzi. W Piśmie Świętym jest cała masa fajnych historii z morałem, ale ich przekaz podczas czytania na mszy lub kazania jest dramatycznie nudny i przypomina tortury. Nie wierzę, że spośród dzieciaków chodzących do kościoła, więcej niż 10% w ogóle słucha tego co tam kaznodzieja prawi. Większość zdecydowanie zastanawia się co by było jakby się żyrandol urwał. Dzięki naklejkom ich uwaga przekierowana zostałaby z liczenia trupów na analizę jakiej wlepki brakuje mi do kolekcji.


W załączniku fotka albumu Transformers, ach co to były za emocje!


#religia #kolekcje

4662dded-81b4-441d-9d88-df962ea9e603

@AlvaroSoler podejrzewam, że to były niestety takie słodkie, nudne, radosne obrazki. Tu trzeba klimatu bad-ass. Ruszenia pokroju "make religion great again"

@AlvaroSoler było, na majówkach też się zbierało, ale był to nudny losowy religijny obrazek pocięty na kwadraty, który potem przyklejało się na kartkę. Dodatkowe punkty były za pokolorowanie :)

Zaloguj się aby komentować

85 + 1 = 86


Tytuł: Zaklęte rewiry

Rok produkcji: 1975

Reżyseria: Janusz Majewski

Gatunek: dramat obyczajowy

Czas trwania: 1h 35m

Ocena: 4/10


Opowieść o załodze kelnerskiej w restauracji hotelu "Pacyfik". Lata trzydzieste XX wieku. Młody chłopak rozpoczyna pracę jako pomywacz i powoli, dzięki awansom, wspina się na kolejne szczeble kariery w gastronomii, aż do starszego kelnera. A wygląda na to, że w tamtych czasach starszy kelner, to był Ktoś! 


Daję jedynie 4 jako ocenę, bo film nie jest łatwy w odbiorze. Ciągła przemoc, znęcanie się fizyczne i psychiczne nad młodszymi kolegami budują naprawdę mega ciężką atmosferę. Temat zapewne ważny, ale chyba robię się na starość jakiś bardziej wrażliwy na takie rzeczy.


Na wyróżnienie zasługują świetne kreacje Romana Wilhelmiego oraz Marka Kondrata.

Film można obejrzeć na Youtube.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter

fdc1e941-5350-4377-994f-daf3c7308658

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio wydedukowałem, że zwrot "morda w kubeł" ma znacznie większą moc "orania" niż się mogłoby wydawać. Powszechnie znany, stosowany nawet przez bawiące się dzieci (a może głównie przez nie). Jest to stwierdzenie na tyle przykre, że może wygenerować swego rodzaju PTSD. Nie powiecie mi, że łatka cholernego dupka nie przyległaby do kogoś kto wobec Was by czegoś takiego użył. Będzie się przypominało podczas zasypiania lub pod prysznicem. Ewentualne riposty przyjdą do głowy po czasie, lecz ciężko będzie znaleźć cokolwiek o równej siłę rażenia. Zwrot ten nie posiada wulgaryzmów (można ewentualnie dywagować czy takowym jest sama "morda"), a jednoczesnie zdaje sie miec wiekszy kaliber niż znane i lubiane "spierdalaj" albo "c⁎⁎j ci w d⁎⁎ę". Dzięki temu, że jest pozbawiony przekleństw, ma aurę czegoś bardziej eleganckiego niż typowe słownictwo rynsztokowe. "Morda w kubeł" kończy dyskusję, miłą atmosferę i pewnie nierzadko przyjaźń.


Znacie jakieś zwroty niewulgarne, które mogą być bardziej przykre?


PS. Daję nsfw z uwagi na wulgarny język.


#jezykpolski #gownowpis

6cfe9c65-4b61-48fb-8d6c-520fee2f9b4a

@Spleen - można też wykrzyczeć agresywnie krótkie "ryj!" albo "morda!"

Z innych szybo kończących rozmowę to "debil", "chyba twoja matka" oraz "chyba Cię pojebało" - ale wtedy mogą być fizyczne konsekwencjie

Zaloguj się aby komentować